Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
216
odsłon:
466501

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Growkit B+ - Zaczynamy zabawę!
     ¤ Zakażenie growkit Makenaii? białe piny - normalne grzyby. FOTO!
     ¤ Brak pinow Golden Teacher
     ¤ Enteogeny a agresja
     ¤ Pierwszy growkit B+ dziwny kolor kapeluszy
     ¤ Wymienie Ecuador na coś inne
     ¤ Grzybobranie
     ¤ Czy robię to dobrze?
     ¤ Oddam/zamienie odciski Mazapatec i McKennai
     ¤ Growkit B+
     ¤ Jak z bajki królewicz i żebrak.

<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
Jak to jest
Od kija frywolnie
273969Lingzhi:
2013.11.17
20:57:40
Śmierć EGO świadomie czy poza świadomością?
arahat
134184Mistrz
Eckhart
frywolnie:
2013.12.19
12:00:25
Oszustwo
Sza-man frywolnie
283635amoralny
ochłaniacz
frywolnie:
2013.11.04
09:10:52
Pogorszenie jakości życia- PO tripie
arahat
51897arahat:
2013.10.17
10:36:56
Pomoże ktoś ocenić sprawe? :)
artpitchblack
51905artpitchblac
k:
2013.10.02
18:52:28
Podróż
Freebird
61584artpitchblac
k:
2013.10.03
18:18:34
Ile suszu łysiczki na pierwszy raz?
arahat
137568arahat:
2013.11.03
10:33:31
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


Temat: Ile suszu łysiczki na pierwszy raz?
wysłano: 2013.09.28 13:59:29
Hej,

Planuje pierwszy trip na wtorek wieczór,
wlasnie wróciłem z Bieszczad i mam już wysuszone grzybki (suszareczką polecaną na tym forum) i zmielone.
Chce się upewnić co do ilości ponieważ z tego co widzę to rózne odmiany mają rózną zawartość psylocybiny.

Czy 2 gr zjedzone z pomarańczem (tak mi ktoś polecał) w przytulnym, zacienionym pokoju z klimatem medytacyjnym
bedzie całkiem okej? Czy moze mniej-więcej? Czy polecacie kalkulator mocy? Jaki przyjąć współczynnik spadku mocy przy wysuczeniu?
Podejrzewam, ze cięzko to oszacować. Moze jeszcze dodam, ze przygoda z grzyabmi to moj pierwszy raz, ale wczesniej kilka razy palilem salvie i bylo bardzo okej - tyle ze nie wiem na ile to doswiadczenie bedzie tożsame z tamtym. To cos zupelnie innego czy jednak nie??

pozdrawiam serdecznie,
ps. a jak dobrze pójdzie to moze pociągnę w środe ten wątek i opiszę swoj pierwszy raz.
odpowiedzodpowiedz tu
siutrab
starszy psylocyb

postów: 179

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.29 12:57:57
http://neurogroove.info/tagi/natura/grzyby-halucynogenne
łysiczki się liczy bardziej na ilość a nie wagę. Na początek dobre jest tak z 2.5-3g, więc 50-60 sztuk, no może troszkę mniej, jak się boisz, tzn po doświadczeniach z szałwią to chyba nie powinieneś złapać bad-tripa po maślakach
A propos suszenia, to nie powinien być wyczuwalny spadek mocy, bo psylocybina jest w miarę stabilna, psylocyna natomiast (występująca w dużych ilościach w świerzych Cubensis) w łysiczkach prawie nie występuje, albo występuje w mniejszych ilościach, więc nie będzie miało to dużego wpływu na moc.
Czekam na wpis w środę, napisz może jeszcze wcześniej ile będziesz jadł.
odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.29 18:47:17
dzięki,
nie- nie boję sie zupełnie, choć to wcale nie oznacza, ze nie podchodzę do tego ostrożnie. Lubie może łagodne (w miare możliwosci) wejścia i nie chce nic ominąć po drodze A jesli przyjdzie kiedyś czas na puszczenie sterów to tak będzie.

Widzę, ze ludzie rożnie w sumie piszą, bo ktoś na fb mi napisal ze na początek 30 lysiczek czyli wychodzi 1 gram- ale moze to wynika z ich ostrożności. Mysle, ze to wypośrodkuje i wlasnie zacznę spokojnie od 2 gr.

Czytalem, ze osoby medytujące są do tego doswiadczenia predystynowane- tak przynajmniej twierdzą panowie z "Tybetańska Księga Umarłych doswiadczenie psychedeliczne". Praktykuje medytacje X lat i możlwe, ze to pomoże mi w tym doświadczeniu, aby za bardzo się tego nie chwytać i nie w orać sobie jakiś film. no ale zobaczymy to na razie tylko teoria. Tak czy siak- pewnie przy takiej ilości nie będzie z tym problemu.


szałwia to mile wspomnienie sprzed chyba 6 lat, choć po 3-4 razach mi się to znudziło i dalem spokój (nic to nie wnosilo w moje życie dodatkowego, a "filmy" same w sobie nudzą na dłuższą mete. nawet jak są bardzo ciekawe.)
Zobaczymy co bedzie z psylocybiną, bo jednak z opisów widać że ma ona inne działanie- choćby terapeutyczne.

Oczywiscie pociągnę wątek w środę...
Prawda taka, ze mam z bieszczad 40 gr suszu więc planuje sobie tak raz w miesiącu zrobić taką sesję- więc moze bedę kontynuował tutaj swoje kolejne wpisy, ale oczywiscie nic na siłę Rózne dawki mam w planach, również i mniejsze niż 2 gramy. Moze to dziwnie brzmi, bo kazdy chce z grubej rurki walnąć
ale myśle, ze jesli np. mała dawka pozwoliłaby choćby wspomóc medytacje, wyciszyć się, latwiej obserwować myśli, utrzymywać czysty, klarowny umysł dluższy czas- to już byloby dla mnie COŚ mega.
we will see..
odpowiedzodpowiedz tu
amarita
nowy użytkownik

postów: 6

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.29 19:47:01
Dla mnie optymalna dawka to 50-60 sztuk, wczoraj tyle wszamałem surowych i było dobrze . Pamiętam ze 2 lata temu zjadłem koło 100 suszonych to było za dużo, poryło mnie konkretnie, nie wiem może suszone maja większą toksyczność na układ trawienny albo po prostu przesadziłem z ilością. Proponuje jeszcze przed grzybieniem zakupić tabletki osłonowe (ja mam o nazwie biotyk), i tak z dzień przed wszamać 2 w odstępach 12 godzinnych.
odpowiedzodpowiedz tu
amarita
nowy użytkownik

postów: 6

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.29 20:01:09
Aha i jeszcze jak będziesz tripował na dworze to weź dodatkową kurtkę, nie wiem czy to reguła ale dla mnie jest zimno po grzybieniu.
odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.29 20:33:25
nie, w okolicy mam coprawda lasy ale tam samemu nie czułbym sie w nich calkiem komfortowo (zwlaszcza ze pewnie zaczne kolo 22 w nocy to odpada.

Pokój, jak juz poloże córe i żonę do łóżka
sofa, mata do medytacji, pod reką muzyczka (w razie chęci), przyciemnione światlo. rozwazam kilka wersji: polozyć sie z przysloniętymi oczami, albo posiedzieć w medytacji- ale to zalezy pewnie od stanu rzeczy na miejscu.

a z tymi osłonowymi tabletami to moze niezly pomysl, choć ja mam mocny żołądek.

Ogolnie to moze jeszcze dwa słowa wstępu, bo traktuję tą przygodę bardzo entuzjastycznie i na serio. Moze to wniesie coś istnego w ten wątek

Wczesniej czytalem o psylocybinie jakies 2 miechy bardzo duzo rzeczy i nawet kolega też się wciągnął za moją sprawą(on z innego miasta i na razie nie bedziemy razem tripowali). Pojechalismy wlasnie ostatnio razem na swoj pierwszy zbiór łysiczki w Bieszczady. Ja, żonka, córa 8 lat i kolega W sumie to wspomnienia na całe życie...a przecież przygoda dopiero sie zaczyna

Kolega tylko na 1,5 dnia- musial wracać do roboty, a ja wolny strzelec więc siedzialem tam aż 7. W pierwszy dzien pobódka o 5.30 i pojechalismy na "pałę" szukać łysiczek.
Początki są trudne Deszcz, zimno i nie wiemy gdzie szukać. Wyszliśmy na Połoninę Caryńską (nikogusieńko na szlaku), minela nas nawet straż graniczna i się dziwnie patrzyli (ja z parasolką- hahah), ale twardo walilismy w góre. Poniżej dowód w postaci zdjęcia Mokry, przemoczony, ale w glowie caly czas tylko jedno: "gdzie?".

Tego dnia znaleźliśmy chyba tylko 6 sztuk maciupeńkich z czego bardzo się jednak cieszyliśmy Pierwsze koty za płoty, ja nie tracilem entuzjazmu. Kolega chyba troche tak. Później nie uwierzył z jakim wynikiem skończylem.

Koniec końców: ostra harówka przez 7 dni, codziennie troche więcej w koszyku. Jak mialem 3-go dnia 50 to bylem w siódmym niebie, aż w końcu znanazlem na prawde magiczne miejsce gdzie rosło jakies 600 bardzo dużych łysić jak moja łapa. I to zaledwie 3 minuty od zaparkowanego samochodu. Orałem teren w pocie czoła kilka razy, często przemoczony ale z uśmiechem na twarzy.
Na końcu ukłon dla łąki i szacun- oby doswiadczenie bylo dobre, konstruktywne, podziękowanie dla przyrody, dla siebie samego, już nie wiem dla kogo, ale czulem ze tak będzie dobrze...

cd-może-n

odpowiedzodpowiedz tu
amarita
nowy użytkownik

postów: 6

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.09.30 22:15:16
Zajebiste zdjęcie, http://youtu.be/kXc0kEUg9TM
odpowiedzodpowiedz tu
siutrab
starszy psylocyb

postów: 179

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.01 19:28:46
2g to może być trochę mało, ja bym dał tak z 2.5
odpowiedzodpowiedz tu
virnik
psylorodek

postów: 51

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.01 20:57:27
Dokładnie jak siutrab pisze 2g to za mało, a ja to nawet 3g bym polecił z czystym sumieniem.
To fathom hell or soar angelic, just take a pinch of psychedelic
odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.02 01:36:39
dobra,
na razie tyle napiszę

to co wiem Na pewnO

to:

jestem po 4ech godzinach swojego piewaszego tripu

i ja pierdole

dziekuje za uwagę

uhhhhhhhhhhh

chyba zaczyna sie konczyć, choć nadal nie czuje swojego ciala.
wiec kto to wie

DUŻO PRZESZEDLEM KURESTW
tj. musialem sie dziś naoglądaĆ.

NA KARTCE mam zapisane, ze stan ŻABY.
o jeju. reszta za pare dni jak sie ogarne

odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.03 11:09:20
dobra,
już zaczynam w miare normalnie funkcjonować, więc postaram się sklecić pare słów

Psylocybina ryje mózg, aż po pień- takie mam wrażenie. Faktycznie daje wgłąd w siebie.
Ale po kolei.

Set&Settings

W sumie z moimi tendencjami do lekkich "schiz" zamknięty pokój w nocy to dosyć średnie miejsce na pierwszy trip - oczywiscie jesli ktoś szuka lekkich i milych wrażeń.
Ale nic nie żaluje, wszak już przed tripem mialem w głowie, że chce się zmierzyć ze strachami i w sumie lepiej poznać troche swoich brudów niż tylko liczyć na to, ze bedzie milo i przyjemnie. Zrobilem tą podróż w wyraźnej intencji oczywszczenia siebie samego z pewnych psychologicznych brudów i przeszkód jakie w sobie noszę.
Wiec- dostałem co chcialem

Bad tripa nie było, ale lekko też nie było. Mialem 2-3 chwile gdzie zaczynało się GRUBO i nieprzyjemnie (o tym potem) ale jakoś to opanowywałem z różnym stanem swiadomosci.

Godzina 22.40- wrzuciłem sobie 2 gr szuszu, zjadłem z pomarańczem. Pycha. Zero jakiś niemiłych odczuć.
Siadłem na poduszce do medytacji wiedząc, ze mam jakies 30 min jak sie zacznie
więc chcialem zadbać o świadomosc, jakiś relaks, rożluźnienie, stan czuwania, obserwacji....
Zacząłem stanardową praktykę zen- spiewy sutr. Przede mną posążek buddy i dwie białe świece. Ale to nie trwało długo. Może z 10 min, bo jednak niepokój narastał. Więc stwierdzilem, ze poloże się już na sofie i zapodam sobie do głowy jakieś przyjemne dźwieki z sluchawek.

półmrok, cisza, ja przecież generalnie nie przepadam za takim klimat.
No ale sam wybrałem- innej opcji aktualnie nie mam.

Myśli typu: czy to na pewno te grzyby?
Co mnie czeka? Czy zaraz tu coś pierdyknie i polozy mnie na łopatki- i tego typu
Ale generalnie nie przejmowaly nade mną kontroli. Pozostawalo sie z nimi pogodzić.

Leże. Co pare min zerkam na zegarek...

Po 20 min ogarnia mnie spokój, myśli sie wyciszają- chociaż gdzieś tam w tle świadomości jest nadal lekki niepokój i wiele "". Ciało mi lekko drętwieje. Czuje, ze coś tam zaczyna działać.

Nastepne ok. 20 min patrzę sobie na cienie z lampy i całe wnętrze pokoju. W uszach- odglosy z lasu (ze sluchawek)- strumyk, jakieś ptaszki, sowy i też wilki- ale to potem

Wkręca się bo jest coraz ciekawiej. Jestem w jakimś magicznym miejscu. Tzn. caly czas w swoim pokoju, ale on już nie jest taki sam. Zaczyna sie od lekkiego falowania sufitu, a potem widzę, ze przedmioty są już troche nie tym samym czym były.

Mijają kolejne minuty i wkręca sie chyba na dobre bo już prawie wszystko sie zmienilo. Dziwne uczucie: jednocześnie mam ten sam pokój, ale jednocześnie go nie ma i mam jasne odczucie, ze jestem jakby w jakimś akwarium tyle, ze bez wody. Jest tu dużo roślin i generalnie sporo życia. COś a la plantacja. A ja malutki jak jakaś komórka. Obserwuje to jakiś czas z zaciekawieniem, choć nie wchodzę w to. Po chwili jednak nie wytrzymuję i wybucham śmiechem kilka razy. Chichram się jak dziecko. Stwierdzam- ahhh, w sumie nie należe do śmieszków a, że śmiech to zdrowie to nie bedę się powstrzymywał. No wieć urządzam sobie ucztę śmiechu i mam mocną zabawę. TO co widzę jest przedziwne, prześmieszne i w tamtym stanie stwierdzam, ze nic nikomu nie napiszę bo i tak nie oddam tego co czuje i widzę

Po może 10-15 min wkręca sie jeszcze bardziej. Czuje brak oddechu i jakby coś na mnie siedziało, ale przypominam sobie, ze mogą mieć miejsce takie rzeczy więc zachowuje spokój i przekonuje siebie samego, ze to rodzaj złudzenia.

Po chwili już na dobre jestem wystrzelony bo widzę, ze zaczyna mnie wsysać i wszystko "przespiesza". W uszach lekki pisk. Jakbym schodzil pod wodę. Serce zaczyna inaczej bić. Wszystko zwalnia.
Pomyslalem, ze czytalem o tym wiele razy, więc sprobuje się temu poddać, nie walczyć z tym.

Ale jednak sie nie udalo. Mozliwe, ze na ulamek sekundy bylem jakby poza umyslem, chwilowy blackout ale zaraz powróciłem. EGO walczy o swoje

Generalnie to ciezko mi dziś zachować chronologię zdarzen, choc jeszcze wczoraj a i zaraz po tripie móglbym to zrobić w 80% pewnie. Jednak troche dziś mam ograniczony już do tego dostęp. Ale to nie jest przecież tak wazne....

jednak to co pamiętam dziś na pewno to:
- wiele razy jakbym patrzyl na rozne poziomy mnie samego. Jakby rozne poziomy swiadomosci/istnienia, przechodzil miedzy jedną a drugą i mial chwilę jakiegoś drobnego zrozumienia i mowilem wtedy na glos "acha, czyli to jest tak, a to tak działa itd..."

Co mnie zaskoczylo to: wypowiedzialem jakieś slowa na glos i zrozumialem ze akurat TO
to byla jakaś maska, sztuczna nakladka ktorą się nauczylem od kogoś tam
ale to nie byłem JA.
Pomyslalem- łojeju, po co mi to? Musze odpuścić te rzeczy życiu i być bardziej sobą i uważać na te maski, bo to istna maskarada a mi tak bardzo zalezy na tym, aby być sobą.

Wracając do tripa.
Mialem rózne fazy:
- chwilę gdzie moglem zadawać pytania i otrzymywać pewne zrozumienie. nie bylo tego jednak wiele. To co zrozumialem to, aby w życiu nie być takim dupkiem i więcej robić dla innych. Bylo to dosyć wyraźne. Wczesniej to wiedzialem głową, ale teraz bedzie mi latwiej to czynić bo zobaczylem to SOBĄ
- chwile gdzie patrzylem swiadomością na spektrum siebie samego. Wtedy widzialem, ze to co obserwuje nie jest MNĄ. Wtedy pytałem: CZYM JESTEM? Czasem głośno: CZYM JESTEM!!
- duuuuuuzo chwil z całego tripa gdzie przebywałem- jak już wspomnialem wyzej- w rodzaju plantacji jako komórka/żaba/ślimak i mocnym uczuciem zatkanego gardła i braku oddechu. Przytloczenia. Było to generalnie MAŁO KOMFORTOWE doznanie Nie powiem, ze jakieś mega nieprzyjemne, no ale krótko mówiąc: jakbym sobie siedział w gównie a moze raczej szlamie po uszy i to akceptował.

W tej fazie miałem chwile gdy potrafilem to obserwować jasno i wyraźnie. Wtedy to COŚ (ten szlam) odklejało sie ode mnie i nie było mną. Wtedy jakby nie było problemu. Jednak chyba w 90% to mi sie nie udawalo i trzymałem sie mocno tego gówna i nim byłem w duzym stopniu

Róznie kombinowałem: może szlam potrzebuje ode mnie miłości?? Akceptacji? No cóż- okazywalo sie to tylko ladnymi koncepcjami, ktore tam nie działały. Mam dziś wrażenie, ze tylko CZYSTA swiadomosc tego szlamu moze dać uwolnienie, a nie próba jakiś targów lub zabiegów z tym czymś. TO moze pomóc, ale chyba chwilowo i pozornie.

Co potem?
Nagle czuje, ze znów przyśpiesza, znów mnie ściska, znów lekki pisk w uszach, jakbym znów niżej zlazł i czuje, ze tracę kontrolę i zaczynam się bać.
Mysle: O KURWA PRZESADZILEM.
Wstaje z sofy, nie wiem co robić. Mialem w glowie myśl, ze jak wstane to mi pomoże, a tu patrze i nici z tego: raczej sie pogarsza.
Mysle: wyjde na zewnątrz. Druga myśl: NIE, za późno i cholera wie czy nie bedzie jeszcze gorzej.
Trzecia myśl: nie wyskocz czasem przez balkon, ja pierdule!

Siadam przed budda, stukam w moktak, próbuje sie uspokoić, ale ON- Budda siedzi tak jak siedział no i wtedy widzę, ze musze sam sobie poradzić i to przetrzymać.
Błagam jednak jakieś siły wyższe, aby mi pomogły.
Opanowywuje sytuacje.

Ego walczy

Mialem tak chyba 2 razy. Nie wiązało się to jednak z jakimiś nieprzyjemnymi wizjami- mialem po prostu uczucie, ze zaraz stanie sie coś złego i musze wrócić, jakoś to kontrolować.
Czyli znów EGO, bo to bylo zawsze w chwili gdy mnie wsysało.

a potem
Okresowo znów to samo:
- chwile zwiększonej przytomności, aż po momenty
gdzie siedząc przed zegarkiem w lotosie i widzialem, ze mija zaledwie jedna minuta a ja przez tą minutę w nieświadomości bylem wkręcony w jakiś mega film, ktory trwał dla mnie 20-30 minut a moze godzine.
I tak to trwalo generalnie od 0:50 do godziny 2 w nocy. Wtedy mialem najwiekszą faze i ta jedna godzina trwala jak chyba cały tydzień. Daleka podróż i niewiele moge o niej w ogole powiedzieć. Jakieś "bezsensowne" wizje.

Okresowo w chwilach zwiekszonej swiadomosci: pytam znów KIM JESTEM, patrze na Budde i wychodzę ze stanu nieswiadomego filmu. Pokoj sie zmienia. Podłoga jest jak królestwo w ktorym widzę tysiące świątyń buddyjskich na zasadzie fraktali. Posrodku widzę swojego budde (posążek)- tego realnego. Pytam Kim Jestem? Budda zmienia się i widzę, ze zawiera w sobie jakieś brzydkie maski. One próbują mnie straszyć, ale nie boje się tego.
Obserwuje chyba gniewne bóstwa. Czuję od nich moc, ale nie mam z nimi problemu. Lecę nad tym królestwem, ale trwa to ulamek sekundy. Boje sie chyba wejsc dalej. Wracam.

Potem znow popadam w nieswiadomosc i jedynie ulamkiem ułamku swojej swiadomosci
wiem o tym, ze jestem zatopoiony w jakiś film, ktory znów trwa dla mnie 30 minut choć w realu trwa tylko 1-2 minuty.

Generalnie CIEŻKO. Cięzka godzina.

Od 2 do 3 w nocy znow siedzę w tym szlamie i już jestem dosyć mocno nadwątlony psychicznie

Generalnie zimno mi, mało swiadomosci, czystości i oddzielenia od szlamu a dużo utożsamienia sie z nim. Choć jednak wiem gdzie jestem. TO już coś

Oczywiscie sytuacja mozna odnieść do Grova i jego matryc porodowych. Nie wiem czy to BYLO to, ale wydaje mi sie, ze duzo w tym racji, to moglo być TO....

Mialem wiele razy coś takiego:
myśle, ze moze by włączyć jakąś lekką muzykę poczym zapadam sie w nieswiadomosc i tego nie robie. Nie rozumiem dlaczego?
Dopiero po dlugim czasie (za ktoryms razem) dochodzi do mnie, ze ja nie czuje zupelnie swojego ciała i dlatego nie mogę go ruszyć. Dopiero jak sie skupilem i swoją swiadomością jakbym wchodził w rękę- moglem ruszyć ręką. Inaczej nie ma bata. Zero odczuć i jestem wyjebany głeboko. Zwykle myslenie tutaj prawie nie istnieje.

Co jeszcze istotnego:
- mialem kilka razy myśl (na szczescie nie byla jakas mega mocna), ze juz chyba ostatni raz to robie, że za duzo wziąłem, że tego nie chce....

i jeszcze:
- nagle się "wybudzam" z filmu w ktorym widzę wyraźnie taką sytuacje: mam zrozumienie, że coprawda mogę dziś sie zmienić za pomocą grzybów na lepsze, ale już sie nie obudzę w tym samym świecie i ja tez bedę kimś innym. Tzn. bedzie to coprawda ten sam świat to jednak widzialem, ze osoby ktorych znam bedą już inne i ja tez bede inny. One mialy być radosne i szczesliwe, ja też bylem radosny- jednak wywolalo to u mnie strach i alert FUCK- przestraszylem sie tego.
Dziś wiem, ze to kolejna sztuczka EGO oparta na moim blednym przekonaniu o tym, ze jesli ja sie zmienie to moje postrzeganie osob też sie zmieni i one beda kimś innym. Oj- kolejna nauka do przetrawienia
Ego walczy i podsuwa rózne pomysly, aby tylko przeżyć....

Aby już nie przedlużać w nieskonczoność:
- zastanawiam się dziś czy kolejne tripy i kolejne przyżycie tych szlamów i ślimaków w gardle bedzie w stanie mnie z tego uwolnić? Czy sama swiadomosc tego czegoś bedzie rozwiązaniem. Mysle, ze tak- choć tego nie wiem. Jakie są wasze doswiadczenia?

- po drugie: kwestia ilosci przyjmowanych grzybów. Mozna powiedzieć, ze wziąłem za mało, bo ego dało rade i przeżyło, nie poszybowałem na prawdę wysoko. Jednak pozostaje zagadnienie takie: jesli wezmę więcej to moze świadomosci bede mial jeszcze mniej i czy takie doswiadczenie bedzie rownie owocne? Bo jednak co innego jest przezywanie tripa dosyć swiadomie (i poźniejsza integracja tego z zyciem) a co innego wrocić i powiedzieć, ze nic sie nie pamięta.....
Wtedy chyba otwarcie jest za szybkie i niewiele moze z tego pozostać. Tak dziś mysle, choc moge sie mylić.

Tej nocy spalem tylko 90 min (od 6 rano do ok. . potem przez dzien nie chcialo mi sie w ogole spać
choć bylem wyraźnie w innym stanie swiadomosci. Wyorany, jakby zrestartowany, ale nie bylem zmęczony. Malo mysli. Wyszedlem do lasu z psem i zrozumialem dlaczego mogloby być pięknie zrobić tripa w lesie. Chmury i cala przyroda byla przepiękna, czuło sie przestrzeń i piękno...a to pewnie kiedyś na wiosne...

Reset, jakbym miał wszystkie receptory przeczyszczone.
Dziś latwiej widzę gdzie jest czysta obserwacja, czyste TU I TERAZ a gdzie sa moje myśli i urojenia.
Tak wiec wracamy do praktyki uważności....
.
.
nastepny raz chyba nie wcześniej niż na Święta


aaa i jeszcze jedno pytanie:
- podczas tripu rowniez zadawalem sobie pytanie czy moge mojemu koledze dać grzyby, aby zrobil sobie to samo sam w pojedynkę.
Bo jednak- no kurcze- bylo to MOCNE i nie chce aby popadl w jakieś schizy. Mi sie udalo, ale czy jemu w pojedynkę sie uda? Nie wiem.
Moglbym mu towarzyszyć, opiekować sie nim, ale nigdy tego nie robilem. Jakieś porady? Jak to dobrze zrobić?
kolega oczywiscie chce sprobować, ale generalnie troche sie boi...
pozdrawiam!


ps. wyjezdam na 4 dni jak cos...

















odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.10.30 09:38:43
Jestem po drugim razie

Trip miał miejsce wczoraj od godziny 8 rano, apogeum było do 11.45,
od południa przestało huśtać, ale i tak do wieczora byłem w mocno zmienionym stanie świadomości- jakby wszystko bylo "pootwierane".
Noc- dosyć trudna, mało komfortowa i poranek równiez, proces "zamykania" i integracji trwa
Pozostalości z tripa jeszcze zostały, ale o tym poniżej.

Kurcze: znów 2 gramy (czyli wg waszej definicji dosyć mało lub mało) natomiast już po dosłownie 10 minutach
od wrzucenia substancji nie wiedziałem co sie dzieje w sensie juz się mocno zaczęlo. Nie moglem sie zdecydować czy słuchać muzyki z słuchawek, czy wstać, czy leżeć, czy siedzieć w medytacji. Bylo to związane z poczuciem tracenia kontroli i lekkiej obawy. Strachu paniki nie bylo, ale przyjemne: to też nie było. Ostro odpływałem i nie moglem złapać pionu

Generalnie to:
- 90% tripa praktycznie ZERO zmienionego postrzegania (łóżko było łóżkiem) natomiast to nie oznacza, ze trip był słaby. Calosc tripa (prawie) wypełniło mocne poczucie
przebywania coś a la w jaskini wypełnionej bardzo niemiłymi zwięrzątkami, ktore się wiły i okresowo straszyły mniej lub bardziej. Czasem kąsały.

Zero przyjemności z calego tripa i jeśli nie czytałbym książek Grofa to możliwe, ze moglbym dziś uznać całość za mocno BEZ SENSU
natomiast czytając te rzeczy w kontekscie oczyszczania kolejnych poziomów psychiki: jest nadzieja na przyszlosc

Tak jak pisał Grof- to co zostalo wydobyte w danej sesji i zintegrowane już w kolejnych sesjach sie nie pojawia. No i faktycznie. Za pierwszym razem: mocno zatkane gardło. Dzisiaj tylko przez momencik i poczulem, ze ten proces sie domyka,

natomiast wlazłem prawdopodobnie mocnej w matryce okoloporodowe (tą jaskinie) no i cóż- 4 h z demonami trzeba bylo przetrwać.

Teraz ważne:
- ostatnio duzo praktykuje medytacji uważności (po kilka h dziennie) i generalnie wszystkim mogę to polecić jako uniwersalna metoda na to, aby nie zgubić kierunku i świadomości tego co sie wydarze podczas wycieczki. Mysle, ze to kluczowe. TO chyba jak posiadanie szamana przy sobie.
BARDZO CZESTO musialem się przywolywać do porządku mowiąc glośno: TU JESTEŚ i wtedy moglem być po prostu świadomy tego wszystkiego co się wydarza, nie wchodzić w to. ROwnież w odniesieniu do przyjemnych wizji- bo one były bardzo krótko. Otóz słuchajać z sluchawek śpiewów zen i patrząc na chmury- nagle widzę i czuje ze realnie przenosze się do pięknego świata TYLE, ŻE BYło to WYOBRAŻENIE. Łatwo to rozróżnić jeśli odróżniasz wlasnie swoje MYSLI i WIZJE od czystej świadmości.

A teraz smaczki
3 rzeczy nietypowe wydarzyly sie podczas podrózy, w tym dwie z nich to były na 95% doswiadczenia transpersonalne. Czyli chyba zaczynam w nie wchodzić.

Otóz:
- mieszkam na górce, z okna mojego domu rozpościera sie piękny widok na górki i lasy. Przestrzeń 70 km. W pewnym momencie (jak już bylem na prawde "nisko") obserwuję ptaka szybującego na wysokosci mojego wzroku w odleglości ok. 100 metrów ode mnie. NAGLE zatrzymanie klatki. Jakby przestrzen wokoł ptaka staleła w miejscu, ptak niemalże również a moja świadomość w ułamku milisekundy była jakby tym ptakiem. Nie była to "wizja", a coś tak realnego jak zwykla codzienność. Troszke mnie to wystraszylo i szybko wrociłem do swiadomości TEGO CO JEST i tego gdzie jestem.

Po drugie, mniej przyjemne:
- NAGLE jakby całość mojej istoty przestawia się na inny "odbiór fal". Mocne uczucie jakbym złapał "inną stację nadawczą", jakby ktoś/coś chcialo we mnie wejsc. Nawet ukazło mi sie przed oczami na moment co to jest. Bylo to coś dziwnego. I znów: powrót do TU I TERAZ.

Trzecie, bardzo NIE miłe:
- nie bylo to transpersonalne ale NAGLE jakby na poziomie mojego gardła kurewsko brzydki potwór (takie odczucie i krótka wizja) chcial mnie pożreć i przejąć. Mocno REALNE i chyba niebezpieczne. Stalo sie coś bardzo wtedy nie milego na poziomie mojej energetyki i szybko postaralem się objąc to doswiadczenie czysta obserwacją i nie wpadaniem w panikę, ani próbą walczenia z tym. Udalo się.

Generalnie mam dziś przeświadczenie, ze psychodeliki do stąpanie po linie zawieszonej 300 metrów nad ziemią. Zastanówcie się 10 razy czy na pewno tego chcecie.

może na razie tyle, bo generalnie to jest clue całości i w szczegoły nie ma co wchodzić.
pozdrawiam

odpowiedzodpowiedz tu
siutrab
starszy psylocyb

postów: 179

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.11.03 10:14:45
No faktycznie dziwne doświadczenia o.O nigdy nie miałem czegoś takiego, a już na pewno nie po tak małej ilości. Na pewno nie masz jakiś skłonności do chorób psych?
odpowiedzodpowiedz tu
arahat
młodszy psylocyb

postów: 115

zarejestrowano:


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2013.11.03 10:33:31
nie, raczej dlatego, ze to wszysto "przeżywam" i nie traktuje "lekko"- to po pierwsze. czyli nastawienie. trudno mi sie rozluźnić tak do konca, ale też do pewnego stopnia jest to spowodowane tym, ze chce sie skonfronować z tą moją stroną życia.

Przez 15-20 lat bylem chlopakiem zalęknionym, z dosyć niską samooceną w pewnych sferach zycia, potem to przykrylem roznymi rzeczami ale w glebi TO COS zostalo
i myśle, ze to teraz wypływa, ale też: chcialem od dluzszego czasu sie z tym skonfrontować wiec chyba do pewnego stopnia sam sobie to wywułuje, czekam na to.
Mam takie poczucie wewnętrzne (juz od wielu lat), ze jak tego nie przepracuje, nie przelamie- to zawsze to bedzie mi ciązyć
wiec jest to 1 rzecz na mojej liscie spraw do zalatwienia.
tak to widzę. nauczyć się "w tym negatywnym i malo komfortowym stanie" rozluźnić i puścić te doświadczenia: to bedzie cenne. Już zresztą to się dzieje.

a teraz sprawa ilosci grzybów. jak z tym jest dokladnie? Grof w Czechosłowacji stosował niskie i średnie dawki lsd (wysokich nie) w terapi psycholitycznej.
ROzlozone bylo to na wiele sesji i wg tego jak ja to zrozumialem: takie podejscie też prowadzi cie w glebokie rejony tyle, ze jakby ktoś po kroczku.

Istnieje tu pogląd na tym forum, ze tylko duze dawki mogą prowadzić do transeprsonalnych doswiadczen, a Grof pisze
ze po przepracowaniu etapu psychodynamicznego i okoloporodowego zwykle wchodzi się w dalsze etapy i kluczem nie musi być sama wielkosc dawki, a sam proces przelamywania, ktory moze byc rozlozony na 12-15 czy wiecej sesji. 2 gr to zdaje sie 60 grzybków- więc to średnia dawka. mnie sie wydaje ze obecnie więcej mi nie trzeba: bo trzeba "rozprawić" się najpierw z tym co sie pojawia czyli odpuscic sobie wewnętrzna walkę,
right ?

aa no i Strassmann pisze, ze w zależnosci jak sie potraktuje enteogeny: tak one bedą działały.
Ja mam podejscie "lecznicze" wiec chyba musi to leczenie troche boleć moze to dziwne dla was, ale na obecnym etapie: w ogole zabawa mi nie jest w glowie.
jak tu sie bawić jak czlowiekowi coś tam zalega, trzeba to wpierw wyrzucic zanim odtańczy sie taniec zwycięstwa i wolnosci.
mam nadzieje, ze dobrze kombinuje
odpowiedz
ciekawa teoria
grzybek_siekiera
3942Agnus
frywolnie:
2013.08.03
11:35:08
teoria, Teoria, i jeszcze raz TEORIA
siutrab
91800Stanislav
Grof
frywolnie:
2013.08.01
07:18:28
Serce nie sługa
patryk frywolnie
91739siutrab:
2013.08.04
21:52:52
Coś słabego
halsing
1853noithai
frywolnie:
2013.06.29
20:23:26
The End Complete :)
artpitchblack
72924artpitchblac
k:
2013.10.01
20:25:59
Kinetyczne rzeźby Anthonego Howe
Huzar
3890revirt:
2013.06.21
15:18:02
Tolerancja/odporność
Huzar
31708halsing:
2013.06.17
21:50:28
Mix
Szaman2000
2827Adek:
2013.05.06
21:10:02
duza moc !
seba915
102625Bplus:
2013.05.27
01:33:28
Pierwsza podroz - pierwszy bad trip.
W frywolnie
33756Bplus:
2013.05.27
13:22:01
Pam Sakuda - Psylocybina w leczeniu nowotworów.
Huzar
0937brak
Noopept - Inhibitor Zwrotny Dopaminy
Huzar
22572siutrab:
2013.08.04
21:50:34
The Substance - Hofmann's Potion - Albert Hofmann LSD
Huzar
61885Huzar:
2013.01.10
21:48:29
<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Growkit B+ - Zaczynamy zabawę!
     ¤ Zakażenie growkit Makenaii? białe piny - normalne grzyby. FOTO!
     ¤ Brak pinow Golden Teacher
     ¤ Enteogeny a agresja
     ¤ Pierwszy growkit B+ dziwny kolor kapeluszy
     ¤ Wymienie Ecuador na coś inne
     ¤ Grzybobranie
     ¤ Czy robię to dobrze?
     ¤ Oddam/zamienie odciski Mazapatec i McKennai
     ¤ Growkit B+
     ¤ Jak z bajki królewicz i żebrak.

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
216
odsłon:
466501

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2019