Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
244
odsłon:
563124

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Mazatapec growkit proszę o ocenę
     ¤ Golden teacher na FP
     ¤ Psilocybe cubensis ,,Amazonian" pomóżcie bo szkoda materiałów :)
     ¤ Czy zmarnowałam cały growkit B+?
     ¤ GK grzybów Mckennai na macie grzewczej z termostatem
     ¤ szybkosc kolonizowania ciastek ryzowych
     ¤ Grow Kit - Instrukcja - stwórzmy jedną wersję
     ¤ Czy z nimi wszystko ok czy umrą ?
     ¤ Mckennaii rosnie, a Mazatapec nie
     ¤ Identyfikacja grzybów i ich dawkowanie
     ¤ Co robić z grzybami wyrastającymi przy ściankach i na dnie GK?

<<<   <<  5 6 7 8 9 10 11 12 13  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
Grzyby, a reinkarnacja
Konkormir
21524virnik:
2011.10.03
13:48:24
Syntetyczne iMAO
Qbkinss
11097doswiadczony
z
moklobemidem
frywolnie:
2011.09.27
22:52:09
Pierwsze kroki w otchłań
Barwny
299700OmeN:
2011.12.12
21:40:55
Kim jest bog
frywolnie frywolnie
164646cjuchu:
2011.09.30
20:27:13
GORY LAKI
SILVER frywolnie
72227robaczek
frywolnie:
2012.03.25
14:05:38
trujący PC? ;o
otruty frywolnie
266663nodrugsnofun
: 2011.08.26
23:02:16
Droga Psychonauty
Fatmorgan
93718siutrab:
2013.07.24
14:05:00
Wrodzona czy nabyta odporność na psylo?
Grypki
42076noithai
frywolnie:
2011.05.13
23:49:26
Kolejna teoria bezwzględności pro woka tora na podłożu pewnej unifikacji
cjuchu
83086Mistrz
Eckhart
frywolnie:
2015.01.05
15:13:20
Ku pokrzepieniu
shroomator
11143kontynuator
frywolnie:
2011.10.21
16:52:14
szczyt mykologicznego mistrzostwa a kwestia ekointencjonalności akcji DarwiN przez pryzmat pasteryzacji mentalnej wirusopleśni pseudopurpurus indygus na eckhartiańskim gruncie
shroomator
7116820cjuchu:
2011.04.02
20:13:38
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


Temat: szczyt mykologicznego mistrzostwa a kwestia ekointencjonalności akcji DarwiN przez pryzmat pasteryzacji mentalnej wirusopleśni pseudopurpurus indygus na eckhartiańskim gruncie
wysłano: 2011.02.18 06:56:25
zdjęcie z
http://www.demoty.pl/jestem-bogiem-19206

no more comments?!

a jednak - żeby nie było: nie pochwalam oczywiście drwienia ze Świętości (teksty typu "jestem Bogiem, bo wyhodowałem grzyba w skarpecie" ocierają się o profanację )

podoba mi się jednak sama idea i efekt końcowy

(kto mi tu grzebie i moderuje moje posty ? )

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.18 15:57:10
Hej, mam problem ze zidentyfikowaniem tego grzyba z linku Shroomatora.
Pocisną na wełnie więc zakładam, że jest drewnolubny skoro przystosował się do kreatyn.
Przewertowałem już większość moich atlasów i nie zauważyłem grzyba z tak ciemnym kapeluszem i tak jasną stopą (zdaje się że nawet trochę błyszczy).
Mniejsze okazy ze zdjęcia drugiego mają chyba obcięte łebki, nie?
Kurcze, wielka szkoda, że blaszek nie widać ale na razie jedyny gatunek który mi przychodzi na myśl to Psilocybe Baeocystic ale to chyba mało realne.
Macie jakieś pomysły co to może być za grzyb?? Bo chętnie bym go przytulił do skarpety. Ciekawe czy shitake przystosowały by się do białkowych biopolimerów.
odpowiedzodpowiedz tu
tedor
psylorodek

postów: 30

zarejestrowano: 2010.05.09




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.18 16:54:29
Jedyna metoda na sprawdzenie czy to psylocybek to konsumpcja.
odpowiedzodpowiedz tu
j frywolnie



nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.19 22:55:00
konsumpcja mogla by sie skonczyc niezla kupa podejrzewam , poza grzybem napewno rosly tam inne swiry.
swoja droga to podobnie jak z tym zdjeciem co niby rosnie na pismie swiety m
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.19 23:28:11
Nie no to robota mykologa na bank.
Podejrzewam, że skarpeta była przynajmniej wygotowana (100*C).
Pytanie tylko czym zaszczepił. Najczęściej pracuje się z grzybami jadalnymi bądź aktywnymi. A na ozdobne to mi one nie wyglądają.
Jednak chyba źle się przyglądałem i te mniejsze sztuki ze zdjęcia mają białe łebki więc baeocystis raczej odpada. Może jednak ozdobne??

JGL dlaczego "niby" na piśmie świętym - nie wierzysz w tamto zięcie??
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.20 11:09:49
W sumie to wydaje mi się, że zarówno tamta biblia jak i ta skarpeta mogą mieć włożony do środka zaszczepiacz, (w książkę w wyciętą w środku dziurę).
odpowiedzodpowiedz tu
DanNight
młodszy psylocyb

postów: 69

zarejestrowano: 2011.02.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.20 16:09:24
Kiedyś hodowałem masowo myszy, jako pokarm dla moich węży. Oczywiście wszystko odbywało się humanitarnie, etc (przepraszam. Boli mnie głowa i muszę pisać zwięźle). Cięcia kosztów realizowałem poprzez zamianę ściółki trocinowej na ścinki papierowe; karmienie tanią karmą dla psów (powinno się dla kotów, ale cięcia to cięcia). Kiedyś, po.. powiedzmy... sporym posiłku jeden z pojemników w którym mieszkały myszy, został oczyszczony do końca, więc została tylko ściółka. Przez 1 week mieszkało w jednym pojemniku z 5-7 myszy (nie pamiętam, ale w tedy miałem ich strasznie dużo i przez tydzień musiały mieszkać razem) i strasznie tam nabrudziły. Kiedy zwierzęta wyjąłem i zabrałem się za sprzątanie, czyli wyjmowanie ściółki (która raczej jak substrat wyglądała) znalazłem coś na jej dnie.
Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy zobaczyłem to:

odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.20 16:38:15
No w sumie podobne do tych skarpecianych. Ciekawe co to za gatunek. Czyli sugerujesz, że te na skarpecie mogły wyrosnąć same .
A pro po taka ściółka z pod zwierzaków to dobry materiał na kompost, ma i mocznik i guano i poliwęglowodany.
odpowiedzodpowiedz tu
DanNight
młodszy psylocyb

postów: 69

zarejestrowano: 2011.02.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.20 20:32:59
Właśnie tak to chciałem udowodnić, że wystarczą blisko siebie dwa zarodniki (nawet nie wiem skąd się tam wzięły i co to za grzyb), trochę szczęścia i w najbardziej niesterylnych warunkach, gdzie panowała pleśń, a na pewno było jej sporo (nie pamiętam tak dokładnie, bo zdjęcia mają 2 lata), mogą wyrosnąć takie grzybki.
Pamiętam jednak, że strasznie bałem się mieć te grzybki w pobliżu mojej własnej osoby, gdyż święcie przekonany byłem, że zaraz w całym domu mi takie wyrosną Bałem się jak cholera Teraz wydaje mi się to śmieszne, ale w tedy to starałem się nawet nie oddychać przy "zabawie" w sprzątanie

P.S. - To nie sterylne postępowanie, jest głównym narzędziem. To co nim jest, staje się oczywistym tylko w tedy, kiedy nie możemy opisać tego słowami. Tego się nie nauczysz... musisz to odkryć sam
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.20 21:35:25
Nie no sama niesterylność nam grzybów nie zapewni :/ . Potrzeba odpowiedniego gatunku na odpowiednim substracie. Ten gatunek jest na pewno niesamowicie silny - pewnie jakiś "psiak" i miał substrat atrakcyjny dla grzybów lubiących celulozę i mocz. Jak widać niepotrzebne mu było nawet jego wstępne skompostowanie - poradził sobie sam. Zakażenia odbiły się w ilości owocników. Ale PCty by sobie na pewno nie poradziły w takich warunkach.
Za to ta skarpeta nie mogła być atrakcyjnym substratem chyba, że ją wcześniej oblał moczem i w oborniku wytarzał. Po za tym kwaśność potu i jego duże zasolenie znacznie utrudniło by rozwój fungów na tym i tak trudnym substracie. Dlatego wydaje mi się, że gościu musiał wcześniej przygotować tą skarpetę i pewnie ją zaszczepił.
Choć przyznam, że to bardzo silny gatunek skoro gazety i skarpety zjada. Gdyby PCty takie były... Ciekawe czy jakieś inne drewnolubne by podołały skarpetom. Fajny był by demot. z Azurescens'ami na skarpetach i podpisem "halucynogenne stopy" .
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.21 00:31:24
Można by spróbować, zakładając kolonię, robić zawsze mniejszy pojemnik, który wystawiałoby się na trudniejsze warunki - słabszy substrat (typowo leśny), niższe temperatury itp. W takich warunkach selekcjonować odpowiednio silniejsze strzępy i hodować takie psilocibiczne tytany, B ponoć jest bardzo elastyczny pod względem wytrzymałości termicznej... Można by go krzyżować z czymś co agresywniej radzi sobie z torfem leśnym, liśćmi, igłami iglaków itp.

Po spożyciu osobników z rozwiniętymi kapeluszami i przepchaniu treści żołądka czymś bardziej kalorycznym wybierać się do okolicznego lasu, aby "oddać się naturze", a produkty przemiany materii zostawiać w losowych miejscach, zakopywać Wiem, oczywiście, o podobnej akcji wyśmietniczania zużytych tacek itp. ale mnie tu chodziłoby o skoncetrowanie się na selekcji genetycznej grzybni, która najlepiej poradzi sobie w naszym klimacie w warunkach naturalnych. Czyż nie byłoby to piękne, gdyby nasi przyjaciele zawitali do koszyków okolicznych grzybiarzy i im przekazywali dalej wspólną obu rodzinom wewnętrzną mądrość?

Pamiętajmy, że dziczki, sarenki i inne zwierzaki pomogłyby w misternym planie, gdyż one również pragną, jak wszystkie czujące istoty, oświecenia no chyba, że mądrości już więcej nam wszystkim nie trzeba, gdyż wiemy, co dobre, a co złe:

http://nadzieja.pl/ksiazki/historia/03_kuszenie_i_upadek.html
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.21 17:17:07
Selekcję najlepiej wykonuje się na agarach. (Najwygodniej, najlepiej i najszybciej widać agresywność kolonizacji różnych grzybni.)
Niestety bez dostępu do testów genetycznych wiarygodne krzyżowanie jest niemożliwe. Obserwacja cech osobniczych to za mało na stwierdzenie czy nastąpiło trwałe wymieszanie dwóch różnych fenotypów w hybrydach. Potem jeszcze stabilizacja odmiany - nie, bez odpowiedniego laba przeprowadzić się tego nie da.

Naprawdę myślę, że selekcjonowanie silniejszych szczepów i sadzenie ich w naszym środowisku metodami tradycyjnymi jest lepsze i pewniejsze niż narażanie czterech liter na kleszcze. Po za tym, nie jestem pewny czy zarodniki wytrzymały by enzymy ludzkiego układu pokarmowego, no i substrat z jakim by wypadły też nie był by najlepszy z uwagi na naszą niezdrową w większości przypadków dietę i braku w niej błonników.
Do naszego klimatu ponoć pasuje najlepiej Psilocybe Cyanescens - lubiący wieczniezielone okolice stanu waszyngton (północno-zachodni róg USA)- umiarkowany klimat niemal że identyczny jak w naszych górach. A Psilocybe Azurescens już podbija Europę - podobno zadomowił się w Anglii - ale tam mają troszkę mokrzej choć z corocznym pielęgnowaniem grządek myślę, że da radę i w naszym klimacie, tylko czysto musi być.

PS: Shroomator - wyluzuj możę troszkę tym promowaniem bo to dziwne się zaczyna robić.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 06:44:28
Hehe, z promowaniem czego? Narażania dupy na kleszcze, czy filozofii religijnej?

Jeśli chodzi o pierwsze, to pewnie poniosła mnie wypbraźnia... w drugiej kwestii - tekst interpretacyjny wydał mi się interesujący, bo ten owoc, który zjadła Ewa w przypowieści to mógł być właśnie pewien poszerzający świadomość specyfik.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
tedor
psylorodek

postów: 30

zarejestrowano: 2010.05.09




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 09:18:15
Moim zdaniem przenoszenie obcych grzybow do naszego klimatu nie jest dobrym pomyslem.Kazdy nowy gatunek w danym srodowisku to potencjalny drapieznik lub ofiara.Dam jeszcze krotki cytat "Czasami gatunki inwazyjne mogą dość radykalnie wpływać na skład flory na danym terenie: np. poprzez szybki wzrost, duże rozmiary i zacienianie lub poprzez wydzielanie do gleby substancji niekorzystnie wpływających na inne gatunki. Z tego też powodu gatunki inwazyjne stanowią szczególne zagrożenie na terenach chronionych, gdzie powinny być bezwzględnie zwalczane."
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 10:21:35
Najbardziej inwazyjny jest, nie da się ukryć, człowiek. Czyli co, uważasz, że nie należy uprawiać pszenicy i sadzić drzew owocowych itp? Człowiek czyni Ziemię sobie poddaną, ma ona mu służyć, a my mamy prawo ją rozsądnie modyfikować (tak aby konsekwencje nie były dla nas zgubne). Czy naprawdę obawiasz się, że pojawienie się jeszcze jednego gatunku grzyba w Europie (jego powrót?...) byłoby zgubne dla natury i dla nas samych? Szczerze wątpię, grzybki naprawdę niewiele potrzebują do szczęścia...
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 10:32:27
Człowiek jest bakterią, a jego ego jest tak rozbujałe, że twierdzi, iż Ziemia ma mu służyć. Jeden z wielu problemów naszej kultury, co skutkuje takim a nie innym traktowaniem środowiska.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 10:43:58
Pijesz do mnie, widzę Div. Dla twojej informacji: nie jem mięsa (choć bardzo lubię (ryby jem, dla zdrowia)), mam szacunek dla życia i Ziemi. Jednak to człowiek - a nie bakterie - tworzy, kocha, marzy, MOŻE czynić świat lepszym, MOŻE pomagać ludziom i zwierzętom, aby życie było pełniejsze, bardziej wartościowe. Jest najbardziej złożoną i tajemniczą istotą świata materialnego, o jakiej na razie wiemy (drugą nogą według wielu stoi w świecie tzw Ducha). Ziemia bez życia byłaby (uproszczę nieco) skałą zawieszoną w pustej przestrzeni, a człowiek jest ukoronowaniem życia na tej planecie. Jako najbardziej złożona forma żywa zasługuje na miejsce specjalne, chyba bardziej niż kawał kamienia, czy drzewo. A to, że tak wielu ludzi nie potrafi z tego daru korzystać: nie kocha, nie marzy, nie tworzy, nie czyni świata lepszym to już nie (tylko) moja wina...

A co do ego - uważam, że pojmowanie jego jako czego złego jest uproszczonym spojrzeniem na świat. Jeśli zdefiniujemy ego jako poczucie odrębności od reszty Wszechświata, to:
- po pierwsze jest to, z logicznego punktu widzenia, złudzenie, z punktu widzenia wiary, natomiast, jest to jednoznaczne z byciem OSOBĄ, a więc czymś jednostkowym i w pewnym sensie zamkniętym, skończonym, ale bycie osobą ma tu znaczenie pozytywne,
- ego jest ponadto, moim zdaniem, NARZĘDZIEM, a więc czymś, z czego można zrezygnować, ale warto je mieć, gdyż dobrze wytresowane, może zdziałać wiele dobrego (pewne dobre rzeczy można robić automatycznie pod niecałkowitą obecnością świadomości),
- złudzenie(?) to jest korzystne dla przetrwania i ewoluuje od prostszych form, gdzie następuje utożsamienie z ciałem (najprawdopodobniej u małp, ssaków morskich) do form wyższych gdzie zaczyna się ono zacierać i to właśnie człowiek - a nie bakteria - może wyrosnąć ponad to co przyrodzone i objąć, niejako, swoim ego cały Wszechświat.

Żadne zwierze tego na razie chyba nie czyni, co jest kolejnym wskazaniem na wyższość człowieka, którą zdajesz się, Divie, negować.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 12:35:14
Kwestia podejścia. Patrząc "obiektywnie", drzewo jest mądrzejsze od człowieka, bo dla podtrzymania swojego istnienia nie musi pozbawiać życia żadnych innych organizmów. Nie uważam, żebym był w jakikolwiek sposób lepszy od psa, małpy czy drzewa. Inny nie znaczy lepszy. Samo "lepsze" i "gorsze" to dualizm istniejący tylko i wyłącznie w naszych głowach, nie w świecie.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 13:15:54
Nie jest moim celem się sprzeczać, ale muszę na coś zwrócić, gwoli ścisłości, uwagę.

Nie powiedziałem o człowieku, że jest lepszy od prostszych organizmów, tylko wskazałem na jego "wyższość". Mam tu na myśli taką wyższość człowieka nad rybą (np.) jaką ma dzisiejszy komputer PC nad kalkulatorem.

Poza tym definicja lepszości zależy od kontekstu, a więc drzewo będzie lepsze od człowieka w staniu w miejscu przez dłuższy okres czasu i w żywieniu się energią słońca, ale nie w podróżach kosmicznych i nie w poświęceniu dla bliźnich.

Człowiek jest lepszy, moim zdaniem od każdego prostszego organizmu, czy to zwierzęcia, czy rośliny w pewnym podstawowym zadaniu Rzeczywistości, którą jest doświadczanie i na tym polega jego wyższość.

Czymże byłaby Rzeczywistość, gdyby nie byłoby żadnej istoty, która mogłaby jej doświadczać? Bogactwo doświadczenia, jakie może zaistnieć w życiu człowieka nie da się, prawdopodobnie, porównać z doświadczeniem żadnej innej znanej istoty żywej - nie jestem to 100% pewny, ale wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, że dzięki kulturze, nauce, rozwojowi komunikacji, człowiek jest na wyżynach doświadczenia w całym królestwie ziemskim.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 13:43:16
Chciałem jedynie zwrócić uwagę na fakt, że wszelkie podziały lepszy-gorszy, wyższy-niższy etc istnieją jedynie w naszych głowach. Sami decydujemy, czemu nadajemy wartość, wartości same w sobie nie istnieją. Jeśli nadajesz wartość podróżom kosmicznym, to dla Ciebie mają one wartość. Dla mnie np nie mają jej wcale. Świat jest, to wszystko. My dorabiamy do tego całą resztę, a później mylimy mapę z terytorium. Ale spoko, nie będę już zaśmiecać tego wątku
odpowiedzodpowiedz tu
tedor
psylorodek

postów: 30

zarejestrowano: 2010.05.09




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 15:28:49
Dlaczego człowiek niszczy naturę?:"Ponieważ jest to potrzebne, aby mógł się rozwijać. Człowiek ma w sobie wbudowane dwa mechanizmy – jeden nakazuje mu żyć zgodnie z naturą (instynkt), drugi mówi mu, żeby się rozwijał, żeby nigdy nie był do końca zadowolony ze swojego stanu (rozum). Być może to właśnie czyni nas ludźmi, że skłaniamy się częściej w stronę rozumu niż instynktu. Aby się rozwijać, człowiek potrzebuje zasobów – źródeł pożywienia, surowców, materiałów, miejsca do życia i wielu innych. To wszystko jest na wyciągniecie ręki i oferuje nam to natura. Tak więc człowiek sięga po najłatwiej dostępne dla niego sposoby pozyskania tych zasobów – pali lasy deszczowe, wydobywa miliony ton węgla, ropy, metali i minerałów, hoduje miliony sztuk bydła oraz buduje miasta, drogi, tamy. Mówiąc krótko – niszczy naturę"
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 16:55:05
Wybacz Shroomator ale nie przeczytałem wtedy twojego linku uważnie. Swoją drogą mądrze w nim rozmyślają. Chodziło mi jednak o propagowanie chrześcijańskiej filozofii - jest dobra ale trzeba to pojąć samemu, człowiek i tak będzie taki jak chce do puki samemu nie stwierdzi inaczej. Ale w żadnym razie nie uważam, że tego typu linki zaśmiecają forum bo odrobina kultury chrześcijańskiej jak i każdej innej jest dobra. Jeśli to jest twoja psilozofia to spoko. Jeszcze raz, wybacz.

Tedor - święte słowa - trzeba dbać o równowagę w środowisku bo jest delikatna. W myśl tego twierdzenia cały projekt DarwiN to zamach na nasz ekosystem. Ukazuje to kolejne przypuszczalne zagrożenie z rosnącego zainteresowania hodowlą grzybów. Chyba nie chcielibyśmy w Polsce takich ekscesów do jakich doprowadzili amerykanie. Jednak myślę, że kontrolowana grządka stwarzała by niewielkie szanse na zaadaptowanie się najeźdźcy w środowisku, choć wiadomo takie działania muszą być wykonywane z głową. Warto by się również zastanowić nad ewentualnymi skutkami działalności takich przybyszy - teoretycznie najgroźniejsze były by silne drewnolubne mające największą szansę na trwałe zaadoptowanie się i zaburzenie ekosystemu, z drugiej jednak strony tego typu grzyby mają wyjątkową zdolność do oczyszczania podłoży na których rosną z zanieczyszczeń niezwykle ciężkich do usunięcia fosforanów które są następnie wykorzystywane przez grzybki do biosyntezy enzymów fosforylujących. Więc temat ten wartjest przemyślenia i głębszych analiz.

Gatunek ludzki to najwspanialsza bakteria na ziemi czyż nie. Może wywołać równie tyle złego co dobrego. Sarenki nam w życiu bardzo nie pomogą, co najwyżej umilą, a my możemy im pomóc bardzo, chociażby przez dbanie o ich środowisko. Ale po co? Po co pomagać w mnożeniu się sarenek? Przecież się nam nie odwdzięczą ani nawet wdzięczne nie będą, bardzo pożyteczne dla człowieka to również nie będzie. Więc po co? Cóż, można by tu mówić o próbach dowartościowywania się i kreowania się na Boga, można by tu mówić o próbach zadość uczynienia wyrządzonemu dotychczas złu. Ja uważam, że warto rozwijać naszą cywilizację jak i jej środowisko. W zasadzie to jest egoistyczne podejście bo rozwijalibyśmy wszystko w okół nas głównie dla nas bo sarenki mają to w dupie. Równie dobrze moglibyśmy nic nie robić i żyć jak te głazy na głazach. Dla świata nic by to nie zmieniło ale czy było by to prawidłowe. W końcu samo życie jest przejawem działania i coś zmienia, (np. pustynie w oazę). Może jednak jakiekolwiek życie nie powstało na darmo i ma za zadanie po prostu żyć i cieszyć oko Boga.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 17:24:04
Haha - ale mi się wbiłeś przed posta Tedor . Szkoda tylko, że masz tak negatywne podejście do człowieczeństwa. Mylisz się - człowiek robi te wszystkie okropne rzeczy jak degradacja środowiska, okradanie innych ludzi, i wiele wiele innych tylko dlatego, że jest leniwy. Wielu ludzi "idzie po najmniejszej linii oporu". Weź do ręki swoje porcje grzybków, popatrz na nie czule i zastanów się jak dzięki uporowi, zaangażowaniu i wytrwałości można osiągnąć tak dużo z tak niewielu. Gdyby większej liczbie ludzi chciało się rozwijać już dawno przerzucilibyśmy się na paliwa odnawialne. Na szczęście są ludzie którzy o tym nie zapominają. Uwierz mi większość rzeczy można zrobić tak by była nieszkodliwa. Człowiek nie musi niszczyć wszystkiego w okół by się rozwijać, możemy być znacznie bardziej cywilizowani, tylko musi nam się chcieć. Wyobraź sobie co musieli myśleć znajomi tego amerykanina (nie pamiętam jak się nazywał) gdy opracowywał efektywne baterie słoneczne.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 22:08:56
Po raz kolejny muszę wyrazić swoje zadowolenie i szacunek wobec Galla! Twoje posty pełne są zazwyczaj pozytywnego ducha, starasz się pogodzić kilka punktów widzenia, traktować innych z szacunkiem a także, co też bardzo ważne, potrafisz przyznać do błędu i przeprosić.

Też wierzę w postęp Człowieka. Mimo przeciwności losu, skorumpowanej władzy, głupoty współbratymców i wielu innych problemów, pojawiają się (być może coraz częściej!) Istoty Ludzkie, które nie dadzą uśpić swego geniuszu, rozwijają skrzydła i wyrażają pełnię swego człowieczeństwa. Ludzie ci, nie tylko sobie robią dobrze, ale i sprawiają, że wszystkim nam żyje się lepiej, dając przykład, a także tworząc Dobro i Piękno - czy to w sztuce, czy nauce, czy w środowisku naturalnym, czy - wreszcie - w relacjach społecznych i w polityce (tu niestety rzadziej ).

Bądźmy więc dobrej myśli, gdyż jest to optymalny sposób na egzystencję i pokładajmy więcej wiary w siebie, a wówczas i w innych będzie nam łatwiej wierzyć. Postawa taka jest korzystna dla wszystkich.

"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 22:21:22
Owszem, taka postawa jest korzystna, o ile ma oparcie w rzeczywistości. Aktualnie niestety nie ma powodów do optymizmu. Póki człowiek nie zrozumie, że nie jest pępkiem świata, nic się nie zmieni na lepsze. Planeta bez człowieka sobie poradzi, człowiek bez planety - nie.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.22 22:45:55
Kwiat lotosu wyrasta korzeniami z błota.

Jeśli chodzi o Ziemię to owszem - eksploatujemy ją nadmiernie. Ale ponieważ ponad 40 000 miliardów dolarów należy do 0.1% ludzi na tej planecie (http://zezorro.blogspot.com/), nie obwiniam siebie i sumienie mam czyste - to oni na to pozwolili, jeśli sami tego nie spowodowali. Jeśli teoria karmy/sprawiedliwości jest prawdziwa, nie mam się czego obawiać, a ludzie w końcu otworzą oczy i zrobimy następnych parę kroków do przodu.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
tedor
psylorodek

postów: 30

zarejestrowano: 2010.05.09




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.23 09:42:12
lub pare krokow w tyl.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.23 19:29:23
Dziękuję za zrozumienie Shroomatorze.
Div, sorry ale wydaje mi się, że korzystność postawy chyba nie wymaga oparcia w społeczeństwie. Chyba, że masz tu na myśli warunki egzystencjalne w których brak oparcia może uniemożliwiać jakąkolwiek działalność korzystną. Za to pozytywna postawa umiejętnie okazywana może bardzo inspirować ludzi. Przynajmniej ja tak zauważyłem.

A wiecie co mogło by być naprawdę dobrym enteomykologicznym wyczynem? Zaaplikowanie takim grzybkom jak Psilocybe Baeocystis takiej substancji jak 4-bromo-(2,3-b;5,6-b)-difurano-fenyloalanine. Innymi słowy Bromodragonflayową wersję fenyloalaniny poddać biotransformacji przez tego grzybka do N-metylo i N,N-dimetylo pochodnych Br-dr-fl. Myślę, że grzybnia mogła by potraktować fenyloalaninę jak tryptofan i ją zdecarboksylować, a następnie dzięki osłabionym enzymom metylującym zmetylować jej grupę aminową do najsilniejszych monometylopochodnych i słabszych dimetylopochodnych. Używanie organizmów żywych do biosyntez jest dość znane i coraz częstsze więc dlaczego my nie mielibyśmy również stosować takiej drogi. Prekursory były by legalne. A produkty prawdopodobnie lepsze niż wyprodukowane syntetycznie, aromat psylocyn świetnie dopełniał by kompozycji.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.23 21:19:54
Że coooo? Nie no... trochę kapuję A jak byś tę fenyloalaninę aplikował? wstrzykiwał w grzyba, czy zalewał roztworem wodnym grzybnię, zraszał? Jakiś inny pomysł? (Ty próbujesz pierwszy - to Twój pomysł ;p)
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.23 21:59:47
Trzymając grzybnię w wodnym roztworzę w czasie zainicjowania owocnikowania. Najpierw wsadzić grzybnię w wodę i trzymać przez parę dni (nie więcej jak pół tygodnia jeżeli zwykle ci pinuje po tygodniu) i potem dodać do tej wody roztwór pochodnej fenyloalaniny. Wilgoć z roztworu zainicjuje owocnikowanie, tuż przed owocnikowaniem powinno się zacząć wchłanianie substancji, a przez pierwsze dwa dni życia pinów powinny przeprowadzić większość biosyntezy. Z zawartości pozostałej substancji w zlanym z pojemnika z grzybnią roztworze wyliczamy ilość wchłoniętego bioprekursora. Tylko trzeba znaleźć P.Baeocystis lub P.Azurescens lub ujarzmić P.Semilanceata bo inne gatunki produkują zbyt mało baeocystyny aby było to opłacalne ponieważ przerobienie bioprekursora prawie w całości na N,N-dimetylopochodną (w miejscu aminowym) było by stratą materiału.
Pomysł całkiem ciekawy bo takie naturalne biosyntezy cechują się zwykle wysoką selektywnością jeżeli chodzi o konfigurację absolutną- produkują zwykle enancjomery optyczne o konfiguracji ( ) które są bardziej naturalne (pasujące) dla mózgów organizmów żywych tej planety. W przeciwieństwie do syntez chemicznych z których wychodzą mieszaniny racemiczne 50%( )-50%(-). (-) które są z reguły bardziej toksyczne dla ziemskich organizmów żywych.
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.23 22:32:58
Z tym związkiem nie przejdzie, nie ma nawet szkieletu indolu, a co mówić o jakimś większym podobieństwie do tryptofanu Ja bym raczej kombinował z 5-MeO-DMT, które jest dosyć tanie, a po "przetrawieniu" otrzymujemy 4-HO-5-MeO-DMT, przez wielu okreslany świętym graalem psychodeli
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.24 08:24:52
Tak wiem, że zamiast pierścienia indolowego ma zwykły fenylowy ale zauważ, że grupa karboksylowa znajduje się na tym samym węglu alfa względem grupy aminowej co w tryptofanie więc mogłaby ulec dekarboksylacji. Przecież grzyby nie wytwarzają tylko tryptamin, choćby taki porek brzozowy wytwarza fenyloetyloamine. Wydaje mi się, że psylocyby mogły by się zająć fenyloalaninami wiem, że to dość śmiała koncepcja ale warto by kiedyś spróbować, a nóż widelec jakoś się uda.

Co do 5-MeO-DMT to dość kosztowna zabawa, ale efekt faktycznie mógł by być fenomenalny i wydaje mi się, taką modyfikację na pewno da się przeprowadzić.
PS: Nie zapominaj o 4-H2PO4-5-MeO-DMT przy jedzeniu na czczo . Jakby użyć Azurków...
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.24 11:37:14
cytat: Gallus Anonymus frywolnietrzeba dbać o równowagę w środowisku bo jest delikatna. W myśl tego twierdzenia cały projekt DarwiN to zamach na nasz ekosystem.

Raczej ego system, ponieważ równowaga ta definiowana jest z jego płaszczyzny ku jego interesowi. Przecież samą "ofiarę" składasz nie w intencji zmiany środowiska pod siebie, jak ma to miejsce w przypadku zakładania grządki, a w intencji wyswobodzenia gatunków, które bynajmniej nie są niezniszczalne choć również nie zniewolone, a ich przetrwanie jest dość mało prawdopodobne, ponieważ czeka na nie szereg grzybożernych drapieżników, to niemal jak wpuszczenie kolibra w podbiegunowy rejon Sachary n, to czy przeżyje zależy od cudu, który zależy od matki natury, a Ty się nawet tym nie nachełpisz, gdyż nie delektujesz się efektem swej "boskiej" interwencji. A gdyby spojrzeć na zagadnienie z perspektywy Gai (mądrości natury) to różnego rodzaju plagi związane z implementacją gatunków występowały przez to, że były implementowane w celu jako takiego zysku bynajmniej nie obopólnego. W przypadku grzybów, dostajesz od nich nowe życie, możesz im również spróbować pomóc w życiu tym się rozprzestrzenić i to czy rozpompowuje to komuś ego czy nacechowuje równoważnię jest sprawą mniej indywidualną. Zresztą czego się boisz w zakłóconej równowadze ekologicznej? Że nie będzie w niej miejsca dla wygód twego ego? Czy dla sarenek, które i tak mają to gdzieś? Jak na dłoni widać zawoalowane roszczenie ego, które boi się utracić swą ułomną pseudo autonomię i aż dziw, że niektórzy parają się tu psychedelikami. Czy nie tak samo śmigały dinozaury, gdy zobaczyły nad widno kręgiem meteo ryt? Oho coś nam dzisiaj zaburzy naszą subtelną równowagę ekologiczną... a może to zamach na naszą p(s)ychę, więc chyba nie zapolujemy przed południem na deep lod oka droga ty rano z aurą.
odpowiedzodpowiedz tu
rozkminiator
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.25 13:14:18
we mnie nie ma najmniejszego strachu - nie boję się niczego, wręcz przeciwnie - zapraszam do walki! zmierzyć się z potężnym przeciwnikiem to zaszczyt, chociaż na ty rano z aury uważać na leży

ego-srego piernicze-go nie ma ni-czego tak i ego

jest tylko nasza moc i nasza potęga, nasza marzenia i nasze zdobycze, nasza walka i nasze zwycięstwo, nasze podróże i nasze odkrycia

psychedeliriumiki wzywają nas do przestrzeni, w której obcujemy z potęgą innych duchów, tak natura raczy nas głębią, zaprasza nas do udziału w czymś wielkim

bajki mnie nie interesują
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.25 20:29:50
Nie, no dobry jesteś. Widzę, że trudno Ci jest wyobrazić sobie, że ktoś może obiektywnie ocenić czystość środowiska i zagrożenia dla równowagi przyrostu większości gatunków na danym obszarze tak by większość z nich miała mniej więcej równe szanse. Bez krytyczna i lekkomyślna pomoc pewnym gatunkom w pewnych okolicznościach może przynieść więcej złego inż dobrego i myślę, że zdajesz sobie z tego sprawę. Takich przedsięwzięć nie należy realizować nierozważnie.
Cjuchu: "Zresztą czego się boisz w zakłóconej równowadze ekologicznej?"
No jednak sobie żartujesz..
I pochopnie oceniasz ludzi przez pryzmat pochopnego ocenienia ego. W sumie to nie dziwię Ci się, że można stracić wiarę w człowieka ale całkowite jej stracenie jest takie smutne.. Kiedyś emanowało z ciebie więcej pozytywnej energii. I wybacz, że tak anonimowo indygo.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.27 20:36:34
W sumie to znowu nie wyraziłem się dokładnie bo najostrożniejsze podejście i najmniej wiary w drugiego człowieka to mam tutaj ja. Ty natomiast chyba najbardziej wierzysz w ludzi i ich odpowiedzialność i we wszystkim widzisz egoizm. Próbuję tylko zrozumieć czy słuszna jest twoja beztroska idea upowszechniania grzybków. Ty jednak nie przedstawiasz żadnych obiektywnych przesłanek ku temu zamiast tego zarzucając subiektywność. Być może nie widziałeś ludzi nieradzących sobie ze sobą i z tripami ale ja owszem i między innymi dla tego sceptycznie/ostrożnie podchodzę do takich projektów. Jeżeli to i troskę o środowisko odbierasz jako egoizm to radzę pokontempluj nad tym.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.27 23:00:17
Ilekroć brałem grzybki, to można powiedzieć, że wrzucały mnie one do piekła i mówiły: chciałeś - masz, teraz walcz.

Jeśli ktoś ma silną, ukształtowaną psychikę, pozbiera się do kupy i ostatecznie umocni jeszcze bardziej. Jeśli ktoś ma taki charakter, że się poddaje, to szukając zabawy i przyjemności może być bardzo niemile zaskoczony. Wówczas pojawia się tzw. bad trip, kiedy paranoja bierze górę nad człowiekiem i może się to skończyć bardzo bardzo źle.

Jednak zaufanie, którym obdarzam Naturę każe mi sądzić, że "przypadkowo" znalezione w lesie Psyloduchy nie doprowadzą żadnego nieszczęśnika do tragedii. Kiedy ktoś jednak celowo szuka przyjemności, nie zważając na całokształt egzystencji, mogą mu one dać srogą nauczkę i może to i lepiej niż gdyby miało się to stać na późniejszym etapie życia w bardziej agresywnej formie.

Biorąc halucynogeny człowiek może wystawić się na działanie mocy większych niż on sam. Jeśli nie potrafi okazać im szacunku, mogą go rozszarpać, sponiewierać. Jeśli nie ma odpowiedniego nastawienia i prowadzenia ze strony silnego i dobrego Ducha w postaci szamana, albo wewnętrznej siły to jest większe prawdopodobieństwo zbyt bliskiego obcowania z mocami ciemnymi. Dlatego "popularyzacja" takich środków niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność.

Nigdzie jednak na tej stronie nie widziałem tekstów typu "zjedz se grzybki, będziesz miał fajną wiksę", dominuje tu podejście bardziej dojrzałe. Nie do końca więc rozumiem obawy, Gallu.

Cytując film "DMT - The spirit molecule": tryptofan, jako aminokwas występuje praktycznie we wszystkich organizmach żywych, każdy organizm posiada także 2 enzymy niezbędne do syntezy DMT z tryptofanu na drodze kilku prostych przekształceń.

Możliwe, że pierścienie benzenowe w tryptaminach są swoistymi "antenami" do odbioru przekazów z innego wymiaru. Kto wie, czy zbiorowa świadomość Natury nie komunikuje się z nami za pośrednictwem tych związków. Ludzkość, jak na razie, zdaje się zmierzać ku zagładzie - nasza wspólna choroba psychiczna jest faktem. Jeśli tryptaminy są lekarstwem, to nie jest ich celem sprawienie nam przyjemności, lecz zupełnie co innego. Ja mniej więcej tak patrzę na tę sprawę.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.27 23:39:26
Mam na myśli takie projekty jak PH i DarwiN które nie są zbyt odpowiedzialnymi inicjatywami. Nie jestem im przeciwny gdyż w pewnym sensie ufam intencjom Cjucha jednak w dalszym ciągu budzą moje obawy. W swoim życiu zawiodłem się już na innych wiele razy i wiem, że od ludzi najbezpieczniej jest nie wymagać zbyt dużo. Po za tym właśnie materialistyczne zapędy niektórych ludzi bardzo mnie martwią, gdyż takich osób najczęściej nie obchodzi co i komu sprzedają. A zadomowienie się azurów lub cyanów w naszych lasach mogło by doprowadzić do prawdziwej gorączki w naszym społeczeństwie. Zobaczcie tylko co się działo gdy mefedron był w obrocie- ludzie nie mogli się powstrzymać mimo, że trzeba było za niego płacić. Rozpowszechnienie takich grzybków w naszej naturze było by pokusą na zarobki nie do odparcia dla wielu polaków, a wypadki na tripach i zniszczenia lasów do jakich mogło by dojść są po prostu dla mnie straszną perspektywą. Czy naprawdę jestem jedynym kto o takich rzeczach myśli.
Już nie wspominając o niewiadomym efekcie jaki azury lub cyjany mogły by wywrzeć na nasz ekosystem i jak na to wszystko mogło by zareagować nasze państwo..
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 00:44:12
Panie, co Pan porównuje Mefedron do grzybów? Hehehe. To dwie zupełnie różne bajki. Przeciętny imprezowicz boi się grzybów jak ognia, ile to już razy spotkałem się z opiniami ze strony użytkowników mefa / fety, że grzybków to oni nigdy, bo to twardy drag Tak wygląda świadomość w naszym społeczeństwie i w sumie to bardzo dobrze, kto ma spróbować ten spróbuje. A że dostępność smakołyków jest u nas ograniczona czasowo i obszarowo, to myślę, że każde działanie mogące poprawić ten stan rzeczy jest dobre.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 01:15:06
No przecież nie chodziło mi o porównanie tych substancji pod względem rekreacyjnym tylko zarobkowym. Uwierz mi, że jeżeli ktoś szuka taniego i łatwego zarobku to jest w stanie poruszyć niebo i ziemię, żeby tylko znaleźć sposób jak się zarobić, by się nie narobić. A to, że w Polsce trudno o substancje psychoaktywne tylko zwiększa wytrwałość poszukujących kupców jak i sprzedawców. To co się działo podczas plagi mefedronu tylko wyraźnie ukazuje jak wielu jest nieodpowiedzialnych ludzi w naszym kraju. Znajomych którzy stracili zdrowie, kobiety czy pracę przez swoją głupotę nie jestem w stanie wyliczyć na wszystkich palcach jakie posiadam. Bo przecież przy mefedronie nie mówimy o uzależnieniu fizycznym, nie skręcało ich by wziąć tylko nie mogli sobie odmówić nawet gdy zagrożona była ich praca czy związek. Takich ludzi jest ogromnie dużo. Chodzi mi tu o nieodpowiedzialność która w połączeniu z kiepską sytuacją finansową doby kryzysu może być mieszanką wybuchową.
Dobra idę lulu bo rano trzeba wstać. Dokończymy jutro. Dobranoc.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 01:26:56
Nie ma praktycznie szans, żeby DarwiN się udał bez ogromnego fuksa, tudzież pomocy Matki Natury. Jeśli wątpisz w jej celowość Gallu, to pamiętaj, że za Nią może stać (stoi) Ktoś większy, kto nie dopuści do katastrofy ekologicznej w tak idiotyczny sposób (motywacją nie jest chęć zysku).

Jeśli chodzi o HP to jest podobnie - wygenerowanie kosmitów wymaga czasu, poświęcenia i trochę skilla = Przygotowanie. W tym czasie każdy sobie poczyta, co może go czekać. Tragedie zdarzające się po psylozofinie są tak rzadkie, że można je praktycznie zaniedbać - o ile bardziej niebezpieczne jest wsiadanie do samochodu.

Czy Bieszczady zostały zadeptane przez poszukiwaczy psychicznych fatamorgan? Otóż nie. Stada owiec łażą tamtędy codziennie i jakoś sobie zadeptana racicami Natura radzi. Tak jak mówi Div - to nie jest imprezowa sprawa i amatorów ma niewielu, a być może i szkoda, bo Ci amatorzy stają się dzięki swoim przygodom lepszymi ludźmi.

MEFEDRON nie został stworzony przez Naturę, a więc nie jest jej narzędziem, tylko środkiem do zysku - pokraczną formą neurotransmitującą.

Zagrożenie szerzeniem psilotajemnicy wydaje mi się fatamorganą samą w sobie, czy mogę się mylić?
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 20:45:35
Zaadaptowanie się cubensów w naszym środowisku faktycznie jest mało prawdopodobne ale cyany i azury to zupełnie inna bajka. Zdecydowanie mogą się u nas zadomowić, a nawet poczuć jak w domu. W Gaję nigdy nie wątpiłem, a nawet jej pomagam. Na co natura pozwoli na to pozwoli jednak nie jest w stanie obronić się przed radykalnymi działaniami człowieka. Jakoś nie poradziła sobie w Ameryce z tymi karpiami które wpuścili amerykanie do wielkich jezior, albo z tymi afrykańskimi pszczołami tępiącymi rodowite pszczoły amerykańskie czy mrówkami ognistymi zagarniającymi ściółki w lasach i nie tylko. Naruszanie delikatnej równowagi ekologicznej to naprawdę nie zabawa. Bez naturalnego przeciwnika nie wiadomo jaki wpływ będzie miało wprowadzenie nowego gatunku. Tym bardziej, że dla drewnolubnych substratu nigdy nie zbraknie w żadnym lesie.
Wyobraź sobie Shroomatorze, że w twoim okolicznym lasku co roku zaczyna się pojawiać coś takiego (cyanescens) :
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 21:32:26
Ludzie by je zbierali ale zawsze parę zdąży zrzucić zarodniki, a oprócz tego grzybnia będzie się rozrastać pod ściółką. Bez naturalnej konkurencji może się rozrastać w nieskończoność i zbieranie może jej nie ograniczyć. Rozsądni, odpowiedzialni ludzie będą uważać na siebie i innych ale reszta niebardzo. Zastanówcie się nad tym ilu jest naprawdę rozsądnych i odpowiedzialnych młodych ludzi, bo to właśnie tacy najczęściej zbierają tego typu grzyby. W mojej okolicy takich jest naprawdę mało, wiem bo samemu stary nie jestem i widzę jak jest. Nie wiem jak jest w innych rejonach i dla tego drążę ten temat czekając na OBIEKTYWNĄ ocenę innych ludzi.
W moich okolicach to "półświadek" obraca największą ilością łysiczek bo to łatwe i szybkie. To zwykle oni pierwsi robią polanki bo ani się nie uczą ani nie pracują i zgarniają wszystko co tylko wyrośnie waląc przy tym przypał na miejscówkach. Nie jeden raz słyszałem, że wpadali nafeceni czy nakokszeni jacyś by jak najwięcej grzybków zebrać z jak największego obszaru i zaczepiali przy tym tamtejszych farmerów. Między innymi dla tego zainteresowałem się hodowlą. I między innymi przez takich ludzi na najlepsze polanki zaczęły przyjeżdżać patrole na rowerach.
Wyobraźcie sobie np. taką bandę kiboli zgrzybionych jak cholera i do tego naćpanych jakimiś stymulantami żeby lepiej ogarniać to będziecie wiedzieli co budzi moje obawy.
Rozpowszechnianie grzybków niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność. W naszym kraju nie brakuje ludzi mogących zrobić krzywdę sobie i co gorsza innym.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.02.28 21:36:16
Cholera nie mogę załadować obrazka. No nic wizualizujcie sobie spota Cyanescenów.
odpowiedzodpowiedz tu
zdolnie i
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.01 15:40:29
Po prostu się boisz Gallu...

Mnie się wydaje, że odcięcie ludzkości od doświadczeń enteogennych przyczyniło się do tak ogromnego zła (braku dobra) na świecie. Gdyby każdy był zmuszony do 1 blantersa dziennie, to, co prawda, ludzie leżeliby na kanapach i nic nie robili, ale nie byłoby wojen, a więcej serdeczności i przyjacielskości (blant pokoju).

Gdyby naturalne tryptaminy stały się ogólnodostępne i zyskały ogólny należny im szacunek, jestem prawie pewien, że świat poprawiłby się jeszcze bardziej. To, że są zabronione, nie wynika z troski o ludzi, lecz z EGOISTYCZNYCH właśnie obaw materialistów o utrzymanie obowiązującego (NIE)ładu społecznego - materialistycznego, konsumpcjonistycznego status quo w społeczeństwie tzw. "zachodnim". To się powoli zmienia, ruchy typu new age itp, gdzie zainteresowanie religijnością, sprawami Ducha jest często autentyczne. Jednak człowiekowi dziś potrzebne są leki dodatkowe - na porządną medytację, na kontakt z naturą najczęściej brakuje czasu. W dodatku zewsząd (massmedia) atakowani jesteśmy shitem, trucizną najgorszą z możliwych i półśrodki (takie jak chwila zastanowienia się przy losowej okazji) są za słabe. Uważam, że odtrutka jest niezbędna, a naturalne tryptaminy mogą stanowić zapomniane panaceum. Kościół jest dziś również trochę za słaby, żeby sobie z tym wyzwaniem poradzić, być może potrzebne jest lekarstwo bardziej inwazyjne (wpływające na organizm, nie tylko na Ducha), podobnie jak shit który nas atakuje - wchodzi wszelkimi otworami... Jezus pił wino, które przecież oszałamia a Bóg dał nam przeróżne zioła i rośliny, byśmy mogli się leczyć.

Nie mam 100% pewności, ale kto wie, czy enteogeny nie są właśnie tą dobrą drogą dla wielu schorowanych/osłabionych psychicznie ludzi.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.01 17:20:40
Owszem zgadzam się z tobą. I owszem boję się. Naprawdę nie chciał bym żeby enteogeny zostały jeszcze bardziej źle odebrane. A nieodpowiedzialne "szerzenie" ich może je pogrążyć i właśnie to budzi moje obawy. Uważam, że enteogeny MOGĄ być panaceum przy odpowiednim stosowaniu. Samemu mam lekkie zaburzenia emocjonalne i grzybki bardzo mi pomagają. Dlatego w żadnym razie nie chodzi mi o ich zabranianie. (Dla czego zwykle ludzie tak to odbierają.) Przecież nie chodzi o popadanie z jednej skrajności w drugą. Najlepsza jest harmonia. Chodzi mi jedynie o ich odpowiedzialne "szerzenie". Niezbyt pasywne ale i niezbyt rewolucyjne.
Przykro mi, że Cjuchu nie jest w stanie mnie zrozumieć.
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 12:32:40
cytat: Gallus Anonymus frywolniemoże przynieść więcej złego inż dobrego i myślę
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, zresztą ciężko Ci będzie to pojąć tkwiąc w dualistycznej dychotomii (tetrafurkacja), gdyż zupełnie nie rozpląsano przytoczonej figury, co mogłoby świadczyć o niepohamowaniu samozachowawczości.
W perspektywach zależności i pospolitej etykietowalności może czaić się strach przed utratą ich impulsywności stymulującej niejako "od zewnątrz".
Zważ iż przeważnie to co "dobre" dla człowieka nie służy jego środowisku. Można by nawet wysunąć analogię, że im lepsze tym gorsze, a co za tym idzie im gorsze dla twego tym lepsze dla niego.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieWidzę, że trudno Ci jest wyobrazić sobie, że ktoś może obiektywnie ocenić czystość środowiska i zagrożenia dla równowagi przyrostu większości gatunków na danym obszarze tak by większość z nich miała mniej więcej równe szanse
Typowo antropocentryczno egoistyczne podejście, gdzie obiektywność oznacza racjonalizację ego usprawiedliwiającego się za przyczynianie do czasem wręcz masowych wyginięć i wyniszczania, NAWET przedstawicieli własnego gatunku, ponieważ dla symbolicznej mrówki ważniejsza jest ona sama, lub jej dziesięciu najbliższych pobratymców, a nie mrowisko jako całość, czy choćby prawa z których istnienia nie zdają sobie sprawy, przyczyniające się do jako takiego patyczkowania mrowia, ponieważ brzucha nimi nie napełnisz, rajt?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieI pochopnie oceniasz ludzi przez pryzmat pochopnego ocenienia ego
Kiedy ludzie czasem pochopnie biorą do siebie to co może się tyczyć ogółu, jak bardzo jest to lubowanie siebie?
To chyba nie przez to, że dali sobie wmówić, że mają jakiś kompleks symptomu nadgorliwości wycinka widma fali elektromagnetycznej?
Wzbraniasz i racjonalizujesz jakąś egoistyczną martyrologią, na drodze osobistych niedowartościowań przy próbach zdejmowania przymiary i jakichś niemykocentrycznych plugawień TEONANACATL nie wkroczywszy nawet w zasadzie na podstawowy poziom transcendencji, zatwardzając się w patologicznie egotycznym triumfie możliwości szkodzenia enteosakramentu środowisku kosmicznemu poprzez dyktat pryzmatu perspektyw permanentnie wyniszczającego podmiotu określającego powolny proces doprowadzania biotopu do zagłady miarą obiektywnej równowagi reprezentując być może jakiś odłam odszczepieńców folgujących sobie w duchowej samoograniczalności narażasz się na miano mykozdradziciela, więc chyba nie zdziwi Cię ofiarowana z nadmierną wyrozumiałością troska o giętkości suchara prawda?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieże można stracić wiarę w człowieka
Jak słucha się dziecięcych obrońców praw ego, tudzież dorosłych dzieci, to bardzo łatwo się powstrzymać od tego, choć pewnie za wsze można też szybko ją odzyskać, wystarczą autobusy i tramwaje i od razu powraca to przeczucie, że zostały odmalowane przez zaawansowańszą inteligencję, byle nie utraciła swej niezłomności chęcią podpinania się pod autorytarności "wampirów energetycznych", "wirusów mentalnych" i "prowodyrów nielokalnych".

cytat: Gallus Anonymus frywolniePróbuję tylko zrozumieć czy słuszna jest twoja beztroska idea upowszechniania grzybków.
Oczywiście, że niesłuszna, po co wzmacniać jakość filozoficznie intelektualną, twórczo prokreatywną oraz konstruktywnie abstraktywną, lub transcendującą je wszystkie, gdybyś poszerzył trochę osobisty horyzont zdarzeń może byś dostrzegł, że ostatnimi czasy tendencja upowszechniania dotyczy całości zachodniej "kultury" i że to nie kaprys ego lub fanaberia jakiegoś odszczepieńczego popaprańca a sam Zew Natury chce nadać nowych jakości kultury, ale gdy spoziera się przez pryzmat ego pozostaje niestety jedynie niedojrzała wyliczanko obwinianka. Zresztą psychedeliki towarzyszyły naszemu gatunkowi od zawsze, skłaniając współczesnych do przypuszczeń, że są podwalinami religii i to ich tak boli, a dopiero w ostatnim okresie (kilkuset lat) piętnuje się na zachodzie ich stosowanie, czego skutkiem może być narastające wynaturzenie i przytłaczająca plastikomania, oraz wbicie się w totalny egotyzm roszczący sobie prawo do bycia nadnaturalnie odrębnym antropocentrosem, czyniącym sobie ziemię zniewoloną i wyciskającym ją niemalże do ostatniej ropnej łzy, ale nic to chyba egoizm przez nas przemawia. Można spojrzeć na to przecież z szerszej perspektywy i stwierdzić że miliony lat temu pewne mikroorganizmy przekształciły większość dwutlenkowych "nieczystości" w tlenowe warunki nadające się dla istnień "bardziej zaawansowanych", może rola padlinożernoropociągowego aspektu nakręcającego ludzkość też się do tego sprowadza, oczyścić planszę i przygotować ją dla nowego bardziej dojrzałego, rozwiniętego systemu podziemnego bądź szanującego się stworzenia, tudzież odwdzięczyć się mikroorganizmom sprzed eonów i dać im kolejną szansę rozwoju, czyż to nie szlachetne i altruistyczne z naszej strony?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieByć może nie widziałeś ludzi nieradzących sobie ze sobą i z tripami ale ja owszem.
Być może również nie widziałeś ludzi nie radzących sobie z podejściem pod Giewont, bądź z obsługą zwykłych urządzeń elektromechanicznych w rodzaju Internetu, co oczywiście oznacza, że należy wycofać je z obiegu.
Jeżeli ktoś nie radzi sobie ze sobą to może mieć problem poradzić sobie z tripami. Lecz dla takich osób niebezpieczne może być nawet kowadło, ale stosowne artykuły przygotowujące psychonautów do podróży o tym informują i to, że ktoś kto sobie ze sobą nie radzi podejmuje beztroskie wyzwanie mimo ostrzeżeń angażuje się bynajmniej nie przez to, że dostąpił informacji zakazujących mu użytkowanie; a najniebezpieczniejsze dla niego i dla gatunku ludzkiego jako całości są paradoksalnie treści traktujące o prokreacji a nie psychodelii, gdyż jeśli komuś z wybrakowanym chromosomem zalecisz wstrzemięźliwość rozrodczą dla dobra gatunku chyba nie będziesz trwonił śliny na playboya za to, że rozbudził w nim pierwotny instynkt nurkowania, weź no się trochę logicznie ogarnij przyjacielu naszej kozy. Jeśli natrafiłby na serwis skałogłowych informujących, że rozbijanie krzemienia filozoficznego czołem przeznaczone jest jedynie dla osób z granitem pod oczami to nie mógłby ich winić za to, że natura wyposażyła go w polędwicę miast rozkrusznicę i nie mógłby się za to na sobie przecież odgrywać prawda, bo on sobie musi przecież udowodnić? No chyba że byłby wariatem, ale przez wzgląd na kilku wariatów nie powstrzymasz pędu reszty światów. Swoją drogą widzieliśmy wręcz nawet ludzi "wyśmienicie" radzących sobie ze sobą, lecz nie radzących sobie z tripami i byli to przeważnie pełnoetatowi egoiści.
Pamiętamy jednakże również, że enteogeny nie są dla dzieci o czym się tu informuje, a także, że ludziom z pewnymi przypadłościami, bądź dekoncentrującymi nadaktywnościami lub zaburzeniami mentalnymi nie poleca się remedium transcendentacyjnego, więc bierzemy na to poprawkę i przyjmujemy, że można sobie czasem pozwolić na przeprowadzanie rekonesansów w zakresie teoretyzacji zjawiska wyzwolenia w ramach rozpoznania terytorium wroga zatrważającego tłuszcze pokładów wirusa ego (znowu trochę psychiatriologicznie wyszło, ale ponoć tak już mamy).

cytat: Gallus Anonymus frywolnieTy jednak nie przedstawiasz żadnych obiektywnych przesłanek ku temu zamiast tego zarzucając subiektywność
Nie przypominamy sobie w tej konkretnie sytuacji, ale skoro tak twierdzisz to dodajmy jeszcze krótkowzroczność, rozpasanie w ego, dominatorskie samooszukiwanie i niechęć do samodzielnego oszacowania sytuacji przez wzgląd na potrzebę pomszczenia zranionej dumy... pseudoindygo. Przyjmij jako taką radę i rozpatrz, że postawą swą nie przynosisz chluby swej kolorowej sekcie i że jedynie oszukujesz siebie, ich i nas twierdząc, że jesteś Indygo, gdyż bynajmniej "obiektywne przesłanki", a także drwiący tryb przejawiają bardziej racjonalistyczni lewopółkulowcy, a nie intuicyjne prawo skręty Indygo, bo gdybyś był Indygo i wierzył w swoją Gaję, to nie przyszłoby ci do głowy szukać innych "obiektywnych" przesłanek odniósłszy samemu pozytywne skutki z działania egoinhibitoroteokatalizatora, ponieważ wystarczającymi przesłankami byłyby już te intuicje, brr achu, no ale co my możemy wiedzieć o Indygo. Jeśli nie wierzysz zapytaj swego mentora, choć on z pewnością powie Ci, że to zupełna nieprawda, by Cię przy sobie zatrzymać, i nadawać sens twemu niesamodzielnemu życiu, jako wampir energetyczny, gdyż jeśli to sekta to chodzi im o ilość a nie o jakość, nam natomiast może chodzić wyłącznie o jakość przy ilości równej zero, dlatego nikt nie będzie się na nikogo gniewał ani nikogo tu zatrzymywał więc nie zdziw się gdy zostaniesz poproszony o odejście bądź miękkie lądowanie. Odnośnie dochodzenia ogólnej obiektywności przekazu, transu, bądź trans-mitu, sposób został jako tako przedstawiony w wątku równoległym (patrz: witam i o czterorękie bóstwo pytam), a jeśli nie został przyswojony to pewnie dlatego, że został zabezpieczony przed niegotowego rodzaju profanatorami i wydrwignorantami. Mówi się trudno, jeśli wolisz się zaprzeć w tych dość paronoidujących utwierdzeniach, że subiektywność jest wytworem cjucha to właśnie osiągnąłeś czekpoint obiektywności, możesz się obrazić, ale z obawy o Twoje bezpieczeństwo jako psychonauty zadamy dyskretne pytanie, tylko nie odpowiadaj na forum, ale czy w domu na pewno wszyscy zdrowi? I czy nie jesteś przypadkiem jeszcze na etapie fascynacji i poszukiwania gwiazd rocka? Gdyż jeśli nie chcesz się ponownie na kimś lub na czymś zawieść, zalecamy odstawienie psychedelików, gdyż chyba się na nich zawodzisz.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieJeżeli to i troskę o środowisko odbierasz jako egoizm to radzę pokontempluj nad tym.
Niby środowisko nie potrafi się o siebie zatroszczyć i to właśnie Ty będziesz tym który je naprawi, jeśli będziesz dalej bruździł to środowisko Cię wyeliminuje. Więc nie troszczysz się o nie tylko o siebie i swoje w nim miejsce gdyż jesteś od niego uzależniony jak palec od dwunastnicy i maskujesz potrzebę samozachowania jakimiś pseudo górnolotnymi względami i tylko nie wychodź z sentymentalizmem kolorofonii obrazu i troski o filigramowość nieświadomego odszczepu gdyż przecież odszczep ma to gdzieś, a liczy się jedynie z odszczepem egoistyczna rekonfrontacja podmiotu, a nadawanie jakiegoś patosu temu, że już nie robi się pod siebie bądź nie zanieczyszcza własnego gniazda świadczy jedynie o tym jak młodym, niedojrzałym i niedowartościowanym gatunkiem jest jeszcze homo egomaterialis. Rozważcie czy tak samo byście się troszczyli o środowisko planety w gwiazdozbiorze łabędzia, z której nie uszknelibyście nawet atomu wodoru, a którą w dodatku zanieczyściłby jakiś bezprudator.
Odnośnie troski o wariatów z autodestrukcyjnymi ciągotami to można by się zastanowić, czy też jesteś jednym z ich środowiska skoro taki nacisk kładziesz na utożsamianie z nimi. Dla nas jeśli ktoś, komu mówi się nie wkładaj ręki do ognia, wskakuje tam cały może świadczyć o brutalności matki natury w dość mało czuły i troskliwy sposób dokonującej tego co materialiści tak chlubnie zwą doborem naturalnym.
Z drugiej strony, czy choć raz zapytałeś czy komuś zależy na Twojej trosce?
Z trzeciej strony jeśli tak bardzo się troszczysz to podaj linki do artykułów, które napisałeś jak co robić i komu, by było bezpiecznie jak w domu i nie trzeba się było potem nad nikim litować, ubijaczu piany. Po czwarte, po co sam pomagasz ludziom uprawiać? Chyba nie po to by się potem o nich troszczyć? Po piąte, ponieważ twoje ego woli się wybielić, by w razie poślizgu jakiegoś wariata móc sobie powtarzać, przecież ja się o nich tylko troszczyłem pani magister? Pokręt, pokręt, śrubokręt? Dojrzej i dojrzyj jak przystało na rasową dziurkę do sera, a także weź odpowiedzialność za swoje czyny, bo na razie reprezentujesz postawę judasza, mianowicie zawężony horyzont przez szparę ego oddzielonego opasłą pilśniologią od głównego nurtu ze strachu przed uchyleniem rąbka tajemnicy.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieNie jeden raz słyszałem, że wpadali nafeceni czy nakokszeni jacyś by jak najwięcej grzybków zebrać z jak największego obszaru i zaczepiali przy tym tamtejszych farmerów.

Taki sam argument, jak to, że Internet służy do oglądania porno przy piwku. Co to ma wspólnego z czymkolwiek?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieBez naturalnego przeciwnika nie wiadomo jaki wpływ będzie miało wprowadzenie nowego gatunku.
Bez naturalnej konkurencji może się rozrastać w nieskończoność i zbieranie może jej nie ograniczyć.
Przeczytaj dokładnie co napisaliśmy w poście wyżej albo się zobiektywizuj przynajmniej. Widziałeś kiedyś co ślimaki robią na oucie z cubensisami? Widziałeś kiedyś co larwy ziemiórek robią z grzybami? Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak pleśń zielona, szara, pajęczynowa, aspergillus, bacillus, niekorzystne warunki środowiska, itp. itd? Bozia wyposażyła w saganek do noszenia modnych fryzurek pod garniturek, bo ogarnianie oczywistostek komplikuje świat błachostek?
Tego, że Polska jest naturalnym siedliskiem Psilocybe Cyanescens też pewnie nie wiedziałeś (http://en.wikipedia.org/wiki/Filesilocybe_cyanescens_range-map.png), albo tego, że azurescens jak na razie nigdzie na CAŁYM globie się nie zadomowił choć przez wszystkich psilofili jest oczekiwany z nadzieją (Psilocybe azurescens has been cultivated around the world, but it has not become established in any of these areas and the cultivated patches always die out after a few years. The only place that Psilocybe azurescens grows without human intervention is r... source:http://en.wikipedia.org/wiki/Filesilocybe-azurescens-range-map.jpg).
Przyjm do wiadomości, że Twój wyskok opatrujemy kryptonimem PUPA (Pospolity Ubijacz Piany Animozuje), spróbuj przed lustrem skontemplować wizerunek mykoliszka, przez który niektórzy ludzie mogą tracić wiarę nie tylko w homo egomaterialis, ale w cały egosystem. Ta strona nie jest dla kryptowariatów, prosimy o opuszczenie podwozia.
Mamy nadzieję, że w ten zaiste brutalny i nieludzki sposób zaspokoiliśmy dychotomie głodu twych dojrzewających wątpliwości i że wyjdzie Ci to na jak najlepsze. Powodzenia na dalszych etapach kultywowania i suplementowania swego cennego ego.
odpowiedzodpowiedz tu
namolnie -
nie -
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 13:47:49
Wyczuwam, Cjuchu, nutkę... nie! - całą symfonię aGRRResji, tudzież podirytowania, rozstrojenia nacechowania Twego przekazywania treści ciepło-czule, delikatnie, zgrabnie i powabnie. Czy mogę się mylić? Dlaczegóżby to?
odpowiedzodpowiedz tu
tadeusz
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 15:27:35
mnie i tak dziwi doza wyrozumiałości tu dla niektórych przez niektórych
odpowiedzodpowiedz tu
dobrowolnie
lecz
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 20:33:29
Może Gallu wzywa Cię daweczka heroiczka? Terry mówi, że bez tego to tylko głupia zabawa Konkretnie albo wcale?
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 22:21:19
Cjuchu: "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"
Fakt trochę ciężko jest mi to pojąć jednak chciałbym. Rozumiem, że wnioski jakie wyciągnąć ludzie mogą nawet ze złych doświadczeń z psychodelikami będą miały również pozytywną stronę. Jednak np. nie rozważne i nie uprzejme zachowanie przykładowego użytkownika HP mogło by zrazić/przestraszyć innych ludzi w jego okolicy którym grzybki mogły by np. bardzo pomóc. Czy nie rozsądnie było by w pierw bliżej poznać osobę której się wysyła pył? (Cjuchu: "że można sobie czasem pozwolić na przeprowadzanie rekonesansów w zakresie teoretyzacji zjawiska wyzwolenia w ramach rozpoznania terytorium wroga")

Nie chcę być znowu źle zrozumiany. Nie rzucam tu kolejnymi zarzutami jak jakąś wiązanką tylko po to żeby toczyć dyskusję lub żeby atakować twoje pomysły Cjuchu. Tak jak wspomniałem NIE JESTEM PRZECIWNY PSYLOCYBOM. Wysuwam argumenty przeciw aby padły argumenty za. Wybacz, że pomyślałem o tym forum jako dobrym miejscu aby przeprowadzić taką dyskusję.

Cjuchu: "Typowo antropocentryczno egoistyczne podejście, "
Może i typowo, jeżeli za usprawiedliwianie egoistycznych pobudek uważasz np. przyczynianie się do masowych wyginięć mrówek ognistych które nie występują naturalnie w naszym kraju i mają swoje miejsce na ziemi w Ameryce Południowej i stanowią zagrożenie dla Polskich np. piskląt ptaków leśnych czy insektów którymi te ptaki się żywią, to tak masz rację pomagałem w tym procederze tylko dla własnej przyjemności oglądania dzięciołów w pobliskim lesie. (sarkazm) Oczywiście środowisko by się przystosowało do nowego przybysza (ptaki by odleciały itd.) ale ta zmiana nie była by naturalna i wynikała by z działalności sztucznej.
Widzę, że jesteś zwolennikiem równości wszelkiego życia, więc wybacz jeżeli zacząłem drażliwy dla ciebie temat.
Szanuję prawo do życia każdej istoty w naturalnym dla niej środowisku. Do puki nie zaczyna dominować w tym środowisku nie pozostawiając szansy innym i dlatego udzielam się ekologicznie. Jestem przeciwny inwazyjnej i wyniszczającej gospodarce człowieka. Pestycydom, beznadziejnym oczyszczalniom i przerabianiu tysięcy hektarów lasów na pola uprawne. W brew twojemu przeświadczeniu to co naprawdę dobre dla człowieka jest również dobre dla środowiska, przynajmniej według mnie.

Cjuchu: "Kiedy ludzie czasem pochopnie biorą do siebie to co może się tyczyć ogółu, jak bardzo jest to lubowanie siebie?"
Źle cie zrozumiałem o co czasami nietrudno. Nie, nie mam skłonności narcystycznych.
Irytują cię moje niemykocentryczne tematy?? Dobrze nie będę już pisał nie pod ścisłą tematykę forum. Powiedz w którym miejscu uchybiłem TEONANACATL!!? Rozsądnym podejściem, do świata, czy może ośmieleniu się nie zgodzenia z Tobą lub zadawaniu pytań? Nazywaj mnie odszczepieńcem, mykozdradzicielem i jak sobie tam chcesz nie robi to na mnie wrażenia. Wiesz jak to można by nazwać? Kalumnia. To tylko ukazuje twój odzew na moje pytania mające w intencji dobro psylocybów. Smutne. Nie dostrzegasz głębszych pobudek z góry zakładając mój egoizm za pewny jak byś mnie znał.

Cjuchu w piątym akapicie się z tobą zgadzam. Faktycznie jaka ludzkość była by wtedy altruistycznie piękna gdyby cała chciała taka być. Poświęcenie i bezinteresowność. Postawa Jezusowa i właśnie to w tobie podziwiam. Pewnie chciał byś żeby więcej ludzi było zdolnych do takiej postawy. Chyba jednak zapominasz, że nie wszyscy muszą myśleć tak jak ty i to wcale nie będzie czyniło ich gorszymi. Taki egoista również może być piękny. Ja na przykład zamiast poświęcenia się dla tych mikroorganizmów z przed eonów lat szukał bym nowego miejsce dla siebie lub dla nich tak byśmy mogli żyć wspólnie (po co wybierać). Wszechświat jest ogromny i może pomieścić wszystkie formy życia.

Wytykasz wady jakby ci to sprawiało przyjemność. Ale z pseudoindygo znowu przegiąłeś!! Jestem indygo i bardzo się z tego cieszę. A ty nietolerancyjny wykpiewaczu nie masz chyba pojęcia o czym czasami piszesz. Atakuj mnie dalej.

8 akapit - drwisz w żywe oczy, (uświadamiasz groźbę?!). Tak jestem uzależniony od środowiska tak jak i ty i my wszyscy i właśnie dla tego jest ono dla mnie ważne.
Owszem troszczę się o tych "wariatów z autodestrukcyjnymi ciągotami" jak ładnie określiłeś niektórych moich znajomych ale nie można powiedzieć, że się z nimi utożsamiam. Co, dla ciebie to są gorsi ludzie przeznaczeni na pastwę naturalnej selekcji? Ci którzy mnie lepiej znali prosili mnie o grzybki bo słyszeli, że psychodeliki mogą pomagać w rzucaniu nałogów. Niektórym udawało mi się pomóc inni byli po prostu zbyt słabi psychicznie. Niektórzy po sesji mówili o zamknięciu się w sobie, niepewności, inni o ulgach i większym skupieniu, itp. Nie każdy człowiek może jeść psychodeliki i ludzie poważni dobrze o tym wiedzą.
A jeżeli chodzi o moją troskę to masz rację, nikomu ona nie jest potrzebna. Ale wiesz, nikomu również na pewno nie zaszkodzi. W przeciwieństwie do twoich akcji których nie można być pewnym.

Cjuchu: "Co to ma wspólnego z czymkolwiek?"
Widać za mała jest twoja wyobraźnia by ogarnąć takie rzeczy jak i szacunek do drugiego człowieka.

W końcu w ostatnim akapicie w przypływie chyba ludzkich podrygów zacząłeś w końcu pisać do rzeczy. Dobra na outcie dużo nie robiłem dlatego nie mogłem wiedzieć jak to jest i zaznaczałem to w swoich wypowiedziach, że to moje gdybania. Liczyłem tylko na wypowiedź kogoś obeznanego w temacie i po co była cała ta gama nienawiści i pseudozrozumienia?

Z nieukrywaną przykrością czytało mi się twój post. Kiedyś uważałem cię za człowieka naprawdę mądrego, widać się przeliczyłem. Wielka szkoda, że za piękną składnią nie idzie piękno charakteru. Niby to tak negujesz ego i zdawać by się mogło, że dążysz do altruistycznych ideałów, a w rzeczywistości (a przynajmniej teraz) masz przykrą, butną skłonność do pochopnego oceniania innych ludzi (i nie tylko), sprytnie przy tym omijając temat swojej osoby.
Bez kitu, niczym ekskatedra. Zatrułeś mi swoim jadem atmosferę tutaj. Dziękuję.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.02 22:44:00
PS: Ucięło mi zdanie - Jestem Indygo i dobrze mi z tym. Nie należę do żadnej sekty ani nie mam żadnego mentora. A ty Cjuchu nawet nie umiesz mnie poprawnie ocenić.
Nie wiem czym cię mogłem tak sprowokować ale nie zrobiłem tego specjalnie. Za to ty prowokujesz mnie specjalnie jednak nie licz na to, że ci się to uda.
Śmieszy mnie jeszcze twoje kreowanie się na altruistę. Gdybyś faktycznie dążył do wartości altruistycznych w twojej ostatniej wypowiedzi nie było by ani odrobiny ataku, czy nawet zarzuty lub wyrzutu. Powodzenia na tej ścieżce bo jeszcze długa droga przed tobą coś mi się wydaje.
A na forum się udzielam bo lubię pomagać w przeciwieństwie do ciebie milcząca skało. Peace.
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 00:57:32
Indygo? No bez jaj. Swoją drogą Gallu, dałeś się sprowokować, hehe. W szaleństwie Cjucha jest metoda, co miało wyleźć, wylazło czarno na białym.
odpowiedzodpowiedz tu
Tomash
metaprapsylocyb

postów: 785

zarejestrowano: 2004.09.30


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 01:37:30
Każda akcja społeczna w moim mniemaniu znajdzie zwolenników i przeciwników. Marzy mi się jedynie żeby obie strony potrafiły się jakoś pogodzić. Ja osobiście jestem za. A jeśli ktoś chce robić z siebie Jezusa i brać na siebie problemy i grzechy całego świata, życzę mu ... czego tam tylko chce.
Dobrze być z Wami.
Kąkretne ELO!
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 01:46:03
Wiem, dopiero to zaczaiłem, że Cjuchu trochę podjudza. Ale irytuje mnie jego przeświadczenie, że indygo to jakaś sekta. Jak by nie rozumiał, że człowiek może sam siebie określać jako indygo, utożsamiać się z filozofią indygo (jednak nie całą, jest wiele śmiesznych wyolbrzymień tej filozofii), a mimo to być całkiem obiektywnym niezależnym człowiekiem. Ja nie krytykuję jego psilozofii, a nawet w pewnym sensie podziwiam jego koncepcję, a on od razu wyrabia sobie zdanie jakby mnie znał. Trochę to śmieszne. W moich oczach jak na razie sporo stracił ale to nieważne. Jeżeli będzie chciał żebym odszedł to odejdę.

PS: Znowu Yerbamate?
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 06:33:40
Co Wyście - do ciasnej Anielki - nabroili W MOIM wątku patafiany

O co tu chodzi? Cjucha ponosi, Gall się tłumaczy i obrusza, z metapseudoracjonalnej dyskusji robi się jakaś papka. Nie uciekniesz Cjuchu - Tyś tu zaczął poruchiwać Indygo, jakby to było jakimś problemem. Skoroś już to uczynił, a motywy mam w dwunastnicy (czyli dopiero zaczynam trawić) to i ja dodam swoje do tematu.

Otóż: INDYGO JEST SPOKO! Ta filozofia jest przyzwoita. Nieważne na ile bezpodstawna i naiwna, przecież: "Dopóki nie staniecie się jako one, nie wnijdziecie". A więc należy być ufnym, przede wszystkim wierzyć w siebie, w czym filozofia indygo pomaga. Opis indygo jest - niejako - zarazem manifestem tego, jacy chcemy być, jak i tego, co częściowo jest nam dane z przyrodzenia. Kto ze mnie zakpi, niech go gęś kopnie: JA TEŻ JESTEM DZIECKIEM INDYGO!!!

Program indygo w skrócie można wyszukać w okularze "ayahuasca indygo".

Nie odpowiedziałeś Gallu - kiedy zdobędziesz się na dawkę mocy?
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 10:17:46
90% ludzi po przeczytaniu opisu twierdzi, że jest dzieckiem Indygo, żyjemy w iście złotym wieku Gallu, ja z kolei bym chciał, żebyś został, dużo dobrego wnosisz na forum (oprócz tematów, gdzie odbywają się potyczki światopoglądowe, ale one z reguły nic dobrego nie przynoszą).
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 15:03:15
Po raz kolejny dziękuję za zrozumienie które jest pomijane przez wielu dzisiejszych ludzi. Chęć zrozumienia jest taką piękną rzeczą, ale to chyba stereotyp, że jak coś jest piękne to ludzie tego nie rozumieją. Nawiązując do koncepcji Cjucha - lepiej nie pomagać skoro wielu ludzi tego nie chce.
Więc ja i tak będę pomagał tym co tego chcą i nawet tym co nie są tego świadomi.

Shroomator znalazłeś tą zabawną (w pozytywnym znaczeniu) babkę od ayahuasci ^^ . Dobra ona jest, ma strasznie dużo zapału i pozytywnej energii - pisałem z nią meilami tylko ale mam zamiar przejechać się kiedyś do niej i zobaczyć ją w "akcji" . Szkoda tylko, że są z mężem materialistami bo tyle co oni sobie życzą za lianę dusz to śmieszne. Ale w dobrze opisała filozofię indygo.
A o co chodziło w tym poście z heroinizmem to nie wiem. Nie nawiedzę depresantów, mam zbyt wrażliwe receptory GABA.
odpowiedzodpowiedz tu
nie bój się
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 16:36:16
Nie wiesz co to heroiczna dawka enteogenów?

To posłuchaj tego oszołoma (jest walnięty... nie lubię go, taka ciekawostka)

http://www.youtube.com/watch?v=Iz0WX6c6HVY

A tutaj sprawę opisuje Terry...

http://fleshcap.com/blog/tag/terrence-mckenna/

Rzeczywiście, najbardziej wartościowa była podróż po 7g w całkowitych ciemnościach. Reszta doświadczeń nie umywała się do tego.
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 18:17:47
Ach, o to chodziło..
No, tak jak wspominałem kiedyś jestem nieco uprzedzony do dużych porcji jednak faktycznie coraz częściej myślę o porządnym spróbowaniu.
Jednak myślę, że olbrzymie dawki nie są konieczne do zniszczenia wyrobionych przez lata stereotypów ideologicznych i zdystansowanego wzniesienia nowych obiektywnych koncepcji. Głęboko obiektywne podejście do siebie i innych i głęboko zdystansowane zastanawianie się nad własnym sposobem myślenia i reagowania może być BARDZO efektywne również przy mniejszych (zwykłych) porcjach. Wiadomo, przy większych porcjach będzie chyba "łatwiej". Ale czy nie łatwiej wtedy stracić punkt odniesienia?? Bez punktu odniesienia w postaci głębokiego zrozumienia dotychczasowego punktu widzenia nie można w pełni ZROZUMIE I DOCENIĆ zmiany jaka zachodzi. A bezkrytyczne oddawanie się w nowemu i nieznanemu uważam za nieroztropne i nieodpowiedzialne.
Skoro przeżyłeś już Shroomatorze rekonstrukcję ideologiczną to opisz pokrótce na czym polegała zmiana i jaki był jej charakter, jak mógłbyś oczywiście.
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 18:39:48
Gall: "opisz pokrótce na czym polegała zmiana i jaki był jej charakter" - Kwestia została poruszona w 4-rękach.

Edit: hehe, spotkałem się dziś z kumplem, starym podróżnikiem, któremu sprezentowałem miesiąc temu 8g i mówię: to dla 4 osób... a jakże!: pożarł wszystkich kosmitów naraz sam i mówił, że jak zamknął oczy i zgasił światło to właśnie kosmos był jednocześnie odechciało mu się po tym wszelkiej chemii! Powiedziałem: załatw plastikowe pudło, 10pln na substrat i przygotuję Ci ogródek ... Chętnie przyjął propozycję
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Ż frywolnie



nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.03 23:39:25
@nie bój się - ten oszołom to Bill Hicks. Żeby każdy na ziemi był takim oszołomem to świat byłby lepszy. Polecam zapoznać się z jego twórczością a w szczególności z występem "One Night Stand" oraz "The Revelations". Ten "oszołom" na spółkę z Terence'm McKenna otworzyli mi jakiś czas temu oczy na wiele spraw.
odpowiedzodpowiedz tu
? kto się
boi frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.04 00:41:39
Nie lubię, jak komuś brakuje spokoju, dlatego nie lubię tego "oszołoma" Nie odnoszę się tu jego wypowiedzi, nie znam za dobrze jegoż twórczości. Prawdziwie dobra energia - moim zdaniem - jest, choć potężna, to jednak poddana ukierunkowaniu silnego i dobrego Ducha. Komedianci są potrzebni, jednak do mnie bardziej dociera humor subtelny ... no dobra, nie zawsze! Ale generalnie nie przepadam, jak ktoś się na scenie za bardzo miota, jakby nie panował nad sobą do końca i stąd taka etykietka.
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.04 00:51:57
Moim zdaniem wręcz przeciwnie - widać, że żyje tym, co mówi. Coś, czego bardzo brakuje wielu dzisiejszym komikom, zresztą nie tylko komikom
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.04 01:38:57
Uwielbiałem Smolenia i Laskowika, kabaret TEY, ale to zupełnie inna bajka

Czymże w ogóle jest śmiech? Moja teza: albo jest rozładowaniem napięcia, albo wyrażeniem Radości. Ten pierwszy bywa pomocny, lecz może też osłabiać, ten drugi śmiech - wyrażający Radość - ten śmiech nas buduje i wzmacnia. Nie wynika on z naigrywania się, drwienia, kpin, frustracji. Wynika on ze świadomości siły i wizji szczęścia, otwiera nas na Strumień Życia, który przez nas przepływa i porywa ze sobą ku Pełni.

W swej wizji na heroicznej dawce na łące Hicks daje nam posmak tego typu radości, jednak jest ona zmieszana z wyraźną tragikomiczną goryczą (tudzież żalem) wobec Rzeczywistości, która nie pozwala na wyrażenie Pełni (rząd zabraniający enteogenów, wojny, materializm itp.).

Jeśli obśmianie przeszkód jest pierwszym krokiem, dobrze, ale następnie biegnijmy i zmierzmy się z nimi, gdyż wzywa nas, popycha ku temu i ciągnie do tego Prawda, która budzi się w naszych sercach. Ona to nie pozwala na życie pośród barier, które blokowałyby nasze Człowieczeństwo i naszą Boskość. Komediant z Duchem i wizją niech się podzieli swą mocą wewnętrzną i obudzi w nas Energię, której działanie w świecie, jest naszym dziedzictwem i obowiązkiem.

Wyjść z takiego "komedyjnego występu" chcę nie - wypompowany, oszołomiony poprzez prymitywne i gwałtowne zaskoczenia lecz - napełniony sensem, wzbogacony mądrością (możliwie poprzez złożone i piękne zadziwienie (jako opozycję dla prostych zaskoczeń)).

Tylko że wówczas komediant musi być zarazem i kaznodzieją i poetą a takich ludzi brakuje! (dlaczego?! do roboty Przyjaciele! )

A to dla Was przykład, żebyście wiedzieli, o jaki śmiech mi chodzi: śmiech, który jest pełen (szalonej!!!) radości!
(przesłuchać do końca... w skupieniu... wówczas lepiej "zrozumiecie" sercem zakończenie )
http://www.youtube.com/watch?v=0Dwlvv7GN6M
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.04 18:28:39
Shroomator: "opisz pokrótce na czym polegała zmiana i jaki był jej charakter"

No więc w moim przypadku pierwszy głębszy kontakt z grzybkami (świeżymi) był za granicą jednak nie był spowodowany dużą ilością psychodeliku.
Jadłem sobie 35g oczywiście bez żadnych "życzeń" czy nadziej, ot tak bez powodu jak zwykle od jakiegoś czasu jednak z pewnym poczuciem winy i przy zastanawianiu się nad tym podczas tripu dość gwałtownie do mnie dotarła istota mojej nieodpowiedzialność i w pewnym sensie arogancji w postaci braku interesowania się opinią i zmartwieniami (względem mnie) moich bliskich. Bardzo mi to pomogło i zmieniło moje nastawienie.
Takich "udanych, niespodziewanych terapii" miałem już kilka i do żadnej nie użyłem dużych porcji tylko odpowiedniego nastawiania. Na tej podstawie uważam, że duże dawki nie są niezbędne do wyciągnięcia dodatkowych korzyści z psychodelików. Choć posłucham twojej rady i spróbuję przyjąć tą tak zwaną "piąteczkę".

PS: Również napisałem coś na ten temat w "4-rękach".
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.11 14:22:40
cytat: Gallus Anonymus frywolnieCzy nie rozsądnie było by w pierw bliżej poznać osobę której się wysyła pył?
Oczywiście, że rozsądniej, dlatego fsre i reszta banków zarodników zanim wyśle zamówienie zaprasza do siebie na herbatkę u cioci na imieninach, o niezgłębiona obiektywności.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieGdybyś faktycznie dążył do wartości altruistycznych
Ale do nich nie dążymy, jeśli gdzieś odniosłeś takie wrażenie widać to jakieś skutki uboczne.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieJestem indygo i bardzo się z tego cieszę.
Jesteś kim jesteś, ale skoro chcesz się ograniczać, nie mów potem o wolności.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieA ty nietolerancyjny wykpiewaczu nie masz chyba pojęcia o czym czasami piszesz.
Chyba czyni jednak pewną różnicę, rozpatrz iż sam imputujesz komuś od nafeconych dresiarzy i niegodnych dostąpienia, czego? Tego co tylko elitarni indygo mogą dostąpić?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieCo, dla ciebie to są gorsi ludzie przeznaczeni na pastwę naturalnej selekcji?
Jeżeli będą wkładać sobie coś do buzi, a potem twierdzić, że zostało im to włożone, to nie są przeznaczeni ale się przeznaczają.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieWidać za mała jest twoja wyobraźnia by ogarnąć takie rzeczy jak i szacunek do drugiego człowieka.
W ten sposób jedynie wskazujesz, że grzybiarze to nafeceni namolniacy uprzykrzający życie innym farmerom. A skoro tak słyszałeś rusz do nich z odezwą, by uszanowali farmera, który uprawia na polu sakrament, a nie implikujesz, że im więcej pojawi się w środowisku grzybów psychoaktywnych, tym więcej pojawi się nafeconych dresiarzy molestujących rolników.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieZatrułeś mi swoim jadem atmosferę tutaj. Dziękuję
Proszę. Po kropli enzymatycznego jadu, czas na drugie danie, bo chyba nie liczyłeś, że będziesz bezkrytycznie i swawolnie rozprzestrzeniał metabolity i zarodniki jakiejś mentalnej wirusopleśni.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieA na forum się udzielam bo lubię pomagać w przeciwieństwie do ciebie milcząca skało.
Dzięki, że tak się o nas troszczysz. Gadająca pseudopurpuro.

cytat: Gallus Anonymus frywolnienie było by ani odrobiny ataku, czy nawet zarzuty lub wyrzutu

cjuchu jest jak zwierciadło, nie jak studnia bez dna. Zadrwij z lustereczka a wydrwisz się z echem, zbij, a potniesz paluszki ku uciesze swej troskliwej dwunastnicy.
Dla zaspokojenia Twej nienasyconej "obiektywności" lustrzany odprysk fraktalny zaczerpnięty z pewnie znanego Ci źródła odzwierciedlający animozyjność Twego zadziwienia:

"- Jesteśmy WOJOWNIKAMI ŚWIATŁA.
Zgodnie z naszą naturą wobec ludzi pragących zmian jesteśmy ciepli, przyjaźni i pełni miłości. Stajemy się jednak bezwzględni, zimni i bezkompromisowi, gdy ktokolwiek stanie na drodze naszych celów, wywiera na nas presję, stara się przejąć nad nami władzę, zdominować lub wciągnąć w swoje brudne gry. Tego typu ludzi traktujemy okrutnie!
W umiejętność tę wyposażył mnie TON GALAKTYCZNY (kalendarz Majów). Pomaga zmrozić w sercu empatię i miłość, gdy trzeba udzielić komuś twardej lekcji.
Ilekroć uda nam się postawić na swoim, czujemy się, jakbyśmy przeforsowali w Akaszy kolejną "ustawę", bezwzględnie zakazującą wykorzystywania człowieka przez człowieka."


Znasz tę dewizę? Pseudopurpuro. Widzisz jak zwierciadełko Cię rozpracowało. A ty się w nim nawet nie rozpoznałeś.

Zapytaj się, jak względem tego: "bezwzględnie zakazującą wykorzystywania człowieka przez człowieka."
i tego
"Dzieci indygo stanowią żywy przykład, jak nie dać się zdominować silniejszym i nie dążyć do władzy nad słabszymi."
ma się to
"W naszym świecie prawdziwa władza może zaitnieć tylko tam, gdzie wszyscy uczciwi podwładni ujrzą w niej sukces dla siebie!!!"

A kto będzie tym uczciwym szefem stanowiącym prawdziwą władzę dla uczciwych podwładnych ze znieczulonym genem niewolnika? Samooszukujący się, zniewoleni zniewoliciele jakiejś mentalnej wirusopleśni?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieJak by nie rozumiał, że człowiek może sam siebie określać jako indygo
Człowiek ma to do siebie, że jest wiecznym poszukiwaczem tożsamości i chwyta się czegokolwiek co mogłoby mu podnieść ranking, bądź pomóc mu się określić, czego odzwierciedleniem są wszelkie ruchy popkulturowo religijno sekciarskie, ale co z tego, jeśli to tylko maski w teatrze niesnaski.
Jeżeli indygo wrosło Ci już w twarz, to spoko, więcej tu nie zdziałasz w temacie wyzwolenia. Masz już swą nową, piękną i jakże atrakcyjną tożsamość, jesteś zrealizowanym człowiekiem, pełnym wzniosłych atrybutów i królewskich cech charakternego ideału, czego jeszcze szukasz w psychedelikach? Przecież indygo jest the best.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieA ty Cjuchu nawet nie umiesz mnie poprawnie ocenić.
Znaczy się jesteś na etapie poszukiwania cenzora? Teraz już przynajmniej wiesz jak to jest, gdy ktoś Ci przypasowuje maskę stworzoną ze swych osobistych urojeń, powinno Ci się podobać, skoro sam stosujesz maskologię pospolitą.

Krótkie spostrzeżenie odnośnie indygo, pozwolimy sobie przytoczyć kilka punktów z cech charakterystycznych z książki Doreen Virtue:
Powiedzmy obiektywizm z po drugiej stronie lustra.

1. Przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).
Wszyscy egoiści tak przychodzą, bo jaki by nie chciał, choć oni nie przychodzą, lecz wrastają w narcyzm. Banalna pułapka na ego, będące poniekąd pożywką dla wszelkiej maści wirusów mentalnych.

2. Mają poczucie "zasługiwania, aby tutaj być" i są zaskoczone, kiedy inni go nie podzielają.
Jakże wysublimowana cecha charakteru, szkoda, że inni jej nie mają i że ich życie jest tak ubogie w związku z tym.
Pewnie 90% społeczeństwa wyemigrowało, gdyż nie miało zasług by tu być i zostali już sami elitarni indygo.
Poza tym jeśli indygo zostali wysłani z jakąś zbawczą misją to powinni mieć cholerną pewność aby tu być a nie żebrać o jakieś zasługi.

3. Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".
Trochę gryzie się to z punktem pierwszym, mówiącym, że jest to wręcz dla nich kwestią królewską.
Podczas gdy w innym miejscu czytamy "Nawet one same do końca nie wiedzą kim są". Czyli wiedzą, że niewiedzą, ale to przecież już znany standard dżezowy.

4. Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nieudzielającej wyjaśnień i niedającej możliwości wyboru).
Żydzi w Egipcie też mieli podobne problemy, widać Żydzi to indygo. Chrześcijanie w Cesarstwie Rzymskim również byli indygo. Nawet Polacy między 1939-89 mieli widać kompleks indygo. Czyli wszyscy jesteśmy indygo, hip hip hura.

5. Po prostu nie robią pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.
My za to robimy wszystkie rzeczy, ale jeśli macie problem z okazywaniem cierpliwości przy czekaniu, to po co uprawiacie grzyby, przecież to jedno wielkie stanie w kolejce. Po co się oszukujecie?

6. Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.
Wszyscy artyści to Indygo. No ale są tacy, którzy chcieliby być artystami.

7. Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).
A indygo to nie system? Ciekawe czy siebie też pogromi, bo wręcz by wypadało.
Ekologia to nie system? Dlaczego nie jesteś przeciwny każdemu systemowi samooszukująca się pseudopurpuro? Jak widzisz ten pokraczny i wewnętrznie sprzeczny konglomerat aksjomatów da się bez wysiłku o kant pupy potłuc przez pierwszego lepszego wydrwipseudoaltruistę.

8. Wydają się być nastawione antyspołecznie, o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swojego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.
Sekty właśnie polują na takich nierozumianych "wyrzutków" społeczeństwa, dlatego jest to całkowite żerowanie na psychologicznych aksjomatach. Niemalże co drugi nastolatek jest nastawiony antyspołecznie przechodząc okres buntu, stąd rodzą się wszelkie popkultury. Również niemalże połowa ludzkości jest introwertykami zwracającymi się do swego wnętrza przy pierwszej lepszej okazji. Zastanówcie się co daje wam ta sekta a co wy jej oddajecie, lub będziecie oddawać, oprócz tego co macie najcenniejszego, czyli siebie.

9. Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu poczucia winy.
No jakże by mogli, przecież królowie są niewinni. W ogóle nie powinni reagować na dyscyplinę, powinni być nieposłuszni nawet względem siebie, niczym komórka nowo tworowa.

10. Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.
Gryzie się to z 8, gdyż powinni się zwracać do wnętrza, chyba, że mówią o tym tylko tym którzy są do nich podobni i na ich poziomie świadomości, czyli zdaje się bardzo zawężonej elicie, ale jeśli nie tylko, to nie byłaby to cecha charakterystyczna, gdyż wymogiem dla punktu 10 jest ekstrawertyzm.

W tych kilku punktach można znaleźć wiele sprzeczności, więcej można znaleźć na ich stronach po zgrubnej analizie i przy niełaszczeniu się na komplementy suplementujące nadaktywnie niedowartościowane ego. Nadaktywność sprzeczności wewnętrznych mogłaby być związana ze zwiększonym napięciem ego lub jego inflacją, co za tym idzie ze znacznym zdestabilizowaniem ustroju poznawczego czyli większym rozekwilibrystykowaniem kognitywistyki, co może oznaczać bardziej rozchwiane tripy, więc z tym heroicznym dozowaniem to może raczej na pół gwizdka. Zresztą po co komu heroiczna dawka, skoro heroiną jest tu indygo, nie odbierajmy zabawek na siłę, to niehumanitarne.

Działanie placebo sekty polega mniej więcej na tym.
Masz dwie ręce, dwie nogi, lubisz czasem zjeść grzyby i chodzisz w pozycji wyprostowanej? Gratulacje jesteś naszym wybranym psychonautą, jesteś lepszy niż oni, mało tego, będziesz jeszcze lepszy, będziesz najlepszy, będziesz jedynym królem królów, ze swym niezwykłym i ponadprzeciętnym przyrodzeniem homo erectus. System chce Cię wykorzystać do swych celów, ale Ty nie należysz do ich systemu, bo jesteś lepszy i Twój wewnętrzny głos wie kim chce być i wie kim powinni być oni, gdyż oni powinni być tacy jak On, Twój wewnętrzny głos, ale wy tego jeszcze nie wiecie, bo oni robią wszystko, żebyście myśleli, że jesteście kim nie jesteście, bo sami nie wiedzą kim są, skoro się określają inaczej niż jestem.

cytat za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_Indygo
"Naukowcy podchodzą do koncepcji sceptycznie. Znany psychiatra Russell Barkley uważa, że określanie dziecka z problemami mianem "indygo" może opóźnić jego prawidłową diagnozę i terapię[1][2]. Profesor David Cohen uważa, że rodzice po prostu wolą postrzegać swoje dzieci jako wyjątkowo obdarzone niż cierpiące na ADHD."
Jeszcze raz, na wszelki wypadek przypominamy, że psilosophy nie jest serwisem dla dzieci tym bardziej z zaburzeniami, gdyż nie możemy zagwarantować wam wymaganej opieki, więc albo się ogarnijcie i dorośnijcie, albo odpowiedzialność za ewentualnie wyrządzoną sobie lub innym krzywdę bierzecie na siebie. Ponadto jeśli przyjmujecie Ritalin, to w połączeniu z grzybami powoduje ponoć trwałe uszkodzenia.
Ponieważ zależność między adhd (indygo) a psilocybiną jest mniej więcej taka, że psilocybinopodobne związki, np. metylofenidat działają hamująco na adhd, więc możnaby powiedzieć, że dajecie gazu na kompleksie indygo (adhd) po to by wyhamowywać grzybami, więc jeśli grzybopochodne psilozofie za bardzo pobudzają, lub pomagają inaczej to znak, że macie po prostu bad tripa więc nie ma się co unosić. Aby pomóc sobie z nadproduktywnością ego sięga się po egoinhibitory, dlatego nacisk jest położony na ten aspekt, a post ten łykamy zamiast psylocyny, więc daj się ponieść fali i nie walcz, jak nie chcesz przedłużać bad tripa, dosłownie i w przenośni.

Jeszcze jeden wycinek z Internetu.
Lee Carroll i Jan Tober, autorzy "Dzieci Indygo" opisują te dzieci jako "bardziej wymagające, inteligentniejsze, bardziej konfliktowe, bardziej intuicyjne, bardziej duchowe, a w niektórych przypadkach nawet bardziej brutalne niż jakiekolwiek pokolenie przed nimi".
Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony, więc nieco zniżymy pułap i mimo, iż jakże to egoistyczne i balastujące, stwierdzimy, że może cjuchu to też indygo, tak więc niech indygo posłucha indygo, że indygo to system wirusa mentalnego, który jako pogrążyciel systemów będzie się musiał niechybnie pogrążyć, a ludzkość już wyposażona jest w odpowiedzi na dręczące ją pytania nawet w swoich mądrych księgach i roślinach, tylko nie chce ich przyswajać i znać odpowiedzi, ponieważ siłą rzeczy materialnych woli lawirować najniższym kosztem energetycznym w zezwierzęconej maskorbatoryce na różnych płaszczyznach pól oddziaływania. Niestety siła rzeczy uprzedmiatawiająca podmiot w niektórych przypadkach jest tak silna, że nie idzie jej przezwyciężyć nawet enteogenami, nawet wśród przedstawicieli para normalnej, "nowej ery indygo", tak więc jeśli jesteś indygo to się do tego nie przyznawaj bo wstyd nam tylko przynosisz, my tymczasem przywołujemy statek bezę, zaparkowany nie powiemy w którym gwiazdozbiorze łabędzia i czas się ewakuować, Ziemia została wyzwolona.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieAle irytuje mnie jego przeświadczenie, że indygo to jakaś sekta.
To się daje niestety wyczuć. Dlatego animozujesz jakimiś metabolitami wirusopleśni niektóre akcje, przez to, że wdepnąłeś w sekciarskie łajno i wolisz tam pozostawać by karmić swą irytację, tylko po co "leczysz" się grzybami? Przecież tak naprawdę nie chcesz się wyleczyć. Z jednej strony chcesz ze swej niedomogi uczynić królewski stan ponad stan, by zaliczyć się do pewnego kręgu wybrańców - dobrze, że nie zakładacie przynajmniej kolejnego nawiedzonego narodu - z drugiej chcesz się z niej wyleczyć, sięgając po metylofenidatopodobne w rodzaju psilocybiny, zamknięty krąg i walenie w mur głową na ośle p. I nie mówimy tutaj bynajmniej o ADHD lecz o EGO. Dlaczego nie jest to zwykłe stowarzyszenie ludzi odmiennej orientacji, poznających inaczej, itd. itp.? Ponieważ do nawoływania stosowany jest przedstawiony powyżej efekt placebo, i nie wiedzieć po co chcą być kojarzeni z nadczynnością układu poznawczEgo ADHD, sekta medyczna, którą da się wyleczyć grzybami, jeśli nie na poziomie neuronalnym to konceptualnym poprzez grzybną zofię, choć w tym drugim wypadku będzie to pewnie tytaniczny bad trip.
Wiele razy wykazałeś się pewnym brakiem obiektywności, więc jeśli choć trochę zgadzasz się z przytaczaną łopatologią, to zastanów się czy jesteś oby na tyle obiektywny by stwierdzić tak naprawdę, że to nie sekta i że nikomu nie dałeś się ogłupić i zawirusować swej nieskazitelnej świadomości o przewspaniały. Bo według nas zostałeś znieczulony, omotany i ktoś chce wykorzystać Twą nad wrażliwość do swojego marketingu, więc pozwól nie znieczulać, omotywać i rozsiewać na lokalnym substracie mentalnych wirusów indygopleśni. A wiesz dlaczego się irytujesz? Bo wiesz, że mamy rację, ale boisz się do tego przyznać, by nie utracić swojej pozornie cennej, aczkolwiek fałszywej tożsamości utkanej z pajęczej sieci pozorów, z którą się pazernie utożsamiasz gdyż otoczona jest lukrem suplementów dla ego, a w którą wpadłeś jak mucha w heroinowy kompot. Ale przecież Ty nie jesteś muchą tylko o wielkim królem królów, który chce uzdrowić lub uwolnić system wraz z szajką autsajderów określających się mianem nieradzących sobie ze sobą. Jak ktoś kto nie radzi sobie ze sobą, lub dał sobie wcisnąć zespół niedomagającej nadczynności czegokolwiek, w błędnym poczuciu głębokiej obiektywności może wywrzeć "dobry" bądź "pozytywny" wpływ na środowisko i na pozornie nie radzący już sobie ze sobą system? Jedynie chyba przez swą egoistyczną miłość i samoofiarność, bo raczej nie przez głębszy obiektywizm, ale chyba nie przez to, że wam powiedziano, że Einstein lub da Vinci byli indygami? Widzicie teraz jak ten ogłupiający wirus działa? Zapomniano dodać najważniejszego, przecież Jezus, Budda, Mahomet, Mojżesz oraz Noe, przede wszystkim Noe, byli indygo. Poza tym, niedawno rozmawialiśmy z Noe przez sen, miał już nowy okręt kosmiczny i przybył nas ewakuować gdy eksplodowało słońce. A Ty? Ile płacisz za minutę w sen?

cytat: Gallus Anonymus frywolnieJa nie krytykuję jego psilozofii,

O gadająca pseudopurpuro o królewsko wybujałej wyobraźni określająca zamach brakiem krytyki, jakże nawiedzić Cię mogła psilozofia milczącej skały o sercu jak właz?

cytat: cjuchuPrzecież samą "ofiarę" składasz nie w intencji zmiany środowiska pod siebie

Rdzeniem koncepcji fenomenologii świadomości Husserla jest intencjonalność: świadomość jest zawsze intencjonalna, zawsze "z czegoś" albo "o czymś" zawsze kierowana jak strzała lub matematyczny wektor zmierzający ku obiektowi znaczenia. Obiekty, ku którym zmierza świadomość, mogą znajdować się na zewnątrz albo być wewnętrznymi aspektami naszego doświadczenia. Ponieważ intencjonalna świadomość zawsze "tworzy" zasadnicze aspekty różnych dziedzin egzystencji, zarówno zewnętrznej jak i wewnętrznej, posiada fundamentalne "pierwszeństwo ontologiczne" - jest "fundamentem rzeczywistości". Skupienie na intencji jako podstawowym atrybucie świadomości jest zgodne z podkreślaniem znaczenia "nastawienia i otoczenia" (set and setting) jako nieodłącznych składników jej odmiennych stanów. Ontologiczna wyższość świadomości w fenomenologii husserlowskiej jest spójna ze światopoglądem mistyków ze Wschodu i Zachodu, jak również z przemyśleniami pochodzącymi z głębokich odmiennych stanów świadomości.
Cytat za "Ayahuasca" by Ralph Metzner w przekładzie Dariusza Misiuny


Ot koincydencja, jak więc widzisz Gniewusie Animozjusie nie chcesz podłączyć się do nurtu intencjonalności, a swoim racjonalistycznie egoistycznym wydzieliniarstwem toksycznych metabolitów wirusopleśni mentalnie krzywiących pokrzywdzonych podważasz dążność samej natury do oddawania jej kultury przez naenteogenizowanie znaturalizowane jednostki mikofilów nazywając ich zamachowcami, stając się jednocześnie niedotartym wątpicielem, i obrazicielem, tylko i wyłącznie przez to, że czubek nosa utkwił Ci w kilku literach a horyzont pseudoobiektywnych, materialistycznych po śladów poszerzył Ci pomroczność doczesności.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieJak by nie rozumiał, że człowiek może sam siebie określać jako indygo, utożsamiać się z filozofią indygo (jednak nie całą, jest wiele śmiesznych wyolbrzymień tej filozofii), a mimo to być całkiem obiektywnym niezależnym człowiekiem.

Nie możesz być obiektywnym i niezależnym człowiekiem uczestnicząc w życiu sekt, gdyż karmisz się jedynie opium pozorów dla masek, które tak Cię znieczuliły, że nie zauważyłeś nawet jak straciłeś niezależność i samodzielność myślenia, przyjmując prymat niecichych wampirów metodycznych, żerujących na aksjomatach pozornie ludzkich ułomności. Obiektywność i niezależność nie opisują kondycji człowieka dnia codziennego, ponieważ kondycja takiego człowieka to skupisko zależnych subiektywności, uwarunkowań i pojmowań nazywających obiektywnością wypadkową miar swych subzależnych subiektywów, a każdy kto Ci powie dołącz do nas to uwolnisz się od systemu zniewala Cię podwójnie systemem dając po pierwsze do zrozumienia, że system ma Cię w posiadaniu i musisz coś z tym zrobić, a po drugie usystematycznia twe odsystematyzowywanie co samoistnie implikuje, że nadal jesteś zniewolony, więc jedynie ten może Cię uwolnić kto Cię odrzuca, jeśli oczywiście zależy Ci na takiej hardkorowej wolności, gdyż jak widać niechciałbyś całkowitej niezależności i nieobiektowej obiektywności, skoro lecisz na sekty jak ćma do ognia. Niestety nam również nie uda się Ciebie uwolnić, pewnie będziesz musiał zrobić to sam, więc jak chcesz zostań, więźniem sekty grzybożerców i nigdy się już stąd nie uwolnisz skoro tak lubisz się uwalniać, gdyż co wtedy określi Twą tożsamość, pod warunkiem oczywiście, że przestaniesz zanieczyszczać środowisko purpurową wirusopleśnią.
Prosilibyśmy o dalsze nie pożywkowanie indygo, gdyż nie chcielibyśmy by ktoś zaczął sobie roić, że zamierzamy wytoczyć im pasteryzującą batalię, na której indygo pewnie bardzo by zależało, skoro tak się dopominacie i jątrzycie temat. Więcej surowego jadu na drugą gałeczkę, czy będzie spokojniejszawiej? Bo jak nie to komandor cjuchu odwoła statek bezę i wróci na bazę. Sory ale ten wirus działa na nas trosko rozweselającą bezgłoską

cytat: Gallus Anonymus frywolniePowodzenia na tej ścieżce bo jeszcze długa droga przed tobą coś mi się wydaje.

Kolejny gadający drogowskaz złamany na drodze... Jakże pusta byłaby bez nich ścieżka i jakże prosta.
Implikujesz jakby to była bynajmniej wada. Ale przyjmijmy, że przemawiają przez to jakieś resztki duchowej intuicji i zwietrzyłeś podstęp manipulacji. Wykorzystaj więc to przeczucie podstępnej niechęci, które zaprezentowałeś przytoczonym cytatem i ustosunkuj się na trzeźwo do słów swojego mentora ze znanego Ci źródła:

"Na tej ścieżce - tak samo jak wszyscy - jesteśmy zmuszeni rozwijać wewnętrzne mistrzostwo. Do doskonałości mamy równie daleką drogę."

Wskazują na to choćby literówki z przytoczonej strony, ale przecież nie musi im aż tak bardzo na niej zależeć, a jeśli doskonałość nie została osiągnięta, to skąd wiedzą, że ofiarowywane narzędzia i techniki do niej doprowadzą. Oszukują albo siebie albo was kokietują niby skromnością. Jeśli chcesz być pod takimi "mistrzami", to brawo mistrzu, wreszcie dokonałeś dojrzałego wyboru. Widzisz teraz jak wygląda twa głęboka obiektywność, wolność i duchowa niezależność, a jak zwykłe ustosunkowanie, uwikłanie w system pozorów i kierowanie gdzie wiatr suplementujący ego zawieje. Jeśli jesteście jakimiś dziećmi indygo to do przeprowadzenia jakichkolwiek reform, musicie jeszcze porządnie przereformować i przetranscendować siebie, zresztą już to przecież wiecie skoro sami tak mówicie, tylko po co się tak przy tym wzajemnie zniewalacie.
Odnośnie Twojej osobistej wolności to przedstawia się ona mniej więcej następująco. Mierżą Cię ludzie, którzy do doskonałości mają daleką drogę, ale gdy się do tego przyznają i sypną ego garścią suplementów traktujesz ich jak swoich mistrzów, sory ale co to ma być, jakiś nowy trend na rynku? Mistrzowie niedoskonałości? A iść się udoskonalać a nie plątać ludziom w głowach o swym ponad tarasowym pochodzeniu by sobie roili jakąś bezpodstawną przegłęboką obiektywność, wolność, niezależność i WYŻSZOŚĆ otoczeni kokonem egoistycznych pozorów w stanie podwyższonego nawiedzenia.
Obiektywnie rzecz ujmując, w gruncie rzeczy zareagowałeś nawet poprawnym oburzeniem, tylko szkoda, że wtedy gdy powinieneś posłużyć się swą gruntowną obiektywnością względem sekty dałeś się znieczulić morfinom suplementującym Ci ego i łyknąłeś pod narkozą, że mistrzami mogą być ci którzy przyznają się, że daleko im do doskonałości. Chyba kurczy syny Boga w sercach nie mają. Niestety tutaj wyszło szydło z worka, gdzie, już bez narkozy, pod ciśnieniem 121 PSI i po namoczeniu, zaprezentowałeś swoje prawdziwe podejście do sprawy. I tak to będzie wyglądać, tam pod narkozą wszczepiacie sobie na maski matryce, ale widać jeszcze porządnie nie wrosły, tu bez narkozy będziemy je usuwać pod ciśnieniem. Nie na darmo przyszedłeś "leczyć" się grzybami, tylko proszę się tak nie wiercić na gazie i nie obmacywać więcej sanitariusza.

"Ten Najwyższa Osoba Boga przebywa w każdym sercu jako Paramatma. Nikt inny, tylko mędrzec, który jest w stanie Go zrozumieć, zdolny jest do osiągnięcia doskonałego spokoju."
Cytat za Bhagavad-Gita

I niech to też ułatwi wam trochę drogę, drogie drogowskazy.



wycinek ze strony indygo:
"Otwierramy się tylko na Wiedzę, przydatną w życiu i do samorealizacji, z pasją rozwiniemy talenty, w które wyposażyła nas Natura."
Prowadzący sektę tkwią jeszcze w gunie pasji, co znaczy, że jej nie przetranscendowali, do oświecenia stąd długa droga.

"Działamy, jakbyśmy mieli wmontowany kompas, nakazujący zmierzać w kierunku najwyższego dobra wszystkich mieszkańców Ziemi."
Prowadzący sektę tkwią jeszcze w gunie dobroci, co znaczy, że jej nie przetranscendowali, do oświecenia stąd jeszcze kawałek.

Chyba w dobrym tonie będzie nie przytaczanie guny ignorancji.
Odnośnie tych trzech gun i przekraczania tych więzi naucza choćby Bhagavad-Gita.

"Guna dobroci – będąc czystszą od innych – oświeca i uwalnia od grzesznych reakcji. Ci, którzy znajdują się pod jej wpływem, zostają uwarunkowani przez koncepcję szczęścia i wiedzy."
"Guna dobroci przywiązuje do szczęścia, pasja do gromadzenia owocu czynu, ignorancja zaś, przykrywając wiedzę – do szaleństwa i głupoty."
"14.05 Trzy siły składają się na naturę materialną: dobroć, pasja i ignorancja. To przez te siły, o potężny Arjuno – wchodząc w kontakt z naturą – zostaje uwarunkowana żywa istota.
14.05 Znaczenie: Żywa istota, jako że jest transcendentalna, nie ma nic wspólnego z tą materialną naturą. Jednakże, będąc uwarunkowaną przez ten świat materialny, działa pod wpływem trzech sił natury. Żywe istoty – mające różne rodzaje ciał, znajdujące się pod wpływem różnych cech natury materialnej – skłonne są do działania zgodnie z tą naturą. I to właśnie jest przyczyną różnych odmian doświadczanego przez nie szczęścia i nieszczęścia. [...] Literatura wedyjska mówi, że guna dobroci oznacza większą wiedzę i większe odczucie szczęścia. Ale zła strona tego jest taka, że kiedy żywa istota jest pod wpływem tej guny, to ma ona skłonność do uważania się za zaawansowaną w wiedzy i lepszą od innych. I w ten sposób jest ona uwarunkowana. Najlepszym przykładem są naukowcy i filozofowie: każdy dumny jest ze swojej wiedzy, i ponieważ na ogół polepszają oni swoje warunki bytowe, odczuwają pewien rodzaj materialnego szczęścia. Przez to odczucie wyższego szczęścia w życiu uwarunkowanym zostają oni związani guną dobroci. Wskutek tego pociąga ich działanie w tej gunie. I tak długo jak znajdują się pod urokiem tego rodzaju pracy, tak długo muszą przyjmować pewne typy ciał odpowiadające tej sile natury. W takiej sytuacji nie mają szansy na wyzwolenie, czyli przeniesienie się do świata duchowego. Ktoś może wielokrotnie być filozofem, naukowcem albo poetą i wciąż na nowo być uwikłanym w ten sam, pełen niedoli proces narodzin i śmierci. Ale z powodu złudzenia pod wpływem energii materialnej ten rodzaj życia uważany jest za przyjemny."
"14.07 Guna pasji rodzi się z nieograniczonych pożądań i pragnień, o synu Kunti, i z tego powodu wcielona dusza przywiązuje się do materialnych czynności przynoszących zyski."
"... kiedy guna ta wzrasta, rozwija się żądza przyjemności materialnych, czyli pragnienie zadowalania zmysłów."
"Żywa istota, pomimo iż jest Brahmanem z natury, posiada pragnienia panowania nad światem materialnym, i to pragnienie jest przyczyną jej upadku. W swojej konstytucjonalnej pozycji żywa istota znajduje się ponad trzema siłami natury materialnej, ale obcowanie z tą naturą jest przyczyną jej uwikłania w różne guny: dobroć, pasję i ignorancję. To pragnienie dominowania nad światem materialnym istnieje w niej właśnie z powodu obcowania z tymi trzema gunami. Jednak przez zaangażowanie się – w pełnej świadomości Krsny – w służbę oddania, natychmiast osiąga ona pozycję transcendentalną, i w ten sposób zanika jej bezprawne pragnienie kontrolowania natury materialnej."



wycinek ze strony indygo:
"Świat materii jest tylko tłem. Pieniądz - tylko środkiem."
Tak mówi osoba, która umieszcza na stronie swojej sekty w dziale "moje wykształcenie duchowe" zdjęcie siebie w futrze stojącej przy toyocie. Dobrze wiedzieć, że środkiem do rozwoju duchowego i wyprowadzenia ludzkości z "materialistycznego impasu" jest potrzeba posiadania w swych środkach futra i samochodu, zarzekając się przy tym w innym miejscu:

"Jesteśmy nieprzekupni i odporni na stan posiadania."
Po co się tak oszukujecie, drogie biedne dzieci oczarowane światem halucynacji?
Egoistyczna próżność i pospolity brak pokory, będący turbulencją na ciele duchowego rozwoju, kalający jednocześnie swą materialistycznością ducha Yage. Ponieważ widocznym jest, że nawet jeśli ktokolwiek uczestniczył w jakichkolwiek rytuałach ayahuascowych to jako prozelita został poczęstowany dawkami "homeopatycznymi" - gdyż żaden szaman czy prowadzący nie wystrzeliłby neofity za orbitę - a na takich proporcjach można sobie jedynie polatać po halucynacjach drugiego bardo, więc tym też są RAJE NA ZIEMI bez Boga, halucynacjami drugiego i trzeciego bardo spowodowanymi przyjęciem homeopatycznej dozy enTEOgenu, dlatego mało, że to sekta to prowadzona przez przynoszących enteogenom ujmę, niedoświeconych, nawiedzonawych i roznamiętnionych ćwierćprofesjonalistów, żeby nie powiedzieć amatorów z syndromem rozdętego ego, którzy tkwią w zawoalowanym kompleksie mocy, władzy, wiedzy, a także paranormalnych aktywności duchowych sił siddhi i abhidźnia (gdyż piszą: "My skupiamy się na rozwoju mocy duchowych"), które należy czym prędzej przetranscendować, gdyż w przeciwnym wypadku nie jest to rozwój duchowy, a rozwój duchowych mocy, błąd w sztuce pojednania. (cytat za Kazi rDewi: "Paradoksalnie im mniej pożąda się tych umjejętności [siddhi] tym łatwiej one przychodzą i szybciej się je zdobywa. Trzeba jednak wiedzieć, że nie pomagają one w osiągnięciu wyzwolenia, lecz stanowią wyraźną przeszkodę w drodze do nirwany." ... "Wracając jeszcze do jogi buddyjskiej trzeba wiedzieć, że na najwyższych stopniach dhjany zawsze pojawiają się moce nadprzyrodzone (siddhi) niezależnie od woli jogina, ale ich stosowanie było zabronione przez Buddę." source: http://rdewi.fm.interia.pl/metody.htm) Taki rozwój może również pozostawić niedorozwiniętą duszę na pastwie przerośniętych mocy, wystawiając ją na zagrożenie opętania, nawiedzenia i rozszczepienia. Sidhi są jedynie efektem ubocznym rozwoju duchowego, a kto skupia się na rozwoju efektów ubocznych otrzymuje miano nawiedzonej kształtomorfem sekty, Sekty,SEKTY i podlega bezdyskusyjnej kwarantannie, o czym mówią chociażby szkoły joginiczne (ale nie tantryczne i jantryczne); gdyż jest to sromotna omyłka amatorów, rojących sobie, że są oświeconymi mistrzami niedoskonałości chlubnie się z tym obnosząc. A może to po prostu jakiś kidnaperski kabaret starszych panów i pań, którzy jeszcze nie zmierzyli się z uzdrawiającym smakiem ognistego miecza Ducha Świętego, gasnącego dopiero, gdy natrafi na oblicze kamienia filozoficznego. Gadający wąż w wizji to nic innego jak szatan kundalini kuszący na wiedzę poznawania i doznawania - lewiatański uroboros kosmokratoryczny geometra w księstwie dzierżawionego świata, więc nie ma się chyba z czym tak obnosić, a ichniejsze HAJE to GAJE nie RAJE skupiające się na miłości wzajemnej lub własnej miast transcendentnej lub przetranscendowanej, a ponieważ Raje również są transcendowalne, więc utknęli dopiero w Gajach, czyli rozpierworodnionych Rajach, czyli co najmniej dwa piętra poniżej oświecenia. Transcendować nam tu szybko ten śmietnik, bo jak będziecie takie kocopolce smolić to wszystkim nam tu Inkwizycja obetnie subwencje na enteogenne inwencje, amatorzy kwaśnych jabłek.

cytat: Gallus Anonymus frywolnieGłęboko obiektywne podejście do siebie i innych i głęboko zdystansowane zastanawianie się nad własnym sposobem myślenia i reagowania może być BARDZO efektywne również przy mniejszych (zwykłych) porcjach.
Na razie nie wykazujesz aż takiej obiektywności jakbyś chciał i żadnego efektywnego i zdystansowanego podejścia do swego zastanawiania, a tym bardziej do swojej sekty, względem której nie jesteś zdystansowany, a tkwisz w niej po same uszy i nawet o tym nie wiesz, gdyż już lekkie muśnięcie wywołuje irytację Twej nieskazitelności. Po co się tak perfidnie oszukiwać? Po co twierdzisz, że jesteś zdystansowany, skoro nazywanie jakiegoś zewnętrznego ruchotworu sekciarskiego po imieniu traktujesz jak atak na siebie? Przecież to jawne szaleństwo, w którym w dodatku nie ma żadnej metody innej jak życie w matni iluzji wampirów metodycznie energetycznych.
A ponieważ jak twierdzicie nic o was bez was, w kwestii podsumowania drogie biedne dzieci, byłybyście naprawdę do ukochania i zrozumienia, gdybyście nie roiły sobie tak uparcie, że jesteście przeobiektywnie inteligentnymi pępkami świata, i nie wiemy czy chcemy kochać w was tę "odmienność", która może odciągać ludzi od spektrum istoty pojednania wyrabianej wiekami lotów transcendentno mistycznych, wglądów i werbaliz w jakieś ograniczone siłą rzeczy materialnych nacechowania paranormalnie rozdętego ego, ponieważ jak postulujecie przy nagminnym suplementowaniu swej zbuntowanej buńczuczności:

"- Czuwamy, by nowe kierunki nie podlegały starym wypaczeniom. Dbamy, by obnażyć królestwo jakiejkolwiek manipulacji. Wszelka nowość wtłoczona w stare ramy mistyfikacji, najdrobniejsze oszustwo działa na nas jak przysłowiowa płachta na byka."
Czy nie z taką miłością reagujecie, gdy patrzycie w lustro? Ponieważ ktoś daleki od doskonałości, nie może sobie nawet wyobrazić jak to jest czuwać nad swoimi psychozami, a co dopiero manipulacjami. Pamiętacie? Psychozomimetyki!
Jeżeli fundamenty kładzione przez przodków częstokroć nie będących na psychoaktywnikach nazywacie starymi ramami mistyfikacji to nie wiecie, jak często ramy te były przekraczane, a nie wiecie ponieważ przejechaliście się dopiero wewnątrzramowo gdyż homeopatycznie na enteogenach i nie przyswoiliście merytorycznych podstaw tych tak zwanych ram mistyfikacji, ponieważ wolicie lepić domek z kart na paśmie mgieł.
Być może dorwaliście się do narzędzi, ale to czy nauczycie się z nich korzystać zanim zaczniecie je propagować jest kwestią zasadniczą, ponieważ może się okazać, że ktoś zreflektuje iż proponowane narzędzie Yage nie służy niczemu innemu jak inflacji (rozdęciu) ego, ponieważ diagnoza w waszym przypadku jest jednoznacznawa. Ponadto dbanie o to co nazywacie "nowym kierunkiem" przez pryzmat oferowanego przez was podejścia, a przynajmniej przez pryzmat niektórych polskich członków i przedstawicieli, jest cofnięciem się w rozwoju duchowym o kilka tysięcy lat, co najmniej przed epokę hinduizmu, gdyż hinduizm już uporał się z tymi kokonami pozorów, w których dojrzewacie, a wasza "nowa" postawa mentalna została przetranscendowana już bardzo bardzo bardzo dawno temu, no chyba, że chcecie po prostu jako rozwydrzeni buntownicy przetoczyć się, zwrócić na siebie uwagę, jak przystało na rozwijające się dzieciątko kokoniątko, zasiać trochę zamieszania i narobić bałaganu w świecie rozwoju duchowego, by wreszcie po latach wyrosnąć z zabawek, dojrzeć i zacząć po sobie sprzątać, gdyż mało, że nie przynosicie niczego nowego, (nawet enteogeny są stare jak świat, tak samo jak jantry, tantry i inne uje muje dzikie węże), to jeszcze pod płaszczykiem nowości wnosicie na butach materialistyczności z piwnic podświadomości strzępki wirusopleśni, a my nie mamy aż tak wielkiego, troskliwego i nadgorliwego szybkowaru jak byście chcieli. Więc może nie traktujcie swojej "misji" tak zapalczywie, i nie rozrzucajcie na schodach zabawek, bo mamusia wczoraj mało sobie nóg nie połamała wchodząc "na górę".
No ale już, choć tu do tatusia na kolanka drobiażdżku, nie burmusz się tak sromotnie i nie marszcz czółka, bo będziesz wyglądał jak stary indyg, a jak będziesz jutro grzeczny to pojedziemy w sobotę na grzybki i ulepimy bałwanka, co Ty na to? A później zjemy grzybowej i popatrzymy jak się bałwanek roztapia. Hmm? I sorry, że pozbawiamy Cię złudzeń, byś szybciej dojrzał, ale im wcześniej dojrzejesz tym dłużej swobodniej będziesz leciał dojrzały gdyż będziesz dalej od czarnej dziury pozorów, więc masz tutaj pod poduchę samochodzik na ropuchę. Saaa mooo chooo dziiiik, brum brum. Powiedz ładnie brum brum. Ooooo, mądry głuptasek, no chyba, że wolisz laleczkę. A teraz się zdrzemnij słodziutki, byś obudził się nowszym i mądrzejszym dzieckiem, bo czeka Cię jeszcze powrotna droga udoskonalania motylku, jak już opuścisz kokonik, komandor tatuś tymczasem skonsumuje sobie statek bezę i zakonkluduje tę hipotezę wisienką na tort dla gadającej pseudopurpury z okazji zerowych urodzin i piątki za bezstresowe przełknięcie drugiej kropelki enzymatycznego jadu, którą tak pieczołowicie wyciskał:

Całe kazania 22, 52, 71, 80 i 83, poświęcone są wyzbyciu się pojęć i języka przez intelektualną ascezę mającą na celu przygotowanie do "niewiedzy", która jako jedyna uobecnia nam Boga. ... Celem tej praktyki jest dekonstrukcja, która prowadzi do milczącego zjednoczenia: "Gdy dusza dochodzi do wiedzy, że Bóg jest niepodobny do każdej natury, dochodzi również do stanu zdumienia i jest popychana dalej, i dochodzi do stanu milczenia. Wraz z milczeniem Bóg wsącza się w duszę i zrasza ją łaską". Niewiedza odnajdywana w takim stanie jest całkowita. W kazaniu 22 Eckhart pyta: "Co to jest 'cel ostateczny'? Jest to ukryta ciemność wiekuistego Bóstwa. Jest on nieznany, nigdy nie był poznany i nigdy nie zostanie poznany. Tam jest Bóg trwa sam w sobie, nieznany". Tajemnica jest ukryta nawet przed Bogiem.

Cytat za "Mistyczna myśl Mistrza Eckharta" by Bernard McGinn w przekładzie Sebastiana Szymańskiego



Kwaskowawa? Czy tylko dobrawa?
I zasmażka:

Szamańskie uzdrawianie, zarówno z wykorzystaniem enteogenów, jak przy pomocy innych sposobów, przyjmuje trzy różne formy: pierwsza dotyczy wyciągnięcia toksyny, która mogła zostać zaszczepiona za pośrednictwem magii; druga wiąże się z odzyskaniem oddzielonego fragmentu psychicznego bądź duszy; natomiast trzecia forma obejmuje doświadczenie bycia rozczłonkowanym bądź zniszczonym, po którym następuje odtworzenie się w zdrowszym, silniejszym "ciele".

Cytat za "Ayahuasca" by Ralph Metzner w przekładzie Dariusza Misiuny



I oby ten kwasi borko waty przejaw "intelektualnej ascezy" wyszedł stąd na jak najdoskonalszawy.
I nie musicie Ani dziękować, tym bardziej przepraszać, Ania się wam kłania i dogania Frania, któremu już ścierpła kokarda od stania.

A na drugą nóżkę, powiedzmy, dla dalszego obiektywizowania zagadnienia przyjmijcie mężnie na klatkę, tudzież weźcie sobie czule do serca, albo pod powiekę, jak kto woli również to:
http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/wasze-swiadectwa-swiadectwa-66/685-wyszedlem-z-piekla
odpowiedzodpowiedz tu
shroomator
młodszy psylocyb

postów: 80

zarejestrowano: 2010.11.23


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.11 23:18:01
Ach!, jakże się, niedojrzały, wyrywam, żeby coś tu dodać Wybacz, Matko, jeśli spłycę.

Pierwsze co mi przyszło do głowy po przeczytaniu Miłości - Cjuchu - Gallu.

Czasem obudziny bywają bolesne. To - chyba - zależy, czy startujemy z pozycji nagromadzenia, czy zablokowania. To wszystko może było aż zanadto zapobiegawcze, tegom ocenić nie potrafił. Nie potrafię też powiedzieć, czy oszczędzimy tym Gallowi zbędnego cierpienia. Z mojego doświadczenia mogę ostrzec przed popadaniem w winę, która nie istnieje. Istnieje serce płaczące krwią, jednak płacz ten jest słodki.

Zachęcam do brnięcia dalej, bardzo wytrwale i bezlitośnie. Do tego momentu, gdy padniesz i zaczniesz już błagać. Albo - inaczej - już teraz odrzucić to wszystko. Tutaj w tej chwili jest koniec.
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa."

Gandhi
odpowiedzodpowiedz tu
jj-g-l
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.17 13:18:48
smiesznie poplyneliscie

dodam od siebie ze grzyby nie rosna tylko na skarpetach ale i koszulkach

____________________________________________________________________________________
odpowiedzodpowiedz tu
fido69
psylorodek

postów: 35

zarejestrowano: 2011.02.10




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.17 13:26:36
To ja się swoją pochwalę

odpowiedzodpowiedz tu
Gallus
Anonymus
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.03.17 13:33:10
Hej, łał Cjuchu - odpisałeś. A myślałem, że nie będziesz chciał pisać z takim egoistą i wirusopleśnią jak ja.
I nawet poszukałeś informacji o "indygo". Miło. Jednak pewnie już zauważyłeś jak wiele jest sprzeczności w zdeczka nieudolnych próbach oceniania ludzi mojego typu przez innych. Podpowiem ci, bo ja i niektórzy podobni do mnie nie mówimy o sobie, a tylko obserwujemy zdanie innych o nas. Czyżbyś popłyną falą dyskursu? No i nie wiem, być może to ja nie jestem prawdziwym indygo, może to ci co zakładają tak zwane przez ciebie "sekty" nimi nie są. I może to i drobna maskarada bo przecież ty nie pozostawiasz złudzeń złoty pentapsylocybie. Myślisz, że po co dałem się wciągnąć w dyskusję o swojej filozofii mimo twojego wyśmiewczego brzmienia? Przecież nie po to żeby pokazać jaki jesteś, prawda? Bo jaki ja jestem to można bardzo łatwo wyczytać z moich postów i nie za bardzo chce mi się dyskutować o mojej filozofii z kimś kto ma tak wyzywający ton. Twoja nadinterpretacja wzbija się wraz z tobą do gwiazd? Ale dobrze, że skomentowałeś niektóre wręcz śmieszne twierdzenia. Nie chce mi się ich teraz rozwijać, mam za dużo pracy, (pewnie znowu mnie oskarżysz o zaśmiecanie ci forum). Ale jeżeli nie masz nic przeciwko to może wypowiem się również jako przeciwwaga twojej idealności bo jak na razie to tylko ty ją tu wykazujesz.

PS: Pierwszy raz widzę lustereczko brzmiące jak kamerton. Entalpia twojej reakcji jest samorzutna niczym spalanie wodoru. Ale to ja tu wykazuję się pseudoobiektywnością i mogę się mylić.
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.04.02 20:13:38
Niech więc kamer ton przytoczy jeszcze kilka cytatów od dziadka asymilatora z "Mistyczna myśl Mistrza Eckharta" Bernarda McGinn'a w przekładzie Sebastiana Szymańskiego:

Mistykę Mistrza Eckharta często opisywano jako mistykę "odosobnienia" czy też, bardziej dosłownie (w jego kategoriach), mistykę "odcięcia się lub ucieczki". ... Sposoby, w jakie kaznodzieja mówił o potrzebie separacji od wszelkiego ziemskiego przywiązania, aby osiągnąć wolność pozwalającą na znalezienie Boga, są zbyt zróżnicowane, żeby wyrazić je za pomocą jakiegoś jednego terminu. Eckhart stosował cały wachlarz czasowników, aby spróbować przekazać swoją strategię ostatecznego posiadania: "oddzielić się, odciąć się" (abescheiden/abegescheiden) (przyp. cjuchu, Timotho Leary'owskie "wycofać się" [drop-out] tak niepochlebnie dezawuowane przez materialistycznych komentatorów kapitalianizmu), "pozostawić, wyrzec się, zrezygnować" (lazen/gelazen), "pozbawić się" (entbilden), "nie stawać się" (entwerden). ... Raz po raz dominikanin odwołuje się do zasady głoszącej, że władza receptywna nie może przyjąć formy, jeśli nie jest opróżniona i wolna od innych form - oko może widzieć kolor tylko dlatego, że samo nie ma koloru. Na wyższym poziomie intelekt może zrozumieć wszystko, ponieważ w nim samym nie ma niczego poza zdolnością poznania wszystkiego. Intelekt zatem, aby przyjąć Boga, musi być opróżniony i wolny od wszystkich form stworzonych i wszelkiego przywiązania do form. Zwięźle ujął to Eckhart w traktacie O odosobnieniu: "Wiedz zaś, że gdzie nie ma stworzeń, tam jest pełno Boga, a gdzie pełno stworzeń, tam Go nie ma". Oto prawo powrotu do Boga. Całkowite wyrzeczenie się w duchu paradoksu chrześcijańskiej nauki ("Kto chce zachować swoją duszę, musi ją stracić"; Mt 16,25) jest sposobem na zyskanie wszystkiego w Bogu, który jest rzeczywistym bytem wszystkiego. Komentarz do Ewangelii św. Jana głosi: "Im więcej człowiek zostawia za sobą i im bardziej jest ubogi, tym więcej znajduje, a to co zostawia za sobą, odnajduje w wyższy i czystszy sposób". ... "W tym życiu nie ma dla nas i nigdy nie było przystani w żadnym 'sposobie', choćby człowiek miał największe osiągnięcia". Kiedy to, co Eckhart nazywa wolą decydującą i istotową, osiągnie "dobrze wyćwiczone odosobnienie", człowiek może zacząć otrzymywać dary od Boga. Tak jak indywidualna świadomość znika w prawdziwej samoświadomości, którą jest Bóg, tak również sama stworzona wola musi zostać zniweczona: "Bóg nigdy się nie udziela ani nie udzielał obcej woli. On się oddaje tylko swojej własnej. Gdzie zaś tę znajduje, tam daje się i udziela ze wszystkim, czym jest". Dlatego, kontynuuje Eckhart:

Wyrzeczenia trzeba się uczyć tak długo, aż się pozbędziemy całkowicie własności. [...] W dobrej, umiłowanej woli Bożej, przez czyste wyzbywanie się chcenia i pożądania, składać trzeba siebie samego i wszystko swoje oraz to, czego w rzeczach można chcieć i pożądać.


Najbardziej znanym kazaniem poświęconym potrzebie zniszczenia stworzonej woli jest kazanie 52, w którym Eckhart przeprowadza analizę trzech form ubóstwa wspomnianego w błogosławieństwie: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3). Chociaż w homilii tej nie używa terminu "odosobnienie", to fakt, że piętnaście razy przywołuje przymiotnik "wolny" i trzykrotnie używa określenia "pusty" - zarówno w odniesieniu do Boga, jak i do duszy - dowodzi, że należy ją zaliczyć do głównych tekstów Eckharta poświęconych potrzebie radykalnej dekonstrukcji stworzonego "ja". ... Kazanie o ubóstwie było często analizowane i studiowane. Tutaj chcę jedynie podkreślić, jak trzy starannie zaaranżowane przez Eckharta sposoby realizacji ubóstwa duchem: niechcenie niczego, niewiedza o niczym, i nieposiadanie niczego, są ni mniej, ni więcej niż absolutną wolnością stanowiącą warunek wstępny uzyskania prawdziwej świadomości Boga poza wszystkimi pojęciami "Boga". Zdaniem Eckharta, należy wyrzec się każdej postaci przywiązania, nawet przywiązania do naszych dobrych uczynków albo do naszej własnej woli podążania za Bogiem. Trzeba dążyć do stania się równie wolnym od woli stworzonej, jak było się przed stworzeniem - do "pustego istnienia", w którym Bóg jako stworzyciel nie jest już przedmiotem zainteresowania. Stawanie się wolnym od woli pociąga za sobą, zdaniem Eckharta, wyrzeczenie się woli bycia wolnym od woli. Oznacza to odrzucenie wszelkich ludzkich czynów. Jak pokazał Michael Sells, nie jest to forma kwietyzmu ani brak skuteczności: "Odrzucenie 'ludzkiego' czynu nie jest odrzuceniem aktywności, lecz utożsamieniem podmiotu z 'ja'. [...] Prawdziwym podmiotem jest Bóg, który działa w duszy". Proces powrotu uwalnia nas od Boga jako stworzyciela i przywraca nas szczęśliwości poza miłością i wiedzą, gdzie Bóg jest "wolny od wszystkich rzeczy, a w konsekwencji jest nimi wszystkimi". ... Najwyższa, najczystsza postać odosobnionej miłości analizowana jest w kazaniu 27 dotyczącym wersu: "To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 15,12). W homilii tej Eckhart stwierdza, że Chrystus chce, żeby "nasza miłość [była] czysta, wyzuta i oderwana do tego stopnia, żebyśmy się nie przywiązywali ani do siebie, ani do przyjaciela, ani do niczego, co nam bliskie". Miłość ta nie jest niczym innym jak Duchem Świętym. Taka oderwana boska miłość nie ma celu poza Bogiem i Boskością. Ponieważ stanowi ona jedno z Boską miłością, ma wszystkie cnoty i cnotliwe uczynki: "[...] jeśli twoja miłość jest tak czysta, wyzuta i oderwana, że niczego nie kochasz poza dobrocią i Bogiem, wszystkie cnoty, jakie ludzie kiedykolwiek mieli, należą do ciebie tak całkowicie, jakbyś sam je praktykował". Proces oddzielenia duszy od wszystkich rzeczy, zwłaszcza od stworzonego "ja", rodzi kwestię statusu "ja" i podmiotowości w ogóle w mistyce dominikanina. Zagadnienie to w ostatnich latach wywołało poważną dyskusję i pewną niezgodę między tymi badaczami, którzy chcieliby postrzegać myśl Eckharta jako początek drogi prowadzącej do nowoczesnych teorii transcendentalnej podmiotowości, i tymi, którzy twierdzą, że jego koncepcję dekonstrukcji stworzonego "ja" należy postrzegać przede wszystkim w kontekście średniowiecznej teologii, ascetyzmu i mistycyzmu. Eckhart zarówno w dziełach łacińskich, jak i średnio-wysoko-niemieckich utrzymywał, że zaimek "ja" słusznie przysługuje jedynie Bogu. Na przykład w kazaniu 28 powiadał: "Słowo ego znaczy 'ja'. Jest ono właściwe samemu tylko Bogu w Jego jedności". Absolutna samoobecność Boga pozwala mu ogłosić swoje imię jako "Jestem, Który Jestem" (Wj 3,14). Jednak sam Eckhart w kazaniach wymawia owo "ja". Dobry przykład można znaleźć w kazaniu o ubóstwie, gdzie pod koniec odnajdujemy godną uwagi sentencję:

Moje odwieczne narodzenie było narodzeniem się wszystkich rzeczy, ja zaś byłem przyczyną zarówno siebie samego, jak i ich wszystkich, i gdybym był zechciał, nie zaistniałbym ani ja, ani żadna rzecz. A gdyby nie było mnie, nie byłoby i "Boga", ja bowiem jestem przyczyną tego, że Bóg jest "Bogiem".


Oczywiście, Eckhart wypowiada się tu w imieniu przedwiecznego niezrodzonego "ja", a nie stworzonego zniszczalnego "ja". Stworzone ego naszego formalnego bytu jest fałszywym "ja", "pseudo-ja". Dopiero przez dekonstrukcję tego "ja" - który to proces Eckhart często opisuje, używając czasowników entbilden i entwerden - możemy znaleźć prawdziwe "ja", "ja transcendentne" istniejące wirtualnie w głębi Boga. "[...] musisz stracić własny kształt - jak głosi Księga Boskich pocieszeń - w samym Bogu nabyć nowy i narodzić się w Nim i z Niego. ... Jak pokazał Wolfgang Wackernagel, ten proces dekonstrukcji stworzonej podmiotowości i zwykłych form świadomości, który wyraża się w czasownikach entbilden i entwerden, to jedna z dominujących metafor w nauczaniu i kazaniach Eckharta pojawiających się w Księdze Boskich pocieszeń, a także w niektórych bardziej radykalnych kazaniach Eckharta (kazania 28, 52, 77). Wackernagel charakteryzuje ów proces jako "wizję pozbawioną refleksyjnej świadomości, a to otwiera się na swojego rodzaju niewiedzę samej duszy w głębi Boskości". Jak pokazuje cytowany wyżej fragment z Księgi Boskich pocieszeń to właśnie w dekonstrukcji i przez dekonstrukcję "ja" w odosobnieniu, wyrzeczeniu, rezygnacji i niestawaniu się następują narodziny Słowa w duszy.
...Eckhart częściej używa określenia durchbrechen i jego odpowiedników, aby wyrazić potrzebę wykroczenia poza Boga pojmowanego jako stworzyciel i posiadającego jakieś atrybuty, nawet atrybuty trzech Osób Trójcy. Kazanie 52 głosi:

Kiedy natomiast wnikam [w Boga], wtedy jestem wolny od mojej własnej woli i od woli Bożej, od wszystkich dzieł Bożych, a nawet od samego Boga - wtedy jestem ponad wszystkimi stworzeniami i nie jestem ani "Bogiem", ani stworzeniem; jestem raczej tym, czym byłem i czym pozostanę teraz i na zawsze.


Władzą w duszy skutkującą tym przenikaniem jest intelekt, który nigdy nie zadowala się dobrocią, mądrością, prawdą czy nawet samym Bogiem, lecz "przedostaje się", "przenika do głębi" i "przenika do samego korzenia". ... Zjednoczenie jest również postacią deifikacji, która w ostatecznym rozrachunku wykracza poza wiedzę i miłość, przynajmniej takie, jakich doświadczamy w zwykłych stanach świadomości. ... [Eckhart stwierdza] "Prawdziwie ma Boga ten, kto Go ma w sercu, kto w swym wnętrzu, w swym duchu zwraca się i dąży do Niego. Niekoniecznie zaś trzeba stale i niezmiennie o nim myśleć; dla natury byłoby to [...] wręcz niemożliwe do osiągnięcia" (patrz Traktaty). ... W wielu kazaniach Eckhart jasno stwierdza, że zarówno miłość, jak i poznanie muszą zostać przekroczone, aby osiągnąć niezróżnicowane zjednoczenie. Nawet w obrębie analiz samego intelektu trzeba zapamiętać z nauk Eckharta zawartych w cyklu kazań o Wiecznych Narodzinach, że to intelekt bierny, a nie czynny zapewnia ostateczny dostęp do głębi. W kazaniu 71 Eckhart stwierdza, że poza intelektem, który szuka, "znajduje się inny jeszcze, ten, który już nie szuka, lecz przebywa w swoim czystym i prostym bycie, ogarnięty owym [Boskim] światełm". ... w kazaniu 7, gdzie Eckhart początkowo kroczy swoją zwykłą drogą, stwierdzając, że intelekt przewyższa miłość, ponieważ przenika poza prawdę i dobroć, by uchwycić Boga jako nagi byt. Później jednak zmienia stanowisko:

Ja natomiast twierdzę, że ani poznanie, ani miłość nie jednoczy. [...] Dosięga ona [miłość] Boga jakby okrytego [czyli jako dobroć] [...]. Intelekt działa inaczej, ujmuje Go tak, jak On mu daje się poznać, nigdy nie zdoła Go jednak poznać w morzu Jego bezdenności.


Eckhart, co zaskakujące, wskazuje tu "miłosierdzie" jako jednoczącą siłę ponad wiedzą i miłością, jednak w całym kazaniu - ponieważ zrównuje miłosierdzie z tym, czego Bóg dokonuje "w bezdennym morzu (121.12), a także z czymś tajemnym i ukrytym "daleko wyżej od miejsca, gdzie wyłaniają się władze rozumu i woli" (123.6-8 ) - jest jasne, że mówi tylko o grunt. Miłosierdzie jest tu "duszą w swej głębi", ostatecznym "miejscem" niezróżnicowania poza wszelką wiedzą i miłością. Jak ujął to w kazaniu 42: "Gdzie się kończą poznanie i pragnienie, tam się zaczynają ciemności. Ale tam właśnie Bóg jaśnieje". Eckhartiańskie rozumienie zjednoczenia ma w ostatecznym rachunku deifikujący charakter: Bóg staje się człowiekiem, żeby człowiek mógł stać się Bogiem. ... Tym co czyni nacisk kładziony przez Eckharta na życie âne warumbe niezwykłym, jest to, jak podnosi on stawkę, zachęcając słuchacza, aby dążył do całkowitej spontaniczności i wolności w każdej chwili w , czyli we wszystkich momentach jednocześnie. Równa się to osiągnięciu doskonałego odosobnienia. (cjuchu zachęca do spontaniczności poza rytuałami, a także do samotnych wypadów w wątku Kościół psychodeliczny) Wolność i czysta spontaniczność nie wykluczają intencji, przynajmniej czystej wewnętrznej intencji porzucenia przywiązania i nakierowania się całkowicie na Boga. ... Inni teolodzy zgodziliby się, że intencja wewnętrzna powinna być podstawową motywacją działania tego, co Eckhart nazywał "duszą miłującą Boga". ... Eckhart rozpoczyna od refleksji nad potrzebą raczej wiary "w Boga" niż tylko "wierzenia Bogu" ... stosuje to rozróżnienie, żeby raz jeszcze podkreślić kwestię, iż nakierowanie każdego naszego dążenia na Boga jako Boga, a nie na to, co Bóg może nam dać, jest jedyną właściwą intencją moralną. Nie powinniśmy nawet pragnąć darów duchowych, które stanowiły tak ważny element pewnych form późnośredniowiecznej pobożności i mistyki: "Człowiek nie powinien niczego szukać: ani poznania, ani wiedzy, ani przeżyć wewnętrznych, ani pobożności, ani spoczynku, lecz jedynie woli Bożej". Całkowite dostosowanie się do jedynej woli Boga i do niczego innego jest tym, czego Bóg żąda - wszystkie formy specjalnych ćwiczeń są bezużyteczne. ... Człowiek prawy nie potrzebuje Boga (!), ale tylko dlatego, że już Go ma. Uczynki zewnętrzne nie są oznaką postępu, lecz raczej "większa miłość ku rzeczom wiecznym i głębsza odraza do przemijających" są tym, do czego posiadania powinniśmy dążyć. ... Fragment kazania 28 omówiony w rozdziale 2 (patrz dalej-przyp.cjuchu), w którym chwalił "wielkiego uczonego, Platona" za zdobycie nieznanej wiedzy o grunt znajdującym się poza dziedziną ludzkiego tylko rozumu, pokazuje ogromny szacunek dla tego źródła zachodniej filozofii. (i stosowny fragment-przyp.cjuchu) Na przykład w kazaniu 48 mówi o "niestwarzalnym świetle", które ujmuje Boga bez pośrednictwa, "w taki właśnie sposób ujmujemy Go [Boga] w akcie narodzenia". Jednak tej "iskierce duszy" nie wystarczają tylko stworzenia, lecz również "nie wystarcza jej Ojciec ani Syn, ani Duch Święty [...] w tej mierze, w jakiej każdy z nich pozostaje w swej właściwości". Nie zadowalają jej nawet "jedyność Boskiej natury, rozpatrywana w jej płodności". Otóż

chce [ona] przeniknąć do prostej Głębi, do milczącej pustyni, do której nigdy nie miała wglądu ani odrębność, ani Ojciec, ani Syn, ani Duch Święty [...]. Bo Głębia ta jest prostym milczeniem, w sobie samym niezmiennym, a niezmienność ta stanowi przyczynę wszystkich zmian i źródło wszelkiego życia rodzącego się w istotach żywych obdarzonych umysłem.


Chociaż w kazaniach Eckharta są miejsca, w których utożsamia grunt z boskim Ojcostwem, to radykalne fragmenty, które mówią o wchodzeniu w grunt leżący głębiej niż Trójca, poza narodzinami Słowa, wskazują na jeden z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych aspektów jego kazań, a także na to, co jest charakterystyczne wyłącznie dla niego.


(koniec cytatów, choć może wyłącznie to nie, gdyż o przetranscendowaniu Błogosławionej Trójcy dla człowieka Świętej dla Boga Przeklętej w piętkę uciętej, czyli dogłębnym wsiąknięciu w eckhartiański grunt aka judaistyczne Ain Sof aka hinduistycznego Brahmana aka muzułmańskiego Allaha aka buddyjskiego adi Buddę aka tzw. nieobiektową obiektywność [] oraz o lęku trójcowego człowieka przed boską samotnością wspomina chociażby wątek Kościół psychodeliczny, a także oparta jest o nie (to przetranscendowanie jako medytację Trójcy w YHVH w "Boga Dziadka") dogmatyka przynajmniej Żydów, Hindusów, Muzułmanów i Buddystów, więc ciekawym niejako, że widzenie tego może być radykalne i najniebezpieczniejsze, i chyba stworzyciela stworzenia swej powierzchowności bardziej się tak szanuje miast nienazywalnego stworzycielem. Jak słodko być trynitarianinem gdzie Matka jest Synem (W imię Ojca i Matki i Ducha Swatki porodziły się z Rajskiej wpadki Dziadkowi Gajowe Dziatki, HeroEtyczne A meny z czaszkami w trzy dziurki w kratki, o w siedmiórcę Jeża), więc wszelkie enteogeny mogą być dla (ta)rasowego trynitarianina (i nie tylko) mniej więcej tym kimczym są Buddyści, Muzułmanie, Hindusi i Żydzi, (i nie tylko) w rogiem republicznym numer trzy szóste z PIerwiastka wciornastka, więc odwrócone krzyże w dłoń (tfu) miecze, borowika goń goń goń. Wiecie jak nazwać poetyckiego dyskobola zaglądającego pod pociąg? Dysk rym i na tor. No co, nie można się trochę z siebie pośmiać? O samotnym spotykającym Samotnego można również przeczytać choćby w "Pokarm Bogów" Terence'a McKenny, gdyż jak mawiają mistycy: tylko samotny(I) spotyka(II) Samotnego(III) lub "animozując" tudzież wybóstwiając tylko Samotny(I) spotyka (II) samotnego(III).
(By żyć samotnie, trzeba być zwierzęciem lub Bogiem – powiada Arystoteles, brakuje trzeciego przypadku: trzeba być jednym i drugim na raz – filozofem. autor: Fryderyk Nietzsche)
Czyż nie przemawia przez to piękne i bluźniercze, rozpukane superego?
I czy możemy w związku z tym zaliczyć Pana Mistrza Eckharta do kręgu naszych ulubionych grzybochłonów, którzy wiedzą co w suplemencie piszczy?
Czy wszystko to, to jedynie kolejny zbieg okoliczności mający tyle wspólnego z ramami mistyfikacji co stąd do wieczności nadinterpretacyjnie nafukanych narkofanów?
Swoją drogą wiecie, że ostatnio jakiś szanowny pan pisarz z Tszczyna wszczął stwierdzenie w swej wielkownikliwej literaturze, że grzyby to dopalacze? Przecież od razu widać, że to odpalacz, ale do samotnych raczej się nie należało, choć prawdopodobnie znajomych porzuciły dzieci z braku miłości i teraz nikt już im nie zarabia na emeryturę, więc kochajcie swoje dzieci, to czysty ZYSK, ot i materialna reforma emerytalna. Ale wszystkiemu winne są i tak te piekielne grzyby i jeśli mają być dezawuowane z powyższych powodów, to tym bardziej nierozpuszczana powinna być ani MISTYKA ani RELIGIA w ogóle, ani ich SATYRA gdyż enteogeny RÓWNA się mistyka RÓWNA się pokarm dla altruistycznych destrukcyjnie opiumogennych trickstersko prometejskich doktrynerów refraktoligijnych dla mikromas delikatnie rzecz ujmując, a tych przecież nie chcemy, refraktomatorów złotego runa leśnego. Minusoplusem są tutaj zapędy "nafeconych dresiarzy", ale może właśnie dzięki temu będzie z nich większy "pożytek", gdy zrobią ze skalnego miodu suplementowy użytek, który raz skleja raz rozkleja zwitek, tak więc niech obecny okres zostanie może z tej perspektywy także rozpatrzony, jako porządki tak na marginesie. A by były na razie jako tako skutecznawe, powinny pozostać konstytucjonalnie nielegalne i zmarginalizowane, gdyż samo centrum jest raczej czystawe z natury, a reszta to czyste zmarginalizowanie.
..., powiedział transmetagalaktyczny kamerton, do którego tak ciężko się dostroić bo każdy weń ciągle stuka.
Turn OFF, Tune-in, Drop-out, lub żeby było jeszcze ciekawiej Turn OFF, Tune-OUT, Drop-out.
Choć nie jest to oczywiście sposób na jako takie życie popkulturowo konsumpcjonalistyczne, a na "hardkorowe" podejście do "poznawania" niepoznawalnej, nieśmiertelnej, nieskończonej i samotnej, samorodnej nieprzesiąkalnej nietranscendowalnej niewyłączalnej nieobiektowej obiektywności, to ciekawe co nato śmietanka z pseudowiernego materialistycznawo matricksterskiego dzbanka podszyta łasicowatą tchórzofretką wielowątkowościowo rozszczepieńczej odszczepieńczalności.
A w kwestii tematu, tak jak z "nasuplementowanej" skarpety w troki można wycisnąć grzyba, tak z antropotubki można czasem wycisnąć coś więcej niż krem do opalania, który nie nadaje w UV, jako że nie wszystko błoto tak się świeci, gdy grzybowy księżyc źrenicę słońcu kleci, by rozpatrywało jaki w dzień cień leci, gdyż również zaćmienie koniunkcyjnie koniugującego słoneczno księżycowego oka proroka jest w stanie owinąć się wokół foto nowego troka i kto wtedy nie zaćmi grzyba, ten pogdyba w dybach jak hermafroskryba, niestety tak mówi siedemnastawy zastaw zapłynął i z mięty się rozwinął, trójniczek z polędwiczek jeden.

Bóg nie prowadzi drogą prostą
ludzi niesprawiedliwych.
Oni chcą zagasić światło Boga
swoimi ustami;
lecz Bóg dopełni Swoje światło,
chociaż by to było nienawistne
dla niewiernych.
On jest Tym, który wysłał Swojego Posłańca
z drogą prostą i religią prawdy,
aby ją wznieść ponad wszelką religię,
chociażby to było nienawistne dla bałwochwalców.
Koran Sura LXI wers 7,8,9

A co na to matemartefaktyka psychonautyka?
odpowiedz
witam i o czterorękie bóstwo pytam
tedor
468083Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.03.04
18:11:08
Jak jest z tolerancją na PC.
Ursulus
52339Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.02.05
13:34:35
Jak poprawić samopoczucie?
Ursulus
11640Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.01.30
09:20:34
Psilo Zofia a SLD
shroomator
195255frs:
2012.03.15
13:33:50
Thailand Koh Samui
Psiaczek frywolnie
11022Gallus
Anonymus
frywolnie:
2011.01.09
00:19:13
Pierwszy raz...
Grzybek
114078div:
2010.11.11
00:16:07
Jak długo spożywacie i jak często.
quote frywolnie
4712372Tomash:
2011.09.16
00:58:24
Cambodia vs B+
Schooya
93546oscar:
2010.11.06
09:07:33
Wrażliwość na pieczarki
Ż frywolnie
144877DanNight:
2015.04.26
23:03:29
<<<   <<  5 6 7 8 9 10 11 12 13  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Mazatapec growkit proszę o ocenę
     ¤ Golden teacher na FP
     ¤ Psilocybe cubensis ,,Amazonian" pomóżcie bo szkoda materiałów :)
     ¤ Czy zmarnowałam cały growkit B+?
     ¤ GK grzybów Mckennai na macie grzewczej z termostatem
     ¤ szybkosc kolonizowania ciastek ryzowych
     ¤ Grow Kit - Instrukcja - stwórzmy jedną wersję
     ¤ Czy z nimi wszystko ok czy umrą ?
     ¤ Mckennaii rosnie, a Mazatapec nie
     ¤ Identyfikacja grzybów i ich dawkowanie
     ¤ Co robić z grzybami wyrastającymi przy ściankach i na dnie GK?

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
244
odsłon:
563124

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2020