uprawa grzybów w prosty sposób![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Uprawa Grzybów w Prosty Sposób-Domowa uprawa grzybówprzy użyciu wody utlenionej-![]() Wolumin I i II by R. Rush Wayne, Ph.D. tłumaczenie: cjuchu Growing Mushrooms the Easy Way All rights reserved. No part of this work may be reproduced or used in any form or by any means without permission of the author. ooops... First published as Growing Mushrooms with Hydrogen Peroxide, December 1996 Visit the Updates Page of the Growing Mushrooms the Easy Way Web site
- WOLUMIN I -WprowadzeniePo przelotnym rozpatrzeniu wymagań, pomysł uprawy grzybów odłożyłem na bok. Nie byłem w stanie zdobyć tego całego sprzętu, i doszedłem do wniosku, że prawdopodobnie nie nadaję się do tej roboty. Mogłem z tego wywnioskować, że mój dom jest śmiertelną pułapką dla kultur grzybowych. Ani ja ani moja żona nie jesteśmy starannymi gospodarzami. Mamy bezwstydnie nakurzone i nagracone, a w lodówce i na niej można znaleźć zielone i białe puszystości. Mimo że w trakcie bycia studentem biochemii, zostałem wyszkolony w technikach sterylizacyjnych, nie pomyślałem, że mogłyby mnie ocalić przed legionami gorliwych zakażeń, które z pewnością śledziły każdy mój ruch podejmowany w kierunku wyhodowania czegoś tak wyśmienitego jak grzyby. Jednak, myśl o uprawie grzybów nie zniknęła całkowicie. Zamiast tego, rok lub trochę później, pojawiła się znowu, w postaci nowego pomysłu. Przeczytałem, że podłoże wykorzystywane do kiełkowania nasion storczyka można uczynić wolnym od zakażeń, jeśli doda się do niego wody utlenionej. Mimo że nadtlenek zabił bakterie, drożdże, i zarodniki grzybów, to nasiona orchidei pozostawił przy życiu, ponieważ zawierają wystarczają ilość enzymów rozkładających nadtlenek by się przed nim obronić. Nasiona te mogą być następnie kiełkowane i doglądane względnie przez nowicjusza bez potrzeby ścisłej sterylizacji. I pojawiło się pytanie: czy nadtlenek można wykorzystać by chronił podłoże kultury grzybowej przed zakażeniami, tak jak chroni podłoże storczyka? Jeśli tak, to uprawa grzybów mogłaby być prawdopodobnie przeprowadzana, tak jak kiełkowanie nasion storczyka, przez początkujących. Tak więc, zdecydowałem wypróbować go na grzybni grzybów. Potem nastąpił dość skomplikowany, nieliniowy proces uczenia się o uprawie różnych grzybów, eksperymentowania z dodawaniem wody utlenionej, wypróbowywania różnych stężeń, uczenia się o różnych podłożach i ich interakcjach z grzybami i nadtlenkiem, sprawdzania różnych stopni i technik pasteryzacji i sterylizacji, wracania do podstaw z lepszymi pomiarami pH, eksperymentowania z suplementami, prześledzenia źródeł zakażeń, uściślania procedur, i tak dalej, i tak dalej, dopóki nie stworzyłem z tego wszystkiego, kilku dość przystępnych wskazówek. Trwało to znacznie dłużej niż mogłem przypuszczać, ale rezultat był taki, że owszem, jeśli doda się wodę utlenioną, pomagającą chronić kulturę grzybową przed zakażeniami, uprawa grzybów może być przeprowadzona przez początkujących, bez potrzeby posiadania sterylnego osprzętu, filtracji powietrza, a nawet bez szybkowaru. Korzystając z rozwiniętych przeze mnie technik, wszystkie etapy uprawy mogą być przeprowadzone przez w miarę początkującego hodowcę, przy szerokim zróżnicowaniu gatunków grzybów, bez potrzeby inwestowania małej fortuny w osprzęt i ekwipunek. Książkę tę napisałem jako poradnik dla domowych hobbystów, zainteresowanych uprawą grzybów. Jako niezależny instruktaż do domowej uprawy smacznych grzybów, może służyć każdemu, nawet początkującemu. Mój poprzedni podręcznik "Uprawa grzybów z wodą utlenioną", został napisany dla hodowców zaznajomionych już z tradycyjnymi metodami uprawy, i skupia się na wykorzystaniu wody utlenionej do ulepszenia metod tradycyjnych. Podczas gdy ten poradnik sprawia, że możliwym staje się przeprowadzenie wszystkich faz uprawy smakowitych grzybów za pierwszym razem, bez sterylnego osprzętu i filtracji powietrza. Książka ta zmierza nawet dalej i prezentuje procedury, które nie wymagają sterylizacji ciśnieniowej. Oczywiście nie wszystkie opisane tu zabiegi zostały stworzone przeze mnie. W szczególności, jakiekolwiek procedury, które nie są ściśle związane z korzystaniem z nadtlenku, lub nie są przez tę metodę stworzone, najpewniej pochodzą skąd indziej. Po szczegółowe informacje o tradycyjnych metodach uprawy, jak również po parametry wzrostu poszczególnych gatunków, sięgnij proszę do "Growing Gourmet and Medicinal Mushrooms" ("Uprawa grzybów jadalnych i leczniczych") Stamets'a, lub do "The Mushroom Cultivator" ("Hodowca grzybów") Chilton'a i Stamets'a, lub do jakiś innych podstaw. Książki te są wartościowymi leksykonami dla każdego, kto poważnie chce prześledzić uprawę w szczegółach. Poza tym, jeśli przejrzycie książki, w których omówiono złożone procedury sterylizacyjne i źródła zakażeń, zwiększy się wasze uznanie do prostych technik zawartych w tym podręczniku. Zważ że sterylne lub aseptyczne techniki, które do pewnego stopnia są wymagane przez procedury opisane w tym poradniku, zawsze lepiej demonstrowano niż opisywano. Mam nadzieję, że pod tym względem, czytelnik znajdzie dokładne instrukcje. Pomocnym może być twoje miejscowe stowarzyszenie mykologiczne. Zważ również, że mimo, iż książka ta nie jest poradnikiem dla komercyjnych hodowców, opisane tu metody mogą okazać się wartościowe przy komercyjnej uprawie na małą skalę, równie dobrze jak przy uprawie hobbystycznej. WstępWspomnę jedynie o kultywowanych obecnie grzybach, które można uprawiać w domu. Jakkolwiek niektóre są łatwiejsze w uprawie od innych, to te łatwe nie są tak satysfakcjonujące jak te trudniejsze. Skupię się obecnie na czterech grzybach z mojej domowej hodowli. Hypsizygus ulmarius - Boczniak wiązowy (Elm oyster) lub biały grzyb wiązowy ![]()
![]()
![]()
![]() Kilka innych gatunków do rozważenia: Lentinula edodes - Shiitake ![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]() Grzyby psilocybe ![]() Opisane w tym poradniku metody uprawy grzybów w domu, wymagają bardzo niewielkiego nakładu sprzętowego. Do przenoszenia i odmierzania wody utlenionej potrzeba jedynie pipety (objętość 10 ml) i cylindra z podziałką (prawdopodobnie o objętości 100 lub 250 ml). Można je kupić w sklepach laboratoryjnych. Będziesz również potrzebował małą probówkę z kołnierzem i balon, do zmierzenia stężenia nadtlenku kupionego w aptece. Do przygotowania zaszczepiacza potrzebne będą półlitrowe lub litrowe słoiki z pokrywkami, garnek z pokrywką do parzenia, na tyle duży by pomieścił słoiki, mała waga do odważania i czyste torby foliowe do przechowywania jedzenia. Dodatkowo, do przygotowania kultur agarowych będą potrzebne szalki Petriego. Jeśli możesz znaleźć, to polecam plastikowe szalki wielokrotnego użytku. Swoje kupiłem w miejscowym sklepie z artykułami laboratoryjnymi. Szybkowar, mimo że niekoniecznie wymagany, będzie użyteczny. Można je kupić używane, w komisach sprzedających artykuły kuchenne, lub nowe w działach kuchennych supermarketów lub sklepów metalowych. Upewnij się, że szybkowar, który chcesz kupić jest na tyle wysoki, by pomieścił słoiki. NIE potrzebujesz glovebox'u, filtrów HEPA, świateł ultrafioletowych, sterylnego laboratorium, laminowanych nadmuchów, śluz powietrznych, itd. itp. Do przygotowania i przenoszenia dużej ilości substratu z granul paliwa, potrzebny jest garnek z pokrywką. Kolejny garnek lub czajnik potrzebny jest do zagotowania wody do pasteryzacji pojemników. Potrzebny jest też większy pojemnik, może być dwudziestolitrowe wiadro ze szczelnie dopasowaną pokrywką. Pojemniki takie można wygrzebać lub tanio nabyć w zakładach lodziarskich lub innych zakładach przygotowujących żywność (należy unikać wiader po farbach, rozpuszczalnikach, lub po innych toksycznych substancjach). Do uprawiania substratu będzie potrzeba kilku niedużych pudełek (zazwyczaj nie większych niż 8000 cm³, lub 20 x 20 x 20 cm) i kilku nowych wysokich worków kuchennych o dużej gęstości folii (unikaj grubszych, miękkich, worków foliowych) lub zamiast tego kilku 10-15 litrowych wiader z pokrywką. Będziesz też potrzebował ręczny spryskiwacz i jakieś chłodne miejsce, w którym będą rosły grzyby. Później, gdy będziesz uprawiał dużo grzybów, może ci się przydać wentylator i system nawilżający. Do przygotowania agarowego podłoża będziesz potrzebował, pośród innych rzeczy, agaru, jasnego ekstraktu słodowego i płatków z wyciągu drożdżowego (jeśli planujesz sterylizować podłoże w szybkowarze). Agar dostępny jest w niektórych sklepach ze zdrową żywnością, w punktach zaopatrujących laboratoria lub u sprzedawców materiałów do uprawy grzybów. Zważ, iż mimo, że sam agar jest droższy od gotowych mieszanek MYA (Malt Yeast Agar), to wagowo jest go w nich o połowę lub znacznie mniej, więc nie koniecznie jest to lepszy interes. Ekstrakt słodowy dostępny jest w sklepach z artykułami warzelniczymi lub w punktach z akcesoriami laboratoryjnymi. Płatki drożdżowe można dostać w sklepach ze zdrową żywnością. Do przygotowania zaszczepiacz i substratu masowego możesz potrzebować granul fibry papierniczej i granul paliwa drzewnego. W mojej okolicy granule fibry sprzedawane są jako wyściółka dla zwierząt CrownTM lub podłoże dla kotów Good MewsTM (sprawdź sklepy zoologiczne, ogrodnicze itp.). W wiejskich okolicach Stanów Zjednoczonych i Kanady, granule paliwa drzewnego można znaleźć w sklepach spożywczych, ogrodniczych, sklepach z artykułami metalowymi, oraz w punktach gdzie sprzedają piece na to paliwo. W okolicach miejskich, poszukaj w książce telefonicznej dostawców tych pieców, lub poproś o pomoc znajomych ze wsi. Może będziesz musiał wyjechać za miasto by je zdobyć. Spróbuj dowiedzieć się z jakiego drewna są zrobione, dla większości grzybów najlepsze jest drewno twarde (jednakże dla Pleurotus eryngii i Agaricus subrufescens dobrze spisują się granule jodłowe) Nadtlenek - podstawyCo zdziała nadtlenekZasadniczo, nadtlenek jest reaktywną postacią tlenu, atakującą różne związki organiczne. W żywych komórkach, niszczy materiał genetyczny, błony komórkowe, i wszystko, z czym może wejść w reakcję. Dzięki temu, w dostatecznym stężeniu, nadtlenek może zabijać bakterie, bakteryjne endospory, drożdże i zarodniki pleśni, w tym zarodniki grzybów. Oczywiście może zabijać również małe, zawieszone w powietrzu cząsteczki pleśni, i kontaminanty pochodzące z komórek ludzkiej skóry, o których można powiedzieć, że nieustannie opadają z hodowcy. Tak więc, woda utleniona, do pewnego stopnia działa przeciwko wszystkim, powszechnie spotykanym kontaminantom kultur grzybowych, obecnych w powietrzu, w tym przeciwko samym zarodnikom grzybów. Dla porównania, antybiotyki, ogólnie działają przeciwko zakażeniom bakteryjnym, a fungicydy, przeciwko drożdżom i pleśniom. Urok nadtlenku tkwi w tym, że nie zabija on rozwiniętej grzybni i nie przeszkadza w jej wzroście i owocnikowaniu. Pomimo szerokiego zasięgu działania przeciwko powszechnym zanieczyszczeniom kultur grzybowych, istnieje relatywnie szeroki zakres stężeń, w których możliwy jest wzrost i owocnikowanie grzybni. Rozwinięta grzybnia, ze względu na swą zdolność do produkcji dużej ilości enzymów rozkładających nadtlenek, jest ewidentnie zdolna do obronienia się przed zasadniczo, dużo wyższym stężeniem, niż mogą tego dokonać odosobnione zarodniki, komórki lub malutkie części organizmów wielokomórkowych. Tak więc, możemy dodać wodę utlenioną do kultur grzybowych i grzybnia będzie rosła, a małe kontaminanty zginą. Taki układ ma wiele zalet. Najbardziej oczywiste jest to, że zmniejsza potrzebę posiadania kosztownych, złożonych urządzeń i wyposażenia zwalczającego zanieczyszczenia otoczenia. Dzięki dodaniu wody utlenionej do podłoża, na którym rozwija się kultura, możliwym staje się wykonanie wszystkich etapów tradycyjnej uprawy, od izolacji do owocnikowania, w niesterylnym otoczeniu z niefiltrowanym powietrzem. Znika potrzeba posiadania specjalnych, czystych pomieszczeń, filtrów HEPA, przedfiltrów, laminowanych nadmuchów, świateł UV, śluz powietrznych, glovebox'ów lub jakichkolwiek innych części wyposażenia potrzebnego do zwalczania mikrobiologicznych zanieczyszczeń - zbyteczne stają się nawet filtry z mikroporami na torbach zarodniowych i w pokrywkach słoików. Wykorzystując nadtlenek, minimalne potrzebne wyposażenie do zwalczania zakażeń, sprowadza się do posiadania instrumentów odmierzających, źródła wrzątku, i dużego garnka do gotowania (lub szybkowaru dla dodatkowej ochrony) - odrobinę bardziej wyszukane od tych, które można znaleźć w większości kuchni. Podczas gdy tradycyjne metody kultywacji, wymagają wprawnych technik sterylizacji i nieskazitelnej czystości osobistej, wykorzystanie nadtlenku pozwala osiągnąć sukces przy zastosowaniu skromnych metod sterylizacji i minimalnej higieny osobistej. Co więcej, owocnikowanie grzybów staje się możliwe - nawet tych z największym ładunkiem zarodników - w tym samym budynku, który wykorzystujemy do hodowli kultur agarowych i zarodni, bez obawy że zarodniki uwolnione z owocnikujących grzybów zaprószą agar i go zniszczą. Woda utleniona zabije wyłącznie zarodniki, dokładnie tych samych grzybów, których grzybnię chroni. Czy zakażenia rozwiną odporność na nadtlenek, w sposób w jaki to robią ze zwykłymi antybiotykami? Tak i nie. Wiele zakażeń jest już odpornych na nadtlenek, i gdy tylko założą kolonię, będą energicznie rosnąć. Żywy Aspergillus (pleśń niebiesko zielona) jest bardzo odporny na nadtlenek. Lecz ewidentnie, nadtlenek w dostatecznym stężeniu, obezwładnia mechanizmy odpornościowe organizmów jednokomórkowych i odosobnionych zarodników, a także bardzo małych, odizolowanych organizmów wielokomórkowych. Jedna rzecz, jakiej nadtlenek NIE zrobi to nie wyeliminuje, wszystkich zabiegów związanych ze sterylizacją. Więc powtórzę, mimo że dodanie nadtlenku zabije odosobnione zarodniki, drożdże i bakterie, którym uda się przedostać do kultury, co jest częstą przyczyną zakażeń, to NIE zabije rozwiniętych, żywych organizmów wielokomórkowych, ponad pewną wielkość (takich jak zielona pleśń). Nie poradzi sobie również zbyt dobrze z dużymi, miejscowymi skupiskami zarodników pleśni. Wielokomórkowe organizmy i duże skupiska kiełkujących zarodników są zdolne wyprodukować wystarczającą ilość enzymów rozkładających nadtlenek, by się przed nim obronić. I ponieważ, zarówno wielokomórkowce, jak i skupiska mogą być mikroskopijne i mogą znajdować się na twoich rękach lub na cząsteczkach brudu lub kurzu, ciągle powinieneś przedsiębrać rozsądne zabezpieczenia, by trzymać ręce i wszystkie niesterylne drobiny materii z dala od kultur w ich wczesnym stadium, nawet od tych z dodanym nadtlenkiem. Mimo że nie musisz obawiać się wystawiania otwartej kultury na powietrze, na krótki okres czasu, celem manipulacji lub jakiegokolwiek sprawdzania, to by uniknąć zakażenia lepiej zachować zdrowy rozsądek. Jeśli przez przypadek upuścisz wieczko szalki Petriego na podłogę, to lepiej już z niego nie korzystaj. Nie pozwól również, by do kultury dostały się jakiekolwiek niesterylne okruchy lub wszelkiego gatunku owady. Dobrym pomysłem jest wycieranie kurzu z półek, na których inkubujesz kultury. Ciągle musisz wypalać lub sterylizować w jakikolwiek sposób wszelkie narzędzia, którymi przenosisz wycinki grzybni z kultury do kultury. Moją zwyczajową praktyką, przed zaszczepianiem substratu lub agaru, jest przemywanie rąk spirytusem. To samo robię z blatami i powierzchniami, na których pracuję z szalkami. Zmniejsza to szanse dostania się do kultury większych cząsteczek i pomaga chronić odkrytą grzybnię. Ważne szczególnie jest to, i należy o tym pamiętać, że nadtlenek NIE ochrania samej grzybni, przed kontaminantami tlenolubnymi. Grzybnia rozkłada nadtlenek, jeśli wejdzie z nim w kontakt, więc tlenolubne zakażenia przyłączone do grzybni będą chronione przed niszczycielskim działaniem nadtlenku. Tak więc, generalna zasada; przed kontaminantami tlenolubnymi, nadtlenek chroni jedynie podłoże kultur i substrat. W związku z tym, największą ostrożność trzeba zachować przy transferze grzybni, lub przy wystawianiu jej na działanie nieprzefiltrowanego powietrza. Jeśli grzybnia ulegnie zakażeniu, trzeba będzie zaczynać od nowa, ze świeżą, nieskażoną kulturą, lub w pewien sposób oczyścić tkankę, co omówię później. I wreszcie, nadtlenek nie jest sterylizatorem, z wyjątkiem stężeń zbyt wysokich, by można z nich było korzystać przy uprawie. Dlatego wody utlenionej nie można w zasadzie wykorzystywać do sterylizowania podłoża pod kulturę lub substratu pod grzyby. W stężeniach odpowiednich dla wzrostu grzybów, woda utleniona nie zabija żywej pleśni rezydującej w substracie, a sam nadtlenek zostaje bardzo szybko niszczony przez enzymy rozkładające, pochodzące z niewysterylizowanego materiału organicznego. Mimo to, po dodaniu do niesterylnego podłoża wody utlenionej, niektóre zarodniki i bakterie mogą zostać zabite, ale o wiele więcej z łatwością przetrwa i w krótkim czasie wyrośnie. Zatem ogólna zasada brzmi: wszystkie materiały na kultury oraz pojemniki muszą być wypasteryzowane przed dodaniem do nich nadtlenku lub podłoża go zawierającego; materiały kultur zawierające surową, nieprzerobioną materię, muszą być wysterylizowane ciśnieniowo w celu zniszczenia enzymów rozkładających nadtlenek. Tak więc niewysterylizowana ciśnieniowo woda, która ma być wykorzystana do podłoża z nadtlenkiem, powinna być czysta i wolna od rzucających się w oczy cząstek, jako że jakiekolwiek drobiny organicznego a nawet nieorganicznego materiału wprowadzone z wodą, mogą zawierać żywe kontaminanty i/lub enzymy rozkładające, które nie zostały zniszczone przez pasteryzację. Nie istnieją jakieś szczególne zabezpieczenia, potrzebne przy obchodzeniu się z 3% wodą utlenioną. Jej toksyczność jest bardzo niska, a w przypadku rozlania lub spożycia rozkłada się całkowicie na wodę i tlen. Woda utleniona jest bezwonna, niepalna i nie pozostawia plam. W zasadzie nie jest nawet aktywna jako wybielacz, dopóki nie osiągnie temperatury 60°C - temperatura bardzo gorącej kranówki. Okoliczności te wskazują, że jest łagodna dla otoczenia. Jako, że nadtlenek znajdujący się w handlu przygotowywany jest raczej chemicznie, niż uzyskiwany ze źródeł naturalnych, nie będzie prawdopodobnie uważany za zgodny ze standardami certyfikatów organicznych, spełniających kryteria obecnej mody. Uważam jednakże wykorzystywanie nadtlenku za zgodne z duchem uprawy organicznej. Jako że nadtlenek dodany do kultur grzybowych rozkłada się całkowicie w wodę i tlen, w miarę jak grzybnia zajmuje substrat, to w zebranych grzybach nie pozostaje ślad po jego dodaniu, co naturalnie związane jest z procesem metabolicznym. Ponadto sama woda utleniona występuje naturalnie we wszystkich żywych organizmach tlenowych oraz w rozmaitych środowiskach naturalnych. Od niepamiętnych czasów, pszczoły posiadają sekretne enzymy, dodające nadtlenek do nektaru, chroniący go przed bakteriami, drożdżami, pleśnią i nadający miodowi właściwości antybakteryjne. Grzybnia, przynajmniej pewnych grzybów, produkuje własny nadtlenek, pomagający rozbijać drzewne substraty. Nadtlenek jest również częścią układu odpornościowego ludzkiego organizmu. Na całym świecie, tysiące zwolenników metody leczenia, zwanej terapią tlenową, w celu leczenia różnych chorób i zachowania witalności, w swej codziennej diecie, przyswaja spożywczy roztwór nadtlenku, a niektórzy robią tak przez wiele lat (niekoniecznie to jednak polecam). I w końcu, wykorzystanie nadtlenku wyklucza potrzebę posiadania zaawansowanego wyposażenia i pomieszczeń, upraszczając każdy etap uprawy grzybów. Pytanie jeszcze, co natlenianie nadtlenkiem, może spowodować w samym substracie. Chlor, w reakcji z materiałami organicznymi, takimi jak miazga papierowa, produkuje małe ilości dioksyn - bardzo niebezpieczne, rakotwórcze chemikalia. Woda utleniona nie produkuje dioksyn, dlatego środowiskowcy przeprowadzają kampanie wśród firm papierniczych, by wybielały papierową fibrę w wodzie utlenionej zamiast w chlorze. Wciąż nie wykluczone jest, że nadtlenek mógłby produkować jakieś inne szkodliwe substancje w reakcji z materiałem organicznym, ale uważam, że to mało prawdopodobne. Przede wszystkim ważne jest to, że żywe organizmy tlenowe, przez miliony lat ewoluowały z wodą utlenioną znajdującą się, zarówno w nich, jak i wokół nich. Nadtlenek wytwarzany jest w normalnej, tlenowej przemianie materii, a także naturalnie jest formowany, w reakcji wody z tlenem, w odpowiedzi na ultrafioletowe promieniowanie światła słonecznego. Oznacza to, że organizmy tlenowe najprawdopodobniej po to wykształciły mechanizm przemiany materii, by bezpiecznie oddziaływać z różnorodnością produktów utleniania, pochodzących z reakcji nadtlenku z materiałem biologicznym. W dodatku, w wysterylizowanych substratach, woda utleniona jest chemicznie całkiem stabilna, a wykorzystywane przez nas stężenie jest tak niskie, że postępujące utlenianie substratu jest w istocie bardzo małe. Ostatecznie, nie widziałem na substracie traktowanym nadtlenkiem, żadnych oznak mutagenu czy toksycznych efektów, zarówno na samej grzybni jak i na owocnikach. Kultury agarowe z wodą utlenioną wydają dobre, zdrowe aureole grzybni, a owocujące kultury produkują grzyby równie piękne, jak te uprawiane metodami tradycyjnymi. Dostępny w aptekach i marketach, 3% roztwór wody utlenionej, z dodatkiem kwasu fosforowego jako stabilizatora, jest całkiem stabilny, gdy stoi na półce, gdzie jest stosunkowo chłodno. Gdy wodę utlenioną dodamy do wysterylizowanej na gorąco i ochłodzonej materii, nadtlenek ewidentnie się rozkłada, tyle że powoli. Ile to dokładnie potrwa, zależy od złożonej funkcji, której argumentami są: skład podłoża, stężenie nadtlenku i temperatura. Jednak z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że nadtlenek wyklucza zakażenia wystarczająco długo, by grzybnie różnych gatunków grzybów, bezpiecznie skolonizowały substrat. Z drugiej strony, woda utleniona, w zasadzie nie powinna być dodawana do podłoży gorących, chyba że zamierzasz dodać więcej, by skompensować straty związane z jej rozkładem. Jako że powyżej 60°C, woda utleniona staje się wybielaczem, to w kontakcie ze złożonymi materiałami organicznymi, które są w tej lub wyższej temperaturze z łatwością się zdekomponuje. Tak więc, przed dodaniem nadtlenku poczekaj aż podłoże ostygnie - jeśli nie do temperatury pokojowej, to przynajmniej do takiej w której można je komfortowo dotknąć. W przeciwieństwie do zachowania się nadtlenku w czystym roztworze lub w wysterylizowanym podłożu, w obecności enzymów rozkładających, nadtlenek gwałtownie się rozpada, co dzieje się wtedy, gdy polewasz nim ranę. Zniszczone komórki skóry i naczynia krwionośne rany, zawierają mnóstwo enzymów rozkładających nadtlenek, więc gwałtownie go rozkładają uwalniając przy tym pęcherzyki powietrza. Podobne enzymy, znane jako katalazy i peroksydazy, można znaleźć we wszelkiego rodzaju żywym i niegdyś żywym materiale, dopóki nie zostanie potraktowany gorącem lub w znacznym stopniu przetworzony. Tak więc, niegotowane zboże, mąka, trociny, drewno, itp. w krótkim czasie zniszczą nadtlenek. Oznacza to, że będziesz musiał trzymać te materiały z dala od miejsca, w którym przechowujesz wodę utlenioną. Oznacza to również, że jeśli chcesz dołączyć te materiały do podłoża, musisz, przed dodaniem nadtlenku, upewnić się, że wszystkie dokładnie wygotowano lub potraktowano wysoką temperaturą, celem zniszczenia enzymów rozkładających nadtlenek. Osobiście podejmuję kilka kroków by swój zapas nadtlenku utrzymywać w czystości. Gdy zamierzam go odlewać, najpierw korek i górne części butelki przecieram spirytusem, w celu pozbycia się cząstek mogących zawierać żywe zakażenia. Następnie, albo przelewam go do wypasteryzowanego naczynia z miarką, albo wykorzystuję czystą, wypasteryzowaną pipetę z ustnikiem zatkanym watą i zasysam w nią roztwór. Pipety nie muszą być autoklawowane, ale przed nabraniem nadtlenku, powinny być, przynajmniej przez kilka minut, zanurzone we wrzątku (trochę powyżej podziałki, ale poniżej zatyczki z waty), po czym ostudzone. Stu mililitrowy cylinder odpowiedni jest do zanurzenia dziesięciomililitrowej pipety. Gorąco zabije wszelkie żywe organizmy znajdujące się w pipecie, podczas gdy sam nadtlenek zabije pozostałe zarodniki, odporne na wysoką temperaturę. Dbam również o to, by nigdy nie przechylać butelki z nadtlenkiem korkiem w dół, póki nie jestem pewny, że nie wejdzie on w kontakt z zakażeniem. Irytującym faktem przy korzystaniu z nadtlenku kupionego w aptece lub w supermarkecie, jest to, że roztwory oznaczone jako 3%, mogą mieć albo mogą nie mieć tego stężenia. Stężenie może znacznie się różnić, zarówno poniżej jak i powyżej 3%. Przed kupieniem "zużytego" nadtlenku, można się w pewnym stopniu uchronić, sprawdzając datę ważności na butelce i wybierając tę z najnowszą datą, jeśli oczywiście jest data. (Butelki z wodą utlenioną, które kupuję mają wybity tylko miesiąc ważności, nie rok). Jednak, nawet data ważności nie daje absolutnej gwarancji, że stężenie naprawdę jest 3%. Dlatego ważne jest, by znać sposób na zmierzenie stężenia nadtlenku w roztworze. Można wykonać to w prosty sposób przez rozkład próbki nadtlenku i pomiar uwolnionego tlenu, co robię prostą techniką z balonem. Zdobądź czystą probówkę w kształcie rurki, mały balon, używany na zabawach, oraz wycinek trzonu grzyba, na tyle mały by zmieścił się do probówki (do uzyskania najlepszego wyniku skorzystaj z młodego, gwałtownie rosnącego grzyba i obierz go z naturalnej skórki, odsłaniając mnóstwo uszkodzonych komórek). Jeśli nie masz grzybów, równie dobrze powinien się sprawdzić kawałek banana lub innego warzywa ze skórką. Potrzebne będą również: roztwór nadtlenku, gumka recepturka, wypasteryzowana pipeta z miarką (lub strzykawka), 100 ml cylinder z podziałką, oraz garnek wody.
![]() Chemiczna wiedza zdobyta w koledżu podpowiada mi, że po całkowitym rozkładzie nadtlenku w temperaturze pokojowej przy ciśnieniu jednej atmosfery, 5 ml trzy procentowego roztworu wody utlenionej powinno wytworzyć około 49 ml tlenu. W celu zmierzenia ilości uwolnionego tlenu z wody utlenionej:
Za pierwszym razem, gdy to robiłem, w cylindrze zebrało się 52 ml gazu, uwolnionego z 5 ml roztworu nadtlenku. Wynika z tego, że zanim zacząłem, w spłaszczonym balonie mogło znajdować się 3 ml powietrza, roztwór nadtlenku wytworzył prawdopodobnie przybliżoną do teoretycznej ilość tlenu dla 5 ml 3% roztworu.
Dokładna informacja o stężeniu potrzebna jest najbardziej, gdy przygotowujesz szalki z agarem (patrz poniżej), ponieważ pracujesz wtedy ze stężeniami bliskimi dolnej granicy efektywności. Przygotowując zaszczepiacz, będziesz pracował ze znacznie większymi stężeniami, więc będzie większa swoboda działania. Przygotowując substrat masowy, wykorzystuję mniej nadtlenku niż przy zaszczepiaczu, ale również wtedy, mam nadal spore pole na wahania. Póki nie wiesz na ile wiarygodny jest lokalny produkt, polecam zrobić test z balonem dla każdej nowej butelki z nadtlenkiem, wykorzystywanym do przygotowania agaru, zaszczepiacza i substratu. W ten sposób upewnisz się, że gwarantujesz swoim kulturom ochronę, jakiej oczekujesz. Możesz tak również sprawdzić miejscowe źródła nadtlenku, by przekonać się, kto sprzedaje najwiarygodniejszy produkt. Paradoksalnie, najtańsze źródła mogą być najlepsze, ponieważ tam gdzie ceny są najniższe tam występuje największa rotacja w magazynie. Jeśli w twojej okolicy trudno dostać nadtlenek, będziesz prawdopodobnie chciał go zamówić w firmach chemicznych. Firmy takie często oferują roztwory 30 lub 35%, które można rozcieńczyć. Podobne stężenia mogą zaoferować magazyny z wyposażeniem basenów. Zważ jednak, że skoncentrowane roztwory są znacznie bardziej szkodliwe niż standardowe 3%. Przeczytaj umieszczone na opakowaniach informacje o środkach ostrożności i ostrzeżeniach, i postępuj zgodnie z nimi. Rozwój i utrzymanie kultur agarowychPierwszym etapem uprawy grzybów jest rozmnożenie i utrzymanie grzybni, w postaci kultur agarowych na szalkach Petriego. Kultury na tym etapie wykorzystywane są do przechowywania, rozmnażania i utrzymywania w zdrowiu odmian grzybów poprzez seryjny transfer, oraz do zaszczepiania kultur etapu drugiego - zaszczepiaczy. Istnieje wiele recept na agarowe podłoże do hodowli grzybni w szalkach Petriego. Próbowałem kilku z nich, ale obecnie używam tylko jednego: agar drożdżowo słodowy MYA (malt yeast agar). Podłoże to przyzwoicie spisywało się przy każdym gatunku grzyba, jaki próbowałem uprawiać. Nie jest na tyle bogate by natychmiast się zakazić, a większość gatunków grzybów zarasta szalki z MYA w dwa, trzy tygodnie. Według mnie, jeśli dodajesz do podłoża nadtlenek, to nie ma większego sensu hodować grzybnię szybciej niż tak, ponieważ by utrzymać jej świeżość, będziesz zmuszony do wcześniejszego przygotowania kolejnych szalek z agarem. Poza tym niektórzy hodowcy zalecają, by po wielokrotnym transferze grzybni z szalki do szalki, zacząć nową kulturę z kultur rezerwowych, celem uniknięcia problemów związanych ze starzeniem się grzybni. Zgodnie z takim podejściem, im szybciej rośnie grzybnia, tym szybciej należy sięgnąć do rezerwy. Jeśli to prawda, to wolę by grzybnia rosła w miarę wolno. Podłoża wszystkich kultur, które trzymam w szalkach zawierają nadtlenek. Zakażenia w szalkach z nadtlenkiem występują rzadko dopóki stosujemy się do kilku podanych zaleceń, i by ustrzec się przed zakażeniami nie trzeba już kupować laminowanych nadmuchów, ani budować glovebox'ów. Możesz napełniać szalki na otwartym powietrzu swojej kuchni, i możesz je przechowywać oraz inkubować, prawie wszędzie gdzie ci się podoba, pod warunkiem, że miejsce jest w miarę czyste i spełnia parametry wzrostowe grzybni. Zapoznaj się jednak z moimi zaleceniami na końcu tej części. Oto przepis na litr podłoża MYA: 12 g - agar Jeśli zamówisz podłoże MYA od dostawcy artykułów grzybowych, będzie ono prawdopodobnie zawierało pierwsze trzy składniki: agar, słód i drożdże. Możesz dodać pozostałe. Sprawdź na ulotce, ile proszku na litr wody zaleca producent. Zazwyczaj jest to coś około 40-50 g. W zależności od proporcji agaru do słodu, powinieneś mieć możność podzielenia zalecanej ilości na pół, by otrzymać podłoże, które w danym momencie lepsze jest do uzyskania, zdrowych przez długi czas, kultur grzybowych. Agarowe podłoże do szalek przygotowuję następująco:
Na wszelki wypadek, wykorzystuję do podłoża najniższe, efektywne stężenie nadtlenku, które wynosi około 0,018%, lub 6 ml na litr podłoża. Do uprawianych przeze mnie gatunków można by dodać dwa razy tyle bez widocznych objawów uszkodzenia grzybni, ale zważ, że odmiany bardzo wolno rosnące, takie jak Stropharia, mogą być bardziej wrażliwe na działania nadtlenku. Wygląda na to, że produkcja obronnych enzymów, rozkładających nadtlenek jest z grubsza odpowiednia do tempa wzrostu organizmu. Na zaszczepionej szalce, stężenie przypuszczalnie zaczyna powoli spadać poniżej poziomu początkowego, gdyż nadtlenek rozkładany jest przez rozrastająca się grzybnię. Nadtlenek powinien całkiem zaniknąć, gdy agar zostanie całkowicie porośnięty, jeśli nie wcześniej. Po osiągnięciu tego etapu, na krawędziach agaru mogą zacząć pojawiać się kolonie pleśni. Jeśli nie posiadasz szybkowaru, lub nie chcesz go używać, wciąż możesz przygotować zdatne do użycia szalki agaru, poprzez gotowanie/parzenie podłoża, pod warunkiem, że zmienimy nieco powyższą metodę. Składniki zawierające enzymy rozkładające nadtlenek będzie trzeba zamienić na takie, które ich nie zawierają. W powyższym przepisie, agar, ekstrakt słodowy, i paliwo drzewne nie zawierają enzymów rozkładających nadtlenek, ale sproszkowane drożdże, mąka i królicza karma już zawierają. Normalnie, w celu wykorzystania nadtlenku w naszym podłożu agarowym, musimy sterylizować je w szybkowarze celem zniszczenia enzymów znajdujących się w poszczególnych składnikach. Jednak w ich miejsce można zastosować inne składniki. Sproszkowane drożdże zapewniają witaminy, więc można je zastąpić odrobiną świeżej pigułki syntetycznej witaminy B-complex. Jako że jest syntetyczna, nie zawiera enzymów. Mąka zbożowa i królicza karma dostarczają protein/azotu, więc powinno się je zastąpić innym kompatybilnym z nadtlenkiem źródłem protein. Zazwyczaj wysokoprzetworzone substancje są wolne od enzymów rozkładających nadtlenek, substancje takie jak żelatyna, sojowe i odtłuszczone mleko w proszku, nisko sodowy sos sojowy, itp. W celu sprawdzenia czy zawierają enzymy, zmieszaj trochę sprawdzanej substancji z odrobiną 3% roztworu wody utlenionej i zaobserwuj czy powstają pęcherzyki. Brak oznacza, że są czyste. Tak więc, tutaj jest przepis na jeden litr podłoża agarowego bez szybkowaru: 12 g - agar
Uważaj na podłoże, które wychlapało się poza szalkę. Jeśli go nie wytrzesz, w ciągu kilku dni porośnie pleśnią, której zarodniki mogą dostać się do szalki, i na zewnętrznych krawędziach agaru zacznie rosnąć pleśń. Jeśli tak jak ja, pracujesz z szalkami wielokrotnego użytku, czyść je dokładnie po wyjęciu starego agaru. Nawet najmniejsza ilość starego podłoża pozostawiona w szalce, jeśli nie ma styczności z nadtlenkiem z nowego agaru, kolejnym razem, może zarosnąć pleśnią i stać się punktem produkującym kontaminanty. Korzyścią płynącą z napełniania szalek tak chłodnym agarem jest to, że znacznie mniej pary wodnej skrapla się wewnątrz szalki, niż gdy napełniamy agarem gorącym. Oznacza to oczywiście, że nie będziesz musiał stosować specjalnych zabiegów by się jej pozbyć, takich jak wytrząsanie pokrywek, lub ogrzewanie, celem odparowania kropli. I lepiej będziesz widział co się dzieje wewnątrz szalek. Jednakże powierzchnia agaru ciągle potrzebuje trochę przeschnąć, więc zanim go wykorzystam, przez dzień pozostawiam szalki w temperaturze pokojowej, na tacce zakrytej arkuszem papieru woskowego, celem ochrony przed kurzem. Podłoże w szalkach gotowanych będzie wilgotniejsze od tych wysterylizowanych w szybkowarze, ze względu na niższą temperaturę i krótszy czas gotowania, tak więc będą musiały schnąć dłużej. Jeśli po napełnieniu szalek pozostanie ci trochę podłoża, możesz go sterylnie przechować w lodówce. Gdy będziesz chciał z niego skorzystać, możesz roztopić agar ponownie, tyle że będziesz musiał jeszcze raz dodać nadtlenek, ponieważ temperatura roztapiania zniszczy ten, dodany za pierwszym razem. ![]() Jest kilka sposobów na zdobycie kultury grzybni do uprawy na agarze. Można skiełkować na pożywce zarodniki z grzybów. Można wyciąć sterylnie tkankę ze świeżego grzyba i umieszczając na agarowej pożywce, skłonić do wypuszczenia grzybni. Grzybnię można też zamówić u dostawcy handlowego, zazwyczaj jest ona w postaci probówki, lub szalki z kulturą. Nie przeprowadzałem kiełkowania zarodników grzybów, aby otrzymać grzybnię, ponieważ odżywcze podłoże zawierające nadtlenek zabija zarodniki. Wolę zamiast tego zamówić grzybnię u szanowanego dostawcy. Uważam tak, ponieważ dostawca pokonał już problem izolacji odmiany o pożądanych cechach, i zamawiając tkankę kultury, jestem w miarę pewien, że uzyskam grzybnię o tych samych cechach. Dla porównania, jeśli próbujesz wyhodować odmianę grzybów, którą wyizolowałeś z zarodników lub sklonowałeś i ona nie owocuje, to nie wiesz czy to przez warunki jakie zapewniłeś, czy to odmiana powoduje problem. Zarodniki są jak nasiona: mogą nie mieć lub mieć te same cechy genetyczne co rodzice. I możesz zmarnować dużo czasu próbując wyhodować bezwartościową odmianę. Poza tym w twojej sytuacji, gdy rozpracujesz warunki uprawy konkretnego szczepu i jeśli kiedykolwiek stracisz kulturę, a nie zamówisz jej od dostawcy handlowego, nie będziesz mógł do niego wrócić i prosić o jej "kopię". Będziesz musiał zacząć od początku i znów będzie trzeba rozpracowywać warunki dla nowej odmiany. Jeśli kulturę tkanki zamówisz od dostawcy handlowego, jest w zasadzie zrozumiałe, że wykorzystasz ją do uprawy - również i sprzedaży, jeśli się zdecydujesz, zaszczepiacza, owocnikujących kultur i owocników danej odmiany. Można również domniemać, że nie wykorzystasz takiej kultury do założenia własnego, handlowego banku odmian, sprzedającego innym agarowe kultury. Jeśli chcesz sprzedawać kultury, etycznie jest wyizolować własne odmiany, poprzez klonowanie z okazów dziko rosnących lub z kiełkujących zarodników. Mimo to, zabawne może być sklonowanie własnej kultury grzybowej z okazów zebranych w naturze. Prawdopodobnie zapewni ci to pierwszorzędną, owocnikującą odmianę. Jeśli chciałbyś spróbować, będziesz potrzebował kilku szalek z agarowym podłożem zawierającym nadtlenek (patrz niżej), skalpel, lampę na alkohol etylowy, i świeży grzyb. Klonowanie grzyba:
Jeśli próbujesz sklonować grzybnię pochodzącą z natury, pamiętaj, że sama woda utleniona w podłożu nie wyczyści grzybni ze znajdujących się w niej zakażeń. Nadtlenek w agarze nie poprawi sytuacji, jeśli materiał jest brudny i nie możesz zdobyć czystego kawałka poprzez przełamanie trzonu lub kapelusza grzyba, który chcesz sklonować. To nie jest sterylizator. Jednakże, jeśli twój materiał jest zasadniczo czysty, nadtlenek w agarze przynajmniej zredukuje występowanie zakażeń. Jak już pozyskasz kulturę, będziesz potrzebował sposobu na bezpieczne przechowanie próbek przez długi okres czasu, tak by móc do nich wrócić, gdy coś przydarzy się aktywnej kulturze, z którą pracujesz na co dzień. Metoda przechowywania, z której korzystam polega po prostu na zeskrobaniu z szalki odrobiny grzybni i przeniesieniu jej do zamykanej korkiem, probówki ze sterylną wodą destylowaną (dzięki dla Joe Kish, za zwrócenie mej uwagi na ten sposób). Niektóre gatunki grzybni zapadają w wodzie destylowanej w spoczynek na nieokreślony czas (z mojego doświadczenia wynika, że grzyby z rodzaju boczniaków mogą tak przetrwać tylko około roku). Lodówka nawet nie jest wymagana. Mimo że probówki z agarem zakrzepłym pod skosem są "tradycyjnym" sposobem przechowywania dla osób nie posiadających płynnego azotu, to odmiany nie zachowują się w nich zbyt długo - w najlepszym wypadku sześć miesięcy. Jeśli przygotowujesz odmianę do przechowania, i chcesz przechować ją przez długi czas polecam przygotować ją bez uciekania się do wody utlenionej. Powód jest taki, że tak naprawdę nie znam efektów wywoływanych przez długotrwałe oddziaływanie nadtlenku na przechowywaną grzybnię. Czy może przyśpieszyć starzenie? Czy stopniowo osłabia odmianę? Czy występują stopniowe zmiany genetyczne? Nie jestem po prostu w stanie, wykluczyć wszystkich, mogących pojawić się problemów, dla tak wielu odmian, które możesz chcieć przechowywać. Dodatkowo aktywnie rosnące kultury mają lepszą możliwość obronienia się przed dodanym nadtlenkiem, niż te pozostające w spoczynku, mogące być bardziej podatne na szkody. Więc, mimo że probówki z pochyłym agarem lub destylowaną wodą, można z łatwością przygotować z nadtlenkiem, to przechowywanie odmian bez niego jest rozwiązaniem bezpieczniejszym. Poza tym dobre, czyste probówki z destylowaną wodą bardzo łatwo przygotować nalewając ją do nich, zamykając lekko zatyczką, i sterylizując w szybkowarze przez pół godziny (jeśli nie masz szybkowaru, spróbowałbym gotować we wrzątku przez godzinę z dodaniem kilku kropli 3% wody utlenionej; nadtlenek zabije zarodniki odporne na ciepło, po czym wrzątek zniszczy nadtlenek). W odróżnieniu od szalek Petriego, zamykane probówki mogą być wypalane na początku i końcu, dzięki czemu w czasie wkładania grzybni łatwiej utrzymać je w sterylności, bez wnikania powietrza. Na koniec, zanim zmagazynuję probówki zawierające grzybnie, owijam je w czystą foliową torebkę śniadaniową. Zaszczepianie szalek i probówek z agarem zaczynam od sterylizacji skalpela nad płomieniem lampki alkoholowej, następnie na każdą szalkę lub probówkę ze świeżym agarem przenoszę mały, zarośnięty grzybnią kawałek agaru, wycięty z szalki porośniętej zdrową grzybnią. Wypalony skalpel wykorzystywany do wycięcia agaru, chłodzę najpierw wtykając go w agar szalki, z której przenoszę grzybnię. Tradycyjnie, mógłbyś ostudzić go wtykając w agar nowej, nieużywanej szalki, ale gorący skalpel mógłby zdekomponować trochę nadtlenku w miejscu nacięcia. Z racji tego, że miejsce to byłoby mniej chronione, przy niefiltrowanym powietrzu, mogłoby się w nim później ulokować zakażenie. Nie stanowi to problemu dla szalki, z której zaszczepiamy, ponieważ i tak zostanie wyrzucona. Może natomiast stanowić problem dla nowej szalki. Tak więc, skalpel studzę w szalce starej. ![]() Jeśli szalki zaszczepiasz z kultur rezerwowych, pozbawionych nadtlenku, nie wykorzystuj lancetu oczkowego (ang. inoculating loop - specyficzne narzędzie służące do zaszczepiania - tłum.) z wyjątkiem wyławiania większych kawałków. Z mojego doświadczenia wynika, że małe fragmenty pobierane lancetem, nie zapewniają łatwej kolonizacji agaru zawierającego nadtlenek, w stężeniach odpowiednich do efektywnego zwalczania zakażeń, a zwłaszcza, gdy kultura nie była wcześniej hodowana w obecności nadtlenku. Grzybnia ma znacznie większe szanse przetrzymania, jeśli przy pomocy skalpela lub innego ostrego, wysterylizowanego narzędzia, przeniesiesz jej kępkę z probówki z wodą destylowaną, lub wycinek agaru, pobrany z probówki z pochyłym podłożem (trzeba przyznać, że wydłubywanie kawałków agaru z probówki przy pomocy skalpela jest nieco niewygodne i czasem frustrujące). Kultury, które nie były wcześniej wystawione na działanie nadtlenku, zanim przystosują się do warunków nowego otoczenia, często na początku podupadają. Czasem grzybnia wygląda tak, jakby próbowała oddalić się od agaru zawierającego nadtlenek. Podobne zachowanie można zaobserwować, gdy przenosimy z szalki, która początkowo zawierała nadtlenek, ale która po zarośnięciu grzybnią, została go pozbawiona w wyniku dekompozycji. Jednakże wcześniej czy później, grzybnia się przyzwyczai i normalnie zarośnie powierzchnię nowego podłoża. Nigdy nie zauważyłem w moich odmianach żadnego problemu, który mógłbym przypisać do ciągłego wystawienia na działanie nadtlenku. Zazwyczaj moje odmiany przenoszę około dziesięciu razy, na podłoże zawierające nadtlenek, zanim powrócę do przechowywanych kultur na podłożu wolnym od nadtlenku, choć wybór dziesięciu transferów jest przypadkowy, a powrót do kultur rezerwowych może wcale nie być konieczny. Zważ, iż nadtlenek chroni tylko tę część podłoża agarowego, która nie jest porośnięta grzybnią. Sama grzybnia nie jest chroniona, gdyż w czasie wzrostu rozkłada nadtlenek. Dlatego starsze kultury, które są przerośnięte grzybnią przez więcej niż kilka dni mają zwiększone prawdopodobieństwo zakażenia. Nawet jeśli w agarze ciągle znajduje się nadtlenek a grzybnia nie pokryła całej szalki, możliwe jest, że zakażenia zbiorą się na grzybni, gdy będziesz ją gwałtownie przenosił w niefiltrowanym powietrzu. Mimo że możesz nigdy nie zobaczyć na grzybni grzybów, rozwijających się zakażeń, to niewidzialne mogą powoli wzrastać. Te "utajone zakażenia" mogą stanowić problem, zarówno gdy korzystasz, jak i nie korzystasz z nadtlenku, tak w zaszczepiaczu, jak i w owocnikującym substracie. Jednak, jeśli twój zaszczepiacz lub substrat będą wolne od nadtlenku, istnieje jeszcze większa szansa, że po dostaniu się na niechronione podłoże, utajone zakażenia wykwitną. Aby uchronić się przed możliwością takiego utajonego zakażenia, robię pewną sztuczkę: przy przenoszeniu grzybni regularnie zaszczepiam spód agaru (Jak często to robić zależy od tego, jak, i przez ile przechowuje się szalki. Najlepiej zabieg ten wykonywać przy każdym przenoszeniu, a przynajmniej przy szalkach, które wykorzystamy do zaszczepienia kolejnych szalek. Ale możesz zrezygnować z dwóch lub trzech transferów nim zacznie to wpływać na twój współczynnik sukcesu). Spodnie zaszczepianie przeprowadzam następująco:
Układ taki zmusi grzybnię do rośnięcia od dna w górę, poprzez podłoże ku powierzchni szalki, pozostawiając w ten sposób z tyłu, jakiekolwiek zgromadzone zakażenia. Pewne gatunki mogą nie reagować zbyt dobrze na ten układ, ale póki wykorzystywana grzybnia była w stanie energicznie zarastać podłoże, nie miałem żadnego problemu. Jednak w porównaniu do zwykłego transferu, procedura ta, ze względu na ilość przeprowadzanych operacji, niesie zwiększone ryzyko zakażenia. Podczas gdy w szalkach z nadtlenkiem, zaszczepianych w zwyczajny sposób, rzadko widuję zakażenia, póki szalki nie są stare, to z szalek zaszczepianych od spodu straciłem być może jedną z pięciu. Przetarcie przed zabiegiem powierzchni lady i rąk spirytusem, może te niepowodzenia zmniejszyć. Przy zaszczepianiu spodnim zawiłe, ale ważne jest, by przy zamykaniu szalki, na krawędzi jej dolnego elementu nie pozostały skrawki agaru. Kawałki, które dostaną się na krawędź lub poza nią będą kiełkować zakażeniami, ze względu na bliskość otaczającego powietrza. Wskazane jest również by korzystać z szalek dostatecznie osuszonych, co wyeliminuje rzucające się w oczy powierzchniowe nacieki. Jeśli w czasie podważania, agar jest bardzo wilgotny, może pozostać po nim w pokrywce wystarczająca ilość podłoża by spowodować później problemy przy krawędziach szalki. Końcowe zastrzeżenie: Upewnij się, że w czasie wycinania klinów do przeszczepiania, z szalki zaszczepionej od spodu, nie przecinasz agaru na wylot. Zrobienie tego skazuje całą procedurę na porażkę, gdyż utajone zakażenia, które staraliśmy się odizolować pod spodem, przeniosą się wzdłuż cięcia. W celu pozostawienia ich na dole, kliny wycinaj jedynie z powierzchni agaru. Jak tylko zaszczepię szalki (w tym samym czasie trzymam cztery szalki każdej odmiany), umieszczam je w czystych, świeżych torbach foliowych do przechowywania żywności, które zawiązuję. W zamkniętych torbach stwarza się otoczenie z nieruchomym powietrzem i pomagają one utrzymać z dala wałęsające się pleśnie i owady. Do jednej torby wkładam trzy lub cztery szalki. Mogą być następnie inkubowane w jakimś dogodnym miejscu - na półce z książkami, w szafie, na ladzie/kontuarze, itp. Nie polecam jednak przechowywania szalek w lodówce, ze względu na skraplanie się pary, nie polecam również inkubowania ich na półce nad grzejnikiem, gdyż włączające i wyłączające cykle grzania i schładzania, spowodują wciągnięcie zakażeń do szalek. Możliwość łatwego przechowywania świeżych (nie zaszczepionych) szalek, jest jedną z korzyści wynikających ze stosowania nadtlenku. Zestaw świeżych szalek przechowuję w chłodnym miejscu - jeszcze raz podkreślę, że nie w lodówce. Tak jak szalki zaszczepione, te też trzymam owinięte w foliowe torby na jedzenie. Za każdym razem, gdy zaszczepiam coś gotową grzybnią, biorę też świeżą szalkę i zaszczepiam tą samą grzybnią, by przenieść kulturę również na szalkę. W tym samym czasie usuwam kultury, które wykształciły na krawędziach kolonie pleśni. W ten sposób, ilość rosnących u mnie szalek pozostaje stała, i rzadko mi się zdarza mieć braki. Przygotowanie zaszczepiacza grzybowegoPrzygotowanie zaszczepiacza jest drugim etapem przy uprawie grzybów. Zaszczepiacz jest "rozrusznikiem" wykorzystywanym do zaszczepienia substratu masowego, lub do zrobienia większej ilości zaszczepiacza. Tradycyjnie, przygotowanie zaszczepiacza lepiej było pozostawić handlowemu dostawcy, posiadającemu aparaturę sterylizującą, pozwalającą utrzymać zaszczepiacz wolny od zakażeń. Jednakże wraz z powstaniem metody wykorzystującej nadtlenek, przygotowanie zaszczepiacza stało się po prostu kolejnym krokiem w procesie uprawy, w dodatku łatwym krokiem. Dla niewielkich upraw i dla hobbystów, możliwość przygotowania własnego zaszczepiacza bez aparatury sterylizującej ma ekonomicznie znaczącą zaletę. Zamawianie go stanowi znaczny wydatek, od 20 do 25$ za kilka funtów zaszczepiacza. Jeśli z pomocą nadtlenku sam robisz te kilka funtów, zboże kosztuje cię około dolara lub dwóch, a nadtlenek dziesięć centów (trociny, jeśli nie są za darmo, będą kosztować trochę mniej niż zboże). I nie musisz przeznaczać małej fortunki na budowanie systemu filtrującego lub dodatkowych czystych pomieszczeń przeznaczonych do inkubacji zaszczepiacza. W mojej własnej uprawie grzybów, prawie całkowicie przerzuciłem się na korzystanie z zaszczepiacza na bazie trocin. Przy moich obecnych metodach, zaszczepiacz trocinowy, może być przygotowany szybciej i łatwiej niż zaszczepiacz zbożowy, nie trzeba namaczać zboża, a nawet korzystać z autoklawu czy szybkowaru (patrz niżej). Ponadto dojrzały zaszczepiacz trocinowy znacznie szybciej kolonizuje substraty na bazie trocin, i według mego doświadczenia, ze zmniejszoną częstością występowania zakażeń pleśniowych, niż zaszczepiacz zbożowy. Samo zakażenie zaszczepiacza jest rzadkie, przypuszczalnie jeden słoik na sto, i można się go spodziewać po sporadycznych, nieuniknionych błędach technicznych. Zaszczepiaczem trocinowym, nie wprowadzamy do substratu tak wielu składników pokarmowych jak zbożem, ale można je dodać bezpośrednio do substratu z innych źródeł, niewymagających szybkowarowej sterylizacji. Przy większości gatunków grzybów zaszczepiacz zbożowy polecany jest dla słomy, ponieważ zboże włącza się w podstawę odżywczą substratu. Zboże takie musi być wysterylizowane w szybkowarze. Ciągle jednak istnieją dwa dobre gatunki dobrze rosnące na słomie potraktowanej zaszczepiaczem trocinowym zamiast zbożowym: Hypsizygus ulmarius (elm oyster) i Hypsizygus tessulatus (Shimeji). Ponieważ Hypsizygus ulmarius tak łatwo porasta każdy kawałek i smakuje znacznie lepiej niż tradycyjne boczniaki z rodziny Pleurotus, nie widzę powodu by wprowadzać dodatkową trudność zaszczepianiem zbożowym, czyniąc prostszym uprawę boczniaków na słomie. Mój własny przepis na przygotowanie zaszczepiacza na bazie trocin, wymagał początkowo oddzielnej sterylizacji wody, potrzebnej do rozcieńczenia nadtlenku, dodawanego do wysterylizowanego w szybkowarze i ostudzonego zaszczepiacza. Procedura ta była dość niewygodna, więc poszukiwałem alternatyw. Moje poszukiwania doprowadziły do powstania metody "zaszczepiacz w dziesięć minut", jest to sposób na zaszczepiacz z granul trocinowo-papierowych, wymagający jedynie dziesięciominutowego gotowania na parze, bez potrzeby korzystania z szybkowaru. Jest to prawdopodobnie najszybsza metoda z istniejących, na przygotowanie zaszczepiacza trocinowego. W tej jedno stopniowej procedurze, wszystkie stałe składniki umieszczane są w słoiku, dodawana jest woda z nadtlenkiem, po czym krótko gotuje się je na parze i studzi. Wystarczająca ilość nadtlenku przetrwa oczywiście przelotne gotowanie by chronić zaszczepiacz przed zakażeniami. Oto przepis na "zaszczepiacz dziesięciominutowy": granule paliwa drzewnego - 42 g (lub około 4 łyżek stołowych)
W powyższej procedurze mieszam jedną część trocinowych granul z około dwiema częściami zgranulowanego papieru. Dzięki wykorzystaniu granul, zaszczepiacz rozdziela się w czasie wstrząsania słoikiem, gdy już zostanie zarośnięty grzybnią. Zaszczepiacz trocinowy można oczywiście przygotować w żaroodpornych torbach foliowych, nie potrzeba wtedy papierniczych granul, gdyż zaszczepiacz można rozkruszyć manipulując torbą. Ponieważ same trociny grzybnia kolonizuje z trudnością, to w procedurze tej, do zaszczepiacza trocinowego dodałem dodatkowe źródło azotu. Standardowe przepisy mówią, że na cztery części trocin dodajemy jedną część otrębów, ale jeśli wykorzystasz jakikolwiek "surowy" dodatek, jakim są otręby, będziesz musiał później wysterylizować zaszczepiacz w szybkowarze, celem wyeliminowania enzymów rozkładających nadtlenek. Dlatego też zidentyfikowałem kilka dodatków azotowych, które nie wymagają sterylizacji szybkowarowej. Dwa łatwo dostępne suplementy, to krowie lub sojowe mleko w proszku. W powyższej metodzie z powodzeniem wykorzystałem je oba, dodając 8 g (trochę mniej niż łyżka stołowa) do określonej powyżej ilości granul fibry i paliwa drzewnego. Firma Sylvan Corporation sprzedaje dwa przetworzone dodatki; jeden oparty jest na denaturowanych proteinach sojowych (Millichamp 3000), a drugi na glutenie kukurydzianym (CG60), całkiem dobrze się spisują (względem powyższych ilości, dodajemy 8 g któregoś z nich). Żaden z tych kupnych dodatków nie rozkłada nadtlanku gdy jest świeży, mimo to zestarzały Millichamp 3000 lub trzeci sprzedawany przez Sylvan suplement CS36, rozłoży nadtlenek. Również w nawozach sztucznych znajduje się możliwe do wykorzystania źródło azotu (w powyższej recepturze sprawdzi się na przykład, około 3 g nawozu "Schultz Instant" 20-30-20). Z powodzeniem wykorzystałem go w uprawie zarówno Pleurotus eryngii i Hypsizygus ulmarius. Jednakże przestrzegam, że grzybnia grzybów potrzebuje trochę czasu by przywyknąć do tych chemikaliów, więc na początku jej wzrost będzie dość wolny. Może nie podoba ci się pomysł wykorzystania nawozów sztucznych. Tak więc, ponieważ ludzki mocz zawiera azot, głównie w postaci mocznika, to może być wykorzystany jako jego organiczne źródło, zamiast nawozu. W takim wypadku można z grubsza połowę wykorzystywanej wody zamienić na świeżą urynę. Idea przy dodawaniu innych suplementów do podłoża zaszczepiacza sprowadza się do tego, by azotu było około 0,4% lub około 2,5% protein. Szczegóły przeprowadzania tego rodzaju przeliczeń znajdują się w sekcji suplementy w dziale "przygotowanie masowego substratu". Dwie ostatnie uwagi dotyczące zaszczepiacza dziesięciominutowego: po pierwsze, zwróć uwagę by korzystać z czystych pojemników i narzędzi, używaj tylko czystej, pozbawionej drobin wody, a jeśli pracujesz w kuchni, upewnij się, że do słoików lub do pojemników do odważania, nie dostanie się mąka, okruchy, lub jakiś inny organiczny materiał. Upewnij się również, że żaden ze składników (nawet tekturowy krążek do pokrywki) nie jest na tyle stary, by miał okazję zawilgotnieć i zacząć się rozkładać. Wprowadziłoby to żywe zakażenia zawierające aktywne enzymy rozkładające nadtlenek. Metoda ta działa, ponieważ w żadnym ze składników nie ma enzymów rozkładających, więc musisz mieć pewność, że to podtrzymasz. Po drugie, procedura działa również dlatego, że w półlitrowym słoiku znajduje się niewiele materiału, który można szybko rozgrzać i szybko schłodzić, tak by po gotowaniu pozostało trochę nienaruszonego nadtlenku. Większe ilości zaszczepiacza, zarówno dłużej się rozgrzewają, jak i dłużej stygną, więc by mieć pewność, że pozostanie w nim jakiś nienaruszony nadtlenek, trzeba by dodać go więcej. Musiałbyś przeprowadzić własne eksperymenty, by ustalić potrzebną ilość. Jeśli nie zamierzasz wykorzystywać granul paliwa drzewnego jako źródła trocin, lub jeśli chcesz użyć np. otrębów jako dodatków azotowych, będziesz musiał sterylizować ciśnieniowo, i po ostygnięciu dodać rozcieńczony nadtlenek. Do rozcieńczenia nadtlenku będzie trzeba osobno wysterylizować wodę w ilości około 1/3 do 1/2 całkowitej ilości wody dodanej do substratu. Po odmierzeniu rozcieńczonego nadtlenku będzie trzeba go wlać w zaszczepiacz, po czym dobrze nim wstrząsnąć by rozprowadzić płyn. Oto opis procedury, według której to wykonuję:
Jeśli zdecydowałeś się na zaszczepiacz zbożowy, muszę cię przestrzec - szczególnie, jeśli nigdy przedtem go nie robiłeś - że jego przygotowanie może spowodować trudności nawet z nadtlenkiem. Dzieje się tak, ponieważ zboże dostępne lokalnie może zawierać wysoki poziom zakażeń endogennych, które nie mogą być efektywnie wyeliminowane przez gotowanie ciśnieniowe. Tak więc, mimo że stosowałem przydługie czasy sterylizacji i pełno nadtlenku, nie byłem w stanie, by z lokalnie zdobytego żyta, konsekwentnie stworzyć zaszczepiacz wolny od zakażeń. Na szczęście, miałem możliwość zastąpienia go zbożem zwanym pszenica biała miękka (soft white wheat). Ma wiele większą początkową zawartość wilgotności niż żyto (30% przeciw 8%), ale z jakiegoś powodu jest o wiele czystsza niż żyto, które mogę zdobyć. Pszenica biała miękka dobrze się spisywała, gdy przed gotowaniem ciśnieniowym wlewałem do niej odmierzoną ilość gorącej wody i pozostawiałem na noc, lub gdy pozwalałem jej nasiąkać w nadmiarze wody. Praktycznie za każdym razem otrzymywałem z tego zboża wolny od zakażeń zaszczepiacz. Niestety pszenica biała miękka jest czasem niedostępna, i personel sklepowy ma skłonność mieszać ją z pszenicą czerwoną twardą, zbożu o niskiej wilgotności, które powodowało te same problemy, co żyto. Jakiekolwiek zboże wybierzecie, musicie być pewni, że: Oczywiście potrzeba gruntownej sterylizacji istnieje również przy przygotowywaniu zaszczepiacza w otoczeniu o przefiltrowanym powietrzu. Jeśli w ziarnie lub w innych częściach substratu znajdują się zarodniki pleśni lub bakterie i nie zostaną one zabite w czasie autoklawowania lub gotowania ciśnieniowego, mogą wykiełkować i uszkodzić zaszczepiacz pomimo przefiltrowanego powietrza lub dodanego nadtlenku. Również z nadtlenkiem, jednakże niekompletna sterylizacja oznacza, że część rozkładających nadtlenek enzymów pozostała w zbożu, tworząc w nim ogniska niechronione przez nadtlenek. Ten drugi problem istnieje również przy konwencjonalnej uprawie. Jeśli na zewnątrz pojemników hodowlanych znajdą się ślady surowca, drobiny te mogą stać się przyczyną rozwoju zakażeń i rozprzestrzeniania ich zarodników. Jeśli stanie się to z substratem chronionym nadtlenkiem, kultura często pozostaje czysta dopóki nie wstrząśnie się nią w celu rozprowadzenia grzybni. Lecz kilka dni później zakażenia rozkwitają, korzystając z braku ochronnego nadtlenku w nowopowielonych partiach grzybni. Można temu zaradzić poprzez staranne czyszczenie pojemników wielokrotnego użytku przed ich użyciem, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, i przez przecieranie ich zewnętrznych powierzchni spirytusem, po zaszczepieniu substratu. Oto jak robię zaszczepiacz z pszenicy białej miękkiej:
Jeśli do nadtlenku doda się barwnika spożywczego, będzie można zobaczyć czy dobrze rozprowadziło się nadtlenek. Jeśli zboże znacznie się zbryli, trudno będzie całkowicie pokryć je nadtlenkiem, dopilnuj by ilość wody była odpowiednia, i by nie moczyć go lub nie gotować za długo. Ostateczne stężenie nadtlenku jest wysokie, około 0,15%, ale grzybnia ciągle rośnie dobrze, może nieco wolniej niż gdyby nie było nadtlenku. Dodając do zaszczepiacza odmierzoną ilość wody, pamiętaj by od jej objętości odjąć objętość nadtlenku tak, aby otrzymać odpowiednią wilgotność. Równie dobrze możesz dodać mniejszą ilość nadtlenku, ale jeśli na każde 450 g zboża dodasz mniej niż 20 ml 3% roztworu, będziesz musiał przed dodaniem rozcieńczyć go w większej ilości wody, by mieć pewność, że zboże zostanie dokładnie pokryte roztworem. Z drugiej strony można dodać nawet do 40 ml nadtlenku bez poważniejszego, w większości wypadków, wpływu na wzrost grzybni. Swój substrat przygotowuję w 700 ml słoikach po makaronie, ponieważ mogę je z łatwością zdobyć. Mają jednoczęściową pokrywkę. Litrowe słoiki też będą dobre, szczególnie gdy masz jednoczęściowe pokrywki. Dwuczęściowa pokrywka może być użyteczna, jeśli włożysz w nią odrobinę większy krążek tektury, tak by utrzymywał jej górną część w obręczy. Upewnij się, że wnętrze pokrywki jak i gwint na słoiku są czyste przy każdym użyciu. Resztki podłoża wokół wlotu słoika i na pokrywce mogą powodować większość problemów. Resztki te mogą przyczepiać się do plam rdzy we wnętrzu pokrywki, stwarzając możliwość rozwoju mikrobiologicznego. Zauważ, że dodanie nadtlenku sprawia, że korzystanie z pokrywek z wpasowanym filtrem staje się zbyteczne. Jednakże pokrywki są podatnym miejscem, nawet z dodanym nadtlenkiem, ponieważ wstrząsanie celem rozprowadzenia grzybni, może spowodować, że grzybnia, która sama w sobie nie jest chroniona, wejdzie w kontakt z powietrzno rodnymi zarodnikami pleśni, które rozproszyły się pod pokrywką (lub z drobinami pleśni, które wyrosły w szczelinach źle oczyszczonej pokrywki). By skompensować podatność pokrywek, robię co następuje:
Przy substratach zbożowych lub innych wymagających sterylizacji ciśnieniowej, poszczególne pokrywki z krążkami zawijam w folię aluminiową, i sterylizuję oddzielnie od substratu, który sterylizowany jest z pokrywkami tymczasowymi. Następnie, po dodaniu nadtlenku i wymieszaniu substratu, zdejmuję pokrywki tymczasowe i zastępuję je pokrywkami z krążkiem sterylizowanymi osobno. Wtedy też nasączam krążki 3% roztworem nadtlenku. Pojemniki z wysterylizowanym substratem można zaszczepić na kilka sposobów. Można sterylnym skalpelem wycinać kawałki grzybni z kultury agarowej, i wrzucać je do pojemników z substratem. Jeśli to robisz, pochyl najpierw słoik lub torbę, by ukośnie usypać substrat z jednej strony i móc wrzucić agar głębiej w substrat, umieszczając go jednocześnie z boku pojemnika, gdzie można obserwować wzrost. Lub można po dodaniu agaru wstrząsnąć pojemnikiem. Wolę nie wstrząsać pojemnikiem, gdyż agar kończy często przylepiony nad substratem, niechroniony przez nadtlenek, i trudno go przemieścić kolejnymi wstrząsami. Nie ma również wyraźnych korzyści płynących z wstrząsania substratem z dodanym nadtlenkiem po wrzuceniu agaru. Rozerwane w ten sposób fragmenty grzybni wydają się zbyt małe, by efektywnie pokryć i rosnąć w obecności wysokiego stężenia nadtlenku dodanego do podłoża. Dlatego też kawałek agaru (dla wolno rosnących gatunków adekwatne będą trzy kawałki) wrzucam w substrat i zamykam pojemnik. Poklepuję następnie słoik by upakować substrat wokół kawałka agaru, grzybnia zdaje się preferować gęsty, dokładnie upakowany substrat. ![]() Zważ, iż traktowany nadtlenkiem substrat, powinien być zaszczepiany jedynie grzybnią przyzwyczajoną do nadtlenku, to jest taką, która wyrosła na agarze z nadtlenkiem. W przeciwnym razie nieprzystosowana grzybnia może zginąć lub długo jej zajmie zapoczątkowanie wzrostu, przy względnie wysokim stężeniu nadtlenku, jaki sugerowałem użyć do przygotowania substratu (ponieważ masowy substrat traktowany nadtlenkiem, zawiera jego znacznie mniejsze stężenie, to można go bezpiecznie zaszczepiać zaszczepiaczem nieprzyzwyczajonym do nadtlenku). Początkowo zaszczepione słoiki umieszczałem w szczelnie zamkniętych torbach do przechowywania żywności. Robiłem to bezpośrednio po przetarciu słoików spirytusem. Torby wykorzystywałem by stworzyć przestrzeń o nieruchomym powietrzu, i by trzymać z dala zbłąkane muchówki (torby mogą być wykorzystane powtórnie, pod warunkiem, że pozostały czyste). Później jednak słoiki inkubowałem bez zamykania w torbach, i okazało się że jest to prawie równie dobre. Ostatecznie, upewniłem się, że słoiki są całkiem uszczelnione i pozwoliłem grzybni rozrastać się przez kilka dni z agaru. Rozpad dodanego nadtlenku dostarcza na tym etapie tlenu wspomagającego wzrost grzybni, i nie jest jeszcze wysoki poziom dwutlenku węgla. Gdy obszar grzybni osiągnie około jednego centymetra szerokości wstrząsam zaszczepiaczem. Dzięki temu, w przeciągu kilku dni, w wielu miejscach substratu pojawią się nowe obszary wzrostu. Nie czekaj zbyt długo ze wstrząśnięciem substratu, ponieważ pozostała ilość chroniącego nadtlenku maleje równomiernie ze wzrostem grzybni. Zaraz po wstrząsaniu miałem w zwyczaju poluzowywać pokrywki, by umożliwić wymianę gazową, ale teraz odkryłem, że jest to niekonieczne. Tekturowy krążek pozwala najwyraźniej na wystarczającą wymianę nawet z dociśniętą pokrywką. Zaszczepiacz jest gotowy do użycia, gdy grzybnia lekko, lecz kompletnie przerośnie przez podłoże. Zanim słoik z zaszczepiaczem wykorzystam do zaszczepiania, czekam zazwyczaj aż grzybnia wyrośnie około pół centymetra ponad górną powierzchnię. Jeśli korzystasz z toreb zarodniowych, procedura jest zasadniczo taka sama. Nie musisz obawiać się zakażeń, które dostaną się do toreb po ich ostygnięciu - jeśli się dostaną zostaną zabite przez nadtlenek. Co w przypadku wykorzystania nadtlenku do przygotowania kultur płynnych? Nie realizowałem tej możliwości z dwóch powodów. Po pierwsze, jakakolwiek metoda zaszczepiania płynnej kultury wymaga prawdopodobnie poszatkowania zaszczepiacza (lub rozdrobnienia grzybni w jakiś inny sposób), a to uwalnia do podłoża znaczne ilości enzymów rozkładających nadtlenek. Po drugie, zakładając nawet, że można rozwiązać pierwszy problem, to ciągle spodziewam się, że w płynnej kulturze stężenie nadtlenku będzie gwałtownie malało przez krążącą w płynie, nienaruszoną grzybnię ze swymi enzymami rozkładającymi. Przy substratach stałych grzybnia ograniczona jest do jednego obszaru, więc na pozostałych częściach stężenie jest odpowiednie. Spadek nadtlenku mógłby być wyrównywany przez regularne dodawanie świeżego nadtlenku, ale wymagałoby to metod pomiarów jego stężenia w bardzo rozcieńczonych roztworach. Kolonizacja masowego substratuTrzecim etapem uprawy grzybów, prowadzącym bezpośrednio do produkcji grzybów jadalnych, jest kolonizacja substratów masowo owocnikujących. Ponieważ woda utleniona jest tak tania, ekonomicznie wykonalne jest dodanie jej w odpowiedniej ilości do owocnikujących substratów, co pomoże utrzymać je wolnymi od zakażeń. Z technicznego punktu widzenia, może nam to umożliwić uprawę wielu grzybów rozkładających drewno, bez potrzeby gotowania substratu w autoklawie lub szybkowarze. Jednakże, wybrany substrat powinien być pozbawiony enzymów rozkładających nadtlenek. Nadtlenek przyniesie mało lub żadnych korzyści substratom, w których ciągle występuje wiele biologicznej aktywności, takich jak kompost, pasteryzowana słoma, lub świeże szczapy drzewne, potraktowane wrzącą wodą. Znalazłem taki substrat owocnikujący, który jest doskonały do wykorzystania z nadtlenkiem i jest dość dostępny w US i wielu innych częściach świata. Jest to paliwo granulowane do pieców na granule drzewne. Substrat ten traktowany jest najpierw wysoką temperaturą, więc nie spowoduje rozkładu nadtlenku, nawet gdy nie będzie sterylizowany. W rezultacie, granulowane paliwo może być dogodnie pasteryzowane i wykorzystane jako substrat przez dodanie wrzącej wody, co staje się częścią procesu mającego doprowadzić substrat do odpowiedniej wilgotności. Gdy do paliwa granulowanego wlejesz wrzątek, zmieni się z powrotem w trociny, z których było początkowo zrobione. Granule z twardodrzewia są generalnie najlepszym wyborem dla większości grzybów rozkładających drewno, ale dla twoich odmian mogą być również dobre granule zrobione głównie z jodły. Podejrzewam, że temperatura i ciśnienie, wykorzystywane przy produkcji granul, mogą zniszczyć w jodle część żywic hamujących wzrost grzybów. Szukaj odmian granul, które nie zawierają żadnych dodatków - to jest, plastikowych segregatorów. Większość nie zawiera. Kolejnym substratem, którego używałem z nadtlenkiem jest zutylizowana granulowana fibra papiernicza. Na moim obszarze, sprzedawana jest jako Crown Animal Bedding i Good Mews Cat Litter (wyściółki dla zwierząt). Produkty te zostały oczyszczone przez dwukrotne traktowanie wysoką temperaturą (zgodnie z ulotką promocyjną). Przed dodaniem wody granule zawierają około 30% wilgotności. Tak jak w granulach paliwa, w materiale tym brak aktywności rozkładającej nadtlenek. Minusem tutaj jest koszt, ponieważ wyściółki dla zwierząt kosztują zazwyczaj trzy razy tyle, co granulowane paliwo, podług suchej masy. Jeśli masz inny substrat, który chciałbyś zastosować z nadtlenkiem, powiedzmy odpady papiernicze lub tektura, ale zamierzasz go pasteryzować zamiast sterylizować, będziesz musiał się upewnić, że po pasteryzacji pozbawiony będzie enzymów rozkładających nadtlenek. Możesz sprawdzić to w prosty sposób, wkładając niewielką ilość substratu do kubka i wlewając trochę świeżego 3% roztworu nadtlenku. Jeśli od razu nic się nie dzieje, chwilę poczekaj. Jeśli w substracie obecne są enzymy rozkładające nadtlenek, mieszanka będzie musować i pienić się. Jeśli wszystkie enzymy zniknęły, mieszanka nie będzie się różnić od substratu zmieszanego ze zwykłą wodą. Przepisy na substrat zależą od gatunku uprawianego grzyba. Dla grzybów rozkładających drewno, większość przepisów włącza trociny (które aktualnie otrzymaliśmy z granul paliwa), co najmniej 1% sproszkowanego wapienia, wystarczającą ilość wody do utworzenia ostatecznej wilgotności w ilości około 60 do 65%, i 5-20% suchej masy jakiegoś bogatego w azot suplementu, takiego jak otręby ryżowe (dostarczające w sumie około 0,1% do 0,4% azotu). Wyższy poziom azotu w suplementowanych (wzbogacanych) trocinach przekłada się na ogół na większe plony grzybów, ale tradycyjnie, dużo azotu oznacza również zwiększone ryzyko zakażeń. W metodzie z nadtlenkiem, przy wyższym poziomie azotu, niebezpieczeństwo zakażenia może nie wzrastać tak bardzo. Jednak, by zachować bezpieczeństwo rzadko zwiększam ten poziom powyżej 0,4%. Tradycyjne przepisy często odwołują się do szczap drzewnych, ale nigdy nie włączałem ich do mojego substratu, ponieważ wymagają kłopotliwej sterylizacji ciśnieniowej, w której sterylizowane są osobno, po czym dodawane są do wypasteryzowanego substratu. Niektórzy hodowcy wierzą, że szczapy mają kluczowe znaczenie dla dobrego wzrostu shiitake. Nie przekonałem się by były konieczne dla Hypsizygus ulmarius, Pleurotus eryngii, lub H. erinaceus. Jednakże przy H. erinaceus, przekonałem się o ich zalecie, gdyż po zaszczepieniu, można usunąć z substratu powietrzne przestrzenie (ale nie wchłoniętą wodę), poprzez ściskanie toreb rękami. Może to służyć niejako temu samemu celowi co dodawanie szczap drzewnych, mianowicie stworzeniu gęściejszego substratu. Z łatwością mogę sobie wyobrazić, że organizm taki jak H. erinaceus, który z powodzeniem przerasta przez drewno tak gęste jak czereśnia i orzech, może preferować gęsty substrat i lepiej będzie się miał na substracie skompresowanym niż na puszystych trocinach. W tradycyjnych metodach bez nadtlenku dodanego do trocin, niewskazane jest kompresowanie substratu, ze względu na niebezpieczeństwo powstania warunków beztlenowych, faworyzowanych przez szkodliwe organizmy. Jednak gdy w substracie znajduje się nadtlenek, jego rozkład, nawet w skompresowanym substracie, zapewnia korzystny poziom tlenu, co umożliwia stworzenie gęstości preferowanej przez niektóre organizmy, bez wywoływania beztlenowości. Tak więc, oto co trzeba zrobić z paliwem granulowanym:
Pewnie zastanawiasz się w tym momencie czy procedura ta może być uproszczona jak przepis na Dziesięciominutowy Substrat. Jeśli zwiększylibyśmy stężenie nadtlenku celem skompensowania rozkładu w gorącym substracie, może nadtlenek mógłby być dodany na początku procesu z całą tą wodą. Rzeczywiście mogłoby to okazać się możliwe przy wystarczająco dużym początkowym stężeniu nadtlenku. Jednakże substrat stygnie dwa razy dłużej, gdy cała ilość wody dodana jest początkowo jako wrzątek. Przypuszczam, że w takich warunkach, nadtlenek będzie miał ciężkie chwile starając się przetrwać działanie wysokiej temperatury, nawet, gdy początkowe stężenie wzrośnie kilka razy. Jeśli wykorzystujesz tradycyjne suplementy azotowe takie jak proso czy otręby ryżowe, będziesz musiał sterylizować je ciśnieniowo. W czasie, gdy są jeszcze gorące sterylizowane suplementy wrzucane są do pasteryzowanego stygnącego substratu. Zważ by przed wrzuceniem zetrzeć nacieki z zewnątrz słoików. Większość tradycyjnych suplementów azotowych dla kultur grzybowych wymaga ciśnieniowego sterylizowania celem wyeliminowania przed pasteryzacją, rozkładających nadtlenek enzymów endogenicznych. Enzymy te są niezwykle trwałe i generalnie, standardowy proces pasteryzacji nie wystarcza do ich dezaktywacji, nawet przy tak delikatnym dodatku, jakim są otręby. Jednakże, jak wspominałem w rozdziale o przygotowaniu zaszczepiacza trocinowego, znalazłem już kilka suplementów wolnych od enzymów, które mogą być dodane bez sterylizacji ciśnieniowej, w tym przypadku wmieszane są w granule drzewne. Dwa z nich to produkowane komercyjnie suplementy azotowe wykorzystywane obecnie w przemyśle pieczarkarskim (Sylvan’s Millichamp 3000 i CG 60). Zawierają denaturowane proteiny sojowe i gluten kukurydziany, odpowiednio, i najwyraźniej proces denaturyzacji niszczy enzymy rozkładające nadtlenek. Suplementy te mają doskonałą wartość, ale domowi hobbyści mogą mieć trudności z ich dostaniem. Należy również uważać, by nie rozlały się w czasie przechowywania, szczególnie Millichamp 3000. Niektóre droższe formy przetworzonych protein są łatwiej dostępne, takie jak Texturized Vegetable Protein, sojowe lub krowie mleko w proszku. Innym rodzajem suplementu, który można wykorzystać bez sterylizacji ciśnieniowej jest po prostu nawóz chemiczny, taki jak standardowy 20-20-20. Jako że nawozy te nie pochodzą od organizmów żywych, nie zawierają enzymów rozkładających nadtlenek. Nie mniej jednak, zawierają w większości składniki, które mogą być przetworzone przez grzybnię po okresie adaptacji. Jeśli zamierzasz wypróbować ten sposób wzbogacania, to zaszczepiacz trocinowy polecam przygotować na tym samym suplemencie, dzięki czemu w czasie zaszczepiania substratu masowego okres adaptacji będzie już za nami. Zyskujesz również szansę zobaczenia jak nawóz, który wybrałeś oddziałuje na hodowany organizm. Formuły nawozów różnią się nieznacznie, nawet te, co mają ten sam stosunek NPK, więc prawdopodobnie wskazanym jest przetestowanie wybranego nawozu na małej kulturze zanim wykorzystamy go na substracie masowym. W opracowaniach nawozów chemicznych mocznik jest powszechnym źródłem azotu i prawdopodobnie sam również może być użyty jako suplement niewymagający sterylizacji ciśnieniowej. Jeśli chcesz czegoś bardziej "organicznego" niż nawóz sztuczny (i dobrym powodem jest unikanie zależności od substancji, które do swej produkcji potrzebują energii ropy naftowej), to ludzki i zwierzęcy mocz również nadaje się jako suplement, który nie wymaga szybkowarzenia. Jednakże, przed użyciem musi być utrzymany względnie wolnym od mikroorganizmów. Jednym ze sposobów na to jest dodanie nadtlenku. Jak obliczyć ilość różnego rodzaju suplementów? Kalkulacje są jedynie przybliżone, i ostatecznie decyzję będziecie musieli podjąć na podstawie swego aktualnego plonu przy różnych poziomach suplementacji. Ale ideę, czego wam będzie trzeba możecie zdobyć odwołując się do Stamets'a Growing Gourmet and Medicinal Mushrooms, gdzie dodatek ujawnia iż współczynnik NPK otrębów ryżowych wynosi około 2-1,3-1. Tak więc, jeśli substrat początkowo był wzbogacony 5 do 20% otrębami ryżowymi, które zaleca Stamets, wtedy nawóz 20-20-20, który zawiera 10 razy więcej azotu niż otręby ryżowe, będzie dodany w jednej dziesiątej części otrębów, lub 0,5 do 2% suchej masy substratu. Jeśli do wiadra granul drzewnych dodałbyś funt otrębów ryżowych, to zamiast nich, musiałbyś dodać 1,6 uncji nawozu 20-20-20, co stanowi jedną dziesiątą funta. Jeśli korzystasz z suplementów fabrycznych musisz dowiedzieć się u producenta ile procent azotu zawiera materiał i by przekonać się, jaką część objętości otrębów ryżowych dodasz, musisz 2,0 podzielić przez tę wartość. Sylvan's Millichamp 3000 produkowany z soi, zawiera około 7,3% azotu, więc trzeba go użyć w ilości jednej czwartej porcji otrębów ryżowych. Możesz również bezpośrednio obliczyć ilość materiału potrzebnego by otrzymać 0,1% do 0,4% azotu w końcowym substracie, bez odnoszenia się do ilości otrębów ryżowych wykorzystywanych przez Stamets'a: 1. Podziel procentowość azotu zawartego w suplemencie przez końcową procentowość azotu potrzebną w substracie. Tak więc, ile potrzebowalibyśmy mąki sojowej by finalnie otrzymać 0,2% azotu (wymagany współczynnik suplementacji wynosi z grubsza 10% suchej masy substratu z otrębami ryżowymi). Jeśli mąka sojowa ma 7,6% azotu, 7,6 podzielone przez 0,2 daje 38. Jeśli całkowita waga substratu wynosi 6.5 funta, to 6,5 podzielone na 38 daje 0,17 funta, lub 2,72 uncji mąki sojowej do dodania. Ja do mierzenia pH wszystkich moich mediów i substratów wykorzystuję paski ColorpHast z zakresem pH 4 do 10, w większości przypadków dążąc do pH w przedziale 6-7. Paski ColorpHast są niedrogie i wygodne z trzykolorowym przyrównaniem, zwykle jestem pewien swych odczytów. Jednakże nie jest dobrym pomysłem próba zmierzenia pH podłoża przy pomocy kolorowych wskaźników paskowych po dodaniu nadtlenku, gdyż nadtlenek może zmieniać chemię wskaźnika. Współczynnik pH Agarowych kultur i zaszczepiacza, z łatwością możesz mierzyć przed sterylizacją. Dla granul paliwa skorzystaj z małego pojemniczka, takiego jak kubek pomiarowy (ten, który został wyparzony we wrzątku), do pobrania małej porcji substratu z wiadra, po tym jak dodano do niego wrzątek z wapieniem i wymieszano. Następnie możesz zmierzyć pH wyjętego substratu przy pomocy kolorowych wskaźników paskowych. Jednakże bądź świadom, że jeśli dodałeś wapna granulowanego, które rozpuszcza się, ale bardzo powoli, to odczyt daje ci tylko względne wyobrażenie o ewentualnie doświadczanym przez grzybnię pH. Dodanie wapna masońskiego (CaOH, dostępnego w dużych workach jako "wapno budowlane" w sklepach z artykułami budowlanymi) rozwiązuje ten problem, ponieważ rozpuszcza się i reaguje znacznie szybciej, lecz przy niektórych grzybach zaletą może być zapewnienie "opóźnionego uwolnienia" źródła alkaliczności, jak ma to miejsce w przypadku wapna granulowanego. Następnie do określenia optymalnej dozy będziesz musiał po prostu skalibrować ilość wykorzystanego wapienia z najwyższym plonem grzybów. Tradycyjnie kultury na wiórach uprawiane są w specjalnych torbach foliowych z filtrem mikroporowatym, służącym do wymiany gazowej i uniemożliwiającym przedostanie się kontaminantów. Z nadtlenkiem w substracie masz jednak możliwość wykorzystania zwykłych toreb na śmieci do uprawy grzybów (zaoszczędzając na każdej torbie 0,50-0,80$). Najwyraźniej torby na śmieci są pasteryzowane w procesie produkcji do punktu, w którym nie pozostają znaczne ilości żywych organizmów zakażających. Jeśli użyjesz foliowych toreb na śmieci, polecam korzystać z tych wykonanych z folii o bardzo dużej gęstości, 0,5 mm grubości lub mniej. Torby te są na tyle cienkie, że może w nich krążyć tlen, tak więc kultury mogą dojrzewać przy szczelnie zawiązanych torbach. Dodatkowo, grubsze, bardziej miękkie torby są zrobione najwyraźniej z PVC, po którym w kulturach grzybowych mogą pozostać resztki estrogenne, i niektóre z tych bardziej miękkich toreb impregnowane są fungicydami. Jeśli nie korzystasz z tradycyjnych toreb grzybowych z wstawką, będziesz musiał umieścić swe torby w pojemnikach odpowiedniego rozmiaru by nadać substratowi formę. Małe pudełka mieszczące 2-3 kilo substratu często można wygrzebać ze śmietników sklepów ze zdrową żywnością, albo możesz też kupić plastikowe pojemniki takie jak pojemniki do szkółkowania. Torby jednorazowe przyczyniają się do znacznego niszczenia wysypisk. Alternatywnie można korzystać z plastikowych wiader z pokrywami, 10 lub 15 litrowych, najlepiej z plastiku HDPE, numer recyclingu 2. Dwudziesto litrowe są łatwiejsze do dostania, ale są lekko za duże na twą średnią wiórową kulturę. Mogą być wyczyszczone detergentem i po wypłukaniu wrzątkiem wykorzystane powtórnie. Jeśli pokrywki leżą luźno w czasie wzrostu kultury, zapewniając wymianę gazową, wiadro jest doskonałym naczyniem dla gatunków grzybów owocnikujących pionowo, jak na przykład Pleurotus eryngii. H. erinaceus również w nich wyrośnie jeśli w czasie owocnikowania otworzysz wiadro i położysz je na boku. Osobiście wiadro napełniam substratem w jednej trzeciej lub w połowie, więc górna część stanowi barierę wilgoci. Hypsizygus ulmarius mógłby się trochę gnieść w takim wiadrze, jeśli nie wsypałbyś substratu prawie pod sam wierzch tak by kępy grzybów mogły wyrastać ponad krawędzią. By otrzymać drugi rzut, powinieneś wyjąć z wiadra okrągły blok substratu i odwrócić go do góry nogami, ponieważ Hypsizygus ulmarius nie lubi dwa razy owocnikować z tej samej powierzchni. Zaszczepiacz do zaszczepienia przygotowałem w tradycyjny sposób:
Po ometkowaniu pudełko jest gotowe do inkubacji, i odtąd do końca zastosuję standardowe procedury uprawy grzybów. Powstałe bloki grzybni można wykorzystać do bezpośredniego wyowocnikowania albo jako zaszczepiacz kłód i nadwornych grządek ze świeżymi trocinami. Wiele grzybów rośnie na słomie, a słoma jest tradycyjnym substratem przy uprawie boczniaków. Standardowym sposobem na przygotowanie słomy jest moczenie jej przez godzinę w wodzie podgrzewanej do temperatury 82°C, następnie odsączenie, ostudzenie i zaszczepienie. Jako że bez pewnego specjalistycznego wyposażenia, podgrzewanie znacznej ilości słomy w gorącej wodzie może być raczej niewygodne, a jeśli nie posiada się kompostowego termometru często trudno stwierdzić, kiedy słoma ostygła wystarczająco by ją zaszczepić. Wolę więc wykorzystać zimną wodę z dodatkiem uwodnionego wapna. Uwodnione wapno (wodorotlenek wapnia lub wapno masońskie, dostępne w sklepach z artykułami budowlanymi) jest pudrem kaustycznym/żrącym tworzącym z wodą silnie zasadowe roztwory. Zasada zarówno pasteryzuje słomę jak i nawadnia ją poprzez penetrację woskowatej warstwy na słomie. Gdy roztwór zostanie odcedzony, płyn, który pozostanie w słomie zmienia się pod wpływem zawartego w powietrzu dwutlenku węgla w zwykły węglan wapnia - wapień, który jest zasadowy, lecz nie jest już kaustyczny. Mam dużą plastikową kadź, do której wchodzi ćwierć beli słomy. Po włożeniu słomy do kadzi wchodzi jeszcze 100 litrów wody. Wykorzystuję pół procentowy roztwór uwodnionego wapna, co oznacza pół kilo wapna na 100 litrów wody. Zawiesinę uwodnionego wapna mieszam w oddzielnym wiadrze, po czym - by uzyskać dokładną mieszankę - wlewam do kadzi etapami w miarę jak napełnia się wodą. (Uwaga: uwodnione wapno wypala skórę i oczy. Dla pewności w czasie przenoszenia pudru lub roztworu załóż rękawice i ochraniacze na oczy. By zachować działanie pudru należy przechowywać go w szczelnym pojemniku). Przez jakieś 16 godzin pozostawiam słomę do nasiąknięcia, po czym przez dwie godziny ją odcedzam. Można by pewnie przeprowadzić ten proces wykorzystując połowę ilości wapna, ale mogłoby okazać się koniecznym trochę dłuższe namaczanie słomy, powiedzmy 24 godziny zamiast 16. Słomę zaszczepiam napełniając foliowy worek na śmieci, udrapowany wewnątrz dużego pudełka po jabłkach. Wrzucam do niego warstwę słomy, następnie zaprószam zaszczepiaczem, potem kolejna warstwa słomy, i znowu zaszczepiacz i tak dalej. Ostatecznie zamykam torbę i kompresuję słomę wgniatając torbę i jej zawartość w głąb pudła tak głęboko jak się da. Ćwierć beli słomy wypełnia trzy pudełka po jabłkach. Torby są luźno zakręcane, zamykane, przykrywane starymi narzutami i na jakiś miesiąc odstawiane do inkubacji. Wielu hodowców grzybów słysząc o metodzie z nadtlenkiem myśli, że nadtlenek może być stosowany zamiast niewygodnego namaczania w gorącej wodzie lub gotowania potrzebnego przy pasteryzacji słomy do uprawy boczniaka. Niestety sam nadtlenek nie może być wykorzystany do pasteryzacji słomy. Dzieje się tak, ponieważ wiele mikroskopijnych i makroskopijnych cząsteczek żywej pleśni zawartych w słomie jest odpornych na działanie nadtlenku, a także, ponieważ słoma zawiera dużą ilość aktywnych enzymów rozkładających nadtlenek. Formowanie się grzybówDla większości najczęściej uprawianych gatunków grzybów, formowanie owocników zaczyna się zaraz po wystawieniu kultur na działanie niższych temperatur, zwiększeniu oświetlenia i ilości świeżego powietrza, pod warunkiem, że substrat został całkowicie skolonizowany. Nie potrzeba już więcej nadtlenku wodoru w czasie tej fazy, gdyż grzybnia dobrze się przyjęła. Dokładne procedury na indukowanie owocnikowania różnią się w zależności od gatunku, i przejrzenie ich wszystkich jest poza zasięgiem tego poradnika, ale podam wskazówki dla moich ulubionych gatunków. Dwa gatunki grzybów najlepiej mi znanych znajdują się również pośród najłatwiejszych do wyowocnikowania: Hypsizygus ulmarius (White Elm mushroom) i Hericium erinaceus (Soplówka jeżowata). Wiele gatunków boczniaków przechodzi procesy podobne do wymaganych przez Hypsizygus ulmarius. Inne gatunki, bardziej mi znane, Pleurotus eryngii (boczniak mikołajkowy) i Agaricus subrufescens (pieczarka) przechodzą inny sposób owocnikowania. Shiitake przechodzą przez jeszcze inny. Większość "łatwych" gatunków grzybów jest gotowych do owocnikowania, gdy masa substratu jest dokładnie przerośnięta. Często w tym momencie bloki wyglądają biało, inaczej niż oryginalny brąz substratu. To ile kulturze zajmie osiągnięcie dojrzałości zależy od organizmu, substratu, i temperatury inkubacji. Hericium może potrzebować zaledwie 2-3 tygodnie na utworzenie na górnej powierzchni bloku małych, białych, kuleczkowato owocnikujących zaczątków, ale wolę poczekać aż upłynie miesiąc zanim otworzę torby. Hypsizygus ulmarius trzeba około 5 tygodni na trocinach jodły lub słomie i 6 tygodni na trocinach dębu (w zwykłej temperaturze pokojowej), po których zaczną spontanicznie formować się małe skupiska zaczątkujących główek. Poprzez nacięcie na torbie z boku bloku czystym nożem "X" lub pojedynczej szczeliny, Hypsizygus ulmarius i inne boczniaki, w przeciągu tygodnia lub dwóch uformują zazwyczaj na stronie z nacięciem zaczątki, i wkrótce wykształcą grzyby. Zapewnij mgiełkę, gdy grzyby mają około 2 cm wysokości. Heriucium również uformuje grzyby w torbie po stronie z nacięciem, ale przekonałem się, że zimą łatwiej wyhodować większe owocniki, gdy pozwolimy organizmowi owocnikować wewnątrz torby. Przekręć po prostu blok na bok i otwórz trochę torbę, pozwalając na wymianę powietrza, ale ciągle zapewniając barierę wilgoci. Owocniki uformują się na chybił trafił z zaczątków, które się już rozwinęły. Jeśli uprawiasz tylko kilka bloków grzybów, wentylacja nie będzie tak ważną kwestią. Przy większej ilości bloków, potrzeba wentylacji - w celu usunięcia narastającego dwutlenku węgla. Jeśli grzyby w czasie rozwoju nie otrzymają wystarczającej ilości powietrza, staną się zdeformowane. Gdy stężenie dwutlenku węgla jest za wysokie Hypsizygus ulmarius i innym boczniakom, urosną na przykład długie trzony i nieregularne kapelusze. Jeśli masz tyle bloków, że potrzebujesz nawiewu, to system automatycznego zwilżania nie może być daleko w tyle. Zważ iż jeśli zdecydujesz się uprawiać Hypsizygus ulmarius lub inną odmianę boczniaka w domu, będziesz musiał prawdopodobnie zastosować ochronę przed ogromnymi ilościami zarodników, produkowanymi przez te organizmy. Zbieranie grzybów, gdy są młode może ustrzec przed opadnięciem zarodników. Przykrycie owocnikujących kultur za pomocą Reemay™ lub innym materiałem, utrzyma masy zarodników pod przykryciem, zapewniając wymianę gazową wystarczającą do owocnikowania. Jednakże, jeśli ty lub ktokolwiek z twojej rodziny jest uczulony na zarodniki, może zaistnieć potrzeba nabycia oczyszczacza powietrza by wyeliminować zarodniki z powietrza twej przestrzeni życiowej, lub też trzymać kultury na zewnątrz budynku. Pieczarka, tak jak pierścieniak, soplówka jeżowata, i czasami boczniak potrzebują czegoś, co zwie się warstwa okrywowa, stosowana do kultury grzybowej by stymulować formowanie owocników. Okrywa jest mieszanką zaprojektowaną do imitowania wilgotnej, kruchej, gleby ilastej. Zawiera mikroorganizmy przyczyniające się do formowania grzybów i zapewnia wilgoć potrzebną do ich wzrostu. Generalnie zawiera małą ilość wolnych składników potrzebnych do rozwoju grzybni, i właściwość ta daje jej sygnał by rozpocząć formowanie grzybów. Większość okryw zawiera torf, i prosty przepis, którego używałem przy pieczarkach sugeruje - na dziesięć, piętnaście litrów mieszanki - wziąć jedną część torfu zmieszaną z jedną częścią ziemi ogrodowej, plus garść gipsu (siarczan wapnia) i wszystko zwilżyć tak by było wilgotne, lecz nie rozwodnione. Okrywa aplikowana jest na wierzch kultury grzybowej na grubość, co najwyżej 5 cm. Zważ by jej nie ugniatać, gdyż porowata struktura niezbędna jest do wspomożenia formowania się primordii grzybów. Na całym świecie torfowiska są środowiskiem zagrożonym, więc trzeba znaleźć alternatywy na wykorzystanie torfu w okrywie. Niestety, na ten problem nie mam jeszcze kompletnej odpowiedzi. W niektórych przypadkach może wystarczyć sama ziemia, lub ziemia plus wermikulit. Możliwą alternatywą jest wermikulit sam w sobie (mimo że nie zawiera mikroorganizmów). Pieczarki i boczniaki absolutnie nie wymagają okrywy (jednakże okrywa wpływa na przyspieszenie formowania primordii Pleurotus eryngii), więc manipulowanie warunkami może prowadzić do dobrego owocnikowania tych organizmów i bez niej. Jeśli zastosujesz okrywę, będziesz musiał poczekać tydzień lub dwa aż grzybnia w nią wrośnie, nim zaczną formować się grzyby. Przy pieczarkach jest to czas na rozgrzanie kultur (moje pudełkowe kultury pieczarek stawiam na ogrzewacz elektryczny, by być pewnym, że są wystarczająco ciepłe). W tym czasie, co kilka dni lekko spryskuję okrywę wodą, by utrzymać ją w wilgoci. Przy uprawie Pleurotus eryngii ogrzewanie i spryskiwanie nie są konieczne. Grzyby zazwyczaj zaczynają się formować kilka dni po tym jak grzybnia zacznie osiągać powierzchnię okrywy. Jeśli uprawiasz niewiele grzybów, i masz chłodne, odizolowane pomieszczenie, takie jak oświetlona suterena, będziesz mógł prawdopodobnie uprawiać swe ulubione grzyby cały rok. Jeśli jednak, uprawiasz na zewnątrz, lub uprawiasz znaczne ilości w pomieszczeniu (tak, że potrzebujesz wentylacji z zewnątrz), będziesz musiał planować z wyprzedzeniem, tak by we właściwym sezonie mieć gotowe właściwe kultury. Swoje grzyby owocnikuję w suterenie z otwartymi oknami i wentylatorem wtłaczającym świeże powietrze, tak by rosnące grzyby nie miały ciężko w najcieplejszych partiach lata i nachłodniejszych zimy. Zamknięcie okien nie jest rozwiązaniem, gdyż nazbiera się dwutlenku węgla i zakłuci formowanie grzybów. Możliwe jest oczywiście ogrzewanie lub schładzanie dostarczanego powietrza, ale jak dla mnie za bardzo zwiększa rachunek za energię. Dlatego wszystkie moje grzyby mają się najlepiej jesienią i wiosną. W najchłodniejszych partiach zimy, spada zarówno temperatura jak i poziom światła. Grzyby potrzebują więcej czasu na skolonizowanie masy substratu. Pleurotus eryngii owocnikuje z trudnością, a Hypsizygus ulmarius rośnie bardzo wolno, produkując dłuższe trzony (i zdeformowane kapelusze, jeśli poziom światła i temperatury jest za niski). Hericium erinaceus również rośnie wolno w tym czasie, lecz ciągle produkuje normalne, choć małe owocniki nawet przy bardzo zimnej pogodzie. Agaricus subrufescens potrzebuje ciepła, lecz paradoksalnie jest dobrym grzybem na zimę do uprawy w pomieszczeniu, gdyż będzie owocnikował w miejscu ogrzewanym i nie potrzebuje tyle powietrza i światła, co inne grzyby. W gorące partie lata mamy mnóstwo światła, lecz w wyższych temperaturach może być problem z zainicjowaniem owocnikowania. Utrudnione będzie również utrzymanie wysokiej wilgotności. Miałem jednak bloki Hericium erinaceus owocnikujące na suchej stercie kompostu przy temperaturze 32°C; w tym przypadku owocnikowanie ewidentnie zainicjowało świeże powietrze, gdyż bloki Hericium erinaceus, które miałem w pomieszczeniu odmawiały owocnikowania, póki znacznie nie spadła temperatura. Agaricus subrufescens lubi ciepłą pogodę i ma zwyczaj owocnikować, gdy spadną wysokie temperatury. Ganoderma lucidum jak i Stropharia również wolą ciepłą pogodę. Prawie wszystkie grzyby uprawiam w pomieszczeniu. Dzięki temu mogę uprawiać je cały rok ze względu na bardziej umiarkowane temperatury, chroni mnie to również przed rozprawianiem się ze ślimakami uwielbiającymi grzyby gdyż jest ich mnóstwo w mojej okolicy (aktualnie, ciągle zbieram kilka ślimaków, którym udało się wspiąć do okna, zejść w dół po betonowej ścianie sutereny, przejść po betonowej podłodze i ewentualnie wejść w moje owocnikujące kultury). Sarny również mogą zjeść grzyby i trudno również kontrolować owady na nadwornych grządkach. Tak więc, polecam uprawę pomieszczeniową. Lecz jeśli uważasz, że z dala utrzymasz konkurentów, i nie przejmujesz się ograniczeniami pór roku, uprawa na dworze oferuje zdecydowanie więcej przestrzeni fizycznej na plon i rozwiązuje problem związany z zarodnikami. Potrzeba jedynie zacienionego obszaru, który można utrzymywać w wilgoci. ŻniwaTo, kiedy zebrać grzyby w większości jest kwestią wiedzy jak duże rosną i przez jakie przechodzą zmiany w czasie dojrzewania. U grzybów Pleurotus eryngii i Hypsizygus ulmarius odwinięcie krawędzi kapelusza jest zazwyczaj oznaką, że grzyb osiągnął dojrzałość, ale dla pewności trzeba będzie skorelować tę zmianę z wielkością grzyba. U Agaricus subrufescens kapelusze otwierają się a blaszki robią się czerwonawe. U Hericium erinaceus powstają małe "sopelki" i grzyb mięknie. Większość grzybów jest smaczniejsza, gdy zbiera się je zanim zaczną zrzucać zarodniki, choć jeśli pozostawi się je dalszemu wzrostowi ciągle mogą nabierać masy. Z pewnością prawdą jest, że Hypsizygus ulmarius smaczniejszy jest gdy jest młody, lecz nie porównywałem smaków innych gatunków grzybów, które osobiście uprawiałem. ProblemyPomimo wykorzystania nadtlenku wodoru do ochrony kultur grzybowych, istnieje wiele okazji by rzeczy nie poszły jak zaplanowałem i pojawia się zakażenie. Za każdym razem musiałem wytropić problem i skorygować procedurę, i za każdym razem, na nowo uczyłem się, że wykorzystanie nadtlenku, samo w sobie nie było błędne. Procedury, które tu opisałem, są esencją mej wiedzy i zawierają wszystko, czego nauczyłem się na własnych błędach i powinny zawierać kluczowe punkty, potrzebne przy produkcji wolnych od zakażeń grzybów w kulturze na bazie nadtlenku. Niemniej, rozwiązywanie problemów jest nieodłączną częścią przy uprawie grzybów, i wcześniej czy później będziesz musiał to zrobić. Zawsze przekonuję się, że zniechęcającym jest przegrzebywanie przez listę rzeczy, które mogą pójść źle, dlatego do celów rozwiązywania problemów z zakażeniami, stworzyłem listę pytań, które zwracają uwagę na różne aspekty procesu uprawy. Jeśli dodałeś nadtlenek, i ciągle pojawia się znaczne zakażenie, możesz zadać sobie kilka poniższych pytań: Czy stężenie nadtlenku, który przechowujesz jest takie jak być powinno? Czy to już ponad miesiąc odkąd je mierzyłeś? Czy ekwipunek do szybkowarzenia funkcjonuje poprawnie? Czy para może wnikać do słoików w celu penetracji (czy pokrywki są wystarczająco luźno? Czy w czasie szybkowarzenia, zanim założysz regulator ciśnienia, dajesz pięć minut na zaparowanie słoików celem penetracji?) Czy palnik (jeśli elektryczny) grzeje konsekwentnie? Czy gotujesz w wystarczająco wysokiej temperaturze i przez wystarczająco długi czas by wyeliminować rezydujące kontaminanty i jeśli trzeba, enzymy rozkładające nadtlenek? Czy substrat namókł wystarczająco by spenetrowała go para? Czy gotowałeś substrat lub suplement przed użyciem? Czy nadtlenek równomiernie został rozprowadzony w podłożu? Czy odczyt pH jest dokładny? (Najwidoczniej, nadtlenek najbardziej stabilny jest w otoczeniu pH neutralnego). Jeśli zakaził się substrat owocnikujący, czy zaszczepiacz jest czysty? Jeśli zakaził się zaszczepiacz, czy inokulant jest czysty? Jeśli wlewasz rozcieńczony nadtlenek do kultur, czy płyn przebiega przez niewysterylizowane powierzchnie zanim wleci do kultury? Czy szalki Petriego pozbawione są śladów starego podłoża? Jeśli szalki z agarem się zakażą, czy zakażenie jest na powierzchni czy wewnątrz agaru? Jeśli jest na powierzchni, źródła zakażenia szukaj poza podłożem agarowym; jeśli jest w agarze, zakażenie dostało się przed lub w czasie napełniania. Czy podłoże lub substrat wystarczająco wystygły przed dodaniem nadtlenku? Czy dodawana woda jest czysta i wolna od cząstek? Czy nie przeoczyłeś źródeł niewysterylizowanego lub niewypasteryzowanego materiału, mogącego dostać się do kultur? Czy twoje grzyby otrzymują wystarczającą ilość światła (ale nie bezpośrednio słonecznego), świeżego powietrza, i wilgotności by osiągnąć odpowiednią wielkość? KonkluzjaSkoro doszedłem do końca tego rękopisu, zmuszony jestem zatrzymać się na chwilę w celu autoanalizy. Nazwałem ten wolumin "Uprawa Grzybów w Prosty Sposób", i muszę się spytać czy wybierając ten tytuł nie pofolgowałem troszkę z przesadnością ku własnej korzyści. W końcu ciągle istnieje o wiele więcej możliwości by coś w uprawie poszło źle niż by poszło właściwie. I czasem myślę, że w rzeczy samej to cudownie, że w ogóle zdobyliśmy jakiekolwiek z tych organizmów w odpowiedzi na nasze starania, i produkujemy ich wyśmienite owocniki. Tak więc, to cudowne. I nawet po dodaniu do kultur grzybowych nadtlenku proces jest daleki od niezawodnego. Ale czuję się usatysfakcjonowany, gdyż opisane tu procedury sprawią, że dla hobbystów, z co najmniej minimalnym doświadczeniem sterylizacyjnym, możliwym stanie się przeprowadzenie wszystkich kroków uprawy grzybów jadalnych i kultur grzybowych w zwykłych warunkach domowych, o wiele łatwiej niż dotychczas, bez żadnego dodatkowego wyposażenia, potrzebnego do zapanowania nad zakażeniami z wyjątkiem szybkowaru i pipety pomiarowej. Pozbawieni stresu związanego z wojującymi zakażeniami, hodowcy powinni skupić się w końcu na rzeczy, która w pierwszej kolejności pociąga nas wszystkich do uprawy - chęci uzyskania coraz większej ilości tych pięknych i smacznych grzybów. - WOLUMIN II -WprowadzenieDrugi wolumin mej instrukcji - "Uprawa Grzybów w Prosty Sposób", napisałem zarówno by wypełnić niektóre luki w pierwszej części jak i wprowadzić trochę nowych pomysłów na oszczędzenie czasu, wysiłku, i pieniędzy w czasie procesu uprawy grzybów. Jak w woluminie pierwszym, większość metod w woluminie drugim została opracowana przede wszystkim dla upraw domowych na małą skalę. Ale specjalnie dla hodowców, którzy chcą działać na skalę przemysłową zaprojektowałem dwie pierwsze metody przygotowania substratu masowego. I prawie wszystkie inne, zaprezentowane tu techniki, również mogą być przydatne w wydaniu przemysłowym. Ogólnie, procedury zorganizowane w woluminie, ułożone są stosownie do etapów uprawy, których się tyczą. Tak więc, techniki odnoszące się do utrzymywania kultur i kiełkowania zarodników są pierwsze, następnie jest sposób przyrządzania zaszczepiacza, w końcu procedury na przygotowanie substratu masowego. Jako że procedury w tym woluminie w większości będą przyswajalne dla hodowców zaznajomionych z metodą nadtlenku, jeśli jesteś nowy w temacie, przejdź do woluminu pierwszego "Uprawy Grzybów w Prosty Sposób" by zdobyć niezbędne, podstawowe informacje o ogólnym rozwoju grzybów, a w szczególności o wykorzystaniu nadtlenku wodoru w kulturze grzybowej. Wszystkie przedstawione tu metody, bazujące na nadtlenku są moją własną inwencją. Generalnie, metody nie nadtlenkowe zostały opracowane i udostępnione publice przez innych. Prezentuję je tutaj ze względu na ich oczywistą wartość dla hodowców grzybów wykorzystujących metodę z nadtlenkiem. Wystarczająco powiedziane -- zaczynajmy! Zdobywanie, przechowywanie i pozyskiwanie kultur grzybowychWykorzystanie probówek zamiast szalekPrzez długi okres czasu standardową procedurą w mykologi była hodowla kultur tkanki grzybni w szalkach Petriego wypełnionych podłożem agarowym. Lecz im więcej i więcej ludzi usiłuje uprawiać grzyby bez sterylnych laboratoriów, standard ten przechodzi w wątpliwość. Prawdopodobnie największym minusem agarowej kultury grzybowej na szalce Petriego jest to, że szalki mają tak dużą wyeksponowaną powierzchnię, i inkubują tak długo, iż szansa złapania zakażeń roznoszonych drogą powietrzną jest wysoka. Nawet z nadtlenkiem w agarze, na krawędziach szalek pojawiają się okazjonalnie kolonie pleśni, szczególnie po tym jak grzybnia zajmie prawie cały agar, i szczególnie w czasie "sezonu pleśni" na jesieni. Jednym z rozwiązań problemów z kulturami agarowymi na szalkach Petriego jest przestawienie się na kultury agarowe w pojemnikach, które mają mniej eksponowaną powierzchnię - na przykład, zakrywane probówki (typowe wymiary to 19 x 125 mm). Są względnie łatwe w obsłudze i przechowywaniu, a wyloty probówek w momencie otwierania i zamykania można z łatwością utrzymywać nad płomieniem palnika alkoholowego, celem dodatkowej ochrony przed zakażeniami. Woda w probówkach paruje znacznie wolniej niż w szalkach Petriego, więc stężenie nadtlenku przez dłuższy czas pozostaje na efektywnym poziomie. Nawet bez nadtlenku, współczynnik zakażenia jest niski. Co więcej, probówki zużywają mniej agaru niż szalki, więc oszczędzasz pieniądze. Złe strony: niektóre grzyby nie lubią wilgotniejszego środowiska probówek (na przykład H. Ulmarius); w probówkach nie możesz tak dokładnie monitorować morfologii grzybni jak w szalkach z agarem (zmiany w morfologii mogą oznaczać zakażenie lub inne problemy odmiany); no i frustrująco uciążliwe może okazać się wygrzebywanie kawałków grzybni z probówek, gdy chcesz zaszczepić inne kultury (nawet trochę zależy to od materiału grzybni na którym dany grzyb spoczywa). Opisano tu jak przygotować zestaw probówek:
Nawiązując dla ułatwienia, oto przepis, który stosuję do podłoża MYA (z Woluminu I): 12 g - agar Do zaszczepiania probówek i do wyciągania z nich grzybni, przydatny jest lancet oczkowy zrobiony z całkiem twardego drutu. Lancet oczkowy możesz wykonać samodzielnie robiąc małą pętelkę na jednym końcu drutu, drugi koniec wkładasz następnie do cienkiej szklanej probówki (na przykład 3 mm). Na koniec płomieniem palnika roztapiasz wlot probówki zamykając ją wokół drutu i utrzymując na miejscu. Szklana probówka staje się uchwytem. W celu udanego zaszczepienia musisz wyciągnąć kawałek agaru z grzybnią i przenieść go do probówki. Przy pomocy lancetu oczkowego zabieg ten może być kłopotliwy. Jeśli kawałek jest zbyt mały, lub jeśli po prostu zdrapiesz grzybnię z powierzchni agaru, może nie być w stanie się przyjąć. Jeśli za pierwszym razem się nie uda, zawsze możesz spróbować ponownie, z tą samą probówką, jako że nadtlenek utrzyma ją wolną od zakażeń.) Lubię wycinać kawałki kultury lancetem, ale jakoś ciężko uchwycić nim dobrej wielkości część. Wiele razy wyciągałem kawałek tylko po to, by upuścić go, gdy przemieszczałem lancet w czasie transferu. Ale w końcu to zrobisz. Przed i po transferze opal wlot probówki nad płomieniem palnika alkoholowego. W pierwszym woluminie "Uprawy Grzybów w Prosty Sposób" wyjaśniłem, w jaki sposób na grzybni kultur hodowanych metodą nadtlenkową może powstawać utajone zakażenie mikrobiologiczne, i zaprezentowałem metodę "czyszczenia" grzybni z tych zakażeń, poprzez zaszczepianie spodu agaru w kulturach na szalkach Petriego. W probówkach, utajone zakażenia powinny tworzyć się trochę wolniej niż w naczyniach Petriego, ale w końcu utworzą się do punktu, w którym grzybnia potrzebuje czyszczenia. Jako że nie ma dogodnego sposobu by zaszczepić spód agaru w probówce, musimy skorzystać z innej metody. Metoda ta polega na wlaniu drugiej warstwy agaru - gdy jest na tyle chłodny, że prawie krzepnie - na wierzch grzybni rosnącej na pierwszej warstwie. Grzybnia przerasta przez drugą warstwę, czyszcząc się w czasie przechodzenia.
Gdy już będziesz wyjmował tę grzybnię celem przeszczepiania, uważaj by nie przebić się przez wierzchnią warstwę agaru do warstwy niższej, gdyż zniweczysz patent warstwowania. Start z zarodnikówPrzyszłych hodowców zachęcam zazwyczaj by swe grzybowe badania rozpoczynali od zdrowych, rozwiniętych kultur tkanki grzybów, które chcą uprawiać, zdobytych od reputowanego sprzedawcy kultur grzybowych. Kultury takie są testowane i we właściwych warunkach reprodukcyjnych, wykazują się dobrą produktywnością grzybów. Zapewniając im właściwe warunki będą wydawać dobry plon, póki w następstwie procesu nie wyniszczeją. A jeśli stracisz kulturę, możesz (w większości przypadków) wrócić do dostawcy i nabyć jeszcze jedną kopię, która wyda grzyby w tych samych warunkach, które sprawdziły się przy poprzedniej kopii. W przeciwieństwie, jeśli zaczniesz od zarodników, nie ma pewności, że kultura grzybni, którą z nich wyhodujesz zaowocnikuje w użytecznych ilościach, lub że uzyskane grzyby będą miały charakterystyki grzybów, od których pochodziły zarodniki. Nie będziesz znał również optymalnych warunków uprawy dla odmiany, którą otrzymasz w wyniku kiełkowania zarodników, dopóki sam jej nie przetestujesz. A jeśli stracisz kulturę, znów będziesz musiał zaczynać od zdrapywania zarodników. Istnieją również argumenty dla drugiej strony. Kultury otrzymane przez kiełkowanie zarodników są często całkiem energiczne. Przy szybko rosnących gatunkach, takich jak boczniaki, różnice między grzybem rodzicem a potomstwem uzyskanym z zarodników często są niewielkie. Zarodniki mogą kosztować trochę lub nic, podczas gdy kultury tkanki mogą być drogie. Zarodniki można pozyskać z grzybów ususzonych, podczas gdy kultur tkankowych nie. I tak dalej. Tak więc, z pewnością warto mieć prostą metodę kiełkowania zarodników. W poprzednich edycjach instrukcji z nadtlenkiem, upierałem się, że zarodniki nie mogą kiełkować na podłożu z nadtlenkiem. Lecz napisało do mnie kilka osób by poinformować, że faktycznie mieli kiełkujące zarodniki w obecności nadtlenku. Teraz muszę więc przyznać, że rzeczywiście, można to zrobić - generalnie jeśli tylko możesz zaaplikować skoncentrowaną kropkę milionów zarodników na powierzchnię podłoża z nadtlenkiem, to można to zrobić. Jednak ciągle nie jestem przekonany czy to dobry pomysł przy rutynowym użyciu. Grzybnia otrzymana w ten sposób, może być z łatwością uszkodzona genetycznie. I jak okazuje się, nie jest znów tak trudno zacząć od czystych kultur z zarodników w nieobecności nadtlenku, nawet w niesterylnym otoczeniu. Dobrą metodą jest skiełkowanie zarodników w zamykanych probówkach, tak że szanse zakażenia z wchodzącego powietrza są zredukowane, w porównaniu do szalek Petriego (wielkie dzięki Davidowi Sar, że dał mi znać o tym sposobie). W celu wykonania takich probówek, postępuj zgodnie z opisem przygotowania podłoża MYA, z kilkoma tylko zmianami. Probówki nie będą zawierały nadtlenku, co oznacza, że będziesz musiał:
Alternatywnie, podłoże i probówki możesz wysterylizować osobno, po czym wlać agar do probówek w czasie, gdy jest jeszcze gorący, jeśli to możliwe prosto z szybkowaru (do przenoszenia użyj grubych gumowych rękawic). Następnie pozwól mu ostygnąć i skrzepnąć w probówkach z umiejscowionymi zatyczkami, trochę poluzowanymi dla wyrównania ciśnienia. By skiełkować zarodniki jednego rodzaju grzyba, będziesz pewnie potrzebował pięciu lub sześciu probówek, gdyż kilka możesz stracić w wyniku zakażenia. Nie wszystkie również mogą wykiełkować. Oto jak zbierać zarodniki:
Oto jeden ze sposobów na skiełkowanie zarodników:
Koniec końców, powinieneś zobaczyć trochę małych białych koloni wzrostu pojawiających się w probówkach. Będziesz musiał odróżnić kolonie grzybni grzybów od kolonii zakażeń. Niektóre pleśni również tworzą kolonie, które są na początku białe, lecz gdy zaczynają zarodnikować zmieniają się na niebieskie lub zielone. Dzikie drożdże i bakterie mogą tworzyć lśniące kolonie jasnego koloru, ale generalnie nie będą białe, ani nie wykształcą włóknistej grzybni. Właściwie, gdy tylko będziesz wystarczająco pewny, że masz kolonię grzybni grzybów, powinieneś przenieść ją na podłoże z nadtlenkiem. Na krążku agaru traktowanym nadtlenkiem, możesz obserwować halo wzrostu formujące się z rozprzestrzeniającej grzybni. Jeśli grzybnia nie jest jednolita lub przenosi zarazki, halo pokaże najpewniej obszary rosnące w innym tempie i o innym wyglądzie. Możesz więc grzybnię z najlepiej wyglądających obszarów - z dobrym przyrostem promienistym lub kłaczastym - przenieść na świeże szalki. Gdy tylko uzyskasz ustabilizowaną nieposektorowaną grzybnię, jesteś gotów do przygotowania zaszczepiacza i przetestowania odmiany na substracie masowym. I nie zapomnij przygotować kultur rezerwowych! Pomysły na kulturę grzybni bez agaruPrawdopodobnie agar jest najdroższym składnikiem wykorzystywanym w uprawie grzybów. I mimo że jest względnie prosty w obsłudze, gdy już zostaniesz wprowadzony w temat, niewątpliwie wielu początkujących hodowców unika robienia własnych kultur ze względu na swą nieznajomość agaru. Zacząłem więc myśleć o alternatywach. Polecę tu prosty sposób, który jest obiecującą alternatywą podłoża agarowego - jest nim kultura na krążku szarej tektury. Szara tektura jest tania i względnie dostępna, i tak długo jak jest czysta, nie będzie zawierać enzymów rozkładających nadtlenek. W przeciwieństwie do tektury falistej, szara namięka z łatwością, a mokry materiał jest wystarczająco miękki by wyciągać kawałki do przeszczepiania. Jest również dobrym substratem do rozwoju grzybni grzybów, wspomagając często gwałtowny wzrost, nawet gdy bardzo ograniczone są ilości innych składników odżywczych. Również prostą sprawą jest, jeśli potrzeba, dodanie roztworu odżywki. Więc zamiast przechodzić przez wszystkie problemy odważania składników do podłoża agarowego, rozpuszczania agaru, wolnego studzenia, dodawania nadtlenku, napełniania szalek, czekania aż skrzepną, po czym kilkudniowego ich suszenia, możesz po prostu wyciąć krążki szarej tektury dopasowane do szalek Petriego lub słoików, dodać do nich odmierzoną ilość wody, i przygotować słoik ze zwykłą wodą lub prostym roztworem odżywki. Wstaw następnie szalki i słoik z płynem na 10 minut do szybkowaru, szybko ostudź i do słoika z płynem dodaj nadtlenek. Ostatecznie, odmierzoną ilość roztworu przenieś na tekturę zapewniając jej ochronę nadtlenkiem. Następnie, gdy tylko roztwór w nie wsiąknie, szalki z tekturą są gotowe do użycia. Tam gdzie szara tektura jest trudno dostępna, możliwym zamiennikiem jest gazeta, ale w porównaniu do tektury ma kilka minusów. Po pierwsze, trudnym może być dostrzeżenie grzybni w szczególności, gdy gazeta jest uboga w kolor. Gdy grzybnia rośnie na gazecie może być tak wiotka jak pajęcza sieć, i by skomplikować sprawy może rozwijać się pod powierzchnią, poza zasięgiem wzroku, a nie na widoku. Ponadto, przyrost rzadko rozwija się w przyjemne okrągłe halo, jak ma to miejsce na agarze, i nie koniecznie równo postępuje od jednej warstwy gazety do drugiej. W zamian, grzybnia może rozwijać się dość kapryśnie, co częściowo spowodowane jest przez niewielkie różnice warunków, które napotyka między warstwami gazety. Nie wiem jeszcze czy na zwykłej, niesuplementowanej tekturze, grzybnia może być przenoszona wielokrotnie bez nabywania wad niedoodżywkowania. Przewiduję, że tektura jest prawie pozbawiona azotu, więc by na krążkach tektury utrzymać rozwijającą się grzybnię, dobrym pomysłem, przed kolejnymi spostrzeżeniami, będzie pewnie dodanie roztworu odżywek. Wymieniłem tu kroki przygotowania szalek z tekturą. Zważ, iż zamiast szalek Petriego możesz wykorzystać małe słoiki.
Szalki te możesz przechowywać i inkubować w foliowych torebkach śniadaniowych, tak jak sugerowałem w Woluminie I przy szalkach agarowych. Ale przekonasz się pewnie, że twoje tekturowe krążki zbyt szybko wysychają. Możesz dłużej utrzymać ich wilgotność, przechowując je w zamkniętym pojemniku, który ma na dnie trochę roztworu nadtlenku. Dla przykładu, znajdź plastikowy pojemnik po jogurcie lub słoik z wystarczająco szerokim wlotem by przeszły szalki Petriego. Następnie zrób platformę podtrzymującą szalki Petriego nad dnem pojemnika, najpewniej mniejszy słoik umieszczając w większym pojemniku. Na platformie połóż szalki. Następnie dodaj do pojemnika niewielką ilość roztworu nadtlenku w takim samym stężeniu, jakiego używałeś przy szalkach (około 0,018%). Na koniec, pojemnik zakryj warstwą folii pakowej i przymocuj ją gumką recepturką, owijając wokół wlotu pojemnika (ten rodzaj zamknięcia pozwala na odpowiednią dyfuzję tlenu). Ustawiaj to ostrożnie gdyż szalek Petriego nie możesz zrzucić z platformy do wody. Pewnie jesteś teraz ciekaw jak kliny tektury wyciągniesz, gdy będziesz chciał dokonać transferu z jednej z tych szalek. Tak więc, nie musisz wycinać klinów, ale oto i sztuczka: możesz z łatwością zeskrobać materiał z powierzchni wilgotnych krążków przy użyciu sterylnego skalpela. Po prostu jedno miejsce tektury kilka razy przeciągnij zdecydowanie ostrzem skalpela. Zdrapany materiał można następnie przenieść ze skalpela do kolejnej szalki lub do słoika z zaszczepiaczem. Tektura falista okazuje się zbyt solidna by łatwo, w ten sposób zdejmować z jej powierzchni materiał. Jak wyjaśniłem w Woluminie I, i w powyższej sekcji o probówkach, na powierzchni grzybni, która wyrosła w szalkach z nadtlenkiem, mogą się rozwijać utajone zakażenia z powietrza, jako że nadtlenek chroni podłoże a nie grzybnię. Niewidoczne zakażenia powinny być sczyszczane okresowo, gdyż inaczej namnożą się w zaszczepiaczu lub owocnikujących kulturach. Grzybnia hodowana na tekturze nie jest wyjątkiem. W kulturach agarowych grzybnię czyściliśmy raczej w niewygodny sposób, wydłubując krążek agaru z dna szalki Petriego w pokrywkę, następnie zaszczepiając spód agaru, po czym przywracając krążek do pozycji oryginalnej. Zmusza to grzybnię do przerośnięcia przez podłoże, pozostawiając zakażenia za sobą. Mimo że to działa, zwiększa również współczynnik niepowodzenia gdyż jest to całkiem skomplikowany manewr. W przypadku tektury łatwo zaszczepić spód krążka: możesz po prostu odwrócić szalkę do góry nogami tak, że krążek wpada do pokrywki i wystawiony jest jego spód. Następnie na wystawioną powierzchnię przenieść próbkę grzybni wysterylizowanym nad płomieniem skalpelem, zamknąć szalkę, i odwrócić ją z powrotem. Voila! Ale zadziwiająco dużo czasu zabiera grzybni przerośnięcie odwróconego krążka, zamiast tego woli się rozciągać wzdłuż. Tak więc, zamiast czekać aż grzybnia przerośnie na powierzchnię, można po prostu pozwolić jej rosnąć na spodzie krążka. Tak długo jak pozostanie niezakłócana zarośnie całkowicie spód tektury, w ten sposób jest w niewielkim stopniu wystawiona na roznoszone w powietrzu zarazki. Już samo to powinno utrzymać grzybnię czystą, szczególnie, gdy krążek tektury leży prawie płasko na dnie szalki. Jeśli rutynowo zaszczepiasz szalki w ten sposób, i materiał na transfer pobierasz wprost z krawędzi halo grzybni, oczekuję, że powinieneś mieć niewielki problem ze zbieraniem się niewidocznych zakażeń. Jeśli masz problemy z płaskim ułożeniem krążków na dnie szalek Petriego, możesz mieć więcej szczęścia robiąc tekturową kanapkę z dwóch sterylnych, namoczonych w nadtlenku krążków i zaszczepiając wnętrze kanapki, między krążkami. Grzybnia rozwinie się całkowicie wewnątrz kanapki, utrzymując ją wolną od zakażeń z powietrza. W dodatku, sucha powierzchnia tektury po obu stronach grzybni, powinna wykluczyć rozwój bakterii i drożdży, tak więc grzybnia może się czyścić w czasie poprzecznego rozrastania wewnątrz kanapki. Gdy chcesz się dostać do chronionej wewnątrz kanapki grzybni, rozdzielasz kawałki tektury. Ponieważ nie możesz zobaczyć jak bardzo rozrosła się grzybnia bez jej otwierania, musisz być uważny przy datowaniu kultur, tak byś był pewny, zanim otworzysz kanapkę, że wystarczającą ilość czasu przeznaczyłeś na rozwój grzybni. Świeżo zaszczepione "kanapki" kartonowe mogą być chwytane z łatwością przy pomocy pęsety (wysterylizowanej nad płomieniem) i przenoszone do małych foliowych torebek strunowych w celu przechowania. Po przeniesieniu, pozwól grzybni rosnąć przez tydzień lub dwa. Alternatywnie, wąskie pasma wysterylizowanej, namoczonej tektury mogą być zaszczepiane małymi wycinkami kultury agarowej, po czym przy pomocy wysterylizowanej nad płomieniem pęsety wsuwane do sterylnych, zamykanych probówek rezerwowych. Gdy nadejdzie czas pobrania kultury z rezerwy i ponownego jej hodowania, dane pasma mogą być ostrożnie wyjęte i przeniesione do sterylnej szalki Petriego lub słoika, gdyż z powierzchni tektury grzybnia może być łatwiej zdrapana. Kolejnym sposobem mogłoby być załadowania zakręcanej probówki odrobiną namoczonych trocin lub granul fibry papierniczej (pokruszonych po namoczeniu na małe kawałeczki), sterylizowanych przez 10 minut, ostudzonych, i zaszczepionych kawałkiem kultury z agaru. Po tym jak wyrośnie grzybnia, kultura może być odłożona do rezerwy. Po czym możliwym powinno być wyjęcie odrobiny kultury, w znaczeniu, lancetem oczkowym lub skalpelem, celem przeniesienia w razie potrzeby, na nowe podłoże. Nie minęła jeszcze u mnie wystarczająca ilość czasu by stwierdzić jak dobrze kultury te znoszą długoterminowe przechowywanie, ale podejrzewam, że będą się miały lepiej od kultur agarowych, gdyż fibra papiernicza i tektura bardziej przypominają naturalny substrat grzybni grzybów. Jeśli w ogóle nie dodasz roztworu odżywki, podłoże będzie dość ubogie, co zalecane jest zazwyczaj przy kulturach rezerwowych; wspomaga zarówno uśpienie oraz chroni przed gromadzeniem się produktu odpadów toksycznych, które przy długoterminowym przechowywaniu wytwarzałaby grzybnia na bogatszym podłożu. Jednocześnie, gatunki takie jak boczniak, które nie dobrze znoszą przechowywanie wodne (to jest, w destylowanej wodzie lub probówkach) mogą w podłożu tekturowym znaleźć warunki bardziej pasujące do ich upodobań, gdyż ma ono bardziej suchy charakter. Dodatkowo, kultury gatunków tolerujących chłód - jak boczniaki, mogą być na fibrze papierniczej i tekturze spokojnie zamrażane. Tak jak z łatwością papierowe i tekturowe kultury mogą być przechowywane w foliowych torbach strunowych, tak też mogą być wysyłane pocztą. Zrób kanapkę grzybni między dwoma cienkimi krążkami szarej tektury z pudełka płatków, wysterylizowanej i nasączonej roztworem nadtlenku. Kolorowaną, wierzchnią stroną kartonu na zewnątrz, pomagając tym samym utrzymać w środku wilgoć a potencjalne zakażenia odizolowane na zewnątrz. Następnie, przy pomocy pęsety, umieść tę kanapkę w najmniejszej strunówce, jaką możesz znaleźć, zastrunuj zamknięcie, i pozostaw na kilka dni do wyrośnięcia. Połóż na torebkę coś ciężkiego (jak książka), celem utrzymania kanapki ciasno ściśniętej tak by grzybnia ją skleiła. Zamiast torebek strunowych możesz również odciąć, narożną część niestrunowej, foliowej torebki śniadaniowej, porządnie pozaginać naokoło, i okleić taśmą. W końcu wysłać. Na drugim końcu odbiorca będzie musiał jedynie przenieść grzybnię do świeżej szalki. By tego dokonać, trzeba wyjąć krążki do sterylnej szalki Petriego lub słoika, następnie rozewrzeć je pęsetą, otwierając kanapkę, by dostać się do grzybni, która utrzymywana jest w środku, chroniona i w czystości. Taka metoda wysyłania pocztą kultur w zwykłych kopertach, ograniczona jest pewnie do gatunków, których grzybnia toleruje niskie temperatury występujące w ładowni samolotu. Gatunki rosnące w cieple, jak pieczarka (Agaricus subrufescens), celem uchronienia od zamarzania mogą wymagać pakowania w izolowane pojemniki. Przygotowanie zaszczepiaczaZaszczepiacz w torebkach foliowych - "zaszczepiacz ośmiominutowy"W "Uprawie Grzybów w Prosty Sposób" zaprezentowałem procedurę przygotowania zaszczepiacza na bazie granul paliwa, szybko i łatwo, wykorzystując szklane słoiki jako pojemniki. Ciągle jest to preferowana przeze mnie metoda przygotowania zaszczepiacza, ale opracowałem jej wariacje, tak że może być dostosowana do dodatkowych sytuacji. Przypuśćmy na przykład, że nie masz kolekcji słoików, ale z łatwością możesz zdobyć świeże, czyste torby foliowe (torby na jedzenie). Torby te z łatwością możesz wykorzystać jako pojemniki na zaszczepiacz, prawdę mówiąc to mają nad słoikami pewną przewagę. Po pierwsze, korzystając z toreb nie potrzebujesz do przepisu na zaszczepiacz dodawać granul fibry papierniczej, co upraszcza proces przygotowania, oszczędza pieniądze, dając w tym samym czasie bardziej rozdrobniony zaszczepiacz. Wtedy granule potrzebne były, by możliwym było rozkruszanie zaszczepiacza poprzez wstrząsanie słoikiem. W przypadku toreb foliowych, zaszczepiacz można kruszyć manipulując torbą. Kolejna rzecz, wymiana powietrza w torbach foliowych wygląda lepiej niż przy słoikach, ponieważ przez folię może wnikać tlen a przez szkło nie. Przyspiesza to trochę wzrost zaszczepiacza w foliowych torbach. I torby z zaszczepiaczem rozgrzewają się i stygną szybciej niż słoiki, więc proces parzenia może być ukończony nawet szybciej niż przedtem. Torby oszczędzają również trudu przygotowania tekturowych krążków wkładanych w pokrywki słoików, i trudu czyszczenia słoików. Ostatecznie, torby umożliwiają powąchanie zaszczepiacza bez potrzeby otwierania go, gdyż przez folię uwalnia się aromat. Daje ci to dodatkową możliwość sprawdzania czystości zaszczepiacza, niż tylko przez patrzenie na niego. Zakażenia bakteryjne i pleśniowe wprowadzają kwaśny lub zgniły zapach, a każdy gatunek grzyba ma charakterystyczny aromat. Ale z drugiej strony torby tworzą niebiodegradowalne odpady (jakkolwiek mogą być umyte i użyte powtórnie). Torby mogą się również dziurawić, czego możesz nie zauważyć. I nie specjalnie są wygodne, gdy w danym momencie chcesz wyjąć niewielką porcję zaszczepiacza (przy słoikach, możesz zdjąć pokrywkę, wytrząsnąć trochę zaszczepiacza do oczekującego pojemnika, po czym założyć pokrywkę). Z ostatniego powodu, zaszczepiacz główny, który wykorzystuję do zaszczepiania innych zaszczepiaczy, ciągle przygotowuję w słoikach. Oto przepis na przygotowanie sześciu małych toreb zaszczepiacza ośmiominutowego, każda wystarczającej wielkości by zaszczepić 5 galonowe (ok. 20 litrów) wiadro granul paliwa lub z grubsza 6-8 funtów (ok. 2,7 - 3,6 kg) suchej masy substratu. 22 uncje (624 gram) granul paliwa (lub innego materiału kompatybilnego z nadtlenkiem)
Wykorzystując torby z zaszczepiaczem, rozkrusz grzybnię dzień przed szczepieniem, manipulując torbą tak, by bryły grzybni rozkruszyć na grudki, a grudki na jeszcze mniejsze cząstki. Uważaj by nie przedziurawić torby paznokciami lub skręcaniem. Następnego dnia, gdy będziesz gotów wysypać zaszczepiacz z toreb, uważaj gdyż wloty toreb powyżej skręconego zamknięcia nie są sterylne, nie powinieneś więc wykorzystywać ich w charakterze lejka. W zamian, Przygotowanie substratu masowegoSubstrat masowy I:Przygotowanie słomy z nadtlenkiem w temperaturze pokojowej Następnie dochodzimy do metody wykorzystania nadtlenku przy przygotowaniu słomy na substrat grzybowy. Metoda ta powinna spodobać się zarówno hodowcom domowym jak i przemysłowym, gdyż cała procedura przeprowadzona może być w temperaturze pokojowej, bez etapu podgrzewania i studzenia, i bez użycia żrącego roztworu. Czyni to przygotowanie substratu bardzo wygodnym i niedrogim, bez potrzeby nastawiania się na podgrzewanie dużych ilości wody lub substratu, bez problemu przepasteryzowania, i bez zmartwień o szybkość studzenia. I w przeciwieństwie do prezentowanej w Woluminie I metody namaczania w uwodnionym wapnie, nie ma problematycznych odpadów, powstających w procesie przygotowania substratu, poza naturalną "herbatą", która normalnie powstaje w czasie namaczania słomy w wodzie. Ostatecznie możliwym powinno być przygotowanie tym sposobem, innych podobnych, odsączalnych substratów, takich jak wytłoki trzciny cukrowej, suszona trawa, suszone liście kukurydzy, itp. Materiały tego rodzaju są łatwo dostępne w większości części świata. Protokół przetestowałem zarówno z boczniakiem wiązowym (H. ulmarius) jak i z pieczarką migdałową (Agaricus subrufescens), więc podobne gatunki, takie jak tradycyjne boczniaki (gatunki Pleurotus), kanie, pieczarki, i pieczarka blazei (Agaricus blazei) powinny dobrze rosnąć na słomie przygotowanej w ten sposób. Bardziej wątpliwy jest shiitake, tylko dlatego, że uprawiany jest przeważnie na słomie z suplementem azotowym, a przy uprawie boczniaków i pieczarek nie korzystałem z suplementu. Muszę przyznać, że wszystkie moje poprzednie publikacje wskazywały, iż słoma nie może być użytecznie wypasteryzowana poprzez traktowanie roztworem nadtlenku wodoru. Uzasadniałem, że jak inne podobne substraty, słoma zawiera wysoki poziom enzymów rozkładających nadtlenek, i enzymy te w krótkim czasie mogą zarówno zniszczyć nadtlenek, jak i chronić przed nim ogromne ilości zarodników pleśni znajdujących się w słomie. Tym niemniej okazuje się teraz, że słoma MOŻE być pasteryzowana nadtlenkiem wodoru. Tak, nadtlenek rzeczywiście niszczony jest przez enzymy słomy we względnie krótkim czasie, ale jeśli zwiększymy jego stężenie (w porównaniu do poprzednio stosowanego przeze mnie przy przygotowaniu granul paliwa), i trochę poprawimy chemię roztworu nadtlenku, może mieć dobroczynny wpływ nawet w tak krótkim czasie, gdy trwa w kontakcie ze słomą. I mimo że sam nadtlenek nie uchroni słomy od późniejszych zakażeń, jak czynił to w wolnym od enzymów substracie granul paliwa, to zdaje się przekształcać słomę w substrat, który jest korzystny dla wzrostu grzybni grzybów i który opiera się zakażeniom, nawet gdy skończy się sam nadtlenek. Nadtlenek robi to oczywiście, przynajmniej częściowo w wyniku chemicznej reakcji ze słomą. Mimo tego skomplikowanego wyjaśnienia, protokół przygotowania słomy z nadtlenkiem jest ekstremalnie prosty. Wygląda tak:
Substrat masowy II:Metoda "dodaj-i-wymieszaj" na substraty kompatybilne z nadtlenkiem Następna procedura pozwoli ci przygotować grzybowy substrat na bazie drzewnej w temperaturze pokojowej, praktycznie w jednym kroku. W przeciwieństwie do poprzedniej metody ze słomą, procedura ta wymaga użycia materiału startowego pozbawionego enzymów rozkładających nadtlenek. Możesz wykorzystać granule paliwa drzewnego, lub jakiś podobny, kompatybilny z nadtlenkiem produkt drzewny, taki jak kloce kompozytowe, wyściółka dla kotów na bazie trocin, trociny suszone w piecu do wypalania ceramiki, lub granule fibry papierniczej - tylko bądź pewien, że materiał jest skądinąd odpowiedni do uprawy gatunków grzybów, które chcesz uprawiać. W moich wcześniejszych metodach, dodany nadtlenek pozostawał w substracie i chronił przed zakażeniami z powietrza, więc nie powinno być potrzeby filtrowania powietrza lub posiadania sterylnej aparatury. Substrat wynikowy powinien zapewnić wolny od zakażeń rozwój, jakiegokolwiek rozkładającego drewno gatunku grzyba, któremu zapewnimy odpowiedni dobór suplementów (wzbogacaczy), rodzaju drewna, i warunków uprawy. W pierwszym woluminie "Uprawy Grzybów w Prosty Sposób" zaprezentowałem procedurę przygotowania granul paliwa drzewnego, która w pierwszym kroku wymagała dodania do granul wrzącej wody. Służyło to zarówno pasteryzacji granul jak i szybkiemu rozkruszeniu ich na trociny. Roztwór nadtlenku, dodany zaraz po ostygnięciu granul, służył zabiciu odpornych na gotowanie zarodników ciągle obecnych w substracie i ochronie substratu przed zakażeniami roznoszonymi w powietrzu. Procedura ta spisywała się dobrze hodowcom domowym, ale ze względu na dwa etapy dodawania płynu połączone z potrzebą rozgrzania i studzenia, była raczej niewygodna do zastosowania na skalę przemysłową. Zaprezentowana tu nowa procedura pomija niedogodności poprzedniej, wykorzystując nadtlenek w około dziesięciokrotnie większym stężeniu niż w poprzedniej metodzie. Na tym poziomie, sam roztwór nadtlenku pasteryzuje granule w temperaturze pokojowej, nie potrzeba więc grzania ani studzenia, a nadtlenek z całą ilością wody możesz dodać w jednym etapie dodawania płynu. Ponadto wszystkie inne dodatki, jak kompatybilne z nadtlenkiem suplementy azotowe, wapno i gips możesz dodać wraz z roztworem nadtlenku, tak więc, oto co stanowi w zasadzie metodę "dodaj-i-wymieszaj" przygotowania gotowego do użycia substratu grzybowego. Nie jest to może tak proste jak przygotowanie naleśników z proszku, ponieważ musisz poczekać aż nadtlenek wypasteryzuje substrat. Ale jest to bez wątpienia jedna z najprostszych, już teraz znanych metod na przygotowanie trocinowego substratu. Oto nowy protokół stosowany przy przygotowaniu granul paliwa w temperaturze pokojowej:
Jak zwykle, najlepiej wykorzystywać drewna faworyzowane przez gatunki grzybów, które chcesz uprawiać. Generalnie, unikaj drewien żywicznych jak cedr czy sosna. Będziesz pewnie musiał trochę poeksperymentować by znaleźć właściwą ilość dodawanej wody, gdyż zależy to od rodzaju drewna, z którego zrobione są granule, a jeśli nie korzystasz z granul to od rodzaju substratu. Trzeba dodać tyle wody by substrat rozpadł się na cząstki, ale materiał pozostawał na dnie pojemnika (gdy wysypujesz substrat do toreb) idealnie gdy jest nawilżony ale nie wygląda na mokry. Granule zrobione z drewien lżejszych wciągną wagowo pewnie więcej wody niż te zrobione z drewien bardziej zwartych. Jeśli wykorzystujesz substrat, który opiera się namaczaniu, jak trociny suszone w piecu do wypalania ceramiki, by przyśpieszyć wchłanianie wody, możesz dodać niewielką ilość (1/4 łyżki stołowej na 7,3 litra wody) biodegradowalnego detergentu do naczyń. Wysokie stężenie nadtlenku używane w tym protokole łatwiej zastosować wykorzystując magazynowy roztwór nadtlenku, który jest bardziej stężony niż zwykły produkt apteczny. Na 7,3 litra wody wykorzystywałem 1/3 kubka nadtlenku do basenów pływalniczych (oznaczonych jako 27%, ale aktualnie sprawdzonych metodą rozkładu jako 34%). Możesz wykorzystać również ten do użytku spożywczego (35%) lub podobne roztwory. Pamiętaj, że te stężone produkty są znacznie bardziej niebezpieczne niż 3% roztwór. Płyn może spowodować poparzenia, pożar, lub eksplozje, więc powinien być traktowany z należytą ostrożnością. Przeczytaj etykietę ostrzegawczą i się do niej stosuj. Substrat może być pierwszy raz zmieszany z niepasteryzowanymi składnikami, jeśli jest to wygodniejsze niż obracanie pojemnikiem. Jednakże po pierwszym mieszaniu, składniki niepasteryzowane powinny być trzymane z dala od substratu, i wykorzystywane powinny być tylko składniki pasteryzowane (namaczane w gotującej wodzie). Co z przygotowaniem zaszczepiacza w ujęciu "dodaj-i-wymieszaj"? Werdyktu jeszcze nie ma, ale czy da to zaszczepiacz, który jest wystarczająco czysty do niezawodnego użytku. Byłoby miło gdybyś spróbował. Zmieszaj tylko trochę podłoża jak przy powyższym zaszczepiaczu ośmiominutowym, lub jak omówiono to w Woluminie I (zaszczepiacz dziesięciominutowy), lecz zwiększ stężenie nadtlenku do 0,45%. Jeśli korzystasz ze słoi, krążki tektury wewnątrz pokrywek namocz 3% nadtlenkiem. Przed zaszczepieniem pozwól zamkniętemu w pojemniku zaszczepiaczowi odstać co najmniej dwie godziny (przez całą noc może być bezpieczniej). Substrat masowy III:Przygotowanie substratu masowego poprzez pieczenie Jednym ze sposobów na przygotowanie "surowych" substratów, tak byś mógł wykorzystać je w metodzie z nadtlenkiem, jak wykorzystałbyś granule paliwa, jest pieczenie substratów w piekarniku. Pieczenie ostatecznie zniszczy enzymy rozkładające nadtlenek w każdym substracie. Dla przykładu, jako że surowe trociny są bogate w enzymy rozkładające nadtlenek, trociny suszone w piecu do wypalania ceramiki (to jest, trociny z mielonego piecowo suszonego drewna) prawie nie wykazują aktywności rozkładania nadtlenku. Jako że pieczenie nie będzie tak idealną procedurą dla wielu hodowców ze względu na koszty energii, brak piekarnika, i zapachy wytwarzane w czasie procesu, to mimo to dla niektórych może stać się całkiem wygodne. Jeśli jesteś hobbystą posiadającym jedynie zwykły kuchenny szybkowar, pieczenie w piekarniku pozwoli ci przygotować większą porcję substratu niż mogłeś w inny sposób. A w rejonach gdzie jest mnóstwo światła słonecznego, swój substrat możesz piec na dworze w dużym piecu słonecznym zbudowanym specjalnie w tym celu, rozwiązując jednocześnie problem kosztu energii, zapachów, i piekarnika. Dokładne szczegóły dotyczące temperatury i czasu pieczenia określonego substratu, który masz na myśli, będziesz musiał opracować sam, ze względu na rozmaitość możliwych substratów, z różną zawartością wilgoci i rozmiarem cząstek. Generalnie, będziesz piekł jakoś kilka godzin w temperaturze około 150°C, lub wystarczająco długo by na co najmniej 20 minut podnieść temperaturę wnętrza substratu do 121°C. Kontynuując następnie pieczenie po wyłączeniu piekarnika. Mokre materiały dłużej osiągają wymaganą temperaturę. Szerokie formy do pieczenia ułatwią penetrację cieplną. By sprawdzić substrat i zobaczyć czy pieczenie odniosło pożądany efekt, Jeśli po piętnastu minutach nie dostrzegasz na powierzchni nic ponad cienkie, drobne musowanie, jest prawdopodobnie czysty. Gdy tylko substrat zostanie wystarczająco upieczony, możesz go ostudzić i przechować na później; lub wykorzystać od razu. W obu wypadkach będziesz musiał poeksperymentować, by określić ile wody substrat wchłonie z powodzeniem, i ile namoczonego substratu zmieści się komfortowo w twoim pojemniku. Zakładam, że twój substrat jest nieodsączalny, materiał porowaty jak trociny (większość materiałów odsączalnych może być przygotowana bez potrzeby pieczenia, stosując wcześniejszy opis dla słomy). Możesz go następnie przygotować do użytku, stosując powyższy protokół "dodaj-i-wymieszaj". Nie musisz po prostu zwracać uwagi na części protokołu dotyczące rozdrabniania granul na trociny. Zamiast tego, wszystko co musisz zrobić to: Jeśli twój substrat jest materiałem przesiąkalnym, jak wióry drzewne, protokół jest nawet prostszy. Będziesz musiał jedynie namoczyć materiał w roztworze nadtlenku póki nie osiągnie możliwej do przetwarzania zawartości wilgoci. Po czym będzie gotowy do zaszczepienia. Jeśli w twoim przypadku koszt nadtlenku jest znacznym obciążeniem, możesz jego końcowe stężenie zmniejszyć o czynnik 8 przez ciepło pasteryzacji, zarówno mieszanki substratu jak i wody, do której dodasz nadtlenek. By to wykonać 1) wyczyść pojemnik i przepłucz go wrzątkiem
(Możliwą alternatywą gotowania i studzenia wody na roztwór nadtlenku jest wykorzystanie wody oczyszczanej metodą wstecznej osmozy, woda taka jest sterylna ponieważ wypływa z membran). KonkluzjaProcedury, które omówiłem w tym dodatku dają spojrzenie na ogromną różnorodność możliwości w technikach uprawy grzybów. W każdej chwili mam zazwyczaj co najmniej kilka pomysłów na nowe sztuczki, których nie będę miał okazji sprawdzić, i wiem z otrzymywanej korespondencji, że wielu moich czytelników również ma własne fascynujące pomysły. Mam nadzieję, że wolumin ten pobudza dalszą twórczość na tym gwałtownie rosnącym polu. O autorzeRush Wayne otrzymał tytuł profesora Biochemii i Biologii Molekularnej na Harvard University i zrobił doktorat z biochemii na University of California w Berkley. Po raz pierwszy zetknął się z elementami uprawy grzybów w czasie obrony pracy w 1970, ale nie uprawiał ich na poważnie póki w 1993 nie zaczął wprowadzać innowacji opisanych w niniejszej instrukcji. Instrukcje do jego metody uprawy grzybów z nadtlenkiem znajdują się teraz w rękach hodowców w ponad 65 krajach świata. ![]() Rush Wayne Rezultatygrzyby wyhodowane metodą z nadtlenkiem
tłumaczenie: cjuchu | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||