Forum Psilocybe



Do prawidłowego funkcjonowania forum wymagane są ciastka/cookies,
proszę włączyć tę opcję w ustawieniach swojej przeglądarki.



Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ
Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
184
odsłon:
216081

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Help-problemy na etapie kolonizacji na życie
     ¤ Gymnopilus?
     ¤ Martinique - prośba o trip raport
     ¤ Meszek
     ¤ Słabe B+
     ¤ Moja uprawa B+
     ¤ outdoor serio dobrym pomysłem?
     ¤ Prezentacja ciastka ryżowego i ocena tacki - czy to pleśń czy grzybnia?
     ¤ Maloprzeswitujace terraeium
     ¤ Ciemnobrązowe ślady na grzybni podczas inkubacji
     ¤ Pierwszy raz brak efektu

<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  >>   >>>  
۞
TematAutorOdpowiedziOdsłonOstatnia odpowiedź
Martinique - prośba o trip raport
Psynonim
09brak
Czy to jest Łysiczka Lancetowata? A jeśli nie to co "TO" jest???
Roman frywolnie
10669Lusia:
2017.10.11
20:38:43
Parę pytań do znawców tematu
xtomaszx
1168closet:
2017.09.22
10:25:36
Łączy ktoś grzybki i psychotropy?
psychofisz
3282closet:
2017.09.22
10:06:39
print / strzykawka Lions Mana AKA Soplówka Jeżowata
Tomasz frywolnie
8200:
O THC, Psylocybinie, rozwoju świadomości i jeszcze czyms słów kilka...
zagubiony frywolnie
5304postronny
obserwator
frywolnie:
2016.12.16
00:24:43
zagubiony
frywolnie




nienotowany


Temat: O THC, Psylocybinie, rozwoju świadomości i jeszcze czyms słów kilka...
wysłano: 2016.12.15 11:09:32
Cześć. Temat ten powstaje, aby podzielić się z Wami latami spostrzeżeń, przemyśleń i pokazać Wam konsekwencje do jakich to MOŻE prowadzić. Chcę Wam przedstawić swoją historię. Temat będzie rozwijany w częściach, gdyż kilku lat rozkmin nie da się opisać jednym tchem. Będę traktował ten temat jako swoisty pamiętnik, osobiste przeżycia i doświadczenia dlatego proszę o wyrozumiałość w ocenie moich wypocin. Do rzeczy...
Historię zacznę od początku, czyli lat młodzieńczych. Zawsze uważałem się za człowieka "żądnego" wiedzy, doświadczeń. Interesowałem się dosłownie wszystkim po trochu, a to co mnie interesowało zgłębiałem do szpiku. Innymi słowy miałem ogromną - niespotykaną u rówieśników ciekawość otaczającego mnie świata. W szkole dawało to korzystne wyniki (początkowo), gdyż potrafiłem się zainteresować materiałem i go przyswoić w bardzo szybkim tempie - zawsze czerwony pasek itp. W wieku około 18 lat miałem trudny okres w życiu(kto go nie miał?) - w wyniku wielu bardzo złych decyzji, własnej głupoty pomimo sporej inteligencji, olałem szkołę. Nie będę rozpisywał się nad powodami, zrządzeniami losu i przede wszystkim własną głupotą bo jest to dla Was i dla tej historii nieistotne.
W kolejnych latach pracowałem, jak się domyślicie fizycznie, bo bez wykształcenia nie ma innej możliwości Zaczęły się przygody z THC - początkowo bardzo na mnie to działało - jak? Ano bardzo intensywnie, koledzy trochę śmiali się, że się fajnie "zajebuje" jednak mnie to nie oburzało - miałem tego świadomość. Dość błahe i głupkowate rozmowy w gronie zjaranych kolegów, nie tylko mnie nie interesowały, wręcz irytowały. Kochałem wtedy wrócić do domu, założyć słuchawki, puścić jakąś piękną muzykę(Vangelis, Loreena McKennitt, Nightwish itp) i puścić się bez żadnych zabezpieczeń w piękną kolorową podróż z niesamowitymi wizualnymi, emocjonalnymi przeżyciami. Wszystko co złe, co mnie przygniatało zostawało po drugiej stronie powiek. Byłem „lekki”, napełniony szczęściem i zostawiony sam z wieloma pytaniami na które wciąż brakowało odpowiedzi.
Lata takich podróży, stawiały mi tysiące pytań natury duchowej – o sens życia, kim jestem, skąd przybywam i dokąd zmierzam, o istotę i przyczynę zła na świecie, o istnienie kogoś wyżej (Boga?), konsekwencji śmierci itd. Do każdego tematu wracałem wielokrotnie, często zmieniając zdanie tak, by dało mi to jak najbardziej logiczne wytłumaczenie otaczającego mnie świata. Czytałem, słuchałem i oglądałem wykłady takich osób jak Alan Watts, Terence McKenna itp. Wszystko pomagało mi składać cegiełkę do cegiełki. Byłem święcie przekonany, że zmierzam w dobrym kierunku, do jak to sobie określiłem „ostatecznej prawdy”.
Lata mijały, chęć zgłębienia tematu stała się wręcz maniakalna – i co istotne wręcz jakby nabierała tempa. Z informacji jakie zdobyłem i również wniosków jakie z przemyśleń wyciągnąłem, wiedziałem że za całym złem stoi ludzkie ego. Ego które determinuje każdą myśl, zachowanie i decyzję w życiu człowieka. Egoizm prowadzi do zła, wojen itd. lecz nie tylko. Ego jest również odpowiedzialne za to, że czujemy się w życiu... źle, nieswojo, obarczeni jakimś niewidzialnym krzyżem, brzemieniem, poczuciem winy, oczekiwaniami ze strony społeczeństwa, rodziny, przyjaciół, ale przede wszystkimi naszymi własnymi. Uznałem, z całą pewnością, że Ego jest czymś złym i nie chciałem tego w swojej głowie. Dalsze zgłębianie tematu doprowadziło mnie do tematu mocniejszych psychodelików – psylocybiny. Czytałem, czytałem i wydawało mi się, że jestem na to doświadczenie gotowy. Zdobyłem zarodniki, wyhodowałem grzyby i nadszedł czas pierwszego tripu grzybowego...
Nie będę opisywał całego przebiegu tripu, gdyż każdy tutaj wie z czym to się je. Ogrom doświadczeń, halucynacji początkowo mnie przerósł. Stąpałem po cienkim lodzie, byłem, widziałem i przeżyłem piekło (if you know what i mean). Po „walce” z samym sobą, ze swoimi lękami, przeżyciami i całym ogromem spraw o których sobie nawet nie zdawałem sprawy, zrozumiałem pobudki do wszystkich najgorszych rzeczy jakie ludzkość uczyniła, rozkminiłem nawet umysły szaleńców, morderców, samobójców. Po tym wszystkim nadszedł czas na moment kulminacyjny. Wiele razy spotykałem się z opisem tego doświadczenia, czyli uczucia „łączności”, poczucia jedności z całym wszechświatem. Pamiętam jak dziś, że krzyknąłem EUREKA!!! To jest to! Odpowiedź na wszystkie moje pytania, oświecenie, przebudzenie czy jak to inaczej nazwać. Byłem tego pewien bardziej niż tego, że w ogóle istnieje. Euforia była tak wielka, że mogę ją spróbować porównać do wyobrażenia nieba, maksymalnej kwintesencji szczęścia... Trip się powoli zakończył. Czułem się jakbym przeżył w tym czasie(kilku godzin) całe życie. Doświadczenie było tak ogromne, że z całą pewnością mogę powiedzieć, że było to najdotkliwsze doświadczenie w moim życiu...
Myślałem, że to załatwi sprawę mojej pogoni myśli, tego wewnętrznego niepokoju który całe lata nie pozwalał mi odczuwać w pełni swojego życia. Jednak efekt był odwrotny – nie mogłem tego wszystkiego połączyć w logiczną całość, a natura moja kłóci się z tym co nie logiczne. Rok czasu potrzebowałem, aby poukładać sobie w głowie to co właśnie się stało. Coś jakby zburzyć cały dom i od nowa cegła po cegle na nowo go składać. Byłem zawiedziony, że efekt był ale tylko w czasie trwania tripu. Na jawie nie czułem tego, nadal nie rozumiałem tego co przecież było tak oczywiste na grzybach. To pochłonęło moje życie w zupełności, znalezienie odpowiedzi co to do cholery było. Skąd to uczucie jedności, całości, wyższej świadomości? Czas mijał, a ciągły brak odpowiedzi psychicznie mnie rujnował, choć nikt z otoczenia nawet nie miał pojęcia co się w mojej głowie dzieje. Z racji, że sięgam zawsze w różne źródła poszukując problemu, próbowałem znaleźć odpowiedź w fizyce kwantowej oraz teorii strun. Skoro w umyśle nie potrafiłem tego odnaleźć to może tutaj? Strasznie zaciekawiła mnie sprawa teorii strun, która jest ceniona przez wiodących teoretyków fizycznym w tym Hawkinsa W skrócie mówi ona o tym, że najmniejszym elementem z którego składa się materia jest „struna”. Z niej składają się wszystkie atomy, więc i cały świat. A jest ona po prostu wibrującą z różnymi częstotliwościami energią – JEDNĄ ENERGIĄ. To był moment przełomowy, w końcu coś ruszyło... Czyżby poczucie tej jedności to było czyste poczucie TEJ energii? Teoria strun ma również wiele innych ciekawych aspektów i dróg jak np. teoria wieloświatów. Polecam dla żądnych wiedzy i ciekawych zainteresowanie się tematem Zakłada ona, w wielkim uproszczeniu ujmując, że poza trzema wymiarami przestrzennymi jakie znamy oraz czasu jest wiele innych wymiarów niedostrzeganych przez nas. A jest ich łącznie aż 33...
Polecam obejrzeć jakiś film na youtube na czym to polega, gdyż nie pamiętam dokładnie kolejnych wymiarów. Ważne dla mnie był wiodący wniosek, że wszechświatów jest nieskończona ilość rozgrywana w tym samym czasie. Wniosków jakie mogłem z tego wyciągnąć było mnóstwo, ale najważniejszy był mniej więcej taki, że skoro nieskończona liczba rozdań rozgrywa się w tym samym czasie, to przekonanie o mojej niepowtarzalności się rozpłynęło. Bo co za różnica co zrobię w tym życiu? Skoro w innym w nieskończonej ilości żyć mój sobowtór zrobi raz tak, raz inaczej. Więc czy jest sens się spinać o to czy w tym rozdaniu mi wyjdzie? Czy w takim razie jest w ogóle jakiś sens życia, jakiś nadrzędny cel dla którego jestem gdzie jestem? Wnioski było bardzo przytłaczające i dołujące, przekonanie o niepowtarzalności, oryginalności mojego życia znikło. Jestem jedynie marnym pyłem w ogromie świata, pierdnięciem w życiu kosmosu. I tak zaczęła się największa depresja w moim życiu...

Ciąg dalszy nastąpi...
odpowiedzodpowiedz tu
postronny
obserwator
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2016.12.15 12:19:16
Czyli nadal pozostaje kwestia ego, ponieważ to jemu fizyka strun uświadamiałaby "logicznie", że nie jest niepowtarzalne, a kwestia niepowtarzalności może nie znajdować się na poziomie ego.
Poza tym jeśli do szczęścia potrzebna Ci ta niepowtarzalność, to nadal każda z tych domniemywanych "kopii" ciebie, różni się między sobą tym, że "raz zrobi tak, a raz inaczej", więc nadal, nawet jeśli jest ciebie trylion, to każde z tego tryliona jest pod tym względem niepowtarzalne. Trylion niepowtarzalnych pyłków śniegu, z których każdy pozornie taki sam a niepozornie inny. Więc głowy do góry i nie zapominaj, że to tylko teorie, do których można podchodzić tak albo inaczej.
odpowiedzodpowiedz tu
postronny
obserwator
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2016.12.15 13:31:08
Ponadto jeśli według teorii kwantowej wszystkie cząstki we wszechświecie (hiperwszechświecie) byłyby połączone kwantowo (hiperkwantowo) wówczas bylibyśmy połączeni kwantowo ze swoimi wszystkimi "kopiami", co nadal sprawiałoby, że decyzje podejmowane przez jedną "kopię" wpływałyby na wszystkie pozostałe, a to czyniłoby je poniekąd jednością.
odpowiedzodpowiedz tu
lacosta
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2016.12.15 14:01:30
Ojj to jest bardzo ciezki temat... ja zacznę wypowiedz od tyłu.. chodzi mi odnośnie o te wszystkie "teorie" itp dając dla przykładu teorię hawkinsa...
jest wielu wybitnych naukowcow na ziemii którzy wymyslaja rózne teorie czym jest wszechswiat, czym nie jest, ile jest wymiarów podając przy tym jakąś ich tam liczbe...niestety człowiek nie ma prawa być niczego pewien odnosnie wszechswiata a tym bardziej opisywaniu go i tworzeniu teorii... dlaczego? bo my jestesmy tak na prawde NICZYM w porównaniu do tego co nas otacza, ludzki umysł nie jest w stanie sobie wyobrazić ani pojąć tego wszystkiego jedynie co to moze tworzyć te wszystkie teorie które tak na prawdę nie mówią nic... hawkins moze Ci powiedziec ze jest 33 wymiarów a ja Ci powiem ze jest 54 i co z tego? to tylko gdybanie... cikawą masz hisotirę ogolnie sam widze pewne podobieństwa do niej,, zaczęło sie od THC (aktualnie mam 21 lat) z czasem zakosztowałem pierwszego psychodelika 2cp i od tamtego momentu cos sie we mnie "ruszyło" na poczatku wiadomo była to ekscytacja bo cos nowego itp ta narkotyczna euforia itp... od tamtego momentu zacząłem brac rozne dragi tylko w tym celu... po pewnym czasie zacząłem interesować się swiatem i tym co mnie otacza...z czasem coraz bardziej i bardziej...(pomińmy teraz ten etap)
wyjechalem do holandii i spotkałem tam grono osob podobnych do mnie tzn. lubiących sie ostro zabawić ale i tez zaciekawionych swiatem;] jak sie nie trudno domyslic w holandii wszystko legalne wiec chulej dusza!! pierwszy raz zakosztowałem psylocybine i gdy zobaczyłem tą jedność z wszystkim, to jak natura bije miłościa do wszystkiego...zaczelismy o tym wszystkim razem rozmawiac z zgłębiać temat na początku bardzo mocno omawialiśmy to czym jest człowiek? to jak obce cywlilizacje zamieszały w genotypie uwczesnych mieszkanow ziemii czego skutkiem jestesmy my, jak rządy calego swiata ukrywają wszystko i manipulują nas... byłem bardzo typ podekscytowany do takiego juz maniakalnego stopnia jak sam pisałes...tyle pytan i gdzie te wszystkie odpowiedzi? ogolnie w tamtym czasie miałem pewne problemy psychiczne ktore dopiero psychodeliki mi uswiadomiły po moim "przebudzeniu" jednak po czasie zgłębianie tego pozostawał pewien niedosyt...moim zdaniem są 3 rodzaje działania psychodelików na ludzi: 1) kiedy bierzesz je tylko dlatego zeby się nacpać i mieć zajebista pizde itp... 2) kiedy ogrom doswiadczenia przerasta człowieka i po prostu ryje mu to juz glowe do takiego stopnia ze nie jest w stanie normalnie funkcjonować np; stany lekowe itp.. 3) jak mysle ze wlasnie my do tej grupy nalezymy tzn ludzi którzy dochodzą tego wszystkie czemu to tak wlasnie jest...moim zdaniem to jest wlasnie największy błąd tego wszystkiego! własnie to ze czlowiek się tak zagłębia w badanie tego, chodzi mi o to ze jakakolwiek teoria i tak koniec koncow nie bedzie zadowalająca bo wszechswiat jest tak wielka zagadką że zawsze pojawiają sie kolejne pytania... Po tym jak moj trip uswiadomil mi moje problemy zapisalem sie do psychiatrow itp(pomińmy ten temat)z czasem jak wrocilem do polski zainteresowałem sie bardziej tym czym jest ludzki umysł...kopałem, kopałem i kopałem az natrafiłem na zagdnienie psychologi transpersonalnej oraz osobę Stanislava Grofa który uzywa LSD do terapii i samoeksploracji, dlaczego o tym pisze? Psychodeliki to są substancje które od niepamiętnych czasów są na ziemii i wlasnie są one stworzone dla ludzi, tak! dla nas! ale po co? i tu pojawia się to magiczne słowo ktore zawiera wszystko w sobie... ŚWIADOMOSC! człowiek uswiadamia sobie że mozę stworzyć sobie życie takie jakie chce miec! Twoje myśli są energią twórczą, wszystko jest energią!!! (prawo pczyciagania, jak myslisz tak masz!) powiem wam tylko tyle ze mój problem psychiczny był na tyle ciezki dla mnie ze przejebałem sobie rok zycia, byłem u 3 psychiatrow i brałem rozne leki ale ostatnio zmieniłem po prostu swój tok myslenia i nastawienie do swiata i co i to okazało się najlepszym rozwiazaniem(nadal jestem w trakcie zmian ale juz widze efekty o ktore tak dlugo starałem sie walczyć) radzę Ci przestań zagłebiać się w to jak wszystko działa itp itd... zrozum po prostu że zycie jest wyjątkowym darem które każdy może przeżyc jak tylko chce! i nawet to ze masz $$$$ pieniędzy siedzisz na wielkim jachcie na karaibach może Ci nie dać tyle radości z zycia co połozeniu się na zwykłej polance, spojrzeniu w niebu i zrozumieniu ze zycie samo w sobie jest magią! ( sory za gramatyke nie mam w nawyku pisania dłuższych wypowiedzi)
odpowiedzodpowiedz tu
zagubiony
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2016.12.15 21:04:23
Trochę jestem zakoczony pozytywnym odzewem kolegów i mimo miałem się do tego zabrać jutro, gdyż za 4 godziny wstaję do pracy, ale i tak bym nie pospał;]
Cieszę się, że nie napisałem wszystkiego od razu. Widzę, że doskonale się rozumiemy i przechodziliśmy wszystko bardzo podobnie pomimo, że się nigdy nie spotkaliśmy i byliśmy hen daleko od siebie.
Co do tej ENERGII o której mówi teoria strun to zastanawiające, czy gdybyśmy tylko śnili to życie to czy przypadkiem nie doszlibyśmy do takich właśnie wniosków, że wszystko jest impulsem w naszym „większym”, prawdziwym mózgu? Sorry znowu rozkminiam.

Okres depresji długo u mnie nie trwał. „Wytłumaczyłem” to sobie dokładnie jak piszesz w tych słowach: "zrozum po prostu że zycie jest wyjątkowym darem które każdy może przeżyc jak tylko chce!” No nic dodać nic ująć, w jednym momencie z depresji trafiłem w niepowstrzymywalne szczęście i euforie. Byłem pewny, że mój optymizm jest już nie do ruszenia, że jedyne co mogę w tym niby marnym życiu zrobić to postarać się ten świat uczynić lepszym. Choćby najmniejszymi gestami, zwykłym uśmiechem do kogoś, aby choć na chwilę uprzyjemnić żywot kogoś innego. Jednak nic nie jest wieczne. Rozkminy raz puszczone w ruch - puszczają się cały czas... Trafiła mnie myśl, że czym jest to co teraz robię jak nie karmieniem ego? Jaki ja to kurwa dobroduszny i wspaniałomyślny, świat mi się zbawiać zachciało itp.
I tak póki co trwam w tym zawieszony, jakiś czas czułem, że żyję ale jednak od tych rozkmin nie ucieknę chyba nigdy. Odczuwałem świat tak jak opisują to właśnie wszyscy co to dziwne uczucie naturalności przeżyli. Czy to było dobre czy nie? Czy ego mnie do tego popchnęło, aby być ogólnie „dobry” czy może ego mnie chce z tej ścieżki zepchać? I w ogóle czy to ważne? Czy należy robić swoje czyli jak to powiedział Laska „to co lubisz robić”? Dochodzimy do sedna problemu po który ten temat powstał....
Problem rozpoczął się w gdy spotkałem się z kumplem, tym lepszych z najlepszych. W przeszłości, gdzieś tam na początku mojej przygody mięliśmy wspólne tripy bardzo rozkminiające. Nadawaliśmy na tych samych falach i przygoda z maryśką trwała kilka miesięcy. Później zamknął się w sobie i zaczęły się z nim dziać niepokojące rzeczy... Na trzeźwo normalny kumaty gość – po wypiciu nie ten człowiek. Dosłownie drugie wcielenie. Wszystko to się nasilało w czasie, teraz wystarczy piwko i już zawieszony, pyta o to samo w kółko po KILKADZIESIĄT razy. Gdy mu odpowiadam normalnie mówi ok, po czym za chwile to samo pytanie. Po kilku razach gdy odpowie mu się z uśmiechem lub przekornie to wkręca sobie różne złe rzeczy do głowy, że wszyscy są przeciw niemu... Szukając przyczyny zgłębiałem podobne tematy i było oczywistym, że w medycynie nazywają to schizofrenią. Nigdy nie interesowałem się schizofrenią, lecz to co przeczytałem złamało mi serce... Całe to nasze otwarcie umysłu, rozwój osobisty okazuje się być schizofrenią. Dosłownie punkt po punkcie. Doznałem szoku, wydawało mi się, że doszedłem do prawdziwego i godnego sensu życia a tu lekarze mówią, że to oznaka choroby. O co tu kurwa chodzi?!!!?? Czy to przypadkiem nie jest tak, że jak rozkminimy do szpiku ten nasz byt to czy właśnie nie spełniamy ich kryteriów? Kto do cholery jest tu chory? Ja czy reszta tego (w moim odczuciu) spierdolonego świata z psychiatrami na czele? Nigdy nie podejrzewałem, że coś jest ze mną nie tak. Więc jest coś nie tak czy o co tu chodzi? Czy może tylko ja tak mam? Czy może z moim kumplem nie jest tak, że właśnie zrozumiał więcej niż był w danym czasie w stanie? Czym jest natura schizofrenii? Jakie są przyczyny? Kto ma rację, my czy oni? Czy mam schizofrenię??
odpowiedzodpowiedz tu
postronny
obserwator
frywolnie




nienotowany


góra
ost.odpowiedź       # link do tego postu
dół
wysłano: 2016.12.16 00:24:43
Każdy "dobry" psychiatra Ci powie, że wszyscy jesteśmy hipochondrykami i łykamy drogie prochy, łykamy je tonami.
W końcu przemysł farmaceutyczny dźwignią chandry.

> Całe to nasze otwarcie umysłu, rozwój osobisty okazuje się być schizofrenią.

Umysłu nie da się otworzyć, ponieważ nie jest zamknięty, a schizofrenia, nawet niestety fizjologiczna lub może i stety, to jedynie chwyt marketingowy wroga niepublicznego numer jeden, bynajmniej nie psychiatrów, którzy w niego nie wierzą i dlatego są skłonni w większości propagować nieświadomie jego kłamstwa.
Jego kolejną schizofreniczną zagrywką jest teoria "kopiowania", stwierdzająca ni mniej ni więcej, że jako indywidua występujemy w wielu kopiach.
To ten sam amator, któremu wydawało się, że może rozszczepić Boga.

> doszedłem do prawdziwego i godnego sensu życia a tu lekarze mówią, że to oznaka choroby

Nie ma lekko, za wcześnie chciałeś spoczywać na laurkach.

> jak rozkminimy do szpiku ten nasz byt to czy właśnie nie spełniamy ich kryteriów?

Jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził.

> Kto do cholery jest tu chory?

Amator niepubliczny numer jeden.

> Nigdy nie podejrzewałem, że coś jest ze mną nie tak.

Widzisz jak czasem dobrze poradzić się psychiatry.
To prawie jak "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie".

> Czy może tylko ja tak mam?

I wszystkie Twoje "kopie" nieskruszone

> nie jest tak, że właśnie zrozumiał więcej niż był w danym czasie w stanie?

W danym czasie był w stanie, ponieważ tego dokonał.

> Czym jest natura schizofrenii? Jakie są przyczyny?

Lokalnie przeładowane ego, globalnie załamaną pychą amatora.

> Kto ma rację, my czy oni?

Może racja leży pośrodku, ani wy ani oni.

> Czy mam schizofrenię??

Przynajmniej coś byś miał, ja nie mam nic, więc może byś się tak podzielił?
Byle nie pomnożył, bo jeszcze popadniemy tu w jakąś xerofrenię
odpowiedz
Czy to łysiczka ?
Afriko
3404Marcus:
2016.10.24
22:39:57
zawilżanie okrywy szczegolowe pytanie.
psylek926 frywolnie
1151Marcus:
2016.10.21
19:33:06
Łysiczka lancetowata 2016
Afriko
171719matkosky88:
2016.10.12
11:37:05
Nowy Cykl
arahat
1410Marcus:
2016.09.26
14:29:28
poszerzanie swiadomosci
kubson
2489Marcus:
2016.09.26
14:28:02
Łysiczka lancetowata a B+/GT
Afriko
3443Marcus:
2016.09.26
14:20:25
Derealizacja, lęki z przeszłości- proszę o pomoc
mason33
252759mason33:
2016.07.02
11:28:05
Któż Jak Bóg !
Autor frywolnie
6724Livio
Fanzaga
frywolnie:
2016.05.02
12:53:25
Jakiej muzyki słuchacie na tripowaniu?
psylocybiniusz
7811207ODTO:
2016.04.21
16:25:28
OOBe, psychodeliki i problemy
hundala frywolnie
3991Kurwik:
2016.04.09
15:15:58
kilkudniowy trip
Harcerz
6722Kurwik:
2016.04.09
15:13:50
Jakie sposoby na nerwice
Mind94 frywolnie
7744Mind94
frywolnie:
2015.10.10
19:39:49
Pierwsza podróż, wrażenia, sugestie i pytania...
Atilax
41270murdock:
2015.05.12
22:59:36
Poradnik uśmiechu [youtube wideo]
mętlik82
61870fastnick1oo:
2015.08.20
21:11:39
<<<   <<  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  >>   >>>  

     Ostatnie posty . . .

     ¤ Help-problemy na etapie kolonizacji na życie
     ¤ Gymnopilus?
     ¤ Martinique - prośba o trip raport
     ¤ Meszek
     ¤ Słabe B+
     ¤ Moja uprawa B+
     ¤ outdoor serio dobrym pomysłem?
     ¤ Prezentacja ciastka ryżowego i ocena tacki - czy to pleśń czy grzybnia?
     ¤ Maloprzeswitujace terraeium
     ¤ Ciemnobrązowe ślady na grzybni podczas inkubacji
     ¤ Pierwszy raz brak efektu

Forum› ‹Uprawa›  ‹Surowce›  ‹Sprzęt / Materiały›  ‹Odmiany›  ‹Konserwacja›  ‹Kulinaria›  ‹Wymiana›  »Psychonautyka / TripRaport« ‹TipsAndTricks›  ‹Inne›  nowy wątektematów:
184
odsłon:
216081

Tematów na stronę
 
login:
hasło:

zapomniane hasło

regulamin       ZAREJESTRUJ

programmed by cjuchu noncorp. 2006

PoradnikI ]   [ GatunkI ]   [ Honorowi psilodawcY ]   [ PsilosOpediuM ]   [ FaQ ]   [ GalerY ]   [ TripograM ]   [ DarwiN ]   [ LinkI ]   [ EmaiL ]  

© psilosophy 2001-2017