Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
250
odsłon:
618609

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Wymiana - parę opcji do wyboru
     ¤ Wywar trwałość / dawka
     ¤ Jak to jest z tym światłem i wodą
     ¤ Pierwszy growkit, co dalej?
     ¤ Słoma/Rez/Monotube
     ¤ Informacje dla kompletnie początkujących - spis pytań (grow kit)
     ¤ Łysice transport
     ¤ Łysiczka lancetowata sezon 2020
     ¤ Changa + grzyby
     ¤ Proszeeee szybko odpowiedzcie !!!
     ¤ Muchomor czerwony (amanita muscaria) pytania

<<<   <<  6 7 8 9 10 11 12 13  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
Psilo Zofia a SLD
shroomator
195493frs:
2012.03.15
13:33:50
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


Temat: Psilo Zofia a SLD
wysłano: 2011.01.09 01:08:51
Jestem ciekaw Waszych porównań: psilo a SLD, co o tym sądzicie? (oprócz tego, że jak się okazuje, do partii znacznie ciężej się dostać, w domu tego nie wykonasz, a kontakt z aktywnym przedstawicielem partii jest rzadki).

Mam 3 doświadczenia z psilo i ze 3 razy więcej z Hoffmanem. Ilości kosmitów były: raz mała, 2 razy umiarkowane. Świeże bieszczadzkie ufoludki w liczbie około 30-40 zmęczyły mnie trochę fizycznie (mocny wjazd na układ nerwowy) ale 6-8 godzinna podróż, choć smutna, mocno rozwinęła mnie duchowo. Innym razem z NeverLandii coś było, dawka umiarkowana nie pamiętam jaka, ale niestety po zmroku, a to duża strata. Kolorowe wizje po zamknięciu oczu, głębszy odbiór muzyki ale czegoś mi w tym brakowało (rozwoju). Doszedłem wówczas do (chwilowego?) wniosku, że wizjogeny to extremum mózgu i że niewiele więcej da się z niego wycisnąć... też dość smutna konluzja.

Pan Hoffman jest zdecydowanie łagodniejszy, "lekko-strawny", ma też tę ogromną przewagę, że rozmowa z nim trwa często 10-14h i właściwie nie kończy się póki się nie położymy spać. Uwydatnia wspaniale piękno natury, jej tajemniczość i głębię (miałem szczęście konwersować z nim parę razy latem w słoneczku), ale nadal czuję niedosyt, tak jakby mi jeszcze w nim brakowało Ducha... Może ja zawsze będę niezadowolony, a może settingu mi brakowało...

W obu przypadkach mam zawsze fraktalne transformacje obrazu, tak jakby stawał się płynny i plastyczny - ożywa. (Zwłaszcza) Hoffman przy silnych przekazach mówi takim charakterystycznym psychicznym "echem" które powiela pewien schemat psychiczny i modyfikuje go na różne sposoby mieszając obrazy i dźwięki, wypełniając umysł krajobrazem zlewających się pulsujących form, sensów i motywów. Ale oprócz tego to zwłaszcza SLD nadaje rozmowie pewien charakterystyczny klimat, który przenika Cię do samej kości ech... nie do opisania. Małe ilości kosmitów były zawsze i mniej doświadczeń, przyznaję, ale nie czułem z nimi tak mocno tego CZEGOŚ jak przy Hoffmanie. TAKIEJ MOCY przez zajebiste OOOMMMMMMMM! (patrzysz na chmury i rozpływasz się razem z nimi... przepiękne...)

A jak Wy porównujecie telepatyczne przekazy kosmitów i pana Hoffmana z SLD?
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.09 03:26:00
Grzybki - PIĘKNE, dlaczego - zarówno fajne, użyteczne no i relatywnie bezpieczne.
LSD-25 - KOZACKIE, ale! - zajebiste, że aż opisać trudno ale ja osobiście nie zauważyłem ich użytecznej strony prócz rekreacyjnej, ale bezpieczne kwasy to nie są na pewno! Niektórym ludziom z nadmiaru emocji może nie wytrzymać samokontrola. Chodzi mi tu między innymi o takie coś:
Jakie (między innymi) stany emocjonalne mogą wywołać te substancje:
Grzybki : Niesamowite szczęście, radość ----- Zaniepokojenie, obawy.
LSD-25: Niewyobrażalne szczęście, radość ----- Niewyobrażalny strach, lęk.

No i jest jeszcze kwestia oryginalność LSD-25 na kartonach czego jak wiemy w tych czasach w Polsce nie można się spodziewać zarówno z powodu szalenie skutecznego wjazdu CBŚ na rynek prekursorów (kwas lizergowy, ergotamina) w Polsce wywarty przez naciski ze strony Unii Europejskiej, jak i przez ogromną trudność w dostaniu czy profesjonalnym otrzymaniu odczynników do syntezy tej substancji takich jak (PCl5, POBr3, itp...) A jak wiemy bez profesjonalnego sprzętu i profesjonalnie przygotowanych ultraczystych odczynników i profesjonalnego labolatorium z atmosferą gazów inertnych i lampami na podczerwień to tej ultradelikatnej substancji zrobić się nie da.
Dlatego nie łudzę się, że w Polsce od paru lat było dostępne LSD-25 bo nie było - już 10 lat temu był spory problem z dostaniem tej substancji i nawet ludzie z Wrocławia musieli ściągać ją z zagranicy. A od jakichś 5 lat na rynek weszły Bromo-ważki, DOM, DOB, DOI itp... I naprawdę wielu ludzi myśli, że jadło prawdziwego kwasa a tu dupa.
Więc zacznijmy może od podstawowego pytania : " Jaki smak miały twoje kartony ?? " Choć najmniejszy, najdelikatniejszy smaczek lub aromat?
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.09 11:54:26
Zacząłem 11 lat temu i wiem, że dostałem to, co trzeba każdy z następnych razów był taki jak trzeba (tego się nie da z niczym pomylić), oprócz jednego, który był najzwyklejszą wyjepkom... ostatnio miałem styczność 2,5 roku temu, choć w kręgach moich znajomych czasem coś się pojawia. Co do zapachu - nie ma na pewno, co do smaku, to oprócz smaku kartona być może pozostaje "coś w rodzaju" posmaku ale to może być złudzenie, nie pamiętam.

Nigdy nie miałem silnych stanów lękowych - to kwestia zdrowia psychiki i odwagi w sercu Osobowość musi być silna i wyczyszczona ze zła, bo ono się wówczas ukazuje i może przejąć nad osobnikiem kontrolę. Proponuję wręcz stawiać czoła swoim lękom,aby je zwyciężyć. W czasie 2-giej podróży w wieku 18 lat poszedłem nocą sam do lasu podmiejskiego aby się przetestować. Siedziałem ze 40 minut na ławce w ciemnościach, drzewa falowały jak mroczne giganty. Postanowiłem nie odwracać się za siebie, choć wszędzie oczywiście słyszałem głosy. Innym razem zdawało mi się, że idąc koło parku późnym wieczorem usłyszałem przytłumiony głos krzywdzonej kobiety. Świadom odpowiedzialności, choć pełen obaw, ruszyłem tam na wszelki wypadek... Prawdopodobnie tylko mi się zdawało ... bo nikogo tam nie znalazłem ale przynajmniej wiem, że nie stchórzyłem. Ile razy stchórzysz, tyle razy powiększasz swój strach i odsuwasz wyzwanie na później... Kiedy urośnie silniejsze i groźniejsze. Trzeba wyrywać zło u samych korzeni, aby nami nie zawładnęło.

Więc chociaż "kroczę doliną śmierci"... "Nie boję się niczego, strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie." - Muad-Dib recytujący mantrę Bene-Gesserit ... dzięki Psiaczku, choć mało to wnosi

Należy stawać z odwagą przed odpowiedzialnością, jaką daje wgląd w mroczne tajemnice naszych dusz - wielu ludzi nie daje temu rady i dlatego nie lubią głębokich mocnych podróży.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
pizdonix
nowy użytkownik

postów: 8

zarejestrowano: 2010.10.21


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.09 21:12:20
ostatnio miałem okazje przeżyć bed-tripa, z początku były wspaniale, ale potem nieopisywalny lęk, grzybia moc negatywnie nakierowana potrafi mocno przytłoczyć, szkoda ze nie mam porównani z LSD
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.09 23:58:06
Absolutnie nie wolno się bać! Bo niby czego? Własnego strachu? Absurdalne, czyż nie?... No chyba, że zła w sobie - je właśnie należy zwalczać - podjąć decyzję o jego natychmiastowej albo planowanej konkretnie w przyszłości eliminacji.

No ale offtopowo... to jak tam porównania? Wyczytałem post Oskara na tym forum, że grypki lepsze i mocniejsze a co na to inni?
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Psiaczek
świeżo po
podróży
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.10 01:57:28
Ad. 3 Posty w górę.
Nie Muad-Dib jeno Bene Gesserit :-)
Sorry za offtop.

odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.10 12:01:09
Spróbuję rozbić doświadczenia na różne aspekty i w ten sposób je porównać. Z lsd mialem do czynienia 6 razy, z grzybkami 4 razy.

Wpływ na ciało:

Lsd jest dla ciała łagodniejsze, wypełnia je silną energią, ma się chęć do aktywności fizycznej (szczególnie do tańca, gdy gra odpowiednia muzyka). Grzybki, szczególnie w wyższych dawkach, praktycznie mnie unieruchamiają, co nie jest wcale wadą - po prostu wtedy nic mi nie potrzeba do szczęścia, nawet poruszania się

Komfort psychiczny:

Dla mnie o wiele wyższy w przypadku grzybów. Kiedy na grzybowym tripie zaczynam nurkować w jakiś rejon, który niekoniecznie mi się podoba i zaczynam się bać, wystarczy, że je poproszę o zmianę kierunku, i od razu wszystko wraca na dobry tor. W przypadku LSD nie ma kogo poprosić i ogólnie nie ufam tej substancji, miałem 2 złe doświadczenia na LSD ale oba okazały się być bardzo owocne w późniejszym okresie.

Efekty wizualne:

O wiele bardziej przyciągają moją uwagę naturalne zmiany percepcji na grzybach. Las nad wodą o zachodzie słońca był chyba najpiękniejszą rzeczą, jaką widziałem w życiu, po prostu bajka. Jeśli chodzi o wizje, grzyby pokazują pełnię mocy dopiero przy całkowitej ciemności, wtedy dzieją się prawdziwe cuda. Jakiekolwiek światło "odstrasza" wizje i sprawia, że po prostu wszystko pływa, wygina się i jest niesamowicie kolorowe (szczególnie uwydatniona jest zieleń, brąz i czerwień). Na LSD wszystkie kolory są wzmacniane w mniej więcej równym stopniu, ze szczególnym wskazaniem na jaskrawe kolory, które stają się BARDZO jaskrawe. Powierzchnie pokrywają się fraktalami, wszystko pływa ale jakoś inaczej, niż na grzybach, ciężko mi to wyjaśnić. Wizje przy zamkniętych oczach w moim przypadku ograniczyły się do fraktali mających w tle wielobarwne plamy. Pod wpływem muzyki pojawiało się wrażenie synestezji, bardzo piękne.

Odbiór muzyki:

Tutaj bezapelacyjnie wygrywa LSD. Nie będę się rozpisywać, ale w/g mnie LSD jest stworzone do słuchania muzyki i tańczenia przy niej, przy czym taniec sprowadza się do dopasowywania ciała do przyjmowania nadchodzących fal dźwiękowych. Jeśli ktoś wybiera się na jakiś psy festiwal, to LSD jest tym, czego powinien tam szukać. Na grzybach muzyka brzmi niczego sobie, ale zdecydowanie bardziej wolę na grzybowym tripie słuchać odgłosów natury, które dziwnym trafem zawsze układają się w piękne, harmonijne pieśni, nadające kierunek podróży.

Głębia / "duchowosć" doświadczeń

Tutaj sporo zależy od s&s co nie zmienia faktu, że na każdym grzybowym tripie czułem obecność jakiejś ogromnej inteligencji, nadświadomości, która czuwała nad przebiegiem mojej lekcji. Swój najbardziej mistyczny trip w życiu mialem wlasnie na grzybach (w, dla niektórych śmiesznej, dawce 2.2g), miało to miejsce ponad pół roku temu, a nadal mocno we mnie siedzi i chyba już na zawsze mnie zmieniło. LSD jest dla mnie substancją o potencjale raczej rekreacyjnym, ale z drugiej strony nie testowałem go nigdy w dużych dawkach, inna sprawa, ze nie zamierzam tego robić (dla mnie LSD działa za długo).

Ogólne, subiektywne podsumowanie:

LSD traktuję jako narzędzie, wzmacniacz procesów psychicznych, odbierania bodźców, myślenia analitycznego. Jest to wspaniałe narzędzie, ale tylko narzędzie. Grzyby to coś wiecej. To kontakt z istotą, która nie dość, że jest nieskończenie mądra, to jeszcze nas bezwarunkowo kocha i uczy. Też macie tak, że na grzybowym tripie czujecie, że "znowu jesteście w domu"? Ja tak mam za każdym razem.

odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.10 16:19:23
Shroomator - twój drugi post - bardzo dobrze piszesz! Wiesz nie podszedłem jeszcze nigdy w ten sposób do LSD. W celu samodoskonalenia się stosuję właśnie grzybki. LSD prawie zawsze było dla mnie zbyt intensywne abym mógł próbować introspekcji/introwersji.
Jeżeli chodzi o oryginalne LSD-25 miałem do czynienia tylko z Wrocławskimi kwasami które były sprowadzane bodajże z Belgii na przestrzeni lat 2000-2005.
Loty jakich dzięki nim doświadczyłem były zbyt potężne abym mógł skutecznie korygować niedoskonałości swojego toku myślenia, czy reagowania na świat.
Choć może inaczej, w sumie w każdej sekundzie tripu myślałem jednocześnie o tym co się dzieje, jak ja na to reaguję, co odczuwam, jak inni mogą zareagować na mnie, co oni mogą odczuwać i co może się stać. W każdej sekundzie miliony, ba miliardy myśli, każda klarowna, logiczna i tak przesiąknięta emocjami, że aż mnie wyginało czasami. Co chwila katharsis i to tak długo! Naprawdę coś niesamowitego. Jak tripy mi się rozkręcały odczuwałem takiego kopa w przysadkę mózgową i neuroprzekaźniki nastroju, że czułem się jak by mnie ktoś znienacka wykopał z samolotu ze spadochronem na pułapie 5000m n.p.m. Naprawdę ciężko było wtedy mówić o wglądaniu w swoją psychikę i ocenianiu jej choć w sumie robiłem to w każdej sekundzie jednak jedyne nad czym się wtedy naprawdę starałem skupić to pozostanie w pokoju ducha i dobrym nastroju, aby nie wpaść w żadnego bedtripa, czy nawet zły klimat bo wiedziałem, że mogło by się to bardzo źle skończyć. Prawdę mówiąc z całą swoją silną wolą i charakterem szczerze wątpię czy zdołał bym wytrzymać sytuację naprawdę ciężką w czasie tak silnego tripu. A nie jestem typem słabej osobowości. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której cała ta nawałnica serotoniny, dopaminy i innych neuroprzekaźników odpowiedzialnych za dobry nastrój i odczuwanie przyjemność mogła by zostać zastąpiona na równie silną nawałnicę adrenaliny, kortyzolu i innych odpowiedzialnych za stres i strach. Naprawdę, aż nie chcę o tym myśleć co mógł bym wtedy zrobić i jak się czuć, aż nawet teraz ciarki mnie przechodzą po plecach na taką perspektywę. Ale udawało mi się pozostawać w dobrym nastroju i tripy były doprawdy przezajekurwabiste! Najpiękniejsze wizualnie i emocjonalnie jakie tylko przeżyłem w całym swoim życiu, wszystko inne wymięka jak świetlik przy 1000W HPS'ie. Ale moc nie zmienia faktu, że delikatność i złożoność biologiczna świetlika jest nieporównywalnie piękniejsza.

Piękno, bezpieczeństwo, misteria i oryginalność grzybków od zawszę mnie pociągały. Uważam, że mimo że słabsze mają do zaoferowania człowiekowi 1000 krotnie więcej niż kwas. Ich "delikatność" dla psychiki ułatwia stosowanie ich choć to też trzeba sobie wypracować i przyswoić.

Div - W ostatnim wersie z oceną grzybków trafiłeś w samo sedno!!! Całkowicie "jak w domu" . Przemiłe uczucie,- takie ciepłe.
odpowiedzodpowiedz tu
moi
młodszy psylocyb

postów: 62

zarejestrowano: 2010.11.14


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.10 20:52:53
LSD - stała faza - stabilna i bardziej kontrolowana dla mnie - spotkania kilkakrotne (5-6?), ale nie jestem pewien co do jakości, marny ze mnie chemik, ale działało i ponoć źródło dobre...
grzybki - w moim przypadku to do odnotowania tylko do tej pory łysiczki, które przez większość są opisywane jako bardziej nieobliczalne niż PC - kilkakrotnie (5, może 6 razy) ale dawniej niż LSD i to właśnie przy nich miałem kiedyś jedyny raz bad tripa, chwilowego, ale jednak.
Porównywaliśmy grzyby wtedy do pociągu. Siedzisz na stacji i czekasz. Nagle przyjeżdża pociąg. Jest straszny hałas i podmuch powietrza. Bardzo mocny. Potem (kilka godzin, ale równie dobrze to mogłoby być kilkanaście sekund) pociąg odjeżdża, a ty dalej siedzisz w tym samym miejscu i myślisz o tym, co Cię spotkało obserwując odjeżdżający pociąg... Ogólnie działanie bardziej falowe - przychodzą i odchodzą fale zabierając Cię coraz dalej, a potem oddając Cię rzeczywistości, aż ustają, tak że może się zdarzyć częściej że jesteś w tripie i zaraz nie jesteś, albo już myślisz że to to, albo myślisz że to już nie to Przy kartonach wchodzisz na pewien poziom i bardziej się na nim znajdujesz. To tyle z mojego doświadczenia. Jak wyhoduję swoich pierwszych przyjaciół, to pewnie wpadnie coś nowego do głowy, szczególnie że teraz będzie inne nastawienie, doświadczenie i inny cel spożywania, choć tak naprawdę to może to tylko nasi przyjaciele wiedzą po co je spożywamy...
odpowiedzodpowiedz tu
papier
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.12 13:23:10
Wg mnie największą różnicą jest czas działania. Reszta to chyba wyłącznie kwestia subiektywnych wrażeń - ponoć kiedyś przeprowadzano ślepe próby i ludzie mieli problemy z rozpoznaniem podanej substancji, najłatwiej było więc zasugerować się czasem działania.

Zarówno LSD jak i grzyby potrafią mnie przeczyścić - wzmożona psychosomatyka to norma na każdym dowolnym psychodeliku, jednakże LSD jest chyba bardziej wizualne. A przynajmniej w słoneczny letni dzień, nad rzeką i w domku z działeczką warstwa wizualna była fraktalną orgią letnich popisów życia. Tak więc decydują tu chyba wyłącznie subiektywne doznania związane z oczekiwaniami. Nie powiedziałbym więc, że np. po kwasie lepiej się słucha muzyki, a po grzybkach fajniej się pływa. Grzyby od zawsze były dla mnie bardziej mroczne i organiczne. LSD jest tym świętym graalem wśród substancji psychoaktywnych. Triumfem myśli człowieka w dosięganiu duchowości. To po LSD ujrzałem po raz pierwszy Białe Światło. Nie bez kozery Aldous Huxley nazywał je lekarstwem mokszy. Ale i na grzybkach ocierałem się o ten stan. Podsumowując - do dobrego LSD jestem po prostu bardziej entuzjastycznie nastawiony .

BTW; co do smaku to właśnie podczas tej letnie przygody (białe, czyste papiery nieperforowane) koleżanka po około półtorej godziny żucia papieru i gdy już wreszcie mocno nam weszło (3 nowicjuszy) obwieściła, że... smakuje jak papier!
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.14 00:28:08
i co nie ma już chętnych, którzy >>anonimowo<< opowiedzą o przydarzeniach >>swoich odległych znajomych<< co by porównać jedno i drugie?
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.01.14 00:28:43
KIEDY PRZESTANĘ BYĆ PSYLORODKIEM LOL
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
hokuspokus
psylorodek

postów: 35

zarejestrowano: 2012.03.07


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.10 02:31:20
LSD jadłem kilka razy w mniejszych i większych dawkach,grzyby tylko raz- cubensis peru w dawce 2g.

LSD daje świetny BODYHIGH którego nie pamiętam abym doświadczył podczas tego jednokrotnego doświadczenia grzybowego,przy LSD ZAWSZE.
Obydwie te substancje są świetne jednak grzyby po tej jednokrotnej próbie dużo bardziej mnie sobą zainteresowały. Po obydwu tych substancjach
odczuwam wrażenie jakby szerszego odbierania rzeczywistości, jakby człowiek obudził się dopiero z letargu.

Kiedyś po silnej dawce LSD siedząc na przepięknej polanie widziałem w oddali przejeżdżające samochody, bałem się wracać do cywilizacji, czułem
się nieswojo myśląc o powrocie tam, gdy teraz wokół mnie piękna polana, za mną las, odgłosy przyrody. Czułem się wtedy jak jakiś dziki,wolny zwierzak.
Taki jakby pierwotny instynkt ciągnący do mnie do natury. Co ciekawe kiedy mój towarzysz próbował nawiązać z mną kontakt, kompletnie nie rozumiałem
co do mnie mówi. Kiedy mu mowiłem "stary nic z tego co mówisz nie rozumiem" to sam swoich słów nie rozumiałem, były tak nic nie znaczące że równie dobrze mogłem powiedzieć bleblbelbe i czułbym się identycznie. Werbalny kontakt był tak prymitywny że po prostu został jakby wyłączony.


W trakcie mojej jedynej przygody z grzybami dużo lepiej czułem barwy i światła niż po LSD. Nawet przy tak niskiej dawce szrumów nie miałem raczej ochoty na prowadzenie jakichkolwiek rozmów z towarzyszami(bez znaczenia na stan towarzyszy). Wole przebywać sam z myślami, w pełni wczuć się w wachlarz doświadczeń jaki dają mi grzyby.Z LSD to wygląda inaczej, póki działanie nie jest na tyle silne by utrudniać werbalny kontakt to zawsze jest dużo śmiechu,
śmiesznych rozmów, kminek, żartów.

Mam jeszcze LSD na pierwszy wiosenny trip a na kolejne doświadczenia grzybowe już niedługo przyjdzie czas-zbliża się wreeszcie pierwsza uprawa.
odpowiedzodpowiedz tu
noithai
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.10 19:36:10
2g to tak jakbys zjadl cwiartke LSD - mozesz uznac ze miales albo placebo, albo ledwie Cie cos musnelo.
Zjedz minimum 3-3.5 g, zeby miec odniesienie, bo tak to nie wiesz nic o grzybach
Powodzenia i zdrowko
odpowiedzodpowiedz tu
hokuspokus
psylorodek

postów: 35

zarejestrowano: 2012.03.07


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.11 11:36:16
Koleszko, 2g suchych cubensisów to nie placebo, nie rozśmieszaj mnie
Po takiej samej ilości mój towarzysz leżał na ziemi nie mogąc się podnieść, zalewał się łzami i śmiał jak dziecko na przemian- silne placebo miał powiesz?
Nigdy nie jadłem ćwiartki kartonika LSD bo zgoła nie ma to sensu i wiem o tym. To nie te czasy kiedy papiera można było jeść w kilka osób bo były tak
niesamowicie mocne. Zakładając że mam całkiem dobry karton LSD około 200mcg to nawet dzieląc go na 4 poczuje jego działanie jedząc tą 1/4 papierka.
Próg działania LSD to 20mcg. Mam wrażenie że albo nie jadłeś nigdy żadnego z nich albo Twoja wiedza o obu tych psychodelikach jest bardzo kiepska.
odpowiedzodpowiedz tu
noithai
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.12 16:24:12
hokuspokus - oczywiscie masz racje, nigdy niczego nie jadlem i nic nie wiem, ale ciesze sie, ze sa osoby, takie jak Ty, ktore mi to uswiadamiaja.
3g suszakow to minimum dobrej jazdy na 6 godzin i przy tym zostaje, tak samo jak twierdze ze 800mcg LSD to minimum tego samego, czyli pelni doswiadczen z obiema substancjami.
odpowiedzodpowiedz tu
noithai
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.12 16:25:39
Sorry za post pod postem, ale... Oczywiscie 80mcg LSD mialem na mysli
odpowiedzodpowiedz tu
hokuspokus
psylorodek

postów: 35

zarejestrowano: 2012.03.07


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.12 21:07:20
Nie wspominałeś o pełni doświadczeń a teraz jeszcze silisz się na jakieś ironie, hehe SPOX. Nic mnie nie musnęło miałem fajną grzybową banieczke bo podróżą tego nie nazwe ze względu na s&S. Silna intensyfikacja kolorów, dźwięków, nadmuchujące się wizuale, niepowstrzymana euforia- takie właśnie odczucia miałem po 2g więc jeśli Ty uważasz to za placebo lub delikatne muśnięcie to tak, tak właśnie jestem w stanie stwtierdzić że nie wiele wiesz o tym co jesz lub jesz bardzo kiepskiej jakości grzyby.

Oczywiście po 80mcg nie poczujesz pełni doświadczeń jakie daje LSD,niestety.
odpowiedzodpowiedz tu
noithai
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.13 11:48:40
Po prostu wiem co czuje i po jakiej ilosci i nie sa to tylko moje doswiadczenia, ale tez i znajomych, wiec chyba nie ma sensu dalej dywagowac w tymze temacie. Takze literatura, a takze i roznego rodzaju przeliczniki (w tym kalkulator) daja podobne do moich ilosci grzybow jako dawki aktywne. Musze jednak przyznac, ze sa to bardzo, jednak, subiektywne odczucia, gdyz mialem raport, ze juz 3.5 g zjedzona w trzy osoby (sic!), kazdemu z jedzacych daly swietna faze, ale az nie chce mi sie w to wierzyc (daje to ~1.2g na glowe). To jest zapewne tak, jak z 2C-E, mi juz grubo zrobilo 20mg, natomiast sporo osob twierdzi, ze dla nich aktywna dawka to minimum 30mg, po ktorej ja po prostu juz nie pamietam samego tripa, oprocz okrutnego BL.

Zdrowko i pozostan na tych 2gramach, skoro Cie az tak one porobily...
EOT z mojej strony
odpowiedzodpowiedz tu
frs
starszy psylocyb

postów: 187

zarejestrowano: 2008.12.12




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2012.03.15 13:33:50
NIE PORÓWNYWAĆ!!!
Lepiej zmieszać polecam taki miks
odpowiedz
Thailand Koh Samui
Psiaczek frywolnie
11075Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.01.09
00:19:13
Pierwszy raz...
Grzybek
114266div:
2010.11.11
00:16:07
Jak długo spożywacie i jak często.
quote frywolnie
4713339Tomash:
2011.09.16
00:58:24
Cambodia vs B+
Schooya
94334oscar:
2010.11.06
09:07:33
Wrażliwość na pieczarki
Ż frywolnie
146028DanNight:
2015.04.26
23:03:29
Zwiększona moc.
Spore101
169613PANKUN:
2010.10.27
21:42:57
Objawy fizyczne organizmu
p.s.k
62732oscar:
2010.11.05
09:54:49
Pytań kilka przed moim 1 kontaktem
Ursulus
186621Verter:
2010.11.03
14:45:00
Dawkowanie i alkoholowstręt
Schooya
2111130Schooya:
2010.08.11
17:43:50
Dziwna reakcja?
Szaban frywolnie
93148Szaban:
2010.07.04
21:55:36
Wznowiono badania nad psylocybina !!!!!
bozia_da
108041Magus:
2010.07.18
22:39:26
kult grzyba
bozia_da
13357nodrugsnofun
: 2010.04.22
15:32:02
interesujace
jgl
0924brak
Alkohol a cubensis - konsultacje.
denis frywolnie
58669jgl:
2010.04.03
17:25:02
Identyfikacja grzybów halucynogennych (oznaczania substancji halucynogennych z grzybów we krwi)
pitu frywolnie
05748brak
nasza polska lysiczka vs cubensis
psicub frywolnie
149859nikt00:
2014.12.20
14:03:13
Jak to jest z zawieszeniem po grzybach?
Kamilek frywolnie
1816147virnik:
2011.01.30
12:09:38
Greensulate, Home Insulation Material made from Mushrooms
jgl
31735nodrugsnofun
: 2009.11.23
10:23:46
Psychoactivity Conference in Amsterdam & other
jgl
01075brak
<<<   <<  6 7 8 9 10 11 12 13  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Wymiana - parę opcji do wyboru
     ¤ Wywar trwałość / dawka
     ¤ Jak to jest z tym światłem i wodą
     ¤ Pierwszy growkit, co dalej?
     ¤ Słoma/Rez/Monotube
     ¤ Informacje dla kompletnie początkujących - spis pytań (grow kit)
     ¤ Łysice transport
     ¤ Łysiczka lancetowata sezon 2020
     ¤ Changa + grzyby
     ¤ Proszeeee szybko odpowiedzcie !!!
     ¤ Muchomor czerwony (amanita muscaria) pytania

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
250
odsłon:
618609

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2020