Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
237
odsłon:
516142

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Psilocyne Ecuaescens Equadorian
     ¤ Pleśń Szpikowa - jak dokładnie wygląda?
     ¤ Biala plesn jest zagrozeniem?
     ¤ Poszukuje printa strzykawki
     ¤ Poszukiwany poszukiwana szałwia wieszcza
     ¤ Pytania do pierwszego growkita Colombian
     ¤ Pierwsza chodowal
     ¤ kit oszalał
     ¤ Do fanów kokosa z wermem
     ¤ Terrarium automat. Co Wy na to?
     ¤ McKennaii ciastko ryżowe pierwsze podejście

<<<   <<  4 5 6 7 8 9 10 11 12  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
" Teonanácatl – ciało bogów " artykul Pana M.L.
jgl
42256Agnus
frywolnie:
2012.06.20
14:22:29
Przygotowanie - oczyszczenie.
Jacob frywolnie
52410OmeN:
2012.04.08
16:46:03
Eksperyment Wielki Piątek - Tripogram
cjuchu
11216Kremuwka:
2012.04.06
14:26:45
Muzyka - po wczorajszym tripie.
Huzar
73853Huzar:
2012.04.07
14:33:11
Jakiej muzyki słuchacie na tripowaniu?
psylocybiniusz
8826792bugadii:
2017.12.14
00:50:56
Witam, ile na pierwszy raz
selernick
21577z frywolnie:
2012.03.10
22:47:03
Nieudane poczatki -diagnoza
makelele frywolnie
103773makelele
frywolnie:
2012.03.11
12:15:04
Na opadającej Fali
Kretomyslaw
113714Kretomyslaw:
2012.01.23
13:21:54
Kalkulator Mocy
m118
23098m118:
2011.11.08
09:20:27
5g dawka-Wasze odczucia,refleksje,trip reporty i przygotowania.
psylosmok
4115936OmeN:
2012.03.23
21:59:20
Siedem nauk dla zmarłych
cjuchu
01113brak
Uczucie umierania 5g
Ursulus
135136rudeboy
frywolnie:
2012.03.10
11:59:16
Dawka do przemyśleń, analizacji...
kutax
52211odyn87:
2012.04.01
17:08:21
Grzyby, a reinkarnacja
Konkormir
21439virnik:
2011.10.03
13:48:24
Syntetyczne iMAO
Qbkinss
11022doswiadczony
z
moklobemidem
frywolnie:
2011.09.27
22:52:09
Pierwsze kroki w otchłań
Barwny
299076OmeN:
2011.12.12
21:40:55
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


Temat: Pierwsze kroki w otchłań
wysłano: 2011.09.17 22:58:58
Witam
Jako początkujący w temacie pozwólcie ,że się przedstawie
Mam na imię Barwny i mam 33 lata.Niedawno wszedłem w posiadanie setupu do uprawy z zarodnikami B+

Forum sledze od jakiegos miesiaca.na kilka pytań znalazłem odpowiedz na kilka nie

Wybieram się w pierwszą podróż z psilo,Na wstępie przedstwie swoje doświadczenie z dragami

kilka lat pale zioło,kilka lat temu miałem okazje reguralnie jeść kwasy później byla 6 letnia przerwa po czym niedawno znów zjadłem jednego

Największa dawka jaką w życiu przyjąłem to 1,5 hoffmana,więc było grubo
Efekty to rozmazanie obrazu ,problemy z rownowagą i poruszaniem ,na koniec po kilku godzinach sieczki,złapałem cos w rodzaju bad tripa
myśli ,ze mi tak zostanie do konca życia ,ze zwariowałem.pozniej ogarnąłem ale ze 2 godziny było mocno ciężko,prawie paranoja.nie
nie przestraszylem sie jednak i pozniej brałem wiele razy i zawsze było elegancko.
W sumie w życiu zjadłem ponad 50 pepierków,ale nigdy nie udało mi się osiągnąć "wyższych lotów" na pokłady niezbadane

Jednak z tego co czytam trip po grzybach różni sie sporo od kwasu
Co prawda raz w życiu miałem kontakt z grzybami z bieszczad -nie znam odmiany ale to chyba łysiczki
zjadłem 40 suszonych było miło podobnie jak na kwasie ,ale lżej niż bym zjadł na przykład całego panoramixa xd


Na forum nie znalazlem w opisach tripow nic o reakcji ciała tzn.
Powiedzmy że łapie trip,. tracę kontrolę,lecę strumieniem,czy może dojść do sytuacji ,w której
nieswiadomie zacznę się przemieszczać i moge obudzic sie daleko od miejsca gdzie zaczął sie trip,lub na dugim koncu miasta?
albo gdybym zdecydowal sie brac w domu czy nagle nie wyjde nieswiadomie z bloku i nie zaczne biegać z krzykiem po dzielnicy xd

Czy raczej spodziewać sie reakcji ze zwali mnie z nóg i będę leżał kilka godzin i pływał po bezbrzeżnym oceanie
Chodzi mi o bezpieczeństwo .Nie chciałby komuś lub sobie nieświadomie zrobic jakiejs fizyczniej krzywdy

sprawa druga

Mam koleszke co wiele razy brał różne specyfiki także jest obeznany,ufam mu czułbym się przy nim bezpiecznie ,ale czasem nie irytuje
swoja wylewnoscia potrafi gadac bez sensu,to moze mnie wpędzić w niechciane stany
Drugi kolega tez mógłby mnie "pilnować" ale on po alkoholu jest agresywny więc po grzybach nie mam pewności co do jego zachowań
co mogło by wprowadzić niepokój i zepsuć podróż

lepiej moze zjeść samemu
gdyby podróż wyglądała tak że leże i kontempluje odważyłbym się sprobować samemu



Co do działania jakiego oczekuje,to chciałbym przemierzać galaktyki z "bogami za ręke"i podróżować jakies 6-8 godzin
Będę spożywał świeże zaraz po zerwaniu.
Ile gram dokładnie mam przyjąć ,mam wagę z dokładnością 0,1g
Czy jeść same kapelusze ,czy z nóżkami,a może to nie ma znaczenia ?



Przepraszam za proste pytania,ale chce rozwiać moje wszelkie niepewności
odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.09.18 11:34:53
Irytuje cię gadanie przyjaciela z którym tripujesz? Widzę, że trochę samotnikiem jesteś. Jak chcesz wpaść w tranc to grzybki się do tego zdecydowanie nadają. A PC nawet lepiej niż łysiczki. Łysiczki są energiczniejsze. Trochę bardziej przypominają kartony. PC są tak jakby bardziej mistyczne.
Tylko pytanie czy wytrzymasz grzybowy tranc który czasem potrafi być naprawdę niewyobrażalnie mistyczny. Pytanie czy trafisz w odpowiednią porcję dla siebie za pierwszym razem. Jedzenie świeżych PC jest bardziej wesołe i motywujące przynajmniej w moim odczuciu. Na trancy zdecydowanie bardziej nadają się wywarki z suszu bo można przyjąć większą porcję bez większych dolegliwości gastrycznych i porcję można o wiele dokładniej odmierzyć no i wywarki mają w sobie tą głębię. W przypadku jedzenia świeżych dość trudno określić dokładniejszą porcję ponieważ we wszystkich grzybkach PC znajduje się różna ilość wody która nie jest ci znana. Zatem zważenie świeżych grzybków daje tylko przybliżony wynik. Zwykle się przyjmuje, że suchej tkanki grzybowej w świeżakach jest około 10% ale różnie to bywa. Jak chcesz trancu to sugeruję ci około 3g - 3,5g suszu bo doświadczenie z psychodelikami chyba już masz ale z góry uprzedzam, że grzybki są figlarne i nawet siła poszczególnych wysypów może się różnić no i jeżeli nigdy jeszcze nie jadłeś Psilocybe Cubensis to musisz się dopiero do nich przyzwyczaić. Dla tego wątpię aby udało ci się zapewnić sobie wymarzonego tripa za pierwszym razem. Pobadaj, poznaj - nauczysz się dawkować grzybki z twoich upraw to będziesz wiedział ile (w przybliżeniu) TY potrzebujesz ICH na osiągnięcie danego stanu. Dodam jeszcze, że w moim odczuciu większe dawki B+ są wybitnie transogenne.

A jeżeli chodzi o BadTripy i lekkie niekontrolowanie się podczas tripów to owszem, czasami się zdarza. Jak zjesz za dużo to psychodeliczna burza zrobi ci z psychiki Nagasaki. Czy się w tedy opanujesz to już zależy od ciebie. Ja kiedyś (właśnie po B+) przedobrzyłem i jak już widziałem przez półprzytomne oczy jedynie wir obrazów i nie poznawałem już pokoju przyjaciela u którego siedzieliśmy to miałem już tego tak serdecznie dość, że pojawiły się w mojej głowie durne pomysły o wyskoczeniu przez okno by to zakończyć (na szczęście przyjaciel mieszka na parterze ) i na szczęście to opanowałem bo głupio by wyszło , a w ramach odreagowania, zdarłem z siebie górną część ubrania i trochę to pomogło - ochłonąłem. xD Całe szczęście, że PC nie dają tyle energii co kwasy. Po tym incydencie w mojej głowie postanowiłem tam trochę poukładać i nauczyć się bardziej ogarniać swoje myśli. Ale swoją drogą, przytrafiało ci się niekontrolowanie się podczas tripów na kartonach (Polskich?). Bo jeżeli tak to kiepsko. Widzę, że martwisz się o tą kwestię. Czyżbyś nie był siebie pewien ?? Bo jeżeli tak to zdecydowanie nie powinieneś wprowadzać się w trancy zanim nie nabierzesz doświadczenia z grzybkami bo najprawdopodobniej mógłbyś nie wytrzymać i zrobić coś głupiego półświadomie.

Dodam jeszcze, że grzybki naprawdę dobre jakościowo również trzeba się nauczyć otrzymywać - myślę tu o odpowiedniej porze zerwania i odpowiednim zakonserwowaniu - im wcześniej zerwane tym trudniej je ususzyć bez większego spadku mocy i tym lepsze jakościowo są. Młode grzybki z małymi okrągłymi łebkami o intensywnych kolorach i z błyszczącą, pulchną nóżką jak je zasuszysz bez zsinienia w niskiej temperaturze tak by dalej się błyszczały dają niesamowite przeżycia.

Ja tam wolę tripy z przyjaciółmi i podróże po świecie ale skoro ty wolisz introwertyczne kontemplacje to myślę, że możesz dać radę ostrożnie nauczyć się korzystać z grzybów PC samotnie jednak na pewno nie za pierwszym razem. Ostrożnie i rozsądnie operuj dawkami i nie jedz na wysokościach. No i nie zdziwaczej.

I jeszcze odnośnie tego twojego kolegi agresywnego po alkoholu to grzybki zgniotą mu jego ego, podejrzewam.

odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.10.31 21:22:48
Witam ponownie

własnie wróciłem z podróży i chcę sie podzielić doświadczeniami,być może rozwieją one wątpliwości,lub przynajmniej unaocznią,nowym"łowcom przygód"
którzy czują lęk lub obawy przed pierwszym w życiu doznaniem grzybowym.

Zacznę od tego ,że gdybym nie przeczytał i wpoił sobie kilku informacjii z tybetańskiej kśiegi umarłych która jest na forum,napewno podążyłbym w złą stronę
i skończyło by sie na koszmarach i uzwierzęceniu.

grzyby ususzyłem w 4 dni tylko kilka dostało fioletu reszta super jasne kapelusze i zdrowe,
zjadłem sam co później wydało mi się geanialnym posunięciem bo przeżyc coś takiego pierwszy raz w towarzystwie ,by mi tylko przeszkadzało i rozpraszało

Rano ok 9 zjadłem noralne śniadanie,po czym czekałem do obiadu by mieć pusty żołądek
godz 13:45 przyjąłem 2 gramy suszu,zaaplikowałem do kubka łyżkę miodu i wymieszałem zawartość.
moim zdaniem jest to lepszy ze sposobów przyjmowania ,ponieważ gdy sie szybko przełknie nie czuć smaku grzybów,co zmniejsza dyskomfort gastryczny

Około godziny 14:15 zaczałem odczuwac coś dziwnego ,tak jakby mi się zawieszał umysł,chwile później ,gdy tylko przymknąłem oczy.pojawiały się punkty .
migające,błyszczące,pulsujące, i od razu wydało mi sie to jakby jakieś cząstki zycia latały w powietrzu.
Jako że wydawało mi się to dość lajtowe wstałem i zapodałem jeszcze 1g grzybów.
o godzinie 15 niemogłem już stać na nogach,a kończyny jakby z gumy lub waty,chwiejność ciała i lekkie zawroty głowy.i skurcze mięśni.
W pewnym momencie siedziałem a nogi poruszałe mi się same ,lecz nie przeląkłem się i zlałem z tymi drgawkami.później nastąpił krótki głupawy śmiech,pierwszy raz w życiu tak dziwnie się smiałęm



pierwsza wizja to jasność ,taka dziwna biała mglista poswiata, która mnie onieśmieliła,i co dziwne ja do tej pory ateista ,poczułem przepływ boskiej energii
nigdy nie doznałem takiego uczucia,to jakby bóg był we mnie ,może nawet czułem się jak boska istota,następnie nadeszło miłosierdzie umiłowanie i umartwienie nad istotą ludzką
w pozytywnym znaczeniu.jednak ta boskość nie przybrała żadnej postaci czy to jezuza buddy czy innych świętych patronów lub bogów.poprostu czułem boską niezmierzoną energię
podejrzewam ,że dlatego iż nigdy nie traktowałem ,żadnej wiary i boga jako tej najlepszej prawdziwej jedynej,,,
ten stan trwał około 30 -40 minut

Zapodałem muze jest na you tube nie bede wklejał linka ale podam nazwe :1 Hour 741Hz Conscious and Intuitive Expansion Meditation Recalibrated to 432 Tuning :
Co dziwne przy wyższych czętotliwościach czułem się źle ,więc grało to przez 3h non stop
Właśnie po włączeniu muzyki zacząłem silnie tripować.
Zawsze wydawało mi się ,że cała "akcja" dzieje się przy otwatrych oczach,ale w pewnym momencie nie mogłem sie powstrzymać,zeby ich nie zamknąć,
ponieważ to co było za zamkniętymi powiekami,stawało się piękne majestatyczne,zadziwiające.etc...tak jakby sen na jawie,
starałem się nie nazywać tego co widzę nie generalizować faktów,później będzie na to czas

energia spływała ,wszystko wibrowało jakbym był u siebie w głowie i widział swój mózg od wewnątrz ,każde jego pofałdowanie i strukture która świeciła złotym kolorem na tle purpury
a wszystkie fałdy jakby bzyczały,jak przepływający prąd wysokiego napięcia
widziałem ,że już na poważnie się zaczęło i dałem upust fantazji podążając z :wirem" zlewając sie z wizjami
ten wir to jak pózniej mi sie zdawało ,to strumien w którym płynąłem,stałem a od dołu ciała przeszywała mnie rzeka ,przelatywała ,przez me ciało i uchodziła przez głowę
Kiedy przekręciłem się na brzuch .poczułem jakbym wpadł totalnie w ten wir i zaczłałęm leciec,rozkładając ręce łapiąc czastki które mnie otaczały.
Póxniej odpaliłem kadzidełko i wpatrzyłem w ogien,czułem ,ze jestem nim,że płonę i potrafie nad nim panować,to było piękne
Totalna jedność z zywiołem i otoczeniem ludzmi roślinami zwierzętami,zresztą poźniej nadeszły wizje gdzie widziałem dzikie zwierzęta ,ale były łagodne majestatycznym wzrokiem mierzyły mą duszę

kolejną wizją którą zapamiętałem dość mocno to oczy
mozaika z oczu jak w kalejdoskopie,nic tylko oczy, wpatrzyłem się które na mnie patrzy i jakby wybrałem jedno
właśnie to oko podczas późniejszych wizji ukazywało mi sie na chwile zawsze w lewym dolnym rogu jakby chciało przypomnieć ,że wszystko jest ok.
dawało mi poczucie bezpieczeństwa.

NIe będę opisywał wszystkich wizji bo było to jakby przewracanie stron książki powiedzmy 1000 stron na sekunde,własnie
sekundy minuty dni miesiące lata.jedna z wizji to taka gdy patrze i widzę swoją głowę dookoła wiruje piasek jak mini tornado które lata wokół mej głowy
ten piasek okazał się później czasem z którym się zintegrowałem i płynąłem w bezkres.czułem go

Między 3-4 godziną nastąpiły,halucynacje tak wyraziste i mocne ,że przez około godzine nie miałem świadomości ,ze leże w pokoju, i gdzie jestem.
byłem tylko w mej głowie i innym wymiarze rzeczywistości,

miałem 2 momenty kiedy dzięki wcześniej czytanym wskazówkom udało mi się uniknąć bad tripa

Wizja z koniem:
siedze na koniu w zbroi i obserwuje bitwę ,było to jak mi się zdawało około 1000 lat wstecz gdy ludzie walczyli białą bronia
bitwa ogromna zniszczenie śmierć i nagle dobywam miecza ,podnoszę w górę wylatuje z niego snop światła do nieba
przebijam nim rycerza na wylot podnoszę na mieczu do góry po czym rozpada się on i zalewa mnie krwią.
W tym momencie uswiadomiłem sobie ,ze nie tędy droga,jeśli się zatrace w tego rodzaju doznaniach źle się stanie
skoncentrowałem się na figurce drewnianej która lezała cały trip obok mnie przy łóżku.to oderwało mnie z początku gniewnych wizji wróciłem jakby na pozytywną drogę

Przewrotnie za kilka chwil doznałem halucynacji seksualnych męskie i damskie genitalia ogromnej wielkości,tu znowu zatrzymałem się i przerwałem to zbijanie mnie to niższych "partii zwierzęcych"

Dziwna rzecz w ciągu tripa oddawalem mocz 6 razy i w pewnym momencie postanowiłem się napić chociaż nie odczuwałem głodu ani pragnienia,to był bład.
ciało okazało się być wyłączone i nagle poczułem ,że woda zalega mi tylko w zołądku i musiałem zwrócic.nie wpłynęło to na mnie negatywnie ,wręcz poczyłem ,ze uwolniłem sie od balastu
po tym zdarzeniu w ciągu sekundy dostałem dreszczy jakich nigdy w życiu przedtem,poczułem ze zamarzłem i jestem jak bryła lodu ,zamarłem w bezruchu,poczułem ,zę to niedobrze nie moge się ruszać
ale przecież to tylko wizja złudzenie
nagle krzyknąłem z całych sił i jakbym pękł na milion kawałeczow zrzucając z siebie zmarzlinę.przebrałem się bo ubrania były mokre od potu
wróciłem na łóżko i poczułem ,że najmocniejsze momenty mam za sobą i ze powoli wracam to rzeczywistości,bardzo powoli
było około 22 kiedy już mogłem zacząć rozmyslać nad tym co mnie spotkało ,cała noc to nie sen tylko letarg.

dziwne było dla mnie to ,że w pokoju przy 26'C ubrany w sweter leżałem przykryty kocem.pot lał mi się z czoła ,a mi było naprawde zimno kiedy wystawiłem spod koca chociaż kawałek stopy
coś jakby rogrzany kamień w zamrażalniku.



nakoniec powiem tylko ,ze kto dokończy zywota nie doznając tych cudownych doznań,ubogie ma zycie i żyje w kompletenej nieświadomości istenienia natury, sił,
i swiatów których sobie nawet nie potrafiłem nigdy wyobrazić,
czuję jakby z mej głowy zostało wymiecione zło tego swiata,przynajmniej jego część,wpłynęła we mnie dobroć,której do tej pory nie odczuwałem
Czuję się bardzo bardzo odswieżony mentalnie i duchowo

co do narkotyków takich jak amfetamina lsd czy inny syf który tylko syntetycznie skrzywia świadomość.to już nie dla mnie.
chociaż ostatnimi laty nie jadałem dużo takich specyfików,usuwam je całkowicie z mojej egzystenicji,szkoda zdrowia i życia,
na zejsciu właśnie dużo mysłałem na temat dragów

pozdrawiam wszystkie istoty ludzkie
jesteśmy jednością

na koniec myśl

Potraktuj grzyby jak klucz ,a nie narkotyk,nie bierz tylko żeby się naćpać i mieć "haluny"
nie tędy droga...
odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.01 12:58:23
No więc witam nowego psylocybera. ^^ Tak czułem, że ci się spodobają. Piękne są czyż nie? Fajny tripraport. Pozdrawiam.
odpowiedzodpowiedz tu
psylosmok
młodszy psylocyb

postów: 68

zarejestrowano: 2008.09.25


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.01 13:46:12
Super raport ale wiadomym jest że to trzeba przeżyć samemu bo opis słowami po prostu nie wystarcza.Doszliśmy z kolegą do zdania że każdy na ziemi powinien choć raz spróbować magii,więc coś w tym jest ehh ale to chyba tylko marzenie ściętej głowy bo jakże zmieniło by się postrzeganie ziemian w stosunku do otaczającej ich całości... Życzę w przyszłości tylko tak owocnych podróży jak ta lub nawet lepszych.Niech moc będzie z tobą.
Gdzie ja jestem?
odpowiedzodpowiedz tu
Konkormir
młodszy psylocyb

postów: 59

zarejestrowano: 2010.11.15




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.01 22:35:48
> Potraktuj grzyby jak klucz ,a nie narkotyk,nie bierz tylko żeby się naćpać i
> mieć "haluny"
> nie tędy droga...

Hmm... "Haluny" tandetną autoreklamą psilo .
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.02 13:19:31
cytat: Barwnykolejną wizją którą zapamiętałem dość mocno to oczy


Cytaty z tekstu autorstwa pani Izabeli Szurgut ze strony:
http://www.jungpoland.org/index.php?view=article&id=450:indywiduacja-i-rozwuchowy-czsowieka

kolejność zmieniona.


Albedo to w symbolice alchemicznej pojawienie się w ciemnym roztworze zawsze otwartych oculi piscium (rybich oczu) - symbolu nieustannie napiętej uwagi. Ta faza coniunctio jest równoznaczna ze skrupulatnym rachunkiem sumienia i koniecznością podjęcia trudów prowadzącego do osiągnięcia pełni psychicznej procesu samowychowania w konfrontacji z rzeczywistością zewnętrzną.

Samopoznanie nie jest tym samym tożsame z wiedzą o "ego", ale o Jaźni - jako całkowitości ogarniającej sferę psychiczną i cielesną - utożsamianej przez alchemika z Merkuriuszem i w fazie nigredo nazywanej "substancją ukrytą w ciemnościach ciała".
By do niej dotrzeć należy wykazać się właściwą postawą wobec potęgi nieświadomości – dyscypliną duchową. Przejawiało się to w postulacie odpowiedniej dyspozycji moralnej adepta, bez której niemożliwe staje się wygranie przez "ego" walki z nieświadomością i przezwyciężenie nigredo. Niezbędnymi cechami charakteru okazują się tu m.in. cierpliwość, miłość, wiara, nadzieja, pokora, sprawiedliwość, gorliwość.

Jeśli alchemik wykazuje się pożądanymi cechami, następuje faza albedo (bielenie) będąca odpowiednikiem drugiego etapu coniunctio, którym jest ponowne połączenie unio mentalis z ciałem.

Albedo porównuje się do wschodu słońca, oświecenia, które następuje po zaćmieniu i oczyszczenia. Dusza, która opuściła ciało ponownie się z nim łączy i je ożywia. Jest ona personifikacją Merkuriusza, który"[...] w swej niebiańskiej postaci przedstawiony jako Sapientia i Duch Święty (ogień) – zstępuje z wysoka, oczyszczając z czerni".

Albedo ma przejść poprzez – pomijany często - citrinitas (żółcenie) w ostatni etap procesu, stan ostatecznego wyłonienia kamienia rubedo (czerwienienia).

Określano je również jako: extractio animae (wyłanianie duszy) – czyli wyłanianie się Ducha Merkuriusza – ognia, który w fazie albedo jeszcze słaby osiąga w rubedo najwyższą moc.

Na gruncie psychologii proces ten odpowiada wyłanianiu idei Jaźni, czyli osiąganiu pełni osobowości. Zadaniem człowieka staje się wcielanie w życie zdobytej już prawdy. Wymaga to świadomego zaangażowanie w proces przemiany. Jest to również przejście od postawy estetycznej, jedynie postrzegającej, do osądzającej; w której szczególne znaczenie ma moralność i intelekt człowieka. Jung twierdził, że zwykłe postrzeganie treści nieświadomych nie wystarcza.

"Intelektualne zrozumienie, podobnie jak estetyzacja, stwarzają tyleż złudne, co ponętne wrażenie wyzwolenia i wewnętrznego uspokojenia, którym uczucia grożą rozbiciem. Ale ekspresja uczuć oznacza pewien związek treści symbolicznych z egzystencją, ustanawia ich sens, dlatego stanowi o ich zobowiązaniu do postępowania etycznego, od którego estetyzm i intelektualizm nader chętnie by się uwolniły".

W alchemii postulat ten wyrażano w słowach:

"Wybielcie czerń i porwijcie księgi, by serca wasze nie zostały złamane".

Studiując księgi adept zdobywał wiedzę teoretyczną, a poznanie, które dzięki niej osiągał miało charakter wyłącznie intelektualny. Celem dzieła była natomiast produkcja "kamienia" o naturze duchowej. Samo teoretyczne opracowanie procedury nie wystarczało. Niezbędne stawało się tu uczucie, czyli funkcja przeciwstawna intelektowi, które – jeżeli dzieło miało zostać ukończone - nie mogło zostać zdominowane przez intelekt.

Dla G. Dorna, jako jedynego spośród alchemików wyłonienie się lapisa, nie jest ostatecznym celem procedury zjednoczenie, a dopiero jego drugim szczeblem. Kamień stanowił dla niego panaceum (lekarstwo), elixir vitae (eliksir życia) - napój wzmacniający, odmładzający, przedłużające życie, zapewniający nieśmiertelność i całkowite wyleczenie z cierpień fizycznych i psychicznych. Był on określany również jako niezniszczalny i wieczny vivus lapis (żywy kamień), który przemienia zniszczalne w niezniszczalne i nieczyste w czyste. Jest tym, co proste, czyli uniwersalne, stanowiące zjednoczenie wszystkich przeciwieństw.

"'Czarownik' mógł opanować ego tylko dlatego, że ego marzyło o zwycięstwie nad animą. Było to nadużycie, a na każde nadużycie, jakiego dopuści się ego, nieświadomość również odpowiada nadużyciem [...] Jeżeli więc ego wyrzekło się roszczeń do zwycięstwa, to automatycznie również ustało opętanie przez czarownika".

Narodziny Jaźni oznaczają totalną przemianę, która wyraża się z całkowitej zmianie postawy życiowej. Stanowi ona tym samym również postulat etyczny, gdyż jej osiągnięcie jest zadaniem, przed którym staje człowiek.
W alchemicznym opus odpowiednikiem Jaźni jest "posiadający tysiąc imion" Merkuriusz. Jego alegorie to min. materia ultima, materia prima, kamień filozoficzny - lapis, rtęć, złoto, ogień, ouroboros (pożeracz ognia). Symbol urobora gryzącego własny ogon, który sam się płodzi, sam się zabija i sam się zjada, zaważył na symbolice alchemicznej. Dzieło określano często mianem rota czyli koła oraz circulare – kolistego, gdyż Merkuriusz jest: "początkiem, środkiem i końcem dzieła".

Gerard Dorn rozpad dotychczasowej świadomości "ja" ("ego") ujmował jako akt uwolnienia duszy z okowów ciała, a ich ponowne zjednoczenie w formie unio mentalis wyobrażał sobie jako psychiczne wyrównywanie przeciwieństw – połączenie ducha i duszy.

"Pierwotna na poły zwierzęca nieświadomość znana była adeptowi alchemicznemu jako nigredo, massa confussa i trudny do rozwikłania splot duszy z ciałem, z którym tworzyła mroczną jedność (unio naturalis). Z tego stanu przykłucia do ciała dusza pragnie się za sprawą separatio wyzwolić i dojść do stanu psychicznej kontrpozycji, czyli świadomego i zgodnego z rozsądkiem wglądu nadrzędnego wobec wpływów ciała".
odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.02 14:23:07
Toxin:
Spodobały mi się bardzo i potwierdza się to ,że warto spróbować i wiedzieć jak to jest ,niż nie spróbować i później żałować

Psylosmok:
Co do słow to prawda nie opiszą tego co się tam przeżywa,mogą jedynie mniej więcej zobrazować .
często słowa zdają mi się zbędne

Konkormir:
Haluny celowo tak napisałem,
mam kolegę któremu tzw haluny przysłaniaja sens podróży(mowie tu o lsd),jakby się w nich zatraca i tylko nimi zyje.mysle ,ze takie podejście może nawet pokiereszować psychike pod wpływem psilo u takiego osobnika,dlatego ode mnie napewno nie dostanie nic a nic.

Cjuchu wbił mi gwoździa w głowe
jest nad czym myśleć,dzięki za link do portalu bo widzę ciekawe informacje

Zastanawia mnie jedno
Czy moje ego umarło ?

edit: po przeczytaniu ze zrozumieniem powyższego tekstu znam już odpowiedź


a co do następnego razu to na pewno po nowym roku.
Narazie intensywność doznań i ich działanie na mnie po sesji daje wieeele do zastanowienia się nad sobą i życiem dookoła.


odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.02 19:10:39
Czy umarło twoje ego? To powinieneś wiedzieć samemu. Mi się wydaje, że raczej nie ponieważ z doświadczenia własnego i obserwacji moich przyjaciół wiem, że jedna sesja to dużo za mało aby uśmiercić ego. Jeżeli w ogóle pytasz to raczej nie. Stan całkowitego wyzbycia się ego przedstawia postawa Chrystusowa. Jak całkowicie pozbędziesz się ego (o ile do tego dążysz) to samemu będziesz to wiedział na pewno. Pierwsza sesja może raczej je tylko przytemperować.

Pozwólcie, że zwrócę uwagę na ten wątek z troszkę innej strony. Kolega Barwny ładnie przedstawił wpływ jaki mogą wywierać psylocyny na psychikę zwierząt myślących. "Wizja z koniem" w której testosteronowo-egoistyczne zapędy wprowadzają podróżnika pod wpływem psylocyn w mało atrakcyjny stan oraz "wizja ludzkich genitalji" w której również testosteronowe płytkie zapędy, obdarte z wszelkich głębszych uczuć wydają się mało atrakcyjne pod wpływem psylocyn. Doskonale obrazuje to jak w zależności od tego jacy jesteśmy/chcemy być psylocyny mogą generować przyjemniejsze lub mniej przyjemne stany. Osobę płytką, nie interesującą się duchowym rozwojem mogą pchnąć w stronę właśnie zezwierzęcenia się co może nie być dla niej przyjemne. Natomiast osobie łagodnej, o głębokim wnętrzu mogą poszerzyć psychikę, osobowość i światopogląd co może okazać się niesłychanie przyjemne. Można by więc tu mówić o pewnym rodzaju selektywnego rozwoju superego i degradacji ego. Psylocyny mogą więc wspomagać rozwój psychiki. A skoro mogą to robić dzisiaj to czemu nie miały by tego robić pół miliona lat temu? Powszechnie wiadomo, że zwierzęta są różne i również mają swoje charaktery. Jedne są agresywnymi samotnikami, inne natomiast są bardziej dla siebie towarzyskie. Tym agresywnym grzybki pewnie zafundowały by badtripa co pewnie by je odstraszyło co prawdopodobnie mogło być ewolucyjnym zamiarem grzybków. Jednak czy tych towarzyskich nie skłoniły by do głębszych przemyśleń? Psychika zwierząt opiera się właśnie w większości na ego. Czy grzybki psylocybinowe nie mogły być katalizatorem rozwoju superego u naszych przodków? Trzeba by założyć, że takie zwierzęta od początku posiadały jakiś pierwiastek superego. Zachowania stadne małp to potwierdzają.

Ja dodam od siebie jeszcze jeden ciekawy efekt. A mianowicie spory wpływ rozwojowy na umiejętność przewidywania. Odkąd zacząłem obchodzić się z grzybkami rozumiem o wiele więcej aspektów życia i o wiele więcej rzeczy jestem w stanie przewidzieć. Teraz już na prawdę mało rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć. Moi przyjaciele również potwierdzają ten efekt w większym lub mniejszym stopniu. Jestem ciekaw jak jest u was psilosopherzy? Umiejętność przewidywania jest przecież jedną z fundamentalnych rzeczy odróżniających ludzi od zwierząt i nadającą nam miano Homo Sapiens. Pies nie przewidzi, że po jesieni przyjdzie zima i najprawdopodobniej po jakimś czasie cykl się powtórzy. Umiejętność przewidywania była jednym z pierwszych najważniejszych osiągnięć człowieka i umożliwiła mu utworzenie pojęcia czasu oraz zdobycia przewagi intelektualnej nad resztą zwierząt. A ja odkąd zacząłem jeść grzybki mam nieodparte wrażenie, że maczały w tym kapelusze.

Wybaczcie, że tak strasznie odbiłem od tematu bo przecież miało być "troszkę" ale jestem ciekaw czy macie podobnie?
odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.03 09:34:06
Czy ego umarło? Z całą pewnością nie,chociaż takie było moje założenie przed podróżą,ale przy pierwszym doświadczeniu trudno było to określic
bo w momencie gdy nie kojarzyłem otoczenia i ciała a potok myśli
zalewał głowę,wydawało mi się ,że to osiągnąłem,jednak pewnie była to tylko gra broniącego się ego,
przekonam się o tym pewnie przy następnych sesjach,bo narazie nie mam do czego porównać.

Natomiast druga rzeczą którą zaobserwowałem przez ostatnie dni to taka ,że np:
gdy wczoraj przed wyjściem z domu ubierałem się,nagle przyszła myśl do głowy,jakbym się kontrolował i zastanawiałem się dlaczego zakładam te ubrania a nie inne,
jakbym chciał się wyróźnić z tłumu,chciałbym być zauwazony,tylko pytanie po co i przez kogo.?

Nie wiem czy dobrze to interpretuję ale poczułem ,że to właśnie ego kierunkuje na codzień moje zachowania tego typu
to samo dotyczy rozmów ze znajomymi,wielokrotnie łapię się na tym ,że gdy coś mówię lub opowiadam,
czuję,że pewnych słow nie moge powstrzymać lub zmienić na inne,to samo dotyczy pragnień,przecież to nie ciało mi je podsuwa tylko "rozum",
a ten kierowany przez wiele uwarunkowań,nie zawsze podsuwa odpowiednie pomysły

postrzeganie "ja"
od dawna jestem świadomy ,że moje ciało to tylko kontener który niesie energię mej "duszy" w tym świecie,ale jakby to wyrażnie czuję
Czuję jakby dwie istoty
jedna cielesna[dominująca] to ta która jest kierowana przez wewnętrzną "siłe" która pcha do konkretnych zachowań,
a druga oddzielna[mentalna] która zastanawia się nad tym ,analizuje czy to odpowiednie i jakie może przynieść skutki.


Wrócę jeszcze do podróży
całe zycie słuchałem ciężkiej muzyki,byłem buntownikiem,odrzucałem bogów,wzorce moralne,etykiete,wmawiałem sobie ,że zyją we mnie złe moce demony,
myślałem często o śmierci,jak umrę, co bym czuł jakbym kogoś zabił itp
Emocje które nie pozwalają mi być takim jakim chce.
cała przeszłość jak kajdany trzymająca mnie w więzienu .dlatego spodziewałem się badtripowania ,co na szczęście nie nastąpiło,zamiast tego uczucia których nie podejrzewałem o istnienie we mnie.

Po powrocie z podróży,dochodzę do wniosków ,że ten cięzki bagaż nalezy w koncu odłożyć ( jest on na tyle wyeksploatowany i jakbym go znał na pamięć) ze warto sie od niego w końcu uwolnić
stanie w miejscu i pławienie się w tym to jak cofanie się.Wiem ,ze to niełatwe ,ale przynajmniej coś ruszyło.Napewno nadejdą następne zdarzenia w moim życiu które znow będą uwarunkowaniami
dla dalszej egzystencji jednak łatwiej z tym żyć jeśli się o tym wie ,zeby nie powiedzieć ma się tego swiadomość.

Zaczął sie we mnie nowy rodzaj sposóbu myślenia ,w którym co raz bardziej dostrzegam,szufladkowanie i pielęgnowanie złych doznań przez ego,którymi się ono zywi.


narazie nie będe mógł postować ponieważ po południu wyjeżdżam na 3-4 tyg za granice do pracy,a tam nie wiem jaki będę miał dostęp do internetu.
Jednak napewno nadrobię jak wrócę

pozdrawiam
odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.05 13:14:42
Te dwie istoty które czujesz w sobie to właśnie ego (ta pierwsza) i superego (ta druga). Jednak według mnie nie powinno się dzielić siebie na dwóch, a raczej dążyć do harmonii. Ty sam to właśnie i ego które jest częścią ciebie odpowiadającą za dbanie o twój interes i super ego które jest częścią ciebie odpowiadającą za ideały w które wierzysz i według których chciałbyś postępować. Często ludzie za nadto kierujący się własnym interesem pozostają w wewnętrznym sporze z ideałami którymi chcieli/mogli by się kierować. Sytuacja w której ego dominuje i twój własny interes jest dla ciebie najważniejszy, a superego jest w ogóle nie wykształcone i nie obchodzą cię wartości moralne - taki stan ducha może urosnąć nawet do rangi hipokryzji. Według mnie stanem optymalnym jest idealna współpraca dobrze wykształconego ego i dobrze wykształconego superego ale to tylko mój punkt widzenia. Niektórzy wolą kierować się tylko i wyłącznie wartościami moralnymi całkowicie pomijając przy tym własny interes (uśmiercenie ego). Piękna koncepcja jednak według mnie trochę niepraktyczna w dzisiejszym świecie bo utrudniała by życie zawodowe i zdobywanie pieniędzy niejako zmuszając nas do życia duchownego. Ale mogę się mylić.

Tak czy siak w moim ostatnim poście chciałem zasugerować, że "skok w otchłań psilozoficzną" wcale nie musi okazać się mroczny jak można by to rozumieć ze znaczenia słowa "otchłań" , a raczej może się okazać nawet wzniosły i budujący mentalnie, czyż nie?
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.08 15:19:21
Gnoza na przykład, przejaw ludzkiej działalności przypisuje trzem aspektom.
Hylicznemu czyli materialistycznemu, psychicznemu oraz pneumatycznemu.
W takiej kolejności ważności pod względem duchowego rozwoju.
Samo stwierdzenie, że ludzką popędowość się przypisuje należy do aspektu materialistyczno psychicznego, co znaczy, że punktem wyjścia jest materialistyczna powłoka.
Również stwierdzenie, że wartości moralne są pochodną albo reprezentacją jakiegoś materialistycznego superego pochodzi z duchowej funkcjonalności zakopanej w sferze psychiczności.
Reprezentant klasy pneumatycznej mógłby natomiast stwierdzić, że coś takiego jak superego to kolokwialnie super nic szczególnego i dać się ponieść dość słusznemu optowaniu, że wszelkie moralności i wzniosłości nie są żadną reprezentacją psychiki ale samego Ducha mikrozopującego lub krystalizującego w duszę, która powstaje na podstawie jednych i tych samych duchowych prawideł, ale jak każdy płatek śniegu otrzymuje swą odrębność i niepowtarzalność, którym hołubienie pozostawiamy właśnie ego. Jeżeli ponad indywidualnościami przekierujemy niezmienny punkt oglądu na stwórczą jakość samego Ducha (również będącego tylko pośrednikiem) wówczas przechodzimy w klasę pneumatyczną nie przywiązując w zasadzie żadnej wagi do niuansowości duchowości w rozdrabialności odrębności. Dlatego superego to po prostu super ego i kierowanie się superegoistycznymi wartościami jest nadal egoistyczne, i to do bólu, gdyż jeśli ego jest mniemaniem czegoś o sobie, to myślenie, że jest się etycznym bądź moralnym jest ściąganiem takich wyidealizowań na potrzebę wznoszenia i pielęgnowania EGO jedynie go pompując. Super fatalna, egoistyczna pułapka, gdyż etyczność i moralność nie jest czymś co posiadam, lub co posiada mnie, lecz jest naturalnym przejawem samym w sobie tworem zewnętrznym, którego jest się niezmiennym wspólnym mianownikiem i uświadczaczem.
Według Junga superego to persona (maska) i według niego gdy ego identyfikuje się z maską (superego) "staje się bardziej rolą, którą ta maska reprezentuje, co prowadzi do zaburzeń psychicznych".
Ponadto wg. niego wskutek identyfikacji z personą (superego) następuje rozdęcie osobowości, czyli inflacja, "sprawiająca wrażenie swego rodzaju nadęcia, które zazwyczaj kompensowane jest poczuciem niższości". patrz słowniczek C.G.Jung Inflacja.
Innymi słowy skutkiem ubocznym nadmiernego utożsamiania ego z superego, a więc nadmiernego pompowania superego w ego, a więc niejako nadmiernego zachwytu ideałem moralnym przez mniej wartościową (odwartościowaną) funkcję ego może prowadzić do (jej) kompleksu niższości. Właśnie dlatego w wyniku konfrontacji ego z domniemywaną ultrarzeczywistością obezwładniającą w doznaniu enteogennym otrzymywany jest efekt pokory ego, gdyż uświadczając czegoś ponadświatowego i przewyższającego siebie tożsamego z ego, uświadcza ono swej nikłości. W niektórych nawet góry budzą pokorę.
Dalej, ponieważ ISTOTA zamyka się w wyodrębnionym i urojonym, do końca niedoświadomionym, subiektywnie subtelizowanym zakresie choćby wzmiankowanej moralności, która jako taka, lub jako jej energetyczny potencjał wywiera na właściwość istotowości obezwładniający wpływ jako takiej jakości, która ją w sobie zamyka i pochwyca jak sidła, uprzedmiotawiając podmiot. Najprostszymi słowy superego to wnyki kolego dla twego nieskalanego ducha czystej świadomości.

Wobec tego twierdzenie
cytat: Toxin frywolnieWedług mnie stanem optymalnym jest idealna współpraca dobrze wykształconego ego i dobrze wykształconego superego ale to tylko mój punkt widzenia.

może oznaczać, że tym niby optymalnym stanem jest poprzestanie na dobrze wykształconym (skostniałym) stanie ograniczeń (ego) zasypywanym dobrze wykształconym stanem zamaskowania. Trochę samoouszukiwanie się na drodze poszukiwania siebie skłaniające do przypuszczeń, że jest się określanym wypadkowym przedmiotem a nie podmiotem. Poza tym nie zajmujemy się chyba tutaj "dobrym wykształcaniem ego", ale jego transcendowaniem, błąd w sztuce, lub niechęć do dalszego rozwoju, ponieważ ja lub ego jest elementem pośredniczącym w procesie indywiduacji, porównywanym przez samego autora (Jung) koncepcji do dziecka, czyli upraszczając egoista to dziecko, a pragnienie pozostawania w tym infantylnym stadium dziecięcego "niedorozwoju" dość dobitnie świadczy, że ludzkość jest dopiero w stadium larwalnym, a to, że ta larwalność jest powszechnie lansowana i akceptowana świadczy o niedogrzaniu inkubatorka co prowadzi do ogólnego opóźniania rozwoju, czego efekty sprawiają pozory całkiem dobrej widoczności.
Tak więc kolejny już raz polecimy maraton detoksu, a jeśli chce się zapatrywać na myślicieli nurtu psychologicznego lepiej zainteresować się następcą Freuda, Jungiem. Według niego stanem optymalnym jest proces indywiduacji, którego celem ostatecznym jest jaźń. Jest to psychologizowanie zdecydowanie bliższe pneumatyczności niż podejście Freuda kładącego nacisk na instynktowną popędowość (materii?) i jej nieustanne wypieranie, mogące z hylicznego punktu widzenia prowadzić do wniosku, że ewolucja wpakowała swój przypadkowy twór w ślepą uliczkę, gdyż wyprodukowała niejako "urządzenie", które nie chce, nie może, lub nie potrafi działać zgodnie ze swymi w zasadzie podstawowymi wytycznymi, jak aparatura funkcjonująca na niemożności realizacji instrukcji leżących u podstaw jej funkcjonalności świadcząc, że nie to było celem tej pozornej bezcelowości.
Czy tym razem jaśniejsze się wydaje dlaczego optymalności hipotezy akcji przedmiot-superprzedmiot, w ramach rozgrzewki do duchowego rozwoju, tudzież osiągania jaźni, nie koniecznie są aż tak optymalne jakby to na pierwszy rzut oka mogło wyglądać?
W ujęciu castanediańskim możnaby to przyrównać, do tonącego w bezgraniczności Naguala chwytającego się brzytew (tu moralność/superego) Tonala. Lecz kto to to nie?
odpowiedzodpowiedz tu
div
prapsylocyb

postów: 299

zarejestrowano: 2009.10.22


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.09 10:18:07
Wszystko ładnie i pięknie, ale chyba trochę Cię poniosło, skoro wrzuciłeś LSD do jednego wora z amfetaminą. Spróbuj kiedyś dobrej jakości kryształu LSD w dawce 300-400ug podczas samotnej podróży. Dle mnie grzyby i LSD to yin i yang.

Swoją drogą dziwne, że tyle Cię trzymało.
odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.09 16:15:59
Hej, a dla mnie yang'iem jest DMT choć tylko raz go spróbowałem. >.<


„ Samo stwierdzenie, że ludzką popędowość się przypisuje należy do aspektu materialistyczno psychicznego, co znaczy, że punktem wyjścia jest materialistyczna powłoka. „

No nie wiem czy psychiki ludzkie koncentrują się tylko i wyłącznie na swoich materialistycznych powłokach.


„ Również stwierdzenie, że wartości moralne są pochodną albo reprezentacją jakiegoś materialistycznego superego pochodzi z duchowej funkcjonalności zakopanej w sferze psychiczności.„

Nie „materialistycznego superego” tylko raczej superego - stanu zaakceptowania wyższych wartości moralnych przez naszą psychikę czyli niejako wyższość ducha i jego wartości nad pobudkowaniem człowieka.


„ Reprezentant klasy pneumatycznej mógłby natomiast stwierdzić, że coś takiego jak superego to kolokwialnie super nic szczególnego i dać się ponieść dość słusznemu optowaniu, że wszelkie moralności i wzniosłości nie są żadną reprezentacją psychiki ale samego Ducha „

No fakt. xD Ale właśnie chodziło mi tu o psychikę jako odzwierciedlenie duszy przystosowanej do ziemskiego życia. „Wartości moralne są pochodną, reprezentacją” albo „wartości moralne pochodzą z duchowej funkcji” . Wartości moralne są dalej jednym ze środków dzięki któremu nasze dusze/psychiki radzą sobie na tym materialnym świecie. Jak odejdziemy do Boga i przejdziemy przez „bramy DMT” wyjdziemy daleko poza jakiekolwiek wartości świata rzeczywistego, będziemy nieskończonością i jednością z nim i z sobą nawzajem. Więc po co aż tak bardzo skupiać się tu na ziemi na czymś co nie jest nam dane naprawdę poznać przed śmiercią. Bóg dał nam czas tutaj i bezwarunkowy nakaz powrotu do siebie. Po co czepiać się egoistycznych podstaw naszych niedoskonałych, doczesnych psychik ograniczanych przez ego - własne przystosowanie do doczesnego życia. To jaki kto osiągnie skill w życiu nie wpłynie znacząco na Sąd Boży – ważne aby zrozumieć pewne sprawy i wartości i nie wydaje mi się aby całkowite uśmiercanie ego było konieczne. Nie, żebym go bronił bo tak jak już wspominałem jest to piękna kwestia ale przecież dla Boga nie będziemy gorsi gdy pod koniec życia przyznamy, że wspaniałe ono było i dużo z niego wyciągnęliśmy.


"Dobrze wykształconego ego" nie ma jak wykształcać ponieważ jest ono pierwszymi fluktuacjami naszej psychiki jakie motywują pierwsze lata życia każdego człowieka. Dla czego tak jest? Nie wiem. Natura musiała to tak wykształcić dawno temu. Dopiero ono ewoluuje, trancendentuje czy nabiera charakteru indywidualności z czasem. Jednak stwierdzenie, że mniemanie czegoś o sobie jest tylko pielęgnowaniem EGO jest trochę surowo stwierdzoną definicją. Poruszyłeś ciekawą pułapkę ponieważ oszukiwanie się wpajając sobie, że zachowywanie się „na pokaz” jest wartością superegoistyczną jest strasznym nieporozumieniem. Ale chyba nie stwierdzisz przez cybersieć z całą pewnością jaki kto jest naprawdę i czy jego wartości moralne służą tylko jemu czy jednak trochę głębszym ideom.


„ Innymi słowy skutkiem ubocznym nadmiernego utożsamiania ego z superego, a więc nadmiernego pompowania superego w ego, a więc niejako nadmiernego zachwytu ideałem moralnym przez mniej wartościową (odwartościowaną) funkcję ego może prowadzić do (jej) kompleksu niższości. „

A widziałeś taką sytuację w rzeczywistość? Bo ja nie widziałem aby ego ewoluujące w superego czyli uświadamiające sobie np. „ że Bóg dał NAM możliwość życia nie po to abyśmy byli tu sami” doprowadzało kogokolwiek do kompleksu niższości. I owszem dalej jest to egoistyczne jak i sama chęć życia. Jednak można się go kurczowo trzymać jak przy podejściu egoistycznym ale można również czerpać z niego wyższe rodzaje szczęścia nie obawiając się o jego koniec jak przy podejściu superegoistycznym. Tak czy siak ego twór milinów lat ewolucji zwierząt w takiej czy super formie dalej jest tą samą częścią nas przystosowującą nasze dusze do życia na ziemi i dopiero jak ono się skończy odrzucimy jakiekolwiek znamiona ego na wieczność. Nie określam doczesności mianem czegoś gorszego od sacrum. Jest po prostu zupełnie inne jednak pochodzi od Boga więc po prostu jest. Nie mi to oceniać, a jedynie cieszyć się tym. Tak przynajmniej ja to widzę. Wiem, że mało w tym duchowości Cjuchu jednak pewnie zauważyłeś, że ja się na razie nie skupiam nad wartościami czysto duchowymi pozostając jeszcze w sferze jakby intelektualnej. Będę musiał zastanowić się dłużej nad twoim ostatnim postem. ^^
odpowiedzodpowiedz tu
Toxin
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.09 16:38:32
PS: Div ty się nie dziw, że ludzie porównują kwasy do amfetamin jak wielu dostaje na kartonach BromoDragonFlyje ; DOX'y i 2c-x'y .
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.11 12:01:02
cytat: Toxin frywolniedla mnie yang'iem jest DMT
Być może Freud również pojechał na DMT skoro także obstawał przy superego

cytat: Toxin frywolnieNie "materialistycznego superego" tylko raczej superego - stanu zaakceptowania wyższych wartości moralnych przez naszą psychikę czyli niejako wyższość ducha i jego wartości nad pobudkowaniem człowieka.
Projektujesz superego na Ducha. Jung projektował superego na maski. A my skłanialibyśmy się w ogólności ku nie projektowaniu projekcji.

cytat: Toxin frywolnieWięc po co aż tak bardzo skupiać się tu na ziemi na czymś co nie jest nam dane naprawdę poznać przed śmiercią.
Kto powiedział, że nie jest? Choć zależy co to superego tam tak haftuje, zresztą wszystkiego i tak nie ogarniesz, a rozchełstanej mądrością głowie dość po milczącym Słowie

cytat: Toxin frywolnieTo jaki kto osiągnie skill w życiu nie wpłynie znacząco na Sąd Boży
Niektóre religie twierdzą coś wręcz przeciwnego.

cytat: Toxin frywolniei nie wydaje mi się aby całkowite uśmiercanie ego było konieczne
Przemawia przez to zagrożone ego, ale to nic strasznego, to tylko taka zabawna, dziecięca iGRAszka, w końcu we wszystkości mają prawo istnieć i takie absurdalności jak świadomości odszczepialności w nieświadomości. To właśnie sztuczki ego. Będzie to przeracjonalizowywało na 1001 możliwych sposobów, aż w końcu mu ulegasz i sobie hodujesz projekcje.

cytat: Toxin frywolnieJednak stwierdzenie, że mniemanie czegoś o sobie jest tylko pielęgnowaniem EGO jest trochę surowo stwierdzoną definicją.
Dlaczego tak bardzo zależy Ci na tym ego? Mniemanie czegoś o sobie jest kreacją ego, ponieważ ego składa się właśnie z takich mniemań, będących dla niego motorem.

cytat: Toxin frywolniePoruszyłeś ciekawą pułapkę ponieważ oszukiwanie się wpajając sobie, że zachowywanie się "na pokaz" jest wartością superegoistyczną jest strasznym nieporozumieniem
Zwłaszcza gdy ten pokaz dokonywany jest przed samym sobą. Kiedy to coś krystalizuje się w jaźni. Jaźni doskonałej, nie odkształconej żadnym archetypem ani projekcją.

cytat: Toxin frywolnieAle chyba nie stwierdzisz przez cybersieć z całą pewnością jaki kto jest naprawdę i czy jego wartości moralne służą tylko jemu czy jednak trochę głębszym ideom
Nikt nic takiego nie musi stwierdzać oprócz ego, ponieważ to ono jest wybiórczością całkowitego. A to, że ktoś myśli, że służąc, nie służy TYLKO sobie, jest dość powszechnym odszczepieństwem. Poza tym służba ideom? Podmiot na służbie przedmiotu? Uwikłanko?

cytat: Toxin frywolnieBo ja nie widziałem aby ego ewoluujące w superego czyli uświadamiające sobie np. "że Bóg dał NAM możliwość życia nie po to abyśmy byli tu sami" doprowadzało kogokolwiek do kompleksu niższości.
Ego sobie niczego nie uświadamia. Ego jest przeszkodą w uświadamianiu sobie SIEBIE. I zależy co masz na myśli mówiąc NAM? Gdyż jeśli to na co mogłoby wskazywać kierunkowanie hyliczno-psychiczne ku któremu zdajesz się skłaniać, to jest to bardzo egoistyczne Odnośnie całości cytatu to być może autor miał na myśli, brutalnie przerysowując, że am bitne ego czuje poczucie niższości z powodu tego, że nigdy nie dorówna Masce Idealnego Archetypu - Bogu, a pewien brak poczucia pokory i duma z bycia wybranym przez Boga do czynienia czegoś wartościowszego może prowadzić do pychy, roszczeniowości, a także i być może przede wszystkim do nierówności rasowo wyznaniowej i w ostateczności bliźniobójczości. Kiedy to ego mniema, że ogarnia cokolwiek megaliarchetypowego, następuje jego inflacja, choć nic w tym zdrożnego, gdyż im bardziej influuje tym szybciej pęka To taki naturalny hamulec bezpieczeństwa
Dlatego najlepsze do rozcierania ego w pył są ultra ciężkie archetypy w rodzaju Boga, na wielu płaszczyznach rozwoju, zwłaszcza na transcendentalnej. Zresztą już samo myślenie, że się rozwija jest egoistyczne, ponieważ to nie Ty jako domniemywalny zestaw swych superlatywności zabiegasz o "Ducha", ale Twoje wewnętrzne poczucie wolności będące pierwiastkiem całości pragnie opróżnić się z superlatywnej balastowości by stać się pustym naczyniem, które zacznie się napełniać pełnią nie wybiórczością. Więc nie ściągamy sobie Ducha, lecz opróżniamy się z wszelkiej rozszczepialności zgodnie z wewnętrznym pędem ku wolności, będącym zawezwaniem jaźni. Tylko należy przy tym pamiętać, że ego pleni się jak zaraza i odrasta szybciej niż jaszczurce hydra, bo jest jak bańka mydlana - swego rodzaju najłatwiejszy kształt duchowej natury, nic w tym ambitnEgo
Poza tym czym byłoby uświadomienie sobie, że Bóg dał SOBIE nie NAM? Prócz kostniejącej projekcji manii wielkości w szkieletach konstruktów mentalistycznych.

cytat: Toxin frywolnieTak czy siak ego twór milinów lat ewolucji zwierząt
No to sobie pogadaliśmy.

cytat: Toxin frywolnieNie określam doczesności mianem czegoś gorszego od sacrum
Chwała Ci Allahu.

cytat: Toxin frywolnieWiem, że mało w tym duchowości Cjuchu
No co Ty, sama duchowość, tylko nie chce się do tego przyznawać, być może woli myśleć, że ciekawiej sobie podrzucać piaskiem przy jakichkolwiek albo super egoistycznych oczach.

cytat: Toxin frywolniejednak pewnie zauważyłeś, że ja się na razie nie skupiam nad wartościami czysto duchowymi pozostając jeszcze w sferze jakby intelektualnej.
Czyli wolisz się rozpraszać? Tylko nie przedawkuj tego intelektu, bo czasem piękności szkodzi, że o absolutnej doskonałości jako tako wzmiankowanej będącej jego tworem już nie wspomnimy Zresztą skupianie się na wartościach duchowych, jest jedynie grą ego, ponieważ służą one do jego hodowania, gdyż wówczas to ego asymiluje te pozorne wartości, zamiast poddać się asymilacji pełni i dać się obezwładnić nieobezwładnialności. Taka subtelna różniczka unikania całko witalności przez pozę autonomiczności ego i styczności. I może ciekawić po co w ogóle ta ciężkawa rozgrywka, skoro można było sobie ułatwić zadanie już na wstępie i stworzyć się wolnym. Otóż być może właściwy rozgrywający jest niesamowicie wyrafinowanym hiperambitnym graczem tylko się do tego nie przyznaje, ponieważ nie musi tego przed nikim udowadniać, bo tak naprawdę nie ma przed kim, bo chyba nie przed sobą, i żadna (pozorna) super ciężkawa zagrywka nie jest mu w stanie spędzić z powiek snu o nieŚmiertelności, nieIstotowości, w nieOgraniczoności, ale pozostawmy tę dwuznaczną hiperbolę w ramach końca przytoczonej paraboli, bo rozszczepia.
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.22 10:49:38
Drobne sprzężenie koincydentalności.
Cytat z: "Człowiek i transcendencja" Karol Tarnowski

Do wyzwolenia nie wystarczy jednak oddanie się po prostu na służbę wyższym wartościom. Potrzebna jest zdolność do p o ś w i ę c e n i a się dla drugiego człowieka, rozporządzalność - jak mówi Gabriel Marcel - względem niego, a zatem rezygnacja z własnego egoizmu. Dlaczego tak jest? Najpierw dlatego iż prawda o wartości człowieka jest taka, że człowiek p o w i n i e n być nie tylko respektowany w swej godności, ale i "kochany", czyli rzeczywiście akceptowany, gdyż staje się on sobą jedynie w promieniu jakiejś akceptacji. Oznacza to, iż respektowanie prawdy o wartości drugiego człowieka domaga się nie tylko rezygnacji z wartości niższych na rzecz wyższych, lecz często rezygnacji z "siebie". Prowadzi to nieraz do realnych konfliktów, w których wydaje się nam, że poświęcając siebie, poświęcamy tym samym naszą wolność na rzecz czegoś obcego, co nas krępuje. A jednak zdolność do poświęceń jest kluczowym warunkiem wyzwolenia, wyzwala w nas bowiem zdolność do bezinteresownego d a r u, która jest odwrotnością najtrudniejszej wolności: wolności od s i e b i e. Tak rozumiana wolność od siebie, która może kulminować w ofierze z życia, leży oczywiście na antypodach "wolności od siebie" samobójcy!
odpowiedzodpowiedz tu
Pietrow
nowy użytkownik

postów: 2

zarejestrowano: 2011.11.20


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.22 12:56:21
Witam serdecznie! To mój pierwszy post na forum, choć śledzę je od jakiegoś czasu.

Przeczytałem ten wątek z zapartym tchem, ponieważ nie wiedziałem, że po grzybach mogą Wam do głowy przychodzić "takie" rzeczy (w dobrym tego słowa znaczeniu). Chodzi mi o ten magiczny wymiar podróży, rozmyślanie na temat ego... Ja z grzybami nigdy nie miałem do czynienia, jednak mam kilku znajomych tripujących po łysiczkach. Opowiadali to ZUPEŁNIE inaczej niż tutaj przeczytałem. Oni raczej skupiają się na wizjach- na tym co widzieli, jakie "banie" mieli. Raczej nie zagłębiają się w siebie.

Serdeczne dzięki za pokazanie mi grzybów z innej strony!
Pietrow.
odpowiedzodpowiedz tu
cjuchu
metaprapsylocyb

postów: 916

zarejestrowano: 2002.11.11


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.22 16:03:37
Ot "banie" mydlane.
Wizje to bardo II.
Objaw im doznanie psychedeliczne - tybetańska księga umarłych.
odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.29 23:01:48
WItajcie
Własnie wróciłem z podrózy.Startowałem wczoraj o godzinie 12 z 3g a w słoiku stało sobie 12g
jako ,że od dawna męczyła mnie myśl,żeby przeżyc cos naprawdę głebokiego wiedziałem ,ze dziś akcja potoczy sie nieco inaczej niż za pierwszym razem
z podróżami wiadomo im krótsze tym wiekszy niesmak.
zdecydowanie mniej się zwiedzi w 1 dzień w obcym miejcu niż będąc kilka dni,by móc je całe dokładnie obejrzeć.
Z tym podejsciem wyruszyłem w moją podróż.
z poczatku wszystko przebiegało normalnie,ale po 3h postanowiłem nie przerywać tego stanu,tym bardziej ,że trip był naprawde pozytywny
i tak ok 15 zjadłem kolejny kapelusz,muzyka i leżenie.Ok 16 zjadłem kolejny kapelusz i 2 nogi
Tu zaczęło sie naprawde maksymalne wykręcenie,na dworze się zciemniło odpaliłem świeczki i podróżowałem,wszędzie fraktale i to bardzo wyraziste
Stojąc w oknie nagle zdalem sobie sprawę,że to na co patrze jest niekoniecznie tym co widzę,jakby dom i to co na zewnątrz to jakieś inne wymiary
w przeciągu nastepnej godziny zjadłem jeszcze 2 grzyby.i pomyślałem ,że jak tak dalej pójdzie to słoik zostanie pusty,co w końcu nastąpiło ok 20-21
to był szczyt ,odczucia jakbym stał na krawędzi doskonałości wewnętrznej i absurdu rzeczywistości,maksymalne wyżyny
ok 23 powoli zacząłem wracać "na dół" i około pólnocy nastąpiło coś na co długo czekałem,może całe życie

gigantyczne pokłady wspomnień z dzieciństwa i czasów nastoletnich,jakby nabrały wyrazistości jak nigdy przedtem.kompletne przemyślenia dogłębna analiza życia i postępowania.
Zobaczyłem wiele zła które czyniłem sobie i nabliższym nieświadomy tego, lub nieraz świadomy z premedytacja,WODOSPAD łez,oczyszczenie

polecam zdecydowanie większe ilości ale rozłozone w czasie,a nie jednorazowe dawki zwalające z nóg,teraz wiem ,że takie podróze są dla mnie najlepsze
fakt ,że po 12h człowiek naprawdę czuje się zmęczony,dziś odsypiałem w dzien co na ogól mi sie nie zdarza


wróce jeszcze do tego wrzucenia do jednego wora lsd amfy,koksu itp:
chodziło mi oto że to syf bo syntetyczny,wykonany przez człowieka w laboratoriach,a grzyby czy cannabis dała nam matka ziema )

odpowiedzodpowiedz tu
psylosmok
młodszy psylocyb

postów: 68

zarejestrowano: 2008.09.25


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.11.30 18:47:17
Nie z mojego doświadczenia słyszałem że nie powinno się dojadać a tu taka niespodzianka Jak to w końcu z tym jest ?
Gdzie ja jestem?
odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.01 10:32:32
Nie wiem czy się powinno,jednak zdecydowanie polecam spróbować ,tylko uwaga na czkawke

najgorsze,że wyżarłem wszystko i nic mi nie zostało,pewnie następna wyprawa po nowym roku o ile zdobęde zarodniki
odpowiedzodpowiedz tu
psylosmok
młodszy psylocyb

postów: 68

zarejestrowano: 2008.09.25


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.04 14:14:23
Kurde barwny zrobiłeś mi smaka jak cię to interesuje to mogę mieć dla ciebie strzykawkę z mexican palenque do badań.Szczerze powiem że ni ch... nie widać w niej zarodników ale po dogłębnym zbadaniu pod mikroskopem coś tam się rusza
Gdzie ja jestem?
odpowiedzodpowiedz tu
mętlik822
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.05 02:20:24
A ty uważasz żye strzykawka powinna być czarna od zarodników ?
odpowiedzodpowiedz tu
psylosmok
młodszy psylocyb

postów: 68

zarejestrowano: 2008.09.25


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.07 18:20:30
Nie,ale czasami coś tam widać
A przy okazji ochłoń i nie próbuj siać fermentu.Bo się oburzyłeś jak bym ci co najmniej grzyby buchnął
Pozdro.
Gdzie ja jestem?
mętlik822
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.11 23:48:37
Czyść. Właśnie celowo czy podświadomie wprowadziłeś kontrast w taki sposób iż wyszedłem na kogoś kim nie jestem. Ja się nie oburzyłem tylko zwróciłem uwagę na problem jaki ktoś może mieć bo jego strzykawka jest bezbarwna albo na szkiełku z printem nic nie widać. Odpowiedziałem tak żeby czytający to przypadkiem szukając odpowiedzi " czemu moja strzykawka jest przeźroczysta a w środku nic nie ma" zauważyli ten post.

Ani trochę się nie zdenerwowałem. Nie zdenerwował bym się jak byś nawet i buchną grzyby. Życzył bym smacznego i śmiał się z tobą podczas rozmowy gdy ty byś był w stanach uniesień i opowiadał co wir przyniesie o głowy
odpowiedzodpowiedz tu
Barwny
nowy użytkownik

postów: 7

zarejestrowano: 2011.09.17


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.11 09:08:05
Dzięki za szlachetne chęci ,ale myśląc o zdobyciu zarodników wyobrażałem sobie ,że zamówię na jakiegoś znajomego,a jedną z przestróg jest nie ujawnianie się z adresem osobom postronnym np na forum
Na szczęście ciastko które nie dawało oznak życia ożyło po tygodniu i jeszcze jest ok 15 pinów ,także święta w domu
odpowiedzodpowiedz tu
najcik
starszy psylocyb

postów: 140

zarejestrowano: 2010.04.04


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.11 18:44:12
cytat: Barwnychodziło mi oto że to syf bo syntetyczny,wykonany przez człowieka w laboratoriach,a grzyby czy cannabis dała nam matka ziema

Co za frazes. Może dla kogoś takie często spotykane podejście jest atrakcyjne bo jest nowe, buntownicze, antysystemowe, nie wiem - albo jest po prostu niedojrzałą odpowiedzią na represję społeczną, że jest się ćpunem - ale spodziewam się od takiego filozofa argumentów bądź dowodów, że natura chciała dla nas dobrze. A dała nam też arszenik i metale ciężkie. Pod tym kątem amfetamina różni się od parzonej kawy tylko stopniem skomplikowania przeprowadzanych reakcji. Same nie wyprodukowały się też siekierki w mezolicie, ani też komputery czy energia jądrowa. Zresztą skąd wiesz że LSD nie występuje naturalnie? Może gdzieś w kosmosie na innej planecie wulkany tryskają tryptaminami. Jeśli ten "chemiczny syf" ma nam czemuś służyć to trzeba go traktować tak jak pozostałe narzędzia: mądrze go wykorzystywać. Takie wybiórcze piętnowanie pracy wykonywanej w laboratoriach jest bardzo antyrozwojowe.
odpowiedzodpowiedz tu
psylosmok
młodszy psylocyb

postów: 68

zarejestrowano: 2008.09.25


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.12 19:47:12
Mętlik-Przepraszam,tak to odebrałem.
Barwny- Wiesz że nawet mi przyszło to samo na myśl, a nawet więcej że wyśle z innego miasta a co lepsze że to nie będę ja lecz moje wyższe Ja a może nawet jeszcze ktoś inny.Mniejsza z tym.
Pozdrawiam. Awe Cezar
Gdzie ja jestem?
odpowiedzodpowiedz tu
OmeN
prapsylocyb

postów: 394

zarejestrowano: 2008.12.04


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2011.12.12 21:40:55
Holy true Najcik. Cholernie dużo zależy od chemika który wykonuje daną substancję. W dobrym laboratorium można otrzymać związki nieporównywalnie czystsze niż te pochodzenia roślinnego. To, że w labach używa się reagentów często dużo toksyczniejszych niż te używane przez rośliny to fakt ale nie oznacza to, że nie można gotowego produktu potem konkretnie oczyścić niemal do 99,5-99,8% i przynajmniej można mieć pewność co się otrzymało a nie jak przy produktach roślinnych mikstejp wszystkich pochodnych wyprodukowanych przez roślinę na szlaku metabolicznym. Ale, że nielegalne laby często nie oczyszczają swoich produktów jak należy to potem słychać takie opinie. Ech... Chemicy się już dawno przyzwyczaili do takiego nieobiektywnego podejścia. Przypominam, że morfinę która sama z siebie silnie uzależnia fizycznie i wiele innych świństw również dała nam natura. A konkretnie zrobiony (+)-D-DiEtyloLizergamid jest przecudowną substancją - POLECAM !! ;] Btw ten temat również jest w pewien sposób związany z grzybami, a mianowicie prekursorem :

Ciekawe czy udało by się zdobyć zarodniki sporyszu. ;]


PS: Wulkany tryptamin znajdują się w głowie każdego z nas. Serotonina jest tak samo związkiem chemicznym jak i inne i otrzymana przez kiepskiego chemika/ na kiepskim sprzęcie również może być strasznym syfem, a jednak nasze organizmy miliony lat temu zaczęły ją stosować.
http://www.youtube.com/watch?v=RclcYjyKbx0
Jestem tylko komputerową symulacją ludzkiej osobowości, a mój charakter został wykreowany poprzez analizę wypowiedzi innych internautów.
http://www.youtube.com/watch?v=RclcYjyKbx0
odpowiedz
Kim jest bog
frywolnie frywolnie
164463cjuchu:
2011.09.30
20:27:13
GORY LAKI
SILVER frywolnie
72139robaczek
frywolnie:
2012.03.25
14:05:38
trujący PC? ;o
otruty frywolnie
266305nodrugsnofun
: 2011.08.26
23:02:16
Droga Psychonauty
Fatmorgan
93537siutrab:
2013.07.24
14:05:00
<<<   <<  4 5 6 7 8 9 10 11 12  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Psilocyne Ecuaescens Equadorian
     ¤ Pleśń Szpikowa - jak dokładnie wygląda?
     ¤ Biala plesn jest zagrozeniem?
     ¤ Poszukuje printa strzykawki
     ¤ Poszukiwany poszukiwana szałwia wieszcza
     ¤ Pytania do pierwszego growkita Colombian
     ¤ Pierwsza chodowal
     ¤ kit oszalał
     ¤ Do fanów kokosa z wermem
     ¤ Terrarium automat. Co Wy na to?
     ¤ McKennaii ciastko ryżowe pierwsze podejście

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Archiwum›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
237
odsłon:
516142

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2019