Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
299
odsłon:
1198651

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Problem z wysychaniem ciastka - substratu
     ¤ Jak tworzy się mieszańce Cubensis (?)
     ¤ Zjadłem i nic
     ¤ Problem z kolejnym boksem Golden Teacher. Wilgotność? Jakiego producenta wybierać?
     ¤ Szukam rady
     ¤ NAGRAJMY KAWAŁEK
     ¤ sterylizacja strzykawek
     ¤ Wermikulit opcja czy niezbędnik?
     ¤ Pomoc w identyfikacji
     ¤ Pierwsze growkity - kilka pytań
     ¤ Odmiana blue - pomocy

<<<   <<  8 9 10 11 12 13 14 15  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
trujący PC? ;o
otruty frywolnie
263937nodrugsnofun
: 2011.08.26
23:02:16
Droga Psychonauty
Fatmorgan
99553siutrab:
2013.07.24
14:05:00
Wrodzona czy nabyta odporność na psylo?
Grypki
45207noithai
frywolnie:
2011.05.13
23:49:26
Kolejna teoria bezwzględności pro woka tora na podłożu pewnej unifikacji
cjuchu
83259Mistrz
Eckhart
frywolnie:
2015.01.05
15:13:20
Ku pokrzepieniu
shroomator
13948kontynuator
frywolnie:
2011.10.21
16:52:14
szczyt mykologicznego mistrzostwa a kwestia ekointencjonalności akcji DarwiN przez pryzmat pasteryzacji mentalnej wirusopleśni pseudopurpurus indygus na eckhartiańskim gruncie
shroomator
713707cjuchu:
2011.04.02
20:13:38
witam i o czterorękie bóstwo pytam
tedor
4623948Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.03.04
18:11:08
Jak jest z tolerancją na PC.
Ursulus
512553Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.02.05
13:34:35
Jak poprawić samopoczucie?
Ursulus
13375Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.01.30
09:20:34
Psilo Zofia a SLD
shroomator
192835frs:
2012.03.15
13:33:50
Thailand Koh Samui
Psiaczek frywolnie
17134Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.01.09
00:19:13
Pierwszy raz...
Grzybek
111894div:
2010.11.11
00:16:07
Jak długo spożywacie i jak często.
quote frywolnie
488785Tomash:
2011.09.16
00:58:24
Cambodia vs B+
Schooya
920196oscar:
2010.11.06
09:07:33
Wrażliwość na pieczarki
Ż frywolnie
145765DanNight:
2015.04.26
23:03:29
Zwiększona moc.
Spore101
168997PANKUN:
2010.10.27
21:42:57
Objawy fizyczne organizmu
p.s.k
613805oscar:
2010.11.05
09:54:49
Pytań kilka przed moim 1 kontaktem
Ursulus
184402Verter:
2010.11.03
14:45:00
Dawkowanie i alkoholowstręt
Schooya
219250Schooya:
2010.08.11
17:43:50
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


Temat: Dawkowanie i alkoholowstręt
wysłano: 2010.07.13 18:11:54
Witam,
mam szanowni forumowicze dla Was kilka pytań
Moja przygoda z grzybami, zaczęła się całkiem niedawno, mimo wielu okazji spróbowania w latach szczenięcych nie korzystałem z nich (podjąłem postanowienie, że zastanowię się nad tym po skończeniu lat 30, kwestia dojrzałości).
Pierwsze podejscie było rok temu z naszymi rodzimymi łysiczkami. I przyznam się szczerze, że byłem zawiedziony.
Eksperymentowałem dla bezpieczeństwa z ilościai (zachowując 2-tygodniowe odstępy): 15,30,50,70 szt, i powiem, że dopiero przy dawce ostatniej poczułem coś konkretnego, choć było to do dalekie od czytanych przeze mnie opisów tripów.
Zdecydowałem więc, że doinformuję się jeszcze trochę (przed łysicami zbierałem informacje o psylocybinie 3 miechy) i trafiłem na tą stronę.
Jak łatwo się domyślić - objawienie
Zdobyłem więc B i zaaplikowałem sobie małą (1,4 g suszu) dawke kontrolną (piękny dzień w górach sam na sam z żoną). Podziałało acz mistycznych przeżyć niet.
Drugie podejście (po odstępie) zorganizowałem nieco inaczej. Podejrzewając u siebie sporą odporność na psylocybinę, proponowaną przez większość użytkowników dawkę startową (2g) zwiększyłem do 2,6g. Na kilka dni przed eksperymentem budowałem w sobie odpowiednie nastawienie, ostatnie 24godziny przed zjedzeniem pościłem oraz godzinę przed wypiłem litr soczku (28%) z czarnej porzeczki (swoją drogą wyzwanie na pusty żołądek).
Weszło dość szybko (zakropienie cytrynką) ale po 1,5h po wejściu efekty nie były zadowalające. Zdesperowany zaaplikowałem sobie mini-mini maszka mj.
No i wtedy się zaczęło. Trip był piękny, kolorowe obrazy, ciekawe i budujące przemyślenia, doznałem dualizmu swojej osobowości (część niższa zwierzęca i część wyższa, duchowa i zrozumiałem zasadę ich współpracy), zresztą jak sami chyba wiecie słów brakuje.

I teraz moje pytania.

1) Czy taka oporność na psylocybinę jest normalna? Wolałbym nie stosować wzmacniacza w postaci mj, w pewien sposób upośledza ona pamięć a szkoda tracić tak wspaniałego doświadczenia w mrokach zapomnienia - dodam, że bardzo mocnym doznaniem była swoista "krystaliczność" myśli i ogólnie postrzegania świata, a mj niestety dokłada do tego pewne oszołomienie (bleee). Czy dawki rzędu 4-5g suszu są bezpieczne (biorąc pod uwagę że 2,6 musiałem zainicjować mj)?
2) Od czasu eksperymentu (tydzień), utrzymuje mi się potężny alkoholowstręt, a w zasadzie "wódkowstręt" (hehe nie wiem jak się rodzincę wytłumaczę,za pasem wesele w rodzinie), bo piwko w ilości 1szt mogę spokojnie wypić. Miał ktoś coś takiego? Dodam, że wcale się tym nie martwię, już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem ograniczenia lub całkowitej rezygnacji z alkoholu, lecz jestem ciekaw, czy ktoś miał podobne doświadczenia.

Pozdrawiam i liczę na Wasze komentarze
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.13 19:00:44
Po prostu jesteś ponadprzeciętnie odporny na psylocynę, podobnie jak mój wujek (63 lata). Mnie wyrzuca w kosmos przy 1.7g cubensisów (bez żadnych wspomagaczy), on przy 2g ledwo czuje działanie. Nie jest to nic nienormalnego. Spokojnie możesz zjeść 4-5g, chociaż przy takich ilościach proponowałbym już sporządzanie wywaru, bo grzybki będą siadać na żołądek.

Co do wstrętu do alkoholu - norma. Nigdy nie przepadałem za alko, a po pierwszym grzybieniu nie piłem w ogóle przez bodajże 4-5 miesięcy.

Także wszystko w normie i niczym się nie przejmuj, miłych lotów i odkrywania nauk przekazywanych przez naszych ukochanych Małych Przyjaciół
odpowiedzodpowiedz tu
Tomash
metaprapsylocyb

postów: 816

zarejestrowano: 2004.09.30


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.13 19:12:49
Być może bardzo powoli wchłaniasz też psylocynę, lub bardzo wolno metabolizujesz psylocybinę. Co dodatkowo mnie ciekawi to start po MJ. U mnie po MJ był raczej koniec jazdy, ustatkowanie i okrutne uczucie senności które kończyło się zwykle czasem utęsknionym snem.
Pozdro.
Kąkretne ELO!
odpowiedzodpowiedz tu
PANKUN
prapsylocyb

postów: 294

zarejestrowano: 2010.03.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.13 19:20:11
W obliczu psylocybiny alkohol to prawdziwa miernota, szczególnie to widać pod jej wpływem. Czy można być odpornym na psylocybinę? W sumie jeśli ktoś zbyt często jej używa może się wykształcić tolerancja, czyli pamiętać o przerwach oraz nie łączyć z alkoholem gdyż ten osłabia jej działanie. Kolejna kwestia jaką ja zauważyłem to różnica doświadczeń w dzień a w nocy. W dzień dociera znacznie większa ilość bodźców zewnętrznych do zmysłów z stąd jest pewne osłabienie działania tzn. doświadczenie przybiera bardziej formę bogłębienia kontaktu między człowiekiem a przyrodą jeśli przebiega ono gdzieś na dworzu, inaczej wygląda doświadczenie w ciemnościach i ciszy. Tutaj przybiera ono charakter wewnętrznej podróży w krainy umysłów i tutaj wystarczą spokojnie niewielkie dawki już od 1,5 g. 4-5 g są bezpieczne pod warunkiem że zadbałeś o otoczenie nikt nie będzie ci przeszkadzał, ewentalnie pilnował i nie zrobisz sobie krzywdy. Najlepsze doświadczenie to doświadczenie w nocy. Są jeszcze takie grzyby jak panaeolus jednak to już inna bajka.....
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.13 19:49:54
Dodam to o czym zapomniałem napisać. Eksperyment przeprowadzałem nocą, w ciemnym pokoju, maksymalnie odcięty od bodźców (interesują mnie praktyki szamańskie). Pilnowany oczywiście byłem (na zasadzie nasłuchu i sporadycznego zaglądania do mnie), przez najbliższą mi osobę czyli żonę :-) Miejsce to bezpieczne zacisze domowej sypialni. Wydaje mi się, że zadbałem w miarę możliwości o wszystko co ważne. Stąd też moje zdziwienie słabym działaniem. Dodam, że nie jest to wina grzybów bo moja żona po testowej (pierwszy raz w życiu) dawce 0,9g miała całkiem intensywne doświadczenia (oczywiście innego dnia).
Ale cóż, wygląda na to że to kwestia osobnicza - na MJ też jestem ponadprzeciętnie odporny.
Przyznam Wam także, że ten "start" po MJ jak to ładnie określi Tomash samego mnie zadziwił. Było to przepotężne uderzenie (mimo minimalnej ilości), w ciągu 5 może 10 minut ze stanu lekkiego pobudzenia przeszedłem do rozkręcających się wizuali. Co ciekawe, mogłem swój stan całkiem dobrze kontrolować. Wręcz do tego stopnia, że aby "zapadać się" w grzybowego ducha musialem się starać, każde odwrócenie uwagi (stuknięcie w ścianę, przejeżdżajacy na ulicy samochód) wybijały mnie natychmiastowo z rytmu i dopiero intensywne skupienie się inicjowało kontynuację podróży. Może wynika to z tego, że na mnie MJ działa bardzo pobudzająco, dostaję (sic!) takiego wyluzowanego kopa energetycznego zamiast uspokojenia i uśpienia, które przychodzi dopiero po jakichś 2h.
Mimo wspomagania MJ, udało mi się zasnąć dopiero ok 5 nad ranem, grzyby przyjąłem o 21:30.

Pankun, nie wydaje mi się, żeby to była kwestia zwiększonej tolerancji. Małą (1,4g) dawkę przyjąłem dwa tygodnie z okładem przed tą ostatnią. A wcześniej łysice prawie rok temu.

Coś, każdy jest inny i chyba powinniśmy się z tego cieszyć. Jakbysmy byli tacy sami to byśmy umarli z nudów


P.S.
Od tego czasu wreszcie zrozumiałem dlaczego nazywa się to doświadczenie podróżą
odpowiedzodpowiedz tu
Tomash
metaprapsylocyb

postów: 816

zarejestrowano: 2004.09.30


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.13 23:19:21
Panie Schooya, mimo że masz Pan dosyć ekstrawagancką ksywkę, widzę że dzięki Twojej obecności tutaj, znów rozgorzeją ciekawe dyskusje
Ogólnie zapowiada się ciekawie a i posty czyta się z przyjemnością i nie wiedzieć czemu uśmieszkiem na gębie
Pozzdro
Kąkretne ELO!
odpowiedzodpowiedz tu
nodrugsnofun
prapsylocyb

postów: 319

zarejestrowano: 2008.09.21


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 09:21:08
Bardzo ciekawy temat Myślę, że to nie kwestia metabolizowania psylocybiny tylko uwarunkowań psychicznych. Być może jesteś człowiekiem, który podświadomie boi się stracić kontrolę nad swoim umysłem. Być może, że ta sytuacja zmienia się po zapaleniu konkretnej odmiany mj, albo po prostu dobrej energetycznej sativy. W moim związku jest raczej na odwrót. Ostatnią przygodę przeżywaliśmy z narzeczoną wspólnie na działeczce na odludziu. Zjedliśmy dokładnie po 3 g świeżo suszonych cubensisów. Ona miała delikatne OEV i średnio intensywne CEVy ja byłem w takim stanie że ściany spływały mi pod podłogę, a domek kołysał się jak chatka czarownicy na kurzej nodze, nie mówiąc o wizjach przy zamkniętych oczach, które były bardzo skomplikowane i rzeczywiste. Sytuacja się zmieniła gdy eksperymentowaliśmy z wywarem- 25-30g suszaków leżących około roku herbata 2 cytryny. Wtedy narzeczona miała najbardziej intensywnego tripa w życiu, ja zaś odczułem działanie grzybów bardzo subtelnie.. Inna sprawa, że byliśmy sami i mogła się 100 procentowo wyluzować. Poeksperymentuj z grzybami na ciepło, być może to klucz do sukcesu.
Jeżeli chodzi o trawę to z reguły zwielokrotnia ona doznania po "twardszych" specyfikach, intensyfikując przeżycia. Drugą stroną medalu są efekty uboczne po mj, nieco zanieczyszczające działanie silniejszego specyfiku. Tak jak pisałeś jest to problem z zapamiętaniem tripa. Jednak prawdziwie intensywne doświadczenia psychodeliczne związane są z zapominaniem. Nie pamięta się całości tripa, pamięta się motyw przewodni i jego etapy. Trochę inaczej jest po SD, ale to już inny temat.
Należy pamiętać, że alkohol to trucizna. Mam podobnie, po grzybach nie chce się pić niczego więcej niż jedno piwo. Sam pod koniec trwania tripa grzybowego wypijam piwo i jem kanapkę, żeby wypłycić fazę i spowodować wyrzut insuliny, który ułatwi mi zaśnięcie. Działa to na zasadzie drzemki po sytym obiedzie, no i na mnie działa Podczas trwania tripa, tak jak pisał pankun, nie powinno sie pić alko. Przyczyn jest kilka, najważniejszą jest to, że alko obciąża żołądek i tak załadowany substancją ciężką do strawienia, poza tym wypłyca fazę, czego nie chcemy podczas jej trwania
Dawki dobieraj na zasadzie doświadczenia empirycznego. Sprawdzaj co i jak będzie dla Ciebie dobre. Najbardziej zdziwiło mnie to dawkowanie łysiczek. Po pierwsze zacząłeś z zza niskiego pułapu, po drugie za często. Możemy się spierać, czy 2 tygodnie to optymalny odstęp. Zależy dla kogo. Jeśli zadbasz o to by w Twojej diecie było dużo tryptofanu, witamin, wszystko oprzesz na lekkim jedzeniu to ok. Jeśli masz niezrównoważoną dietę i grzyby nie działają to być może masz za mało serotoniny albo za wolny metabolizm. Ta odporność może leżeć również w grupie krwi albo rodzaju budowy (endo, mezo i ekto -morficznej). Zjedz 5 g i będziesz wiedział. Nie bój się grzyb nie zrobi Ci krzywdy. Pozdro.
Dziecko wiatru...
odpowiedzodpowiedz tu
Ż frywolnie



nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 09:40:25
Hej Shooya
Coś z tym wiekiem 30 mamy wspólnego
W wieku lat 30 odkryłem MJ oraz grzybki i LSD i powiem, że warto było czekać.
Inicjację poprzedziła roczna lektura materiałów książkowych, co nie powiem, miało bardzo duży wpływ na mój odbiór wrażeń po grzybach.
W moim przypadku inicjacja odbyła się jakiś miesiąc temu w naturze (las). Zjadłem 4g suszonych Ecuadorów. Terrence McKenna zaleca dawkę 5g suszonych w ciszy i ciemności.
U mnie nie było to, jak pisałem w lesie. Weszło po 30 minutach. Spodziewałem się dłuższego czasu. MCKenna opowiadał, że u niego wchodzi zawsze prawie po 1 godzinie i 20 minutach. W moim przypadku było tak, że ledwo zdążyłem dojść do tego lasu
Efekt wejścia był bardzo potężny. Poczułem się jakbym wylądował na innej planecie, te soczyste kolory... Po jakimś czasie doszły inne efekty np. widzenie poklatkowe. Trip trwał jakieś 4h. Z tym, że po efektownym wejściu związanym bardziej z postrzeganiem świata zewnętrznego, po jakiejś 1-1,5h zmienił się bardziej w wewnętrzną jazdę. Kulminacja tego stanu nastąpiła jakieś 2h od spożycia. Później efekt osłabł i dało się odczuwać takie lekkie skoki (trip słabnie i znowu się wzmacnia). Na koniec zapaliliśmy MJ. Spowodowało to lekkie nasilenie tripu, jednak mi ten efekt się nie spodobał.
Przy ilość 4g miałem jednak trochę dolegliwości żołądkowych. Bolał mnie trochę brzuch. Miałem też śmieszną sytuację, bo zażycie grzybków spowodowało u mnie całkowitą utratę czucia w ciele fizycznym, rozszczepienie. I był taki moment kiedy nagle zacząłem się dławić. Okazało się, że podeszło mi do gardła i prawie puściłem pawia. Śmieszne bo w ogole tego nie czułem. Na szczęście udało mi się powstrzymać inie rzygnąłem
Następnym razem spróbuję w stylu Terrence'a McKenny czyli w ciszy i ciemności.

Jeśli chodzi o dawkę to myślę, że w moim przypadku mógłbym zjeść te 5g bez problemu.

Co do efektu związanego ze wstrętem do alko to u mnie bardziej występowało to po LSD. Pamiętam jak w zeszłym roku po raz pierwszy zażyłem to czułem się totalnie oczyszczony i wolny od chęci picia alkoholu przez długi czas. To był niesamowity efekt.

Div zalecasz robienie wywaru przy większych ilościach? Tylko z jakiej ilości wtedy trzeba robić ten wywar żeby osiągnąć ten efekt suszonych 5g?


Może zależy to też od mocy danej partii grzybków? Jeden rzut może być mocniejszy inny słabszy?

A jak jest u was z długością tripu? Bo mnie wydał się trochę krótki.

Pozdrawiam
odpowiedzodpowiedz tu
joyless
psylorodek

postów: 47

zarejestrowano: 2010.04.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 09:54:58
hej,
nie bierzesz przypadkiem jakis lekow SSRI/SNRI? potrafia one zablokowac dzialanie psylocybiny niemal do zera.
odpowiedzodpowiedz tu
PANKUN
prapsylocyb

postów: 294

zarejestrowano: 2010.03.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 10:33:06
Jedzenie raz w tygodniu jest w zupełności OK. Potrzeba minimum 48 h aby organizm się oczyścił. Dieta i odpoczynek jest równie ważny. Możliwe, że jesteś bardziej odporny na psylocybinę, ale może być też problem grzybów, być może miałeś słaby rzut grzybów który miał małą zawartość alkaloidów. Czasem się zdarza że jeden tip jest lepszy drugi gorszy więc nie ma co się martwić za pas.
4 do 6 godzin to standardowy czas trwania tripu w przypadku cubensis tak ja zaobserwowałem, około od 6 do nawet 8 h trwa faza w przypadku panaeolus i tutaj naprawdę dużo się dzieje, bardzo dużo.
Fajnie, że są osoby które się interesują szamanizmem, gdyż w sumie takie przeznaczenie jest grzybków
Schooya czy czytasz jakąś literaturę w temacie może?
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 10:53:53
Nodrugsnofun:
Z jednej strony, możliwe, że masz rację. Mimo, że uważam się za człowieka otwartego i pozbawionego zahamowań to jak wiadomo „na tyle się znamy na ile nas sprawdzono”.
Za Twoją tezą przemawia właśnie „start po mj”, która jak wiadomo pozwala się zdystansować od świata i samego siebie.
Z drugiej strony jestem zazwyczaj określany przez znajomych jako osoba ekspansywna o dość mocnej, a czasem nawet zbyt mocnej osobowości, z tendencją do narzucania swojej wizji świata wszystkim naokoło . Pomijając fakt, ze prawdopodobnie bywa to upierdliwe (moja opinia, jakoś nikt mi do tej pory nie wytknął albo tego nie pamiętam), wydaje mi się, że może ta właśnie cecha może powodować moją odporność. Skoro ja podświadomie chcę narzucić swoją wizję a grzyb swoją, to trzeba mu mocy aby się przebić. Przemawia też za tym to, że intensywność podróży była u mnie powiązana z moją chęcią jej odbywania. Było intensywniej kiedy starałem pozwolić się nieść bez prób jakiejkolwiek kontroli. I różnica w doświadczeniu nie była mała.
Swoją drogą doszukałem się też informacji, że reakcje na psylocybinę słabną z wiekiem, najmocniejsze są u dzieci i ludzi bardzo młodych.
Ukułem nawet teorię, która to wyjaśnia. Wiadomym jest, że człowiek młody, który jeszcze się rozwija ma znacznie większą łatwość przyswajania informacji. Wynika to prawdopodobnie z tego, że młody umysł nie miał jeszcze czasu na ustalenie pewnych stałych elementów w dynamicznie zmieniającym się świecie. Z wiekiem pewne elementy rzeczywistości stają się niejako „statyczne” i aby przełamać to uwarunkowanie potrzeba więcej energii. Wspomogę się tu cytatem z pewnego filmu „(...) Twój umysł jest połączony jak międzystanowe drogi. Podróżujesz z jednego znanego miejsca do drugiego. Ale przy autostradzie... mimo, że coś tam jest.... dla wielu ludzi przelatuje dalej niezauważone (…

Ż:
W moim odczuciu długość trwania tripu była spora. Naprawdę setnie się ubawiłem Tylko do mocy mam wątpliwości. Po poście Nodrugsnofuna doszedłem do wniosku, że muszę trochę zmodyfikować swoje nastawienie psychiczne, będę eksperymentował za jakiś czas bo na razie to trzeba sobie zrobić przerwę, zresztą jeszcze nie wszystko z tego tripa „wchłonąłem”, praktycznie codziennie pojawia się jakieś nowe wspomnienie, które trzeba obsłużyć.

Mimo niewielkiego doświadczenia mogę trip w ciemności i samotności polecić. Wrażenia są niezapomniane.

Joyless:
Nie, nie biorę żadnych leków. Mam na tym punkcie lekką jazdę staram się nie używać nawet pastylek przeciwbólowych (od paru lat skutecznie).

Tomash:
Dziękuję, mi też jest miło. Sam wiesz, że tego typu doświadczeniami raczej nie ma okazji się dzielić z ludźmi a jesteśmy istotami społecznymi i jest nam to potrzebne.

Pankun: Na razie szukam informacji głównie w internecie, niestety jak wiadomo wiedza sieciowa jest pełna sprzeczności i fragmentaryczna. Jeśli znasz jakieś ciekawe tytuły podaj mi je proszę.

Dziękuję Wam wszystkim za podpowiedzi i komentarze.

Abstrahując od tematu, miałem wczoraj okazję obejrzeć "Alicję w krainie czarów" Tima Burtona. Oglądał to ktoś może? Nie wiem, może jestem teraz uwarunkowany ale .... grzyby...grzyby...grzyby...
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 12:18:49
Ż: Jeśli zrobisz dobrze wywar, to zwiększanie dawki nie jest konieczne, tzn wywar z 5g = zjedzenie 5g. Jednak na wszelki wypadek wrzuć 5.5g. W necie znajdziesz sporo metod na przygotowanie wywaru, ja bym to zrobił tak, że wpierw grzybki ścieram w młynku na proszek i namaczam w soku z cytryny, w międzyczasie gotuję wodę. Grzybki wrzucam do kubka i zalewam je wodą o temperaturze ~85*, kubek przykrywam talerzykiem, czekam 15-20 minut i wypijam. Uwaga - smak będzie niefajny, ale za to leciutkie dla żołądka.

@Schooya - w środę tripowałem z przyjaciółmi i pech chciał, ze musieliśmy zmienić miejsce (pozniej sie okazało, ze nie był to wcale pech, a ogromne szczęście). Trzeźwy kolega wiózł nas samochodem przez las i był to prawdziwy Wonderland, nawet dużo lepszy, niż ten Burtonowski
odpowiedzodpowiedz tu
Ż frywolnie



nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 14:12:15
Thx Div, może kiedyś przetestuję taki wywar.

Jeśli chodzi o sam smak grzybów to nie wiem o co ludziom chodzi. Mi smakują. Wręcz się nimi zajadałem Ale fakt, że trochę mi siadły na żołądku.
Wywar smakuje gorzej?

Co z utratą mocy pod wpływem wysokiej temp?
odpowiedzodpowiedz tu
PANKUN
prapsylocyb

postów: 294

zarejestrowano: 2010.03.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 15:57:20

Na pewno znajdziesz wiele cennych wskazówek w tej książeczce.
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.14 16:47:48
Dzięki Pankun, już zamówiłem, za kilka dni rozpoczynam lekturę
odpowiedzodpowiedz tu
nodrugsnofun
prapsylocyb

postów: 319

zarejestrowano: 2008.09.21


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.15 09:42:27
Ż: Woda o temperaturze 80-90 stopni blokuje utlenianie psylocybiny. Dlatego możliwym jest sporządzenie naparu. Podobne działanie ma jgl-owski ser żółty kładziony na wierzch tosta z grzybami. Dlatego są to 2 najlepsze sposoby konsumpcji na ciepło. Ja sam zawsze od roku czasu jem surowe, choć zdarzyło mi się wypić raz wywar i jeść dużo wcześniej łysice na kanapkach Do każdej konsumpcji cytrynka, najlepiej z hodowli babcinej jako przeciwutleniacz no i dobre nastawienie.
Schooya (dobry nick
Sam miałem kiedyś duży problem natury emocjonalnej. Codziennie właściwie o nim myślałem, śnił mi się. Postanowiłem użyć grzybów do jego rozwiązania tzn.: żeby zapomnieć (alkohol traktuje jak trunek towarzyski). Wszystko było w porządku do pewnego momentu podróży. Nagle grzyby, czy mój zagrzybiony umysł zaczął projektować mi bardzo negatywne skutki rozwiązania i nierozwiązania tego problemu. Ja sam walczyłem z tymi wizjami, ze sobą, co popsuło mi humor i zmieniło trip w koszmar. Następnego dnia wstałem oczyszczony, okazało się że lepiej nie zmieniać nic w swoim życiu, zostawić ten problem, bo on może wszystko zmienić na gorsze, a bardzo niewiele na lepsze do dziś jestem dumny z tej decyzji, przypuszczam że po alkoholu od razu bym poszedł to załatwić i bym żałował. Nawet jeśli masz dominujący umysł, jak dominujący był problem w moim życiu to zawsze duża dawka pomoże. Z tego jak racjonalnie (i może perspektywicznie) planujesz ilość branych grzybów, jak dbasz o bezpieczeństwo i to (bez obrazy) poniekąd ile masz lat świadczy, że planujesz swoje życie i dbasz o bezpieczeństwo swoje i otoczenia, w którym się poruszasz. Silne oparcie w rzeczywistości nie jest czymś pejoratywnym w codziennym życiu, wręcz ułatwia funkcjonowanie, ale stanowi problem w doświadczeniach psychodelicznych. W nich musisz szukać miejsca na spontaniczność, one same powinny być spontaniczne. To jak uczenie się szamanizmu Książka może coś przybliżyć, ale nie sprawi że uwierzysz w jej treść, do książki możesz przekonać się sam, na zasadzie praktyki (najczęściej to przekonanie tylko do jej fragmentów) lub może Cię do niej przekonać człowiek z pasją. Doradzę coś co wiem z własnego doświadczenia, rada nic nie kosztuje. Odstaw grzyby i wróć do normalnego życia, przestań je traktować jako chwilowe centrum zainteresowań, czy obiekt badań szamanistycznych. Medytuj naturalnie (jeśli to robisz), żyj. Któregoś dnia, gdy wstaniesz rano będziesz wiedział, że nadszedł czas by wrzucić trochę chityny do żołądka Po prostu będziesz wiedział, pod warunkiem że zlikwidujesz wcześniej pragnienie eksperymentowania z nimi. Nie proś ukochanej osoby żeby na Ciebie patrzyła, kiedy siedzisz i wchodzisz w trans, bo eksperymentujesz też na jej emocjach. Przecież ona się martwi, gdy nie je z Tobą. Wstań, zjedź śniadanie, weź Narzędzie i powiedz rodzinie, że idziesz do lasu na grzyby. Las czy to wieczorem, czy podczas dnia jest najlepszym miejscem do praktyk szamańskich, medytacji. To naturalne środowisko grzybów, a więc i przez te 4-5 godzin, naturalne środowisko Twojego umysłu. Pozdro Znowu jebnąłem wypracowanie.
Dziecko wiatru...
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.15 11:47:28
Bardzo mądrze piszesz i nie będę ukrywał, że Twój tok rozumowania jest zbliżony do mojego.
Moja decyzja o próbach z grzybami została podjęta właśnie w taki sposób. Jako dzieciak nie próbowałem (mimo wielu okazji) postanawiając, że ewentualnie podejdę do tematu w przyszłości jako człowiek dojrzały. W planach miało to być kilka lat temu. To o czym piszesz „(...) Któregoś dnia, gdy wstaniesz rano będziesz wiedział (...)” niedawno się zdarzyło.
Co do ostrożności... Tak, to na pewno ma dużo wspólnego z wiekiem. Wiek łączy się z odpowiedzialnością. Faktycznie nie jestem już człowiekiem, który rzuci się na główkę i bez zastanowienia w nieznane. Pamiętaj o tym, że opinie na temat psylocybiny są podzielone i mimo, że zasadniczo przekonują mnie argumenty entuzjastów tego specyfiku, podchodzę do tematu bezpieczeństwa dość poważnie. Nie wynika to tak do końca z silnego oparcia w rzeczywistości, gdyż jako agnostyk niejako programowo wątpię w to, iż świadectwo moich zmysłów przedstawia prawdziwy (?) jej obraz. Ostrożność wynika raczej z dopuszczenia do świadomości myśli, że mogę się mylić.

Co do towarzystwa, tutaj całkowicie się z Tobą nie zgodzę. Generalnie uważam, że przy wszystkich tego typu ekscesach powinno się mieć opiekuna. Na obecnym etapie życia nie ma drugiej osoby, z którą byłbym tak mocno i blisko związany (notorycznie występująca empatia a nawet pewne elementy wpółmyślenia), i miał pełne zaufanie, zaś jej opieka nie polegała na patrzeniu ale na byciu obecnym (w pokoju obok) oraz sporadycznej kontroli mojego stanu, w praktyce było tak, że to ja wylazłem dwa razy zakomunikować, że jest dobrze. Dodatkowo ta osoba również jest zainteresowana tematem, a ja jako klasyczny samiec (hehe) najpierw sprawdzę na sobie zanim polecę jej. Krótko mówiąc, nie wyobrażam sobie lepszego S&S. Rozumiem natomiast, że można mieć do tego inne podejście, jak już pisałem powyżej każdy jest inny.

Opinie co do tego czy natura czy ciemność podczas tripu są podzielone. Natura – dostrojenie i połączenie ze światem, Ciemność – dostrojenie i poznanie siebie. Jak pisałem miałem też okazję jeść grzyby w lesie i jest naprawdę fajnie, lecz zachwyt nad pięknem natury i świata mam w sobie niejako wbudowany, grzyby to owszem intensyfikują ale generalnie to uczucie jest mi znane od dawna i nie wymaga pomocy psychodelików. Stąd też moje zainteresowanie „drugą stroną mocy”, czyli światem wewnętrznym. Jak to ktoś kiedyś powiedział „mędrzec zna świat, człowiek oświecony zna siebie". I nie mam zamiaru „uczyć się szamanizmu”. Poszukuję wiedzy, uwierz mi, że żadna książka mnie nie przekona. Przekonać mnie może człowiek. Ale tylko jeden. Ja.


Pozdrawiam
Jak widzisz ja też mam tendencję do pisania wypracowań :-)
odpowiedzodpowiedz tu
Verter
starszy psylocyb

postów: 210

zarejestrowano: 2010.04.28


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.16 10:30:12
Schooya Witam Witam

Widzę, że kolega ma podobne nastawienie jak ja do kwestii grzybów. Muszę też przyznać, że w bardzo dojrzały
sposób podchodzisz do tych kwestii. Ja osobiście jestem młodszy od tu obecnych nie mniej jednak cały czas
się uczę staram się pogłębiać moją wiedzę no i oczywiście doświadczenie. Ja nigdy nie "bawię" się bez opiekuna
ale to wynika z moich przeżyć. I czy to grzyby czy inne narkotyki(nie wstydźmy się tego określenia stosować)
wymagają wg. mnie osoby, która będzie doglądać podobnie jak u Ciebie. Lecz takie wchodzenie może wybić z rytmu
albo wystraszyć co by się skończyło niszczącą podróżą przez następne 4-5h. Osobiście i po doświadczeniu z wieloma
"specyfikami" lepiej jak opiekun jest tak dyskretny jak służby ochrony prezydenta secret service niby nie widzisz
ale czujesz obecność/bezpieczeństwo emanujące . Piszesz, że to Ty najpierw testujesz zanim twoja druga połówka
spróbuje. Nie ma w tym nic złego lecz należy pamiętać, że wrażenia bywają różne na różne osoby. Ja mam dużą tolerancję
na wszystko praktycznie, potrzebuję o wiele więcej zarzucić od znajomych. Mi Forrest daje powiedzmy 5 [j] dla kolegi
była by to cała galaktyka z gwiazdami supernowymi i pulsarami dla mnie tylko wszech obecna świadomość zrozumienie.
Należy pamiętać o tym.

Pozdrawiam
I przepraszam za chaotyczną wypowiedź.
odpowiedzodpowiedz tu
PANKUN
prapsylocyb

postów: 294

zarejestrowano: 2010.03.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.16 10:39:35
Widać, że koledzy mają uzdolnienia pisarskie, to dobrze być może w przyszłości powstanie wiele ciekawych dzieł poświęconych tematowi.

Można tu wyjaśnić pewną niejasną kwestię jakim jest termin szamanizm. Przez znaczną większość jest mylnie postrzegany jako coś co jest związane z prymitywnymi albo dzikimi plemionami, albo jakaś forma mody czy stylu życia. Błędne wyobrażenie jest wynikiem brakiem dogłębnego zainteresowania się tematem. Szamanizm należy raczej postrzegać jako umiejętność korzystania z pewnej wiedzy i odnosi się ta wiedza do wielu płaszczyzn życia. Samo słowo jest tylko umowną lub ogólną nazwą wielu rzeczy które się na nie składa.
Myślę, że bardzo ważne jest stworzenie przed tripem dużego poczucia bezpieczeństwa i komfortu psychicznego, gdyż jest to jak dla mnie ok 70% udanej podróży, w sumie osoba druga jest tylko po to by móc zapobiec przed szkodą fizyczną typu wyskoczenie z okna albo upadek ze schodów. Kiedyś zarówno oglądałem jak i czytałem, że podczas szamańskiej ceremonii wszyscy jedzą grzyby z czego szaman je ich najwięcej i kieruje jej przebiegiem. Wszystko ma swoją stosowną oprawę, na początku oczyszcza się przestrzeń ze złych energii, przed ceremonią, odmawia się stosowne modlitwy, wszystko jest starannie przygotowywane. Tak samo i ja staram się postępować, to wtedy wiem, że jestem bezpieczny gdyż określona energia się mną opiekuje. Dlatego pomoc drugiej fizycznej osoby ogranicza się tylko do fizycznego bezpieczeństwa.
Szamanizm jest jak jest postrzegany dlatego, że jest to bardzo stara wiedza, która została zapomniana przez wiele lat, oprócz tego była zwalczana i marginalizowana w kulturze europejskiej, dlatego mamy rezultat jaki mamy.
Dużo ciekawych wątków na temat szamańskich praktyk znajdziesz w książce Alberta Hoffmana - LSD Moje trudne dziecko
Ciekaw jestem Schooya, bo piszesz że szukasz wiedzy, ja też z tego samego powodu zainteresowałem się grzybami, bo ja też szukam wiedzy.
Czy jest to wiedza niedostępna innymi środkami poznawczymi?
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.07.16 16:08:55
Pankun, sprawą chyba niezaprzeczalną jest, że nasza cywilizacja mimo, a może wskutek wspaniałego rozwoju technologicznego zagubiła gdzieś sferę duchową życia. W dzisiejszych czasach życie duchowe ogranicz się dla większości w sporadycznym bieganiu do kościółka, bezmyślnym klepaniu formułek i upijaniu się w czasie świąt religijnych. Mam nieodparte wrażenie, że ludzkość zachodu zagubiła gdzieś część człowieczeństwa. Część, która była z nami w zasadzie od początku istnienia społeczeństw a od czasu rewolucji technologicznej jest sukcesywnie rugowana.
Nie chcę tu wpadać w niepotrzebny być może mistycyzm, ale generalnie nie przekonuje mnie spojrzenie stricte ateistyczne, wg którego jak żyję to jestem a jak umrę to mnie nie ma. Nie wierzę też, że jedyny istniejący świat to świat, który dostrzegamy przy użyciu podstawowych zmysłów. Czuję, że jest coś więcej i chciałbym choć trochę zajrzeć pod podszewkę rzeczywistości.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że można to osiągać medytacjami i pracą nad sobą, ale przy naszym stylu życia jest to praktycznie niemożliwe, zaś zmiana tego stylu przyniosłaby zbyt wiele krzywd osobom bliskim. Grzyby traktuję jako swoiste „skrócenie drogi”.
Zresztą wybór grzybów do eksperymentów , spośród mnogości syntetycznych i naturalnych psychodelików nie był zresztą przypadkowy, jest to substancja, która służyła od tysiącleci właśnie nawiązywaniu kontaktu ze światem wykraczającym poza nasze zwykłe postrzeganie, ze światem duchów (cokolwiek przez pojęcie ducha rozumiemy).

Druga sprawa, to poznanie a być może i doskonalenie siebie. To akurat było moją ambicją od dość dawna. Pracuję nad tym od lat z całkiem niezłymi skutkami, jestem osobą pogodzoną zarówno ze swoją jasną i ciemną stroną. Głoszona przez większość użytkowników teza, iż psychodeliki potrafią wydobyć z człowieka skryte wnętrze i ułatwiają uświadomić „sobie siebie” zainteresowała mnie tematem.
Ze względu na specyfikę działania grzybów, staram się raczej nie definiować „czego szukam”, może na to czas przyjdzie trochę później. A już po ostatniej wycieczce mam pewność, że są we mnie sprawy do tej pory mi nieznane, nie będę opisywał o co chodzi bo są to rzeczy zbyt intymne, natomiast mogę powiedzieć tyle, że zwizualizowały mi się drzwi, a raczej brama, do której otrzymałem klucz, i udało mi się je uchylić (zastosowałem w tym momencie podróży technikę odliczania ze skupieniem woli na celu). Natomiast nie odważyłem się zajrzeć co jest za nimi (bardzo intensywna myśl „Jeszcze nie dzisiaj”, która pchnęła mnie w dalszą część podróży).

Samo przygotowanie się do doświadczenia uważam, mimo że nie mogę pochwalić się dużą praktyką, za sprawę ogromnie istotną. W moim odczuciu nie chodzi o to czy śpiewasz pieśni, czy grasz na bębnie, czy też tak jak Ty Pankun wzywasz pozytywną energię. To zależy od Twojego światopoglądu. Uważam, że wszelakie tego typu działania przygotowujące (nie chcę tu użyć słowa obrzędy ze względu na jego implikacje, które niektórym wydać się mogą niewłaściwe), mają na celu wyciszenie, skupienie się, zapewnienie psychicznego bezpieczeństwa i przełączenia umysłu w , jak to mówię, „tryb mistyczny”, przez co rozumiem otwartość na doznania wykraczające poza znaną nam rzeczywistość.
Dodatkowo, przygotowanie, prowokuje u mnie a pewnie i u innych poważniejsze podejście do całej sprawy.
Nie planuję i nie chcę traktować grzybów jako zabawki. Jest to narzędzie, które należy traktować z odpowiednim respektem i ostrożnością. Nie robię tego, żeby „mieć banię” albo „odlecieć”. Podczas trwania mojej pierwszej podróży, myślę, że również dzięki przygotowaniu (mam na myśli post 24h oraz kilkudniowe budowanie nastawienia), moja podróż, mimo konieczności popchnięcia mj, była fantastyczna i dała mi sporo do myślenia. Pierwsze moje testy, przeprowadzane rok temu ze znajomymi były takie właśnie „baniowe” i śmiechawkowe a nie tego oczekuję od grzybów. Przyznam się zresztą, że po tamtych doświadczeniach poważnie zastanawiałem się czy nie odpuścić tematu, byłem trochę zawiedziony. Na szczęście doinformowałem się i zdecydowałem na drugie podejście, i teraz już wiem, w którym kierunku powinienem podążać..
Podsumowując, wydaje mi się, że jeśli oczekujemy od grzybów mistyki to sami powinniśmy podejść do nich mistycznie. Jeśli bierzemy to dla zabawy, tylko zabawę z tego będziemy mieli.

Jest jeszcze kwestia mojej wiary, że rzeczywistość nie jest dookoła mnie ale we mnie co prowadzić może do rozważań na temat naszego na nią wpływu i możliwości jej kształtowania, ale to już temat na oddzielny wątek.

„Moje trudne dziecko” oczywiście czytałem, przygotowując się do eksperymentu nie mogłem tej pozycji ominąć.


I znowu się rozpisałem, ech...

Pozdrawiam serdecznie


odpowiedzodpowiedz tu
Acerus
psylorodek

postów: 40

zarejestrowano: 2010.08.09


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.08.11 17:32:34
:offtop:
Schooya jeśli interesujesz sie szamanizmem to możesz zapoznać się z M. Eliade "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy". To spojrzebie naukowe na szamanizm, ale dotyczy głównie szamanizmu syberyjskiego, tam jedynym znanym narkotykiem był Amanita muscaria (bo serdecznka syberyjskiego, nawet jeśli zanali to pewnie nie uważali za narkotyk, czyli grzyb który nie ma akurat związku z tym forum, bo nie zawiera psylocybiny tylko kwas ibutenowy który działa całkiem inaczej, poza tym jest bardzo toksyczny (w porównaniu do PC). Ale i tak wątek narkotyczny jest wątkiem bardzo pobocznym, autor skłąniał się do tezy że zastosowanie narkotyków w szamanizmie było objawem "degeneracji" profesji, ponieważ pierwotnie szamani indukowali trans bez użycia narkotyków, ale ogólnie pomijając naukową terminologię i metotykę ksiązka pełna ciekawostek, polecam tym którzy intersują sie trochę etnografią. Opisy ćwiczeń medytacyjnych szamanów bardzo podobne są do opisu wielu współczesnych tripów różnych ziomali po silnych ekstraktach SD, jednak oni to potrafili osiągnąc bez żadnych narkotyków, siłą woli, ewentualnie wspierajac sie tańcem, bebnami, ascezą itp.
odpowiedzodpowiedz tu
Schooya
młodszy psylocyb

postów: 55

zarejestrowano: 2010.07.12


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2010.08.11 17:43:50
Akurat ta pozycja już do mnie idzie pocztą (mam nadzieję). Trafiłem na nią kilka dni temu w sieci :-)
Niemniej jednak dziękuję za informację, przy okazji potwierdzam, że bez żadnego wspomagania dźwięk szamańskiego bębenka coś w głowie budzi. Pewnie im większa praktyka tym skuteczniej ....

Pozdrawiam serdecznie
odpowiedz
Dziwna reakcja?
Szaban frywolnie
915135Szaban:
2010.07.04
21:55:36
<<<   <<  8 9 10 11 12 13 14 15  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Problem z wysychaniem ciastka - substratu
     ¤ Jak tworzy się mieszańce Cubensis (?)
     ¤ Zjadłem i nic
     ¤ Problem z kolejnym boksem Golden Teacher. Wilgotność? Jakiego producenta wybierać?
     ¤ Szukam rady
     ¤ NAGRAJMY KAWAŁEK
     ¤ sterylizacja strzykawek
     ¤ Wermikulit opcja czy niezbędnik?
     ¤ Pomoc w identyfikacji
     ¤ Pierwsze growkity - kilka pytań
     ¤ Odmiana blue - pomocy

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
299
odsłon:
1198651

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2024