Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
214
odsłon:
451254

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Golden Teacher - pierwszy growkit. Wszystko w porządku ?
     ¤ Literatura
     ¤ Złoty nauczyciel
     ¤ Zrośnięte że sobą grzyby.
     ¤ OmeN- czytasz to forum?
     ¤ Po pierwszym zbiorze pozostały maleństwa...
     ¤ Mexicany, dlaczego tak powoli?
     ¤ Proszę o ocenę McKennai
     ¤ Grow Kit Mckennai, MEIDEI
     ¤ golden teacher growkit 2 rzut
     ¤ Wracam po przerwie - proszę o printa :)

<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
Oszustwo
Sza-man frywolnie
283542amoralny
ochłaniacz
frywolnie:
2013.11.04
09:10:52
Pogorszenie jakości życia- PO tripie
arahat
51849arahat:
2013.10.17
10:36:56
Pomoże ktoś ocenić sprawe? :)
artpitchblack
51871artpitchblac
k:
2013.10.02
18:52:28
Podróż
Freebird
61543artpitchblac
k:
2013.10.03
18:18:34
Ile suszu łysiczki na pierwszy raz?
arahat
137350arahat:
2013.11.03
10:33:31
ciekawa teoria
grzybek_siekiera
3919Agnus
frywolnie:
2013.08.03
11:35:08
teoria, Teoria, i jeszcze raz TEORIA
siutrab
91754Stanislav
Grof
frywolnie:
2013.08.01
07:18:28
Serce nie sługa
patryk frywolnie
91698siutrab:
2013.08.04
21:52:52
Coś słabego
halsing
1840noithai
frywolnie:
2013.06.29
20:23:26
The End Complete :)
artpitchblack
72888artpitchblac
k:
2013.10.01
20:25:59
artpitchblack
psylorodek

postów: 26

zarejestrowano: 08.06.2013




Temat: The End Complete :)
wysłano: 2013.06.18 20:50:02
Powiem wam tak. Ostatnio trochę mi się w życiu popierdo...właśnie tak. No i już tak w sumie od kilku lat się pierdoliło aż się spierdoliło .
Nie będę wchodził w szczeguły bo nie warto. Grzybki jadłem kilka razy ale kameralnie w małych ilościach (zebrane w Polsce). Kiedyś częściej LSD
ale to za małolata, trochę szałwii, no i zapomniał bym raz ayahuasca ale zwietrzała mimosa hostilis, pozatym za małe proporcje o czym dowiedziałem
się dopiero ppo fakcie, to chyba wsio.

Tym razem postanowiłem to zrobić w szamańskim stylu. Itak miałem już wszystko w dupie i chciałem tylko uciec z betonowego lasu.
W ubiegłą sobotę 4 godziny przed zachodem słońca
udałem się na miejscówkę - sprawdzona, prawdopodobieństwo spotkania człowieka mniej niż 0. Zebrałem drewno na ognisko- dużo na całą noc. Rozłożyłęm koc, wyciągnełem z
plecaka wode do picia 3 browarki , tytoń, kilka lufek, gandzie i zapałki- 3 paczki żeby mieć pewność że nie zginą . Odpaliłęm kilka świeczek
i oczyściłem umysł z wszelkich mysli. Wprowadziłęm się w stan świadomości co ostatnio czasem mi się udaje. Po chwili rozpoczęłem symboliczny rytuał
oczyszczania jak przed wypiciem ayahuasca po czym wyciągnełem z kieszeni 25 gramów świerzutkich pachnących High Hawaiians - Psilocybe Tampelandia.
Za plecami miałem las, zaś przedemną pustkowie coś jakby pustynia z drobną roślinnością, sam piach aż po samą rzekę w oddali a za rzeką 450.000 miasto.
Niebo dość zachmurzone z mnustwem jaskułek więc wiadome było że będzie padac oraz zachód naprzeciwko moich oczu.

Już po pół godzinie zacząłem odczuwać pierwsze objawy. Cały czas leżałem patrząc sie w niebo, które zaczęło się zlewać w ogromne energetyczne
wzory. Starałem się ciągle pozostać obserwatorem tego co się dzieje bez identyfikowania się z czym kolwiek ale banan itak wjechał mi na miche dosyć
szybko. Każdy grzybiarz wie że słowami tego widoku opisać sie nie da. Zaczełem powoli odczuwać jedność z tym co obserwuję i nawet nie wiedziałem
kiedy wessało mnie w jakiś inny wymiar. Po chwili jak się zorientowałem to mnie wywaliło na chwilke - ja pierdole przecież ja mam cały czas
otwarte oczy a byłem gdzie indziej i widziałem co innego. Postanowiłęm sprawdzić co słychać za zamknietymi drzwiami. Jak tylko opuściłęm klapy
zobaczyłem zajebiste kolory niebieskie czerwone, które zaczęły szybko formować się w dziwne stworzenia. Na naszej planecie najbardziej podobna jest
chyba ośmiornica ale to itak nie było to. Zbliżały się i dawały do zrozumienia że wszystko ok, ze jestem bezpieczny siudi dudi, ale ja przecież wiedziałe że
jestem bezpieczny . Zrobiłem wokół siebie bańke mydlaną i leżałem w niej, żeby do mnie nie dochodziły. Te byty obsiadły całą bańkę i przyczepiły się
do niej swoimi mackami. Wiedziałem że coś lecą w huja bo niby dawały do zrozumienia że wszystko ok ale czułęm że mają inne intencje.
I był tam taki jeden a raczej chyba female - on najbardziej do mnie nadawał albo to ona. Jakaś królowa chyba tej pasieki czy coś. I ona leciała pod huja
najbardziej. Niby ok była nad moją głową-odwracałą uwagę i nagle z drugiej strony zaczeła mi sie wlewać przez bańke do środka i włązić na klate.
O sprytny skurwysyn mówie do niej tak to kurwa nie będzie. Dobry z ciebie gracz ale wypierdalaj chce zwiedzać, podróżować a nie oglądać jakieś jebane macki.
Nagle puściłą mnie i zaczęła się oddalaćwraz z resztą ekipy.

Pomyślałem wtedy że wolę otworzyć oczy bo tam było ciekawiej. No i od razu było po mnie, z bomby znalazłem się w jakimś innym świecie,
szybko wszystko zaczęło się zmieniać, wszędzie było bardzo jasno, wszystko pływało i było w bezustannym ruchu, musiałem objąć całość wzrokiem bo
w jednym miejscu nie szło się skupić. Było tam mnustwo osób, niektórzy naśmiewali się ze mnie inni coś szeptali ale nikogo nie mogłem zobaczyć,
byli jak za mgłą porozrzucani w labiryncie. Nagle ukazała mi się mała dziewczynka na rowerze-wyglądała jak moja 5 letnia córka. Zaczełęm się z nią
stapiać tak jak bym był nią, jednocześnie zaczęły odsłąniać się inne postacie, kobiety, mężczyzni starzy młodzi a ja stawałem się każdym z nich
pokolei a potem jednocześnie na raz. Czyłem to co oni, jak bym miał ich myśli, totalna dezorientacja. Jak bym nie był sobą. Byłem nawet starą babą ale
mniejsza. Jednocześnie pytałem się kim jestem, czym jestem? Ale każde pytanie prowadziło do następnego ponieważ co chwilę byłem czymś innym.

W końcu przestałem pytać i pogodziłęm się z panującym stanem rzeczy, wtedy nastąpiło najpiękniejsze . Nagle poczułem że jestem tym wszystkim
co mnie otacza, tą niewiarygodną energią, wszyscy oni znikneli a ja czułem się jak bym był tym niebem na które teraz patrze, całym wszechświatem.
Następne odczucie było takie że to przecież nie może mieć końca, bo jak przecież mogło by się to kończyć. Gdzie niby? Po chwili nastąpiło najgrubsze,
poczułem że jestem centrum wszechświata całą ta energia wydostawała się ze mnie ogarniając cały wszechświat i wracając jednocześnie. Jakby wszystko
miało początek wemnie okrążało cały wszechświat i potem wracało ale to ciężkie do opisania. Czas nieistniał, poczułem że przyszłość i przeszłość to fikcja
i że życie jest jak jedna chwila, która trwa tu iteraz i że cała reszta to iluzja. Wszystko jakby stanęło w miejscu, w życiu nie widziałem takiego spokoju,
jednocześnie byłem spokojnym tego obserwatorem. Zrozumiełem też że cały czas tu jesteśmy, jakby śmierć nie istniała, że nawet gdy umieramy nic nie ulega zmianie,
bo itak pozostajemy w tej samej przestrzeni wszechświata.

Doświadczyłem tylu informacji na raz że w końcu z wrażenia usiadłem. Akurat rozlewał się przedemną zachód słońca tak czerwony i piękny że miałem wrażenie
że to nie jest nasza planeta. Banan nie schodził mi z ryja, jednocześnie byłem tak wdzięczny za to co otrzymałem jak jeszcze nigdy w życiu za nic innego.
Na uszach miałem od początku do końca słuchawki z muzyką dla grzybiarzy od kolegów z forum i wiem że ona też musiała mieć wpływ na to co poczułem. W końcu zacząłem
się śmiać sam do siebie, to był najszczęśliwszy dzień mojego życia . Rozpaliłęm ognisko bo na niebo wjechały ciemne chmury a słońce prawie zaszło. Zaczął padać deszcz
Chmury kłębowały się jak pojebane. Nagle z chmur zaczęły formować się twarze demonów jakich nie widziałem nawet na filmach. Utworzyły na środku nieba wielką kłębującą
się chmurę i kotłowały się w niej rozdziawiając pyski jak by chciały mnie pożreć. Widok mógł być przerażający ale poczułem że w nich można dostrzec też coś pięknego.
Obserwowałem je jakiś czas, rozdzierały pyski ze złości i wtedy pomyślałem ze skoro są takie wkurwione to pewnie potrzebują miłości. Uspokoiły się trochę i zaczęły się
oddalać. Potem znikły. Zrozumiałem wtedy że zawsze jest światło nawet za tymi chmurami i że świat jest miłością i pięknem, że tylko to jest prawdziwe.
Reszta to formy, nietrwałe i ulotne. Wszystko co negatywne jak np. strach to formy, które tworzymy i możemy się nimi bawić, nawet z przyjemnością jak tym demonicznym
niebem.

Planowałem ten wylot od dawna. Wiedziałem że będzie wyjątkowy. Jednak to przeżycie przeszło wszelkie moje oczekiwania. Oczywiście nie napisałem o
wszystkim co odczułem i zrozumiałem jednak z pewnością mogę powiedzieć że ten dzień nauczył mnie więcej niż całe moje życie. Szczerze życze wszystkim takich podróży. Peace.
odpowiedzodpowiedz tu
sempervivum
prapsylocyb

postów: 461

zarejestrowano: 30.08.2007


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.06.19 11:04:37
Pochwalony,
zacne przeżycie obywatelu Jak to mawiają kosmici YOU are the Univers, lecz co innego intelektualne pojmowanie a co innego doświadczenie tego do szpiku kości, well done...
Sam planuję coś podobnego na zaprzyjaźnionej leśnej polanie już od paru dobrych lat, a czytając takie posty coraz bardziej wizja takowej wycieczki nabiera realności prawdopodobieństwa.




"The mind, once expanded to the dimensions of new ideas....never returns to it's original size" O.W.Holmes
odpowiedzodpowiedz tu
artpitchblack
psylorodek

postów: 26

zarejestrowano: 08.06.2013




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.06.20 18:52:14
No myślę że nie zapomnę tego do końca życia ale wiem że gdybym nie zrozumiał wcześniej kilku rzeczy ten lot nie był by tak piękny. Polecam książkę "Potęga Terazniejszości" - Eckhart Tolle. Odkąd ją przeczytałem jest moją Biblią
Teraz pora na Bad Tripa ponoć uczą o wiele więcej, ma ktoś jakiś przepis?
odpowiedzodpowiedz tu
sempervivum
prapsylocyb

postów: 461

zarejestrowano: 30.08.2007


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.06.21 08:16:23
Hello,
knigę takową posiadam i se cenie, lecz co ważniejsze, że "taka" wiedza jest w każdym z nas, tu i teraz. Jedno doświadczenie potrafi odmienić znacząco perspektywę.
Bad trip Ci się marzy ? he he... gdy uczeń jest gotowy bad trip go znajdzie
Śmiem twierdzić, że najwspanialsze przeżycia zawsze dzieją się spontanicznie i nigdy nie są zaplanowane. Można zakładać pewne scenariusze, próbować przewidywać jak będzie, ale nigdy nie da się przewidzieć
nieprzewidywalnego. Więc być tu i teraz, bez osądów z otwartym sercem i umysłem jest chyba najlepszą ścieżką bez ścieżki
"The mind, once expanded to the dimensions of new ideas....never returns to it's original size" O.W.Holmes
odpowiedzodpowiedz tu
artpitchblack
psylorodek

postów: 26

zarejestrowano: 08.06.2013




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.06.21 17:15:57
Zgodzę się. Wiedza ta jest w każdym z nas z tym że przed przeczytaniem tej książki nie miałem o tym zielonego pojęcia.
Po przeczytaniu zrozumiałem wiele ale i tak miałem problem często z pozostawaniu w stanie świadomości. W spokojnym miejscu oczywiście ale np. w pracy no Chance. Dopiero podczas ostatniego tripu teoria została wzbogacona o doświadczenie. Co dało większe zrozumienie. Teraz potrafię coraz częściej pozostawać w tu i teraz. Bo zacna i wielka moc z tego płynie
Ponadto przed podróżą opisaną powyżej oczyściłem umysł z myśli i wprowadziłem się w stan świadomości. Bałem się że psylocybina wyrwie mnie z tego stanu ale nic z tych rzeczy. Było zupełnie odwrotnie, byłem spokojnym obserwatorem tego co się działo. Pomimo jednego momentu, w którym byłem deko zdezorientowany. Bo co chwile byłem kimś innym i w kółko zadawałem sobie pytanie kim jestem i czym jestem? Ale krótko po tym moje ego rozpłynęło się i nastąpił taki spokój jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Nie było mnie, nie było czasu, przeszłości ani przyszłości, było tylko tu i teraz, wieczność, nieskończoność i nieśmiertelność była tylko świadomość, nie było już żadnej myśli tylko obserwacja i odczuwanie. Nie musiałem się już z niczym identyfikować. Jestem pewien ze gdybym nie przeczytał wcześniej tej książki wszystko potoczyło by się inaczej
odpowiedzodpowiedz tu
sempervivum
prapsylocyb

postów: 461

zarejestrowano: 30.08.2007


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.06.21 19:50:03
cytat: artpitchblack
Zgodzę się. Wiedza ta jest w każdym z nas z tym że przed przeczytaniem tej książki nie miałem o tym zielonego pojęcia.


Skłaniam się ku twierdzeniu, że to bezkresna inteligencja/świadomość tworzy pozorne niedoskonałości, aby doświadczać pełni siebie.
Coś co jest skończone, przelotne iluzoryczne jest tylko tego efektem.

cytat: artpitchblack
Po przeczytaniu zrozumiałem wiele ale i tak miałem problem często z pozostawaniu w stanie świadomości. W spokojnym miejscu oczywiście ale np. w pracy no Chance. Dopiero podczas ostatniego tripu teoria została wzbogacona o doświadczenie. Co dało większe zrozumienie. Teraz potrafię coraz częściej pozostawać w tu i teraz. Bo zacna i wielka moc z tego płynie


Często tak robię zapodając sobie temat przewodni przed np spotkaniem z zielenią. Ot taka autosugestia, która pozbawiona przymusu daje owocne wyniki.
Polecam temat pt. jak to jest, że czegoś nie wiem

cytat: artpitchblack
Ponadto przed podróżą opisaną powyżej oczyściłem umysł z myśli i wprowadziłem się w stan świadomości. Bałem się że psylocybina wyrwie mnie z tego stanu ale nic z tych rzeczy. Było zupełnie odwrotnie, byłem spokojnym obserwatorem tego co się działo. Pomimo jednego momentu, w którym byłem deko zdezorientowany.


Zacne podejście....


cytat: artpitchblack
Bo co chwile byłem kimś innym i w kółko zadawałem sobie pytanie kim jestem i czym jestem?


Raz na LSD miałem takie wrażenie że jestem matką która ma trójkę dzieci
Nie powiem ciekawe



cytat: artpitchblack
Nie musiałem się już z niczym identyfikować. Jestem pewien ze gdybym nie przeczytał wcześniej tej książki wszystko potoczyło by się inaczejNie musiałem się już z niczym identyfikować. Jestem pewien ze gdybym nie przeczytał wcześniej tej książki wszystko potoczyło by się inaczej


Kto wie ? Może, być może niekoniecznie, na pewno bez pewności...




"The mind, once expanded to the dimensions of new ideas....never returns to it's original size" O.W.Holmes
odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano: 19.08.2013


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.30 10:21:54
artpitchblack minęło kilka mc od Twojego tripa,
a ja jestem ciekawy co, patrzac z dzisiejszej perspektywy, zostalo w Tobie z tamtych przezyć? Ale tak uczciwie- wobec siebie przede wszystkim
Chcialbym uslyszeć, ze zostalo sporo. Jak realnie to wpływa na twoje tu i teraz? Realnie czyli bez pobożnych życzeń i chęci, ale jak twoje działanie, podejscie zmienilo się w życiu. Czy w ogóle...??
a pytam bo pierwszy raz mam dopiero przed sobą (jutro )
peace
odpowiedzodpowiedz tu
artpitchblack
psylorodek

postów: 26

zarejestrowano: 08.06.2013




góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.01 20:25:59
No pozmieniało się i to sporo, ale poczułem się po tym przeżyciu mega zajebiście, spoglądanie na świat, życie i siebie samego zmieniło się w dość znacznym stopniu . Lecz po niedługim czasie zacząłem dużo imprezować z alkoholem w roli głównej no i mój stan umysłu trochę podupadł delikatnie mówiąc. Więc postanowiłem przestać pić alko i zjeść kapelusze bo jak je zjem to potem nie mam nawet ochoty przez dłuższy czas na alkohol. Ale że byłem po 2 tygodniowym alko meetengu to wyłapałem grubego bad tripa . Więc postanowiłem już tego nie robić. Po dwóch tygodniach znowu poszedłem na tą miejscówkę i "naprawiłem się", trip był przyjemny i podobny do tego opisanego powyżej choć mniej intensywny ale to również z uwagi na mniejszą ilość grzybów. Mam zamiar w niedługim czasie znowu odświeżyć sobie stan umysłu ale to co przeżyłem wcześniej zmieniło moje podejście do życia chyba już na zawsze , jednak "reset" z grzybkami przydaje się myśle nawet kilka razy do roku
odpowiedz
Kinetyczne rzeźby Anthonego Howe
Huzar
3880revirt:
2013.06.21
15:18:02
Tolerancja/odporność
Huzar
31668halsing:
2013.06.17
21:50:28
Mix
Szaman2000
2813Adek:
2013.05.06
21:10:02
duza moc !
seba915
102568Bplus:
2013.05.27
01:33:28
Pierwsza podroz - pierwszy bad trip.
W frywolnie
33712Bplus:
2013.05.27
13:22:01
Pam Sakuda - Psylocybina w leczeniu nowotworów.
Huzar
0927brak
Noopept - Inhibitor Zwrotny Dopaminy
Huzar
22541siutrab:
2013.08.04
21:50:34
The Substance - Hofmann's Potion - Albert Hofmann LSD
Huzar
61852Huzar:
2013.01.10
21:48:29
Mixy z grzybami.
Huzar
83988Bplus:
2013.05.27
13:32:33
Nauka po grzybach
karmicna frywolnie
133308sempervivum:
2013.02.28
23:12:52
<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Golden Teacher - pierwszy growkit. Wszystko w porządku ?
     ¤ Literatura
     ¤ Złoty nauczyciel
     ¤ Zrośnięte że sobą grzyby.
     ¤ OmeN- czytasz to forum?
     ¤ Po pierwszym zbiorze pozostały maleństwa...
     ¤ Mexicany, dlaczego tak powoli?
     ¤ Proszę o ocenę McKennai
     ¤ Grow Kit Mckennai, MEIDEI
     ¤ golden teacher growkit 2 rzut
     ¤ Wracam po przerwie - proszę o printa :)

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
214
odsłon:
451254

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2019